<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Dobre Obywatelstwo &#8211; Catholic League</title>
	<atom:link href="https://catholicleaguepolonia.org/pl/family-category/dobre-obywatelstwo/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://catholicleaguepolonia.org/pl/</link>
	<description>News and defending the Catholic Church</description>
	<lastBuildDate>Wed, 04 Mar 2020 06:08:51 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.9</generator>
<site xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">154751774</site>	<item>
		<title>Kto jest moim przewodnikiem?</title>
		<link>https://catholicleaguepolonia.org/pl/family/kto-jest-moim-przewodnikiem/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Catholic League]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 09 Feb 2020 00:55:30 +0000</pubDate>
				<guid isPermaLink="false">https://catholicleaguepolonia.org/?post_type=family&#038;p=2133</guid>

					<description><![CDATA[Współczesne systemy kierowania ekonomią przedsiębiorstw, czy grupami osób pracujących nad określonymi projektami stoją na bardzo wysokim poziomie. Nawet w życiu poszczególnych rodzin, coraz częściej wymagane jest szczegółowe planowanie rozkładu każdego dnia, tygodnia, miesiąca, a nawet roku, aby nie pominąć rzeczy koniecznych do wykonania. Im ambitniejsze stawiamy sobie cele tym więcej energii, systematyczności i nauki sposobów [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Współczesne systemy kierowania ekonomią przedsiębiorstw, czy grupami osób pracujących nad określonymi projektami stoją na bardzo wysokim poziomie. Nawet w życiu poszczególnych rodzin, coraz częściej wymagane jest szczegółowe planowanie rozkładu każdego dnia, tygodnia, miesiąca, a nawet roku, aby nie pominąć rzeczy koniecznych do wykonania.</p>
<p>Im ambitniejsze stawiamy sobie cele tym więcej energii, systematyczności i nauki sposobów pracy wymaga ich realizacja. Świat techniki, biznesu, systemy wymiany informacji osiągnęły szczyty operatywności. Często jednak tak bardzo absorbuję one swych użytkowników, że zagarniają im całkowicie czas i uwagę. Stają się wtedy jedynym celem i formę życia.</p>
<p>Zadajmy więc sobie pytanie &#8211; jaka jest moja &#8222;droga do sukcesu&#8221;? Jakie i czyje są zasady, którymi się kieruję?</p>
<p>Dużo łatwiej podążać za sprawdzonymi przez innych ludzi metodami sukcesu (np. finansowego). Jak więc zaufać metodom postępowania, z którymi zetknął się np. św. Piotr, gdy był z Jezusem?</p>
<p>Po spędzeniu całej nocy w łodzi, wytrwały i doświadczony rybak doszedł do momentu rezygnacji. Wtedy usłyszał głos Nauczyciela, aby zarzucić sieć po prawej stronie łodzi. Uczynił to.</p>
<p>W innym czasie rozkazano mu coś, co zupełnie wydawało się być absurdem. Miał zarzucić haczyk w morze i wyciągnąć rybę mającą w swym wnętrzu monetę. Czy człowiek, który żył z łowienia ryb nie wiedział, że nie żywią się one pieniędzmi? Piotr jednak uczynił to, co mu rozkazano, mimo iż nie rozumiał &#8211; zarówno w pierwszym, jak i w drugim wypadku.</p>
<p>Jak widać z powyższych przykładów chrześcijaństwo jest również &#8222;drogą&#8221;, która stawia przed każdym bardzo konkretne wymaganie: &#8222;Zaufać i być posłusznym Mistrzowi &#8211; Jezusowi, w każdej sytuacji i bez względu na to jak miałby brzmieć Jego rozkaz”.</p>
<p>Słowo Chrystusa &#8211; Drogi jest Prawdą. Często jednak w naszych „wybrednych” uszach brzmi jak przesada. Na przykład nakaz przebaczania 77 razy. Znam osoby, które czują niechęć do podania ręki rodzonemu bratu!&nbsp; Jakże daleko im do owych 77 razy albo do nakazu &#8222;umywania nóg&#8221;. Przy tym wcale im to nie przeszkadza w &#8222;chodzeniu&#8221; do kościoła. Czy są jednak uczniami Chrystusa? Czy ożywia ich ten sam Duch, z którego począł się Jezus, który namaścił Go mocą do wypełnienia misji?&nbsp; Odpowiedź jest prosta i każdy ją zna. „Jeśli bowiem przebaczycie ludziom ich przewinienia i wam przebaczy Ojciec wasz niebieski. Lecz jeśli nie przebaczycie ludziom i Ojciec wasz nie przebaczy wam waszych przewinień. (Mt 6:14-15)</p>
<p>Św. Paweł w 2 Liście do Koryntian poucza nas, że „Za sprawą Ducha Pańskiego, coraz bardziej jaśniejąc upodabniamy się do Jego (Chrystusa) obrazu&#8221;.</p>
<p>Dzięki Duchowi stajemy się podobni do Jezusa. On wpisuje w nasze serca Prawo, aby do naszego wnętrza wlać miłość oraz by nakazy wiary i przykazania były zasadami miłości, a nie przemieniały nas w zatwardziałych faryzeuszy.</p>
<p>Kto jest więc moim przewodnikiem?</p>
<p>Z kim utrzymuję najczęstszy osobisty kontakt? Uczeń biegnący za wymyślonymi przez ludzi pseudowartościami tzw. „świata” wyda światowe owoce. Ten zaś, który pragnie żyć w mocy Ducha Św. &#8211; napełniony zostanie Jego owocami. &#8222;Owocem zaś Ducha jest: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie” Gal 5.22</p>
<p>Roman Harmata</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">2133</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Myśli. Być Światłem dla Świata.</title>
		<link>https://catholicleaguepolonia.org/pl/family/mysli-byc-swiatlem-dla-swiata/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Catholic League]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 09 Feb 2020 00:50:23 +0000</pubDate>
				<guid isPermaLink="false">https://catholicleaguepolonia.org/?post_type=family&#038;p=2132</guid>

					<description><![CDATA[Jestem pewna, że wszyscy słyszymy w wiadomościach, w mediach społecznościowych, a może po prostu od innych ludzi o złych wydarzeniach, które zdarzają się tu i tam. Czasami staje się to przytłaczające, ponieważ większość informacji, które są nam przekazywane, nie tylko zniechęcają, ale są często „ponure”. Jezus nam mówi: „Wy jesteście światłem świata. ” &#160;I dalej: [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Jestem pewna, że wszyscy słyszymy w wiadomościach, w mediach społecznościowych, a może po prostu od innych ludzi o złych wydarzeniach, które zdarzają się tu i tam. Czasami staje się to przytłaczające, ponieważ większość informacji, które są nam przekazywane, nie tylko zniechęcają, ale są często „ponure”.</p>
<p>Jezus nam mówi: „Wy jesteście światłem świata. ” &nbsp;I dalej: „Tak niech świeci wasze światło przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie ” (Ew. Mateusza 5: 14,16).</p>
<p>Czasami myślę sobie: „Jak mogę być światłem, kiedy mam wrażenie, że nie ma we mnie tego światła?” Takie dni się zdarzają i czuję się okropnie. Ale nie ma wymówki, skoro Bóg prosi mnie, abym była światłem dla innych! Ale jak?</p>
<p>Kiedy byłam małą dziewczynką, księżyc zawsze mnie fascynował. Jest to niesamowite, gdy są noce przy pełni księżyca i wszystko jest tak dobrze oświetlone.</p>
<p>Możliwe, że chcesz mnie tutaj zatrzymać i powiedzieć: „Hej, co księżyc ma z tym wspólnego?” Moim zdaniem ma to z tym wiele wspólnego. Po prostu mnie wysłuchaj…</p>
<p>Kiedy miałam około 12 lub 13 lat, pamiętam, jak siedziałam na zewnątrz, wpatrując się w księżyc i oświetlony dookoła krajobraz. Podziwiając niesamowity widok, pamiętam, jak myślałam o tym, jak księżyc faktycznie nie ma własnego światła, ale że odbija tylko światło słońca i tak oświetla nam noce. Jeśli Ziemia stanie na jego drodze, odbija mniej światła, jak w przypadku półksiężyca.</p>
<p>Z jakiegoś powodu szybko porównałam to do Jezusa, Jego Światła i mnie. Jeśli Jezus jest „Słońcem”, źródłem Światła, wzywa mnie, abym była przedłużeniem Jego Światła dla świata. Tak jak księżyc! Mogę być jak księżyc, jeśli stanę w „bezpośrednim widoku” Jezusa i pozwolę, by Jego Światło „odbiło się” ode mnie i oświetlało świat w jego „ciemności”. To jest to! I im bardziej staję „w linii”, czyli jestem z Jezusem, bez „ziemi” wchodzącej w drogę i przeszkadzającej, tym jaśniej mogę odbić Jego Światło. Tak, to prawda! Nie mam własnego Światła, które by świeciło dla innych. Ale mogę odbijać Jego Światło na innych i tylko ode mnie zależy, ile Jego Światła pozwolę odbić od siebie.</p>
<p>Zatem spędzanie czasu z Jezusem na modlitwie, podczas Mszy świętej i trwanie przy Nim przez cały dzień przyniesie mi więcej kontaktu z Jego Światłem. Teraz drugą częścią jest odbicie. Nie mogę tak po prostu pozostać na Adoracji 24/7! Muszę także iść i wypełnić wszystko, co potrzeba zrobić w domu, w pracy, z przyjaciółmi, na ulicy, z Jezusem i Jego Światłem w sercu i umyśle. Potem automatycznie zacznę odbijać to Światło na innych.</p>
<p>Niech Bóg błogosławi i świećcie jasno!!!</p>
<p>Marta Sniezko</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">2132</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Co chcę zmienić ? Co chcę dodać do mojego życia ?</title>
		<link>https://catholicleaguepolonia.org/pl/family/noworoczne-postanowienia-co-chce-zmienic-co-chce-dodac-do-mojego-zycia/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Catholic League]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 05 Jan 2020 19:07:04 +0000</pubDate>
				<guid isPermaLink="false">https://catholicleaguepolonia.org/?post_type=family&#038;p=2098</guid>

					<description><![CDATA[Gdy wkraczamy w nowy rok, wielu z nas podejmie jakieś noworoczne postanowienia. Na przykład mogą to być zobowiązania do zdrowszego jedzenia lub życia poprzez dodanie lub odjęcie czegoś z naszej codziennej diety i nawyków. A może to jakiś inny wzniosły cel, który chcemy osiągnąć? Ale ile razy moje postanowienia noworoczne dotyczyły „sposobów”, dzięki którym mogę [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Gdy wkraczamy w nowy rok, wielu z nas podejmie jakieś noworoczne postanowienia. Na przykład mogą to być zobowiązania do zdrowszego jedzenia lub życia poprzez dodanie lub odjęcie czegoś z naszej codziennej diety i nawyków. A może to jakiś inny wzniosły cel, który chcemy osiągnąć? Ale ile razy moje postanowienia noworoczne dotyczyły „sposobów”, dzięki którym mogę stać się „zdrowszy” duchowo?</p>
<p>Nasze duchowe zdrowie jest ważniejsze niż nasze zdrowie fizyczne. Ma to związek z naszą duszą. To może być idealny moment na zastanowienie się nad zdrowiem duszy. Sprawdź, czy nie ma żadnych braków, może jest coś, czego muszę się pozbyć. To może stać się rzeczywiście wzniosłym celem na ten nowy rok.</p>
<p>Może trzeba będzie spędzić więcej czasu na modlitwie? Trzeba tu być dokładnym, na przykład: „Będę odmawiać różaniec każdego dnia.” Lub: „Zapisuję się na godzinę adoracji w najbliższej kaplicy”. A może jest to coś, czego muszę się pozbyć? Na przykład nie oglądania 3 godzin seriali telewizyjnych, ale zamiast tego spędzenia tego czasu z rodziną lub bliskimi. Pomyśl o tym.</p>
<p>Co zbliży mnie do mojego Stwórcy i upiększy moją duszę, która będzie żyć wiecznie, w przeciwieństwie do mojego ciała, które pewnego dnia zginie? Gdy skupię się nad moim duchowym zdrowiu, moje ciało fizyczne również będzie zadbane. Ewangelia nas uczy: „Szukajcie najpierw królestwa Bożego i jego sprawiedliwości, a to wszystko będzie wam dodane” (Mt 6:33).</p>
<p>Życzę Wam wszystkim błogosławieństwa i siły Naszego Pana na ten nowy rok i pomyślnego spełnienia naszych postanowień noworocznych.</p>
<p><span>Szczęśliwego Nowego Roku 2020!</span></p>
<p>Marta Sniezko</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">2098</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Duch Wiary Adwentowej</title>
		<link>https://catholicleaguepolonia.org/pl/family/duch-wiary-adwentowej/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Catholic League]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 06 Dec 2019 17:42:36 +0000</pubDate>
				<guid isPermaLink="false">https://catholicleaguepolonia.org/?post_type=family&#038;p=2070</guid>

					<description><![CDATA[&#8222;Czuwajcie więc i módlcie się&#8230; abyście mogli uniknąć tego wszystkiego, co ma nastąpić i stanąć przed Synem Człowieczym&#8221; /Łk 21,361 Już któryś raz z kolei rozpoczęliśmy ADWENT &#8211; NOWY ROK LITURGICZNY W KOŚCIELE KATOLICKIM. I chociaż wiele zwyczajów adwentowych, związanych z tym okresem, które jeszcze pamiętamy z naszych dziecinnych lat, znikło bezpowrotnie tu na emigracji, [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><em>&#8222;Czuwajcie więc i módlcie się&#8230; abyście mogli uniknąć tego wszystkiego, co ma nastąpić i stanąć przed Synem Człowieczym&#8221; /Łk 21,361</em></p>
<p>Już któryś raz z kolei rozpoczęliśmy ADWENT &#8211; NOWY ROK LITURGICZNY W KOŚCIELE KATOLICKIM. I chociaż wiele zwyczajów adwentowych, związanych z tym okresem, które jeszcze pamiętamy z naszych dziecinnych lat, znikło bezpowrotnie tu na emigracji, to jednak pozostał nam nadal DUCH ADWENTOWY, DUCH TĘSKNOTY, DUCH OCZEKIWANIA. Podobnie jak dzieci w szkole oczekują zakończenia zajęć i początku wakacji, jak my oczekujemy na spotkanie z ukochaną osobą, z dawno nie widzianą rodziną, tak też oczekujemy na przyszłe życie, na życie, które jest jednym długim ADWENTEM.</p>
<p>Wielkim adwentem &#8211; oczekiwaniem i tęsknotą, można nazwać historię narodu wybranego. Każda karta i zdanie Pisma świętego oddają to echo tęsknoty i czekania. Dowodem najlepszym są czytania adwentowe. Tęsknota narodu pozbawionego ojczyzny, wysłanego do niewoli jest symbolem duchowej tęsknoty serca oddalonego od źródła miłości, pokoju i bezpieczeństwa. To wołanie o Zbawiciela, o wyzwolenie od ucisku grzechu, to błaganie o Przewodnika, który bezpiecznie przeprowadzi do bram Nieba.&nbsp; Modlitwa adwentowa winna być przepojona duchem głębokiej wiary. Stanowi ona główną nutę adwentu liturgicznego i życiowego, wiara w przyjście CHRYSTUSA I JEGO OBECNOŚĆ WŚRÓD NAS.</p>
<p>W pierwszym liście św. Piotra czytamy: &#8222;Czuwajcie! Przeciwnik wasz, diabeł, jak lew ryczący krąży szukając, kogo pożreć. Mocni w wierze przeciwstawiajcie się jemu&#8221;. Zły duch w okresie naszego adwentu życiowego, robi wszystko, by odwieść nas od spraw zbawienia, od czujności i wiary. Nieraz słychać tłumaczenie się: nie mam czasu na wiarę, na modlitwę, na Boga&#8230; Tak jakby Bóg był dodatkiem do tego naszego życia; jakby był &#8222;dodatkiem&#8221; do zakupów przedświątecznych. Tak, jakby dusza była dodatkiem do naszego istnienia&#8230; a ona stanowi istotę naszej osoby i nic innego, tylko zjednoczenie duszy z Bogiem w miłości jest sensem naszego życia. Jezus jest samym życiem! Trzeba więc mieć czas dla Niego &#8211; zawsze i wszędzie! Adwent rozpoczęcie nowego roku kościelnego. Mówi nam – Stop! &nbsp;Zmusza nas do zatrzymania się i refleksji, do wiary i czujności, do modlitwy i przygotowania duchowego, by być gotowym nie tylko na należyte przeżycie Bożego Narodzenia, ale by kiedyś godnie stanąć &#8222;przed Synem Człowieczym&#8221;.</p>
<p><em>Charles Harmata</em></p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">2070</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Święto Dziękczynienia</title>
		<link>https://catholicleaguepolonia.org/pl/family/dziekuje-ci-panie-swieto-dziekczynienia/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Catholic League]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 02 Nov 2019 13:40:45 +0000</pubDate>
				<guid isPermaLink="false">https://catholicleaguepolonia.org/?post_type=family&#038;p=2004</guid>

					<description><![CDATA[Święto Dziękczynienia ponownie nadchodzi. Większość z nas spędza to Święto przy stole z rodziną i bliskimi. Niektórzy z nas może już planują ten dzień. Niektórzy mogą czekać do ostatniej chwili. Ale to nie przygotowanie, jedzenie, albo nawet liczba osób, które zaprosimy do naszego domu, ma największe znaczenie. Dziękczynienie jest istotą tego dnia. Ale komu mamy [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Święto Dziękczynienia ponownie nadchodzi. Większość z nas spędza to Święto przy stole z rodziną i bliskimi. Niektórzy z nas może już planują ten dzień. Niektórzy mogą czekać do ostatniej chwili. Ale to nie przygotowanie, jedzenie, albo nawet liczba osób, które zaprosimy do naszego domu, ma największe znaczenie. Dziękczynienie jest istotą tego dnia. Ale komu mamy dziękować? Za co?</p>
<p>Mówienie „dziękuję” jest najłatwiejszym sposobem okazania wdzięczności. Prawdopodobnie mówimy to wiele razy każdego dnia, jeśli prawidłowo nauczyliśmy się naszych manier. Za każdym razem, gdy ktoś otwiera nam drzwi, podaje nam filiżankę kawy lub mówi „na zdrowie” &#8211; zwykle odpowiadamy „dziękuję”. Niektórzy z nas mówią to tak często, że stało się to codzienną rutyną. Te dwa proste słowa jednak wiele znaczą.</p>
<p>Wdzięczność jest bardzo ważna w naszym ludzkim życiu. Pokazuje, że zauważamy innych i ich troskę o nas, zarówno w małych, jak i dużych rzeczach. Okazanie wdzięczności jest sposobem pokazania, że ​​kochamy ich w zamian, że doceniamy okazaną nam miłość. Przyjaciele, rodzina, bliscy i wielu innych to często ludzie, którym dziękujemy i powinniśmy być wdzięczni. Ale co z podziękowaniem Temu, który dał nam tych cennych ludzi w naszym życiu?</p>
<p>Nasz Bóg jest dawcą wszystkich dobrych darów. On jest Najwyższym, który zapewnił nam wszystko, czego potrzebujemy, chociaż czasami możemy myśleć, że powinniśmy mieć więcej lub coś innego. Ale On wie najlepiej. Możemy nie rozumieć, dlaczego Bóg dał nam na przykład &#8211; trudną do słuchania ciotkę lub irytującego brata, ale Bóg ma cel we wszystkim. I dlaczego to się stało &#8211; może dowiemy się w tym życiu, może w następnym, ale nadal musimy dziękować naszemu Panu i ufać, że On czyni to wszystko dla naszego dobra. I właśnie dlatego musimy Mu podziękować.</p>
<p>Zastanówmy się kiedy ostatni raz dziękowaliśmy Bogu za swoją mamę? A za szefa? Albo za ostatnią osobę, do której powiedzieliśmy „dziękuję”? Wszyscy ci ludzie zostali umieszczeni w naszym życiu przez Boga, niezależnie czy ich lubimy, czy nie. Bóg dał nam tych ludzi, aby pomagali w taki czy inny sposób. Musimy być wdzięczni Bogu za każdego z nich, a jeśli będzie taka okazja &#8211; powinniśmy powiedzieć im również „dziękuję”!</p>
<p>Święto Dziękczynienia pozwala nam pamiętać, że Bóg jest ostatecznym projektantem naszego życia i daje nam ludzi, których potrzebujemy w życiu &nbsp;oraz czas, w którym ich potrzebujemy. Nie zapomnijmy podziękować za nich naszemu Panu i za Jego wielką Miłość do nas, bo On troszczy się o nas także za pośrednictwem rąk innych ludzi będących wokół nas.</p>
<p>Marta Sniezko</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">2004</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Potrzeba przerwy &#8230;</title>
		<link>https://catholicleaguepolonia.org/pl/family/potrzeba-przerwy/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Catholic League]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 02 Jul 2019 01:32:23 +0000</pubDate>
				<guid isPermaLink="false">https://catholicleaguepolonia.org/?post_type=family&#038;p=1770</guid>

					<description><![CDATA[Marta Snieżko Letnie Wakacje Od czasu do czasu, każdy potrzebuje przerwy. Są chwile, w których potrzebujemy przerwy, by się zatrzymać, odetchnąć, wziąć krok do tyłu, aby odzyskać perspektywę. Taka właśnie jest nasza ludzka natura. Nawet sam Pan Bóg potrzebował „urlopu” po tym, jak dokonał Stworzenia w Księdze Rodzaju 2: 2: „A gdy Bóg ukończył w [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Marta Snieżko</p>
<p>Letnie Wakacje</p>
<p>Od czasu do czasu, każdy potrzebuje przerwy. Są chwile, w których potrzebujemy przerwy, by się zatrzymać, odetchnąć, wziąć krok do tyłu, aby odzyskać perspektywę. Taka właśnie jest nasza ludzka natura. Nawet sam Pan Bóg potrzebował „urlopu” po tym, jak dokonał Stworzenia w Księdze Rodzaju 2: 2: „A gdy Bóg ukończył w dniu szóstym swe dzieło, nad którym pracował, odpoczął<sup> </sup>dnia siódmego po całym swym trudzie, jaki podjął”.</p>
<p>Mamy więc „wakacje”. Wiele różnych rzeczy to słowo nam przypomina. Może to być czas wolny od pracy, szkolne ferie, wycieczka do nowego miejsca, plaża, rodzinne ognisko i tak dalej. Ale jeśli naprawdę przyjrzymy się, dlaczego podejmujemy te „wakacje”, możemy dostrzec wiele ciekawych motywów. &nbsp;Najczęściej jest to potrzeba przerwy od zwyczajnych dni, by wziąć oddech, spojrzeć w przeszłość, spojrzeć w przyszłość, spojrzeć na rzeczy z perspektywy, ponownie się skupić i zacząć od nowa.</p>
<p>Tak nauczył nas Dobry Pan Bóg w Siódmym Dniu Odpoczynku, który pamiętamy i obchodzimy w każdą niedzielę. Każdego tygodnia jesteśmy wezwani do duchowego ponownego skupienia się na tym, co jest najważniejsze, abyśmy mogli przejść przez następny zwykły tydzień z odnowionym spojrzeniem i odnowioną siłą. I nie tylko duchowo, ale także w naszym codziennym ziemskim życiu, potrzebujemy „wakacji”, aby się zatrzymać, odnowić, ponownie skupić i pójść dalej z odnowionym celem życia.</p>
<p>Niech te letnie miesiące naprawdę zainspirują nas do dostrzeżenia nowych wartości w nas samych i w naszym życiu oraz do ponownego rozpoczęcia jako lepsi ludzie, niż byliśmy poprzednio!</p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">1770</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Psycholog wychowawczy: potrzebą dziecka jest budowanie więzi</title>
		<link>https://catholicleaguepolonia.org/pl/family/psycholog-wychowawczy-potrzeba-dziecka-jest-budowanie-wiezi/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Catholic League]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 01 Mar 2019 06:00:37 +0000</pubDate>
				<guid isPermaLink="false">https://catholicleaguepolonia.org/?post_type=family&#038;p=1542</guid>

					<description><![CDATA[Niedziela - Maria Czerska Małe dziecko potrzebuje budowania bezpiecznej więzi z podstawowym opiekunem – podkreśla Jarosław Żyliński, psycholog wychowawczy, jeden z sygnatariuszy Listu otwartego w sprawie]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<h1>Niedziela &#8211; Maria Czerska</h1>
<p class="lead">&#8211; Małe dziecko potrzebuje budowania bezpiecznej więzi z podstawowym opiekunem – podkreśla Jarosław Żyliński, psycholog wychowawczy, jeden z sygnatariuszy „Listu otwartego w sprawie opieki nad dziećmi do lat 3” skierowanego do władz RP. – Najkorzystniejsza z perspektywy potrzeb dziecka jest w tym czasie opieka sprawowana bezpośrednio przez bliskich. Gdyby rodzice mieli większą świadomość, jak ważna jest tego rodzaju „inwestycja” w pierwsze 3 lata dziecka, być może z większą determinacją szukaliby innych rozwiązań niż żłobek – zaznacza psycholog.</p>
<p class="pyt"><b>KAI:</b><span>&nbsp;</span>W jakich sytuacjach poleciłby Pan rodzicom małego dziecka żłobek?</p>
<p class="odp"><b>JŻ:</b><span>&nbsp;</span>Może nie tyle polecił, co zrozumiałbym ten wybór. Wiele rodzin, a zwłaszcza samotnych rodziców, ma różnego rodzaju problemy. Żłobek jest dla nich strategią na rozwiązanie problemów finansowych. Żłobek może pomóc rodzicom, gdy zmagają się oni z silnymi problemami zdrowotnymi, psychicznymi czy emocjonalnymi – wówczas potrzebują odciążenia i żłobek może być dla nich rozwiązaniem. W sytuacji gdy w rodzinie dochodzi do poważnych problemów, gdy sytuacja staje się patologiczna – wtedy także dla dziecka jest lepiej, gdy nie przebywa całego dnia w domu.</p>
<p class="pyt">&#8211; Tylko wówczas?</p>
<p class="odp">&#8211; JŻ: Żłobki są bardzo różne, ale zasadniczo to trudna forma opieki, która nigdy nie jest równie skuteczna co prawidłowo opiekujący się dziećmi rodzice. W sytuacji, gdy rodzice mają pełen wybór, żłobek &#8211; z perspektywy rozwoju dziecka &#8211; nie byłby dla mnie opcją pierwszego wyboru. Zdecydowanie lepsza w okresie 0-3 jest opieka „jeden na jeden”.</p>
<p class="pyt">&#8211; Dlaczego?</p>
<p class="odp">&#8211; JŻ: Przede wszystkim dlatego, że w tym okresie, zgodnie z teorią przywiązania Johna Bowlby’ego, zasadniczym mechanizmem rozwoju jest bezpieczna więź z podstawowym opiekunem, najczęściej z matką. Dziecko czując się przy niej bezpiecznie rozwija się w innych kierunkach. Nie musi tracić czasu i energii na szukanie bezpieczeństwa. Wie, że matka jest blisko, może „robić swoje”, wracając do niej wtedy kiedy potrzebuje.<span>&nbsp;</span><br />
Matka i ojciec są pierwszymi wzorcami relacji i poziom zaufania, jaki zbudują, będzie potem przechodził na kolejne bliskie relacje, więc wpływa to na rozwój społeczny. Dziecko ma czas na rozwijanie innych umiejętności &#8211; wpływa to na rozwój poznawczy. Łatwiej rozwija kolejne umiejętności, bo skupia na sobie większą uwagę niż dzieci, które muszą się dzielić wychowawcą z innymi dziećmi.<span>&nbsp;</span><br />
Nade wszystko ważne jest jednak poczucie bezpieczeństwa, które pozwala dziecku na spokojne przechodzenie kolejnych etapów rozwojowych.</p>
<p class="pyt">&#8211; Czy żłobek to utrudnia?</p>
<p class="odp">&#8211; JŻ: Żłobki są bardzo różne. Niektóre bardzo poważnie podchodzą do problemu więzi dziecka z rodzicem, przeprowadzają bardzo długą adaptację, wymagającą także wysiłku rodzica, po to, by przejście pod opiekę instytucjonalną było płynne i nie zagrażało dziecięcemu poczuciu bezpieczeństwa. Natomiast żłobek jest po prostu bardzo trudną formą opieki. Zwłaszcza w naszych polskich warunkach, gdzie na jednego opiekuna przypadać może nawet ósemka dzieci. Nie jest łatwo w takiej sytuacji odpowiednio zadbać o każde z nich. Nierzadko zdarza się też łączenie grup i sytuacje, gdzie w jednej sali pod opieką 4 dorosłych przebywają 32 maluchy. Wówczas jest to arcytrudne!<span>&nbsp;</span><br />
Problemem żłobków jest też wyszkolenie kadry. Od pedagogów przedszkolnych oczekuje się studiów pedagogicznych, od kadry żłobkowej nie. Czasem wystarcza szkolenie internetowe. Dlaczego? Nie mam pojęcia. Moim zdaniem jest to absolutne zaniedbanie.</p>
<p class="pyt">&#8211; Sytuacja, w której jedna osoba dorosła opiekuje się kilkorgiem małych dzieci, może się jednak też zdarzyć w opiece rodzinnej. Jest to sytuacja częsta w rodzinach wielodzietnych. Czy w takich rodzinach też trudniej budować więź z dzieckiem?</p>
<p class="odp">&#8211; JŻ: Czasem tak. Natura sobie pięknie radzi, bo karmienie piersią ogranicza płodność kobiety i sprawia, że między kolejnymi dziećmi pojawia się najczęściej naturalny odstęp ok. 2-3 lat. Relacje między noworodkiem i dwulatkiem bywają trudne. Rodzicom łatwiej jest opiekować się jednym małym dzieckiem, niż dwoma, nie mówiąc już o bliźniakach. A jednak łatwiej zajmować się dwojgiem lub trojgiem dzieci do 3 roku życia niż pięcioma lub nawet ośmioma.</p>
<p class="pyt">&#8211; Jakiego rodzaju problemy mogą się pojawić u dzieci chodzących do żłobka?</p>
<p class="odp">&#8211; JŻ: Po pierwsze – zaburzenia więzi. Po drugie – kłopoty z zachowywaniem granic. Po trzecie – może to być problem z osobistym poczuciem bezpieczeństwa.<span>&nbsp;</span><br />
Zaburzenia więzi wynikają z rozstań, których dzieci nie rozumieją i z którymi jest im ciężko. Mają takie doświadczenie rodzica, że raz jest, raz go nie ma i tak w kółko. Dziecko żłobkowe tej sytuacji nie rozumie, nie ogarnia i czasem zdaje się, że dość płynnie w nią wchodzi. Właśnie problemem tych dzieci w wieku 0-3 jest to, że one nie do końca pokazują, co się rzeczywiście w nich dzieje. Zaburzenia więzi ujawniają się zwykle w późniejszych momentach. Dziecku trudno jest zaufać nowym dorosłym, np. podczas adaptacji przedszkolnej, trudno rozstać się z mamą, wejść w nową przestrzeń. Takie dzieci są często mocno kontrolujące wobec rodzica, nie pozwalają wyjść, nie puszczają do toalety itp. Trudności z adaptacją mogą się pojawić później również w szkole a kontrola drugiej osoby – przenieść na relacje koleżeńskie i przyjacielskie. Dzieci a potem młodzi ludzie i dorośli wciąż testują relacje, sprawdzają. W przypadkach skrajnego zaburzenia więzi – po prostu nie ufają relacjom, wchodzą w nie bardzo płytko, ciężko też im jest zdecydować się na posiadanie własnego dziecka, bo to wymaga dużego zaufania wobec partnera. Problemy z zachowaniem granic wynikają z tego, że dziecko około drugiego roku życia uczy się swojej samodzielności i swoich granic. Uczy się je stawiać, czasami bardzo nieporadnie. Dużej cierpliwości i uwagi dorosłego potrzeba, by dziecko nauczyło się, które granice są jego, a które należą do drugiej osoby. W dużej grupie trudniej dziecku pozwolić na budowanie własnego zdania, ponieważ swoje zdanie równocześnie budują inne dzieci i dochodzi do konfliktów. Wobec tego dorosły musi „zarządzać” i często nie może brać pod uwagę zdania dziecka. Do tego dziecko budując relację z tym dorosłym czasami nie ma odwagi stawiać swoich granic tak mocno, jak wobec zaufanej matki, przy której na więcej może sobie pozwolić. Wobec wychowawcy, w obawie, czy ten będzie je lubił, może rezygnować z własnych granic na rzecz bezpieczeństwa.<span>&nbsp;</span><br />
Kolejna sprawa to budowanie poczucia bezpieczeństwa, co dotyczy dzieci, które szczególnie wcześnie poszły do żłobka – przed ukończeniem roku. Jeśli żłobek niedostatecznie reagował na potrzeby dziecka, może ono wchodzić w dalsze życie bez wiary, że jego potrzeby będą spełniane. „To się nie uda” może być dość częstym zdaniem w ustach takiego dziecka, gdy będzie starsze.<span>&nbsp;</span><br />
Oczywiście, trzeba zdecydowanie podkreślić, że zupełnie inna jest sytuacja dziecka, które od drugiego roku życia przebywa w żłobku 6 godzin tygodniowo, np. 2 razy po 3 godziny i tego, które od piątego miesiąca życia spędza tam 50 godzin, codziennie od godz. 7 do godz. 17. W tym pierwszym przypadku ma to niewielki wpływ na jego rozwój. W drugim – zwłaszcza, gdy do długiego pobytu w placówce dojdzie jeszcze duża zmienność wychowawców, co się często w żłobkach zdarza i również powoduje rozbijanie nawiązywanej przez dziecko więzi – na pewno będzie miało wpływ.</p>
<p class="pyt">&#8211; W powszechnym mniemaniu dzieciom po żłobku łatwiej zaadaptować się w przedszkolu.</p>
<p class="odp">&#8211; JŻ: To, że dzieciom po żłobku jest łatwiej jest absolutnym mitem. Natomiast dzieci, które w okresie 0-3 mają relację tylko z rodzicem, bezpieczną relację, w wieku 3 lat mają „naładowane baterie”, wiedzą, że z mamą jest „wszystko ok”, że mogą na nią liczyć. Skoro moja relacja z mamą jest bezpieczna, nie muszę wciąż na nią patrzeć, mogę iść zająć się czymś innym, bo mama przyjdzie. Bardzo często takie dzieci rozstają się z rodzicami na zasadzie „pa pa!” i ich adaptacja trwa dwa 2 dni.<span>&nbsp;</span><br />
Rozstanie ze żłobkiem to także doświadczenie zerwania więzi, którą się zbudowało z wychowawcą żłobkowym. Ta więź znika, dziecko traci ufność w budowanie więzi z nowymi osobami i trudniej wchodzi w nową więź z wychowawcami przedszkolnymi. Pracuję z dziećmi, które rozpoczynają edukację przedszkolną. Poznaję ich historię i zwykle mogę przewidzieć, czy adaptacja w przedszkolu będzie trudna, czy nie. I zwykle się nie mylę. Dzieci po prostu tak z więzią mają.</p>
<p class="pyt">&#8211; Czy zaletą żłobka nie jest jednak to, że umożliwia lepszy kontakt z rówieśnikami?</p>
<p class="odp">&#8211; JŻ: Małe dziecko jest skoncentrowane na sobie i na rodzicu. Uczy się poczucia bezpieczeństwa, samodzielności i więzi z dorosłymi. Dobrze, jak ma trochę kontaktu z rówieśnikami, czy to na placu zabaw, czy w klubiku itp. Te dzieci jednak nie są do końca sobą zainteresowane. Bywają zaciekawione, czasami trenują różne rzeczy na sobie nawzajem, ale to jeszcze nie są te relacje, które się pojawiają u 3-latków: „on mnie lubi”, „on mnie nie lubi”, „zaproszę cię”, „nie zaproszę” itp.</p>
<p class="pyt">&#8211; Rzadko kiedy można w mediach usłyszeć, by jakiś psycholog tak jednoznacznie opowiadał się za opieką indywidualną nad małymi dziećmi. Zwykle żłobek przedstawiany jest jako wybór tak samo dobry, choć posiadający również swoje wady. Czasem przedstawiany jest wręcz jako wybór lepszy, gdyż umożliwia mamie pracę, rozwój i samorealizację, a przecież „szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko”.</p>
<p class="odp">&#8211; JŻ: Wiem, że tak się mówi. To prawda, że mama musi czuć się dobrze. Jest takie powiedzenie, że do wychowania dziecka jest potrzebna cała wioska. „Cała wioska” powinna wspierać matkę. Boli mnie, że w naszych warunkach tego wsparcia tak często brakuje. Jeśli mama przez 3 lata jest „uwiązana” we własnym domu, bo to jest jedyne miejsce, gdzie może tak naprawdę bezpiecznie i spokojnie z tym dzieckiem przebywać – to jest to sytuacja trudna. Ważne jest by – jak to się dzieje przecież na Zachodzie – dostosowywać świat do potrzeb mam z małymi dziećmi. By one mogły wyjść, spotkać się, pójść do muzeum, biblioteki, kawiarni; by były też miejsca, gdzie można pracować z dziećmi. W Amsterdamie czy w Londynie, jest tak wiele opcji, że czasem nie wiadomo, co wybrać. Wtedy jest po prostu łatwiej.<span>&nbsp;</span><br />
Jeśli chodzi o opinie psychologów – to jest opowieść o całym naszym zawodzie. Psychologów jest gigantyczna ilość. Wiele osób idzie na psychologię chcąc poznać siebie. Potem te studia kończą, robią różne rzeczy. Psychologia ma wiele specjalizacji. Tymczasem psychologów zajmujących dziećmi jest dość niewielu. Ktoś, kto nie zna się na dzieciach, może nie mieć świadomości psychologii więzi, o której mówiliśmy, może nie wiedzieć wiele o teorii przywiązania Bowlbiego, o stylach przywiązania Mary Ainsworth. Tę wiedzę na psychologii wychowawczej czy rozwojowej zdobywa się w niewielkim zakresie. Zgłębia się ją już podczas pracy i praktyki z dziećmi.<span>&nbsp;</span><br />
Tymczasem zdarza się, że media pytając psychologa o opinię nie zwracają uwagi na to, czy ten ktoś specjalizuje się w psychologii dziecięcej. Problemem jest też to, że wiedza psychologiczna ostatnio bardzo się „zmedializowała” i mówimy to, co nośne a nie to, co jest prawdziwe.</p>
<p class="pyt">&#8211; To znaczy?</p>
<p class="odp">&#8211; JŻ: Psychologowie występujący w mediach, w rozmaitych programach parentingowych itp. często prezentują metody, które przynoszą szybki, bezpośredni efekt. Oparte są na karach i nagrodach, na które dzieci reagują bardzo szybko. Zdaje się, że problem jest rozwiązany, ale ma to negatywny wpływ na więź z rodzicem. Natomiast psychologia więzi nie przynosi efektu „na dziś”. Efekty widoczne są po latach.<span>&nbsp;</span><br />
Warto też przypomnieć, że media mówią do dorosłych. Mówią więc o potrzebach dorosłych i niekoniecznie chcą wspominać o potrzebach dziecka, które utrudniają łatwe osiąganie potrzeb rodziców. Odbiorcy wolą tego nie słyszeć, więc media nie chcą o tym mówić. Jedni i drudzy chętniej wybiorą psychologa, który powie o szczęśliwej mamie i szczęśliwym dziecku.<span>&nbsp;</span><br />
Wyobraźmy sobie matkę, która potrzebuje zadbać o siebie. Wiara w hasło „Żłobek jest dobry dla twojego dziecka” daje jej mnóstwo ulgi. Powiedzenie, że potrzeby jej dziecka mogą być w konflikcie z jej własnymi, jest trudne. Tymczasem bywa tak, że jesteśmy w konflikcie potrzeb. Połączenie potrzeb dziecka i potrzeb rodzica wymaga bardzo dużo pracy, uwagi i budowania odpowiedniej strategii. To właśnie w tym momencie ta &#8222;cała wioska&#8221; jest niezwykle cenna, ale w postaci innego wsparcia niż żłobek.<span>&nbsp;</span><br />
Nasza opowieść o wyborze między żłobkiem a domem to opowieść o wyborze między potrzebami dorosłego i dziecka. Małego dziecka, które o swoich potrzebach jasno nie powie, bo nie umie mówić. Dlatego nie ujmując wadze potrzeb dorosłych chcemy mówić również o potrzebach dziecka. Bardzo też byśmy chcieli, by rodzice zamiast mówić o „wyborze między” potrzebami mogli mówić o połączeniu potrzeb.</p>
<p class="pyt">&#8211; Jak łączyć te potrzeby?</p>
<p class="odp">&#8211; JŻ: Bardzo wiele zależy od wiedzy i nastawienia rodziców. Gdyby rodzice mieli większą świadomość, jakie korzyści w przyszłości daje inwestycja w pierwsze trzy lata dziecka, wówczas z większą determinacją szukaliby innych rozwiązań niż żłobek. Oczywiście niezbędna do tego jest też finansowa możliwość dokonania takiego wyboru – dlatego zależy nam, by pomocą państwa objąć nie tylko rodziny żłobkowe, ale także tych rodziców, którzy chcieliby sami opiekować się dzieckiem w okresie 0-3, wspierając jego rozwój.<span>&nbsp;</span><br />
Chciałbym wsparcia finansowego dla takich rodzin, ale także wyrozumiałości, bo czasami matki zostające trzy lata z dziećmi zderzają się z ostracyzmem społecznym. Chciałbym rozwiązań, które pomogłyby matkom w dobry sposób przeżyć te trzy lata, a nie w domowym zamknięciu. Do tego trzeba Klubów Mam, zajęć dedykowanych dla małych dzieci z rodzicami, sal w różnych miejscach, dostosowanych dla rodziców z dziećmi.<span>&nbsp;</span><br />
Chciałbym rozwiązań na rynku pracy, które pozwoliłyby na przykład na większą równowagę w pracy między ojcem i matką. Teraz zwykle jest „wszystko albo nic”. Chciałbym, żeby więcej rodzin mogło wybrać model z ojcem pracującym np. na ¾ etatu i matką na ¼. Pomysły mogą być bardzo różne, ale do tego trzeba najpierw otwartej głowy i zrozumienia potrzeb dziecka. A także tego, że poszukiwanie innych rozwiązań niż żłobek to gra warta świeczki.<span>&nbsp;</span><br />
***<span>&nbsp;</span><br />
Jarosław Żyliński – psycholog wychowawczy. Przybliża rodzicom i nauczycielom zagadnienia związane z wychowaniem i edukacją. Opowiada o nich w mediach i książkach oraz podczas konsultacji i warsztatów. Na stałe związany z Fundacją &#8222;Wolna Szkoła&#8221; na warszawskim Ursynowie, Związkiem Dużych Rodzin &#8222;Trzy plus&#8221; i punktem przedszkolnym &#8222;Smyki ze Smyczkowej&#8221;.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">1542</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Testament św. Jana Pawła II dla Europy</title>
		<link>https://catholicleaguepolonia.org/pl/family/testament-sw-jana-pawla-ii-dla-europy/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Catholic League]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 01 Jan 2019 06:00:13 +0000</pubDate>
				<guid isPermaLink="false">https://catholicleaguepolonia.org/?post_type=family&#038;p=1476</guid>

					<description><![CDATA[Anna Wyszyńska Niedziela „Wizja Europy w&#160;ujęciu św. Jana Pawła II” – to temat II Międzynarodowego Kongresu Ruchu „Europa Christi”, który odbywał się w&#160;kilku polskich miastach w&#160;dniach 14-22 października 2018&#160;r. Sesje tematyczne z&#160;udziałem wybitnych wykładowców z&#160;Europy i&#160;ze Stanów Zjednoczonych, Apel Jasnogórski pod przewodnictwem abp. Wacława Depo, Msze św. w&#160;Rzeszowie, na Jasnej Górze i&#160;w&#160;Krakowie-Łagiewnikach oraz dedykowany św. [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Anna Wyszyńska Niedziela</p>
<p class="lead">„Wizja Europy w&nbsp;ujęciu św. Jana Pawła II” – to temat II Międzynarodowego Kongresu Ruchu „Europa Christi”, który odbywał się w&nbsp;kilku polskich miastach w&nbsp;dniach 14-22 października 2018&nbsp;r.</p>
<p>Sesje tematyczne z&nbsp;udziałem wybitnych wykładowców z&nbsp;Europy i&nbsp;ze Stanów Zjednoczonych, Apel Jasnogórski pod przewodnictwem abp. Wacława Depo, Msze św. w&nbsp;Rzeszowie, na Jasnej Górze i&nbsp;w&nbsp;Krakowie-Łagiewnikach oraz dedykowany św. Janowi Pawłowi II koncert sprawiły, że Kongres Ruchu „Europa Christi” stanowił godną oprawę obchodów 40. rocznicy dnia, w&nbsp;którym z&nbsp;balkonu Bazyliki św. Piotra w&nbsp;Rzymie zabrzmiały pamiętne słowa: „Habemus Papam!”, i&nbsp;pojawił się na nim Ojciec Święty „z dalekiego kraju”.</p>
<p>Często też sięgano do papieskich encyklik i&nbsp;adhortacji, książek i&nbsp;wypowiedzi, by potwierdzić aktualność myśli Jana Pawła II, który uważał, że jeżeli Europa ma wyjść obronną ręką ze&nbsp;wstrząsających nią kryzysów, musi powrócić do swoich chrześcijańskich korzeni. Dlatego główna sesja kongresu, która odbyła się w&nbsp;Senacie RP 18&nbsp;października, nosiła tytuł „Rechrystianizacja Europy”. Na ważność poruszanej problematyki wskazuje również tematyka innych sesji: „Kościół w&nbsp;Europie”, „Młodzi w&nbsp;Europie”, „Prawo a&nbsp;wartości w&nbsp;Europie”, „Europa męczenników”, „Silna rodzina siłą Europy”, „Ekonomia w&nbsp;kontekście «Europa Christi»”. Miały one doprowadzić do diagnozy sytuacji i&nbsp;wskazania dróg odbudowania chrześcijańskiej tożsamości Europy.</p>
<p>Kongres Ruchu „Europa Christi” zostanie także zapamiętany jako wydarzenie, podczas którego, zwłaszcza w&nbsp;czasie sesji w&nbsp;Rzeszowie, mocno wybrzmiał apel o&nbsp;zaliczenie św. Jana Pawła II do grona patronów Europy. Inicjatorem Ruchu „Europa Christi”, jego moderatorem, a&nbsp;także organizatorem kongresu był ks.&nbsp;inf.&nbsp;Ireneusz Skubiś – honorowy redaktor naczelny „Niedzieli”.</p>
<p class="styt">Kościół w&nbsp;Europie</p>
<p>Wśród gości kongresu był nuncjusz apostolski w&nbsp;Polsce abp Salvatore Pennacchio, który 15 października otworzył obrady na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w&nbsp;Warszawie. Przypomniał on myśl papieża Franciszka, który na rzymskim kongresie pt. „Przemyśleć na nowo Europę” wskazał na fundamenty Europy: osobę i&nbsp;wspólnotę, natomiast jako budulec wyróżnił pięć elementów: dialog, integrację, solidarność, rozwój i&nbsp;pokój.</p>
<p>W tym dniu podczas otwarcia sesji na UKSW odczytano list od przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski abp. Stanisława Gądeckiego, który podziękował za organizację kongresu. Listy przesłali również prezydent RP Andrzej Duda i&nbsp;wicepremier Beata Szydło. Obrady prowadził Marcin Przeciszewski, redaktor naczelny i&nbsp;prezes Katolickiej Agencji Informacyjnej, który przypomniał, że Jan Paweł II przez cały pontyfikat podkreślał, iż Europa nie będzie wspólnotą, jeżeli nie będzie wspólnotą ducha i&nbsp;jeżeli demokracja europejska nie będzie bazować na fundamencie wartości chrześcijańskich. Ważnym impulsem do działania są również słowa Jana Pawła II, które przytoczył ks. prof. dr hab. Stanisław Dziekoński, rektor UKSW: „Europa potrzebuje nowego ożywienia intelektualnego. Ożywienia, które nie cofa się przed perspektywą życia surowego, pełnego zaangażowania i&nbsp;gotowego do ofiary, nacechowanego prostotą prawych dążeń, jednoznacznego w&nbsp;ich realizacji, przejrzystego w&nbsp;działaniu”.</p>
<p>„Chrześcijańska koncepcja Europy według św. Jana Pawła II” to temat wykładu ks. prof. dr. hab. Tadeusza Guza z&nbsp;KUL, który wyjaśnił, że Europa posiada ducha w&nbsp;Europejczykach, w&nbsp;akcie stworzenia bowiem Bóg każdego poczętego w&nbsp;łonie matki człowieka obdarowuje niepowtarzalną duszą.</p>
<p>Ks. prof. dr hab. Mariusz Kuciński, dyrektor Centrum Studiów Ratzingera w&nbsp;Bydgoszczy, w&nbsp;swoim wykładzie przypomniał, że również Benedykt XVI stawiał Europę w&nbsp;centrum swojego zainteresowania. Z&nbsp;troską analizował on problem podcinania chrześcijańskich korzeni naszego kontynentu i&nbsp;pozbawiania go w&nbsp;ten sposób fundamentu tożsamości, którym jest chrześcijaństwo. Stwierdził, że kryzys tożsamości Europy bierze się z&nbsp;zanegowania i&nbsp;odrzucenia chrześcijaństwa oraz z&nbsp;relatywizmu.</p>
<p>O wkładzie chrześcijaństwa w&nbsp;europejską kulturę oraz o&nbsp;papieskiej encyklice „Redemptor hominis” mówił ks. prof. Henryk Skorowski SDB. – Europa została ochrzczona przez chrześcijaństwo, a&nbsp;narody europejskie w&nbsp;swej różnorodności pozwoliły na wcielenie się chrześcijańskiej egzystencji – wyjaśnił, przywołując nauczanie Jana Pawła II.</p>
<p>Zdaniem prof. Luki Pinganiego z&nbsp;Międzynarodowego Obserwatorium Doktryny Społecznej Kościoła im. kard. Van Thuâna w&nbsp;Watykanie, obecna sytuacja Europy jest wynikiem tego, że z&nbsp;wielkiego projektu europejskiego wykluczono idee ojców założycieli wspólnoty – Konrada Adenauera, Alcide de Gasperiego i&nbsp;Roberta Schumana, którzy tworząc projekt europejski, chcieli, aby Europa miała swoją wyjątkową tożsamość opartą na chrześcijaństwie.</p>
<p>Ks. prof. Piotr Mazurkiewicz przypomniał, że o&nbsp;skutkach wykluczenia Boga z&nbsp;przestrzeni publicznej mówił 30 lat temu Jan Paweł II podczas swojego pierwszego wystąpienia w&nbsp;Parlamencie Europejskim. – W&nbsp;tamtym wystąpieniu znalazło&nbsp;się charakterystyczne stwierdzenie: „Moim marzeniem jest&#8230;”. Ojciec Święty mówił m.in. o&nbsp;„dwóch płucach Europy” i&nbsp;o&nbsp;tym, że wszystkie narody mają prawo do uczestniczenia w&nbsp;zjednoczeniu. Na przekonaniu, że „Boga nie ma”, nie da&nbsp;się zbudować państwa – stwierdził ks. Mazurkiewicz. Historyczną perspektywę niepodległej Polski na tle Europy w&nbsp;kontekście Cudu nad Wisłą zaprezentował w&nbsp;swoim wykładzie prof. Wiesław Wysocki z&nbsp;UKSW.</p>
<p>Dominikanin o. prof. Stipe Jurič z&nbsp;Chorwacji omówił biblijne korzenie wartości chrześcijańskich Europy, a&nbsp;także podkreślił, że powinniśmy na nowo odkryć niedzielę jako dzień Boży. Świadectwem z&nbsp;towarzyszenia św. Janowi Pawłowi II podzielił się na tej, jak również na pozostałych sesjach papieski fotograf Arturo Mari.</p>
<p class="styt">Młodzi o&nbsp;Europie</p>
<p>O młodych, dla młodych i&nbsp;z&nbsp;młodymi – tak można streścić wydarzenia w&nbsp;Centrum Wystawienniczo-Kongresowym w&nbsp;Jasionce k. Rzeszowa w&nbsp;ramach kongresu G2 „Arena” 15 października. Wśród uczestników spotkania byli m.in. biskup diecezji rzeszowskiej Jan Wątroba oraz biskup pomocniczy archidiecezji przemyskiej Stanisław Jamrozek. Świadectwami podzielili się m.in. o. Stan Fortuna, franciszkanin, który jest kapłanem i&nbsp;muzykiem, ppor. Karol Cierpica, polski żołnierz ocalony w&nbsp;Afganistanie przez 24-letniego amerykańskiego żołnierza, Pio Corvino z&nbsp;Włoch, który zaangażował się w&nbsp;dzieło ewangelizacji ulicznej, oraz przedstawiciele wspólnoty duszpasterskiej diecezji kamieniecko-podolskiej na&nbsp;Ukrainie. W&nbsp;drugiej części spotkania odbyła się „Medytacja, adoracja i&nbsp;modlitwa za Europę”.</p>
<p>Tę część prowadził Jan Budziaszek z&nbsp;Chórem i&nbsp;Orkiestrą Jednego Serca Jednego Ducha.</p>
<p class="styt">Św. Jan Paweł II patronem Europy</p>
<p>16 października – w&nbsp;40. rocznicę wyboru kard. Karola Wojtyły na Stolicę św. Piotra – uczestnicy kongresu przeżywali Eucharystię dziękczynną za pontyfikat św. Jana Pawła II, której przewodniczył bp Wątroba. Podkreślił on, że Europa jakby utknęła na mieliźnie i&nbsp;nie chce odpływać, że obce są jej głębie. Do modlitwy dziękczynienia dołączył modlitwę prośby, aby Kościół w&nbsp;Polsce, Europie i&nbsp;na całym świecie nie bał się wypływać na głębię, by Kościół w&nbsp;osobie Najwyższego Pasterza – Ojca Świętego Franciszka ogłosił św. Jana Pawła II patronem Europy.</p>
<p>Koordynatorzy kongresu w&nbsp;Rzeszowie: ks. Andrzej Cypryś oraz ks. Mariusz Mik powitali gości i&nbsp;podziękowali za liczny udział. Słowo do zebranych skierował ks. inf. Ireneusz Skubiś. Poseł Wojciech Buczak odczytał list, który do uczestników kongresu wystosował marszałek Sejmu RP Marek Kuchciński. List od prezesa Rady Ministrów Mateusza Morawieckiego odczytał marszałek województwa podkarpackiego Władysław Ortyl.</p>
<p>Wcześniej w&nbsp;Centrum Wystawienniczo-Kongresowym w&nbsp;Jasionce k. Rzeszowa G2 „Arena” odbył się panel „Europa chrześcijańska”. Wśród prelegentów byli m.in. dr Pavol Mačala ze Słowacji, prof. Aleksander Bobko, ks. prof. Waldemar Cisło – wykładowca UKSW, prezes Papieskiego Stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w&nbsp;Potrzebie, Jolanta Sosnowska – wiceprezes i&nbsp;redaktor wydawnictwa Biały Kruk. Zainteresowaniem odbiorców cieszyły się liczne prelekcje i&nbsp;wystawy, m.in. „Europa dla prześladowanej Syrii”, „Dekalog w&nbsp;obrazach”, a&nbsp;także „Podkarpackie – przestrzeń otwarta”.</p>
<p>Wielkim wydarzeniem artystycznym i&nbsp;duchowym był wieczorny koncert muzyczny „Dekalog” – efekt międzynarodowego projektu tworzonego przez artystów z&nbsp;Polski, Syrii, Zambii, Irlandii, Nikaragui oraz ze Stanów Zjednoczonych. Na&nbsp;scenie pojawili się m.in.: Andrzej Lampert, Patrick Kelly, Józef Skrzek, Tony Melendez, Piotr Łukaszewski, Dariusz Malejonek, Adeb Chamoun, Levi Sakala i&nbsp;o. Stan Fortuna. Kierownictwo muzyczne&nbsp;– Marcin Pospieszalski.</p>
<p class="styt">Prawo a&nbsp;wartości w&nbsp;Europie</p>
<p>Katolicki Uniwersytet Lubelski 17 października 2018&nbsp;r. był miejscem czwartej sesji kongresu – pt. „Prawo a&nbsp;wartości w&nbsp;Europie”. Prelegentów i&nbsp;gości powitali ks. dr hab. Mirosław Sitarz z&nbsp;KUL oraz prorektor ks. dr hab. Andrzej Kiciński. Gościem sesji był bp Artur Miziński, sekretarz generalny KEP, który prowadził pierwszy panel. Przypomniał on słowa św. Jana Pawła II, by Polska wniosła duchowy wkład we wspólnotę europejską. O&nbsp;duchowym dziele, jakim jest kult maryjny, mówił abp Tomasz Peta z&nbsp;Kazachstanu. Przypomniał dzieje polskich zesłańców w&nbsp;Oziornoje, gdzie w&nbsp;momencie największego głodu w&nbsp;1941&nbsp;r. pojawiło się jezioro pełne ryb. Potraktowano to jako cud za sprawą Maryi. Obecnie znajdują się tam narodowe sanktuarium Matki Bożej Królowej Pokoju i&nbsp;światowe centrum modlitwy o&nbsp;pokój. –&nbsp;Adoracja i&nbsp;Różaniec mogą uratować chrześcijańską Europę – stwierdził abp Peta.</p>
<p>Ks. dr hab. Mirosław Sitarz podkreślił, że dla św. Jana Pawła II elementem określającym tożsamość Europy jest Kościół, a&nbsp;chrześcijaństwo stanowi czynnik decydujący w&nbsp;historii Europy. Porządek prawny powinien uznawać i&nbsp;chronić te wartości, które są najcenniejszym dziedzictwem europejskiego humanizmu.</p>
<p>Referat „Prawo naturalne w&nbsp;Europie” wygłosił dr hab. Przemysław Czarnek – wojewoda lubelski. Kolejny panel poprowadził bp Ryszard Karpiński. „Osoba ludzka zasadą formowania ładu społecznego” – to temat wystąpienia ks. prof. dr. hab. Andrzeja Maryniarczyka SDB. Zwrócił on uwagę, że tylko chrześcijaństwo traktuje człowieka jako osobę. Człowiek posiada swoją godność, jest podmiotem prawa i&nbsp;jednocześnie jego celem, wszystkie zaś ludzkie wspólnoty pełnią funkcję pomocniczą i&nbsp;mają ułatwić rozwój człowieka.</p>
<p>Kaja Godek z&nbsp;Fundacji Życie i&nbsp;Rodzina mówiła o&nbsp;trudnościach, które napotyka w&nbsp;Polsce obrona życia od poczęcia do naturalnej śmierci.</p>
<p>Ks. prof. dr hab. Tadeusz Guz w&nbsp;swoim wystąpieniu podkreślił, że chrześcijańska koncepcja gospodarki traktuje człowieka jako współpracownika Boga, dlatego praca stoi przed kapitałem, który ma służyć człowiekowi.</p>
<p>O problemach wolności sumienia w&nbsp;Europie mówił ks. dr Jarosław Krzewicki (SWEiZ w&nbsp;Łodzi). Wolność sumienia jest gwarantowana w&nbsp;Karcie Praw Podstawowych, ale w&nbsp;rzeczywistości podejmowana jest walka z&nbsp;chrześcijaństwem właśnie w&nbsp;odniesieniu do wolności sumienia. – Nie chodzi nam o&nbsp;chrześcijańską Europę, ale o&nbsp;Europę Chrystusa, gdzie zagwarantowany będzie dostęp do tradycji, ale też podkreślony zostanie centralny punkt związku z&nbsp;historią, dziedzictwem i&nbsp;człowieczeństwem, którym jest Jezus Chrystus&nbsp;– powiedział ks. Krzewicki.</p>
<p>Podczas panelu, który prowadził bp Antoni Dziemianko z&nbsp;diecezji pińskiej na Białorusi, ks. prof. dr hab. Józef Krukowski (PAN) podjął temat: „Wartości chrześcijańskie a&nbsp;wartości Unii Europejskiej”. Zauważył, że liberałowie i&nbsp;socjaliści po przejęciu wpływów w&nbsp;UE postawili sobie za cel całkowite wykorzenienie wartości chrześcijańskich z&nbsp;porządku prawnego. Dr hab. Mirosław Piotrowski, profesor KUL, przedstawił symbolikę chrześcijańską w&nbsp;przestrzeni europejskiej, która jest obecna przede wszystkim dzięki kościołom. Krzyż znajduje się na wielu flagach państw europejskich i&nbsp;nie można oddzielić dziejów Europy od chrześcijaństwa. Nasila się jednak walka z&nbsp;chrześcijaństwem i&nbsp;jego symbolami. Nawet politycy chrześcijańscy popierają eliminowanie symboli chrześcijańskich. Mariusz Książek z&nbsp;„Niedzieli” mówił o&nbsp;wyzwaniach medialnych Ruchu „Europa Christi”. Przypomniał św. Maksymiliana Kolbego, który w&nbsp;pracy ewangelizacyjnej wykorzystywał najnowocześniejsze środki medialne. W&nbsp;dużym nakładzie wydawał „Rycerza Niepokalanej” oraz „Małego Rycerzyka Niepokalanej”. Prelegent przywołał słowa świętego, że jeśli nie będziemy mieli własnych mediów, to kościoły będą puste. Dlatego Ruch „Europa Christi” wydaje co miesiąc wraz z&nbsp;Tygodnikiem Katolickim „Niedziela” dodatek. Red. Książek zapowiedział też przedsięwzięcia mające na celu rozprzestrzenianie filmów chrześcijańskich.</p>
<p>Podczas panelu, który prowadził dr hab. Krzysztof Wiak z&nbsp;KUL, konferencję: „Udział chrześcijan w&nbsp;życiu publicznym według Noty Doktrynalnej Stolicy Apostolskiej” wygłosił dr Bogusław Rogalski (Parlament Europejski). Przekonywał, że udział katolików w&nbsp;życiu publicznym i&nbsp;politycznym jest niezwykle ważny, aby Europa wróciła do swoich korzeni. Zwrócił uwagę, że do obrony chrześcijaństwa potrzebni są odważni rycerze Chrystusa, o&nbsp;których stara się Ruch „Europa Christi”. Jan Michał Małek podkreślił z&nbsp;kolei, że obecna Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej nie służy dobrze gospodarce, gdyż w&nbsp;tej dziedzinie zawiera wiele zapisów, które są ze sobą sprzeczne.</p>
<p>Prof. dr hab. Dariusz Dudek (KUL) mówił o&nbsp;aksjologii Konstytucji RP. Stwierdził, że konstytucja stanowi prawny wyraz wartości zasługujących na ochronę. Wspomniał o&nbsp;propozycji prezydenta RP Andrzeja Dudy dotyczącej referendum konstytucyjnego. Zwrócił uwagę na pytanie o&nbsp;wyrażeniu wdzięczności przodkom za kulturę zakorzenioną w&nbsp;chrześcijańskim dziedzictwie narodu.</p>
<p class="styt">Rechrystianizacja Europy</p>
<p>O tym, jak wracać do duchowych korzeni Europy i&nbsp;jaką rolę może w&nbsp;tym procesie odgrywać Polska, mówili uczestnicy sesji „Rechrystianizacja Europy”, która odbyła się w&nbsp;gmachu Senatu RP 18 października. W&nbsp;obradach wzięli udział m.in. kard. Gerhard Ludwig Müller – były prefekt Kongregacji Nauki Wiary, Carl A. Anderson – Najwyższy Rycerz Zakonu Rycerzy Kolumba i&nbsp;George Weigel – papieski biograf, przedstawiciel premiera Węgier Tristan Azbey, a&nbsp;także prof. Massimo Gandolfini, prof.&nbsp;Marina Casini i&nbsp;Arturo Mari. Konferencji przewodniczył wicemarszałek Senatu&nbsp;RP prof.&nbsp;Michał Seweryński.</p>
<p>Na sesji obecna była minister rodziny, pracy i&nbsp;polityki społecznej Elżbieta Rafalska.</p>
<p>– Ruch „Europa Christi” pragnie, by w&nbsp;Europie wciąż obchodzone było Boże Narodzenie, by to wciąż była Europa Chrystusa – powiedział we wprowadzeniu do obrad ks. dr Ireneusz Skubiś. Ubolewał, że w&nbsp;niektórych krajach kościoły są sprzedawane, a&nbsp;na rynkach miejskich czasem nie można nawet postawić choinki. Stwierdził też, że partie chadeckie zdradziły Ewangelię, gdyż w&nbsp;wielu miejscach, gdzie rządzą, jest legalna aborcja, dopuszcza się eutanazję i&nbsp;„małżeństwa” osób tej samej płci. – Dziś Europa wyznaje kulturę śmierci. Chrześcijaństwo mówi o&nbsp;życiu, o&nbsp;zmartwychwstaniu. Końcem człowieka nie jest grób&nbsp;– to trzeba dziś Europie i&nbsp;światu powiedzieć! &nbsp;– zaznaczył.</p>
<p>– Apeluję do brukselskich polityków, by nie przyjeżdżali tu udzielać korepetycji! – powiedział kard.&nbsp;Gerhard Ludwig Müller. Zwrócił uwagę, że Europa jest wspólnotą wolnych narodów i&nbsp;żadne państwo nie może pouczać innych. Podkreślił też, że wartości europejskie nie mogą być ustalane przez europejskie instytucje, nie trzeba ich „wynajdywać na nowo”, bo one są zakorzenione w&nbsp;tradycjach Starego Testamentu, w&nbsp;kulturze Grecji i&nbsp;prawie rzymskim, które znalazły swoją syntezę w&nbsp;chrześcijaństwie. Kard. Müller zaznaczył, że Polska, będąc w&nbsp;pewnym stopniu ośrodkiem rechrystianizacji Europy, staje się celem szczególnych ataków. – Polska była kiedyś rozerwana między trzy mocarstwa. Podzielono jej terytorium, ale nie zniszczono ducha. Dzisiejszy atak jest dużo gorszy, chodzi o&nbsp;śmiertelny cios, który ma zostać zadany polskiej duszy – powiedział. Przypomniał polskie osiągnięcia na rzecz demokracji i&nbsp;podkreślił, że jakiekolwiek zewnętrzne pouczanie w&nbsp;tej kwestii jest wyrazem ignorancji, nieznajomości historii i&nbsp;braku szacunku.</p>
<p>Pierwotnie Viktor Orbán oraz premier RP Mateusz Morawiecki mieli wziąć udział w&nbsp;tej sesji kongresu. Plany te pokrzyżował odbywający się równolegle szczyt UE w&nbsp;Brukseli. Podczas kongresowych obrad wystąpił przedstawiciel premiera Węgier Tristan Azbey. Przypomniał on, że rząd w&nbsp;Budapeszcie już 2 lata temu utworzył samodzielny sekretariat stanu ds. pomocy prześladowanym chrześcijanom. Obecnie władze Węgier prowadzą programy humanitarne na terenie 6 krajów na Bliskim Wschodzie i&nbsp;w&nbsp;Afryce Północnej. – Spoglądamy na ten problem jak na misję narodową Węgier, ponieważ pomoc prześladowanym chrześcijanom jest naszym obowiązkiem moralnym. To poważny problem, bo w&nbsp;85&nbsp;krajach cierpi 250 mln ludzi jedynie z&nbsp;powodu swojej wiary&nbsp;– powiedział przedstawiciel Węgier i&nbsp;dodał, że prześladowania mogą dosięgnąć także chrześcijan mieszkających na Starym Kontynencie. W&nbsp;jego ocenie, stanie się tak, jeżeli nie zachowamy naszej tożsamości. Przedstawiciel premiera Mateusza Morawieckiego odczytał jego list do organizatorów i&nbsp;uczestników kongresu.</p>
<p>Marcin Mrowiec, główny ekonomista Banku Pekao SA, obszernie omówił rolę banków w&nbsp;gospodarce. Przypomniał m.in. encyklikę „Centesimus annus”, w&nbsp;której Jan Paweł II apelował, by celem działalności gospodarczej było dobro wspólne, a&nbsp;nie maksymalizacja zysku. Wyraził głęboki szacunek dla idei, której służy Ruch „Europa Christi” – idei łączenia wokół chrześcijańskich korzeni Europy, i&nbsp;życzył moderatorowi ruchu, ks. Skubisiowi, obfitych plonów w&nbsp;tym dziele.</p>
<p>– Historia Polski to historia narodu wewnętrznie przesiąkniętego chrześcijaństwem – powiedział Carl A. Anderson, Najwyższy Rycerz Zakonu Rycerzy Kolumba z&nbsp;USA. – Polska może dać Europie nową nadzieję, jeśli pozostanie zdeterminowana, by bronić własnej suwerenności duchowej&nbsp;– powiedział.</p>
<p>– W&nbsp;40. rocznicę wyboru Jana Pawła II projekt demokratyczny jest zagrożony przez zewnętrznych wrogów, wewnętrzne zamieszanie i&nbsp;kłótnie&nbsp;– powiedział papieski biograf dr George Weigel. Podkreślił, że Jan Paweł&nbsp;II nie byłby dziś zadowolony ze stanu demokracji w&nbsp;świecie. Dr Weigel omówił kilka pojęć, które mogłyby stanowić swoisty leksykon polityczny Jana Pawła II: wolność, wolne społeczeństwo, Europa, patriotyzm, pluralizm.</p>
<p>Wicemarszałek Senatu prof. Michał Seweryński w&nbsp;swoim wystąpieniu zwrócił uwagę, że w&nbsp;sferze życia politycznego zagrożeniem dla chrześcijaństwa jest swoista interpretacja zasady rozdziału Kościoła od państwa. Zasada ta jest wykorzystywana przez środowiska ateistyczno-liberalne do głoszenia całkowitej neutralności aksjologicznej państwa. W&nbsp;konsekwencji dochodzi do wypychania religii ze sfery publicznej i&nbsp;spychania jej do sfery prywatnej. – Niektóre rządy wprost dążą do wyeliminowania chrześcijaństwa w&nbsp;ogóle. Podobnie działa Unia Europejska – powiedział prof. Seweryński i&nbsp;przypomniał, że taka polityka wzbudziła nie tylko sprzeciw Kościoła, ale również niektórych środowisk ateistycznych. To one zaprotestowały po tym, jak w&nbsp;preambule projektowanej Konstytucji UE nie zostały przywołane chrześcijańskie korzenie Europy.</p>
<p>– Życie współczesne dostarcza wielu przykładów, kiedy to chrześcijaństwo jest wypierane pod pozorem neutralności przestrzeni publicznej. Wszystko się czyni, aby nie urazić niechrześcijan żyjących w&nbsp;Europie – powiedział wicemarszałek Senatu i&nbsp;od razu podkreślił, że w&nbsp;przypadkach odwrotnych, a&nbsp;więc wtedy, gdy deptana jest godność wierzących w&nbsp;Jezusa Chrystusa, nikt nie broni chrześcijan. Wówczas „współcześni moraliści” wolą mówić np. o&nbsp;wolności artystycznej. Podobnie postępuje większość świeckich mediów, które w&nbsp;sposób tendencyjny i&nbsp;nierzetelny opisują problem zabijania nienarodzonych dzieci czy celibatu księży.</p>
<p>Co w&nbsp;takiej sytuacji my, świeccy chrześcijanie, powinniśmy robić? – Musimy podjąć wyzwanie, które rzuca nam współczesny świat – powiedział prof. Seweryński i&nbsp;wyjaśnił: – Tożsamość chrześcijańska jest nam wprawdzie zaszczepiona przez chrzest św., ale wymaga ona także ciągłego podtrzymywania przez praktyki religijne, współpracę z&nbsp;łaską oraz przez własne świadectwo życia chrześcijańskiego.</p>
<p>Podczas sesji w&nbsp;Senacie wykład poświęcony obronie życia wygłosił prof. Massimo Gandolfini, przewodniczący włoskiego Komitetu „Brońmy nasze dzieci” oraz promotor włoskiego „Family Day”, a&nbsp;o&nbsp;przeszłości i&nbsp;perspektywach obrony życia w&nbsp;Unii Europejskiej mówiła prof. Marina Casini, prawnik i&nbsp;bioetyk.</p>
<p class="styt">Europa męczenników</p>
<p>Kolejną kongresową stacją była Łódź, gdzie 19&nbsp;października, w&nbsp;34. rocznicę śmierci bł.&nbsp;ks.&nbsp;Jerzego Popiełuszki, odbyła się sesja „Europa męczenników”. Witając zebranych, ks. dr Jarosław Krzewicki, rektor Szkoły Wyższej Ekonomii i&nbsp;Zarządzania, współorganizator spotkania, podkreślił, że sesja, która ma wymiar naukowy i&nbsp;duchowy, ma pomóc zgłębić sens tego, czym jest męczeństwo. Ks.&nbsp;inf.&nbsp;Ireneusz Skubiś przypomniał, że Kościół męczenników jest Kościołem świadków, i&nbsp;podzielił się swoim wspomnieniem o&nbsp;bł. ks. Jerzym, którego Jan Paweł II wpisał w&nbsp;poczet największych Europejczyków.</p>
<p>Spotkanie było złożone z&nbsp;czterech paneli. Rozpoczął je dr Massimo Casciani, teolog, prawnik i&nbsp;dziennikarz, który rozważał m.in. zagadnienie, czy chrześcijanie w&nbsp;Europie staną się prześladowaną mniejszością. Prof. Marina Casini podkreśliła, że męczennikami współczesnej Europy są dzieci nienarodzone, zabijane w&nbsp;łonach matek.</p>
<p>Prof. Lluís Clavell zwrócił uwagę, że chociaż jesteśmy świadkami sprzeciwu wobec krzyża i&nbsp;musimy bronić kościołów, to jednak krzyż nadal przyciąga ludzi w&nbsp;różnych miejscach świata.</p>
<p>Bp prof. Jan Kopiec w&nbsp;swoim wykładzie wskazał na aspekt historyczny męczeństwa. – To nie sprawa prywatna, to manifestacja Kościoła. Męczeństwa nikt nie planuje, ale trzeba być przygotowanym i&nbsp;w&nbsp;momencie próby na nie odpowiedzieć – stwierdził.</p>
<p>Ks. dr Aleksy Kucy, duszpasterz prawosławnej parafii pw. Aleksandra Newskiego w&nbsp;Łodzi, podkreślił, że nie można zrozumieć wartości męczeństwa, jeżeli nie ma się wiary. Dodał, że nadchodzi era męczenników, bo osoba, która wyznaje Chrystusa, może zostać zwolniona z&nbsp;pracy lub wtrącona do więzienia. Do tej myśli nawiązał także pastor Jan-Aage Torp z&nbsp;Oslo, który gdy mówił o&nbsp;negatywnych regulacjach prawnych w&nbsp;Norwegii dotyczących życia i&nbsp;rodziny, jak np. związki osób tej samej płci, i&nbsp;złych prognostykach na przyszłość w&nbsp;tej sferze. Zauważył, że osoby, które tego nie akceptują, są postrzegane jako outsiderzy.</p>
<p>Liczne przykłady męczeństwa i&nbsp;prześladowania za wiarę w&nbsp;czasach komunizmu w&nbsp;diecezji ołomunieckiej przytoczył abp Jan Graubner. Przypomniał m.in. internowanego w&nbsp;1950&nbsp;r. bp. Josefa Karela Matochę, kapłanów zmarłych w&nbsp;więzieniach i&nbsp;zamykanych w&nbsp;obozach internowanych oraz kleryków zsyłanych do obozów pracy. Również ks.&nbsp;Filip Kucelin z&nbsp;Chorwacji mówił o&nbsp;męczennikach i&nbsp;męczenniczkach z&nbsp;terenu Chorwacji i&nbsp;Albanii, którzy oddali życie za wiarę podczas II wojny światowej i&nbsp;w&nbsp;czasach komunizmu. Podkreślił, że każdy męczennik głęboko wierzy, iż to Jezus jest drogą, prawdą i&nbsp;życiem.</p>
<p>Wielkim wyznaniem wiary było także męczeństwo 11 sióstr nazaretanek z&nbsp;Nowogródka, które zostały rozstrzelane przez Niemców 1 sierpnia 1943&nbsp;r. Tę męczeńską kartę z&nbsp;historii zgromadzenia przedstawiła s. Jana Zawieja, przełożona generalna.</p>
<p>Ks. prał. José Luis Gutiérrez Gómez przypomniał m.in., że korzenie Europy od samego początku są oblane krwią męczenników. Także w&nbsp;XX wieku mamy wielu męczenników wielkiej sprawy Boga. Ich świadectwo nie powinno zaginąć. O. Peter Roman Zieliński, paulin, w&nbsp;wykładzie poświęconym angielskim męczennikom sumienia przypomniał św. Tomasza Morusa oraz męczenników z&nbsp;zakonu kartuzów. Ks. dr Alberto Gildoni przedstawił natomiast świadectwo życia swojego brata, Valeria Gildoniego, włoskiego policjanta, który zginął w&nbsp;2009 r., chcąc ochronić swoich podwładnych i&nbsp;ludność przed uzbrojonym niepoczytalnym człowiekiem. W&nbsp;ten sposób przełożył męczeństwo na język codzienności i&nbsp;wierność obowiązkom.</p>
<p class="styt">Silna rodzina siłą Europy</p>
<p>„Zwracam się z&nbsp;apelem do władz państwowych i&nbsp;samorządowych, instytucji międzynarodowych i&nbsp;kościelnych oraz do władz społecznych i&nbsp;wszystkich ludzi dobrej woli o&nbsp;zwiększenie troski o&nbsp;podmiotowość rodziny” – napisali w&nbsp;stanowisku końcowym uczestnicy konferencji „Silna rodzina siłą Europy”, która odbyła się 20 października na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego (UKSW) w&nbsp;Warszawie w&nbsp;ramach II Międzynarodowego Kongresu „Europa Christi”. Dokument drukujemy w&nbsp;całości na następnej stronie. Stanowisko końcowe zostało przyjęte przez uczestników konferencji przez aklamację. Wcześniej ponad 100&nbsp;osób zgromadzonych w&nbsp;Auli św. Jana Pawła&nbsp;II na UKSW wysłuchało serii wykładów, które wygłosili duchowni, naukowcy i&nbsp;politycy.</p>
<p>Do uczestników kongresu list przysłała min.&nbsp;Elżbieta Rafalska. Przypomniała programy prorodzinne, które wprowadził obecny rząd, m.in.: 500+, 300+, mieszkanie+. Tylko na pierwszy z&nbsp;tych projektów w&nbsp;budżecie państwa na przyszły rok zabezpieczono ponad 22 mld zł. Min. Rafalska zapewniła, że zostało zabezpieczone finansowanie wszystkich dotychczasowych projektów prorodzinnych. Zapewniła także, że rząd zamierza zwiększyć środki na realizację Karty Dużej Rodziny. Innym priorytetem rządu będzie polityka senioralna, która buduje więź między pokoleniami. Większe pieniądze zostaną przeznaczone także na uruchamianie nowych żłobków. – Chcemy, aby do roku 2020 ze żłobków mogło korzystać ponad 30 proc. dzieci do lat trzech – powiedział Krzysztof Maciejewski, który wystąpił na kongresie w&nbsp;imieniu min.&nbsp;Elżbiety Rafalskiej.</p>
<p>Poza tym, że rząd zwiększa środki finansowe, dokonuje także zmian w&nbsp;prawie, o&nbsp;czym na UKSW mówił wiceminister sprawiedliwości Michał Wójcik. Przypomniał o&nbsp;tym, że obecny rząd wprowadził prawo, które zakazuje odbierania rodzicom dzieci ze względu na biedę. Niedawno w&nbsp;życie weszła też ustawa, która reguluje sytuację dzieci w&nbsp;małżeństwach z&nbsp;różnych krajów. Do tej pory dzieci te były oddawane za granicę, a&nbsp;procesy ciągnęły się przez wiele lat. Teraz sprawy te trafią tylko do wyspecjalizowanych sędziów, a&nbsp;cały proces nie będzie mógł się toczyć dłużej niż 6&nbsp;tygodni. W&nbsp;tym czasie dziecko będzie musiało przebywać na terenie Polski. – Pierwsze tygodnie działania ustawy pokazały, że sprawy są załatwiane bardzo szybko, a&nbsp;nie jak kiedyś lata&nbsp;– powiedział wiceminister Wójcik.</p>
<p>Polityk zaznaczył, że do resortu zgłaszają&nbsp;się Polacy, którzy utracili prawo do dzieci za granicą, a&nbsp;tamtejszy aparat opieki społecznej skierował dzieci np. do muzułmańskich rodzin zastępczych. – W&nbsp;takich przypadkach łamana jest tożsamość dziecka, które pozbawione jest prawa do wychowania w&nbsp;języku, kulturze, religii i&nbsp;tradycji przodków&nbsp;– mówił Michał Wójcik. Jego zdaniem, rozwiązanie tego problemu jest zadaniem dla całej Unii Europejskiej. – Konwencja Europejska w&nbsp;swoich art. 8 i&nbsp;20 mówi o&nbsp;potrzebie zachowania tożsamości&nbsp;– powiedział polityk i&nbsp;ujawnił, że Polska razem z&nbsp;Łotwą i&nbsp;Węgrami stara się, aby prawo to zaczęło działać. – Mam nadzieję, że do końca grudnia uda się to załatwić – dodał Michał Wójcik i&nbsp;na koniec wystąpienia poprosił zagranicznych gości kongresu, aby wywierali presję na swoich polityków w&nbsp;kwestii zachowania tożsamości najmłodszych. Problem ten dotyczy kilkudziesięciu tysięcy dzieci.</p>
<p>O tym, że obronie praw trzeba nadać wymiar międzynarodowy, mówił na kongresie także europoseł Marek Jurek. Lider Przymierza Prawicy rozpoczął swoje wystąpienie od pokazania mechanizmów, które powodują, że np. prawo do życia poczętych dzieci jest drastycznie ograniczane. – Prawo do aborcji czy też prawo do małżeństw homoseksualnych wprowadzają skrajne ugrupowania lewicowe. Kiedy jednak rządy przejmują ugrupowania prawicowe, to prawo to nie jest zmieniane, ale utrzymywane w&nbsp;imię konsensusu&nbsp;– powiedział Marek Jurek i&nbsp;dodał, że jak na razie w&nbsp;żadnym europejskim kraju – Hiszpanii, Francji czy w&nbsp;Polsce – nie widzieliśmy zmiany tej tendencji. Jedynym państwem, które odwołało „legislację homoseksualną”, są Bermudy. – Musimy prawom rodziny nadać rangę konstytucyjną i&nbsp;międzynarodową. I&nbsp;taki sens ma Międzynarodowa Karta Praw Rodziny, której inspiracją jest Karta Praw Rodziny ogłoszona przez Stolicę Apostolską w&nbsp;1983&nbsp;r. – powiedział Marek Jurek.</p>
<p>O historii Karty Praw Rodziny i&nbsp;o&nbsp;tym, jak ją promować, w&nbsp;swoim wystąpieniu mówił ks.&nbsp;dr&nbsp;Kazimierz Kurek.</p>
<p>W&nbsp;trakcie sesji wykłady wygłosili ponadto: ks.&nbsp;prof.&nbsp;Lluís Clavell z&nbsp;Hiszpanii, który mówił o&nbsp;rodzinie w&nbsp;nauczaniu św. Jana Pawła&nbsp;II, prof.&nbsp;Marina Casini i&nbsp;prof. Massimo Gandolfini, którzy opowiedzieli o&nbsp;obronie praw rodziny we Włoszech. Sytuację rodziny na Litwie przedstawił Piotr Szymanowicz z&nbsp;Akcji Wyborczej Polaków na Litwie. Ks. prof. Ivica Žyžić z&nbsp;Chorwacji podał chrześcijańskie rozumienie świętowania w&nbsp;rodzinie. Historyczne ujęcie tematu świąt dotyczących rodziny oraz ich rangi podjął poseł Tadeusz Woźniak, który prowadził VII już sesję II&nbsp;Międzynarodowego Kongresu „Europa Christi”.</p>
<p class="styt">Ekonomia w&nbsp;kontekście „Europa Christi”</p>
<p>Szeroko rozumiana sfera ekonomiczna, od jej wymiaru teoretycznego po praktyczny codzienny wyraz, jest oparta na wartościach chrześcijańskich i&nbsp;tylko w&nbsp;ich kontekście może twórczo funkcjonować. Wymiar gospodarczy naszego życia tworzą przedsiębiorcy. Prawo do&nbsp;przedsiębiorczości wynika wprost z&nbsp;prawa do&nbsp;własności. Pius XI w&nbsp;encyklice „Quadragesimo anno” (1931) napisał, że „chociaż Bóg przeznaczył dobra naturalne dla całej ludzkości, to żeby spełnić swoje zadanie, muszą najpierw do kogoś należeć”. Słowa te tworzyły kontekst do zaprezentowania duchowego wymiaru przedsiębiorczości na Kongresie Ruchu „Europa Christi”. Podczas VIII&nbsp;sesji Kongresu „Europa Christi”, która odbyła się w&nbsp;auli Redakcji „Niedzieli” w&nbsp;Częstochowie, przedsiębiorczość była punktem wyjścia do szerszego namysłu. Uczestnicy kongresu zdawali sobie sprawę z&nbsp;tego, że chrześcijańskie odrodzenie Europy musi być wielowymiarowe, w&nbsp;tym sensie musi się wyrazić także w&nbsp;sferze gospodarczej świadomości i&nbsp;etycznego działania.</p>
<p class="styt">Podsumowania</p>
<p>Moderator Ruchu „Europa Christi” ks.&nbsp;inf.&nbsp;Ireneusz Skubiś podsumowywał każdą sesję kongresową. Wskazał na Jana Pawła II jako ojca Europy, gdyż nikt tak dogłębnie nie ukazał misji kontynentu europejskiego jak Papież Polak. Ks.&nbsp;Skubiś zwrócił uwagę na nowe bolesne problemy, m.in. zamykanie i&nbsp;burzenie kościołów w&nbsp;wielu europejskich miastach. Zaproponował, aby chrześcijanie Europy policzyli&nbsp;się, zobaczyli, że są ich miliony, i&nbsp;solidarnie działali w&nbsp;obronie chrześcijaństwa. Wyraził nadzieję, że w&nbsp;Europie powstaną kluby „Europa Christi”, modlitewne arcybractwa oraz rycerstwo odważnych chrześcijan. – Trzeba Europie zaproponować, by otworzyła drzwi Chrystusowi&nbsp;– powiedział ks.&nbsp;Skubiś.</p>
<p>Kongres zakończył się 22 października Mszą&nbsp;św. w&nbsp;Kaplicy Cudownego Obrazu Matki Bożej na&nbsp;Jasnej Górze pod przewodnictwem abp.&nbsp;Wacława Depo. W&nbsp;tym samym dniu dziękczynną Mszę św. sprawował kard.&nbsp;Stanisław Dziwisz w&nbsp;sanktuarium św. Jana Pawła II w&nbsp;Krakowie.</p>
<p class="nota">Współpraca: Andrzej Tarwid, Ewa i&nbsp;Tomasz Kamińscy, ks. Jakub Nagi, Anna Skopinska oraz KAI</p>
</div>
</div>
]]></content:encoded>
					
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">1476</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Powstanie Warszawskie oczami dziecka. Jutro się to wszystko skończy.</title>
		<link>https://catholicleaguepolonia.org/pl/family/powstanie-warszawskie-oczami-dziecka-jutro-sie-to-wszystko-skonczy/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Catholic League]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 02 Aug 2018 01:42:26 +0000</pubDate>
				<guid isPermaLink="false">https://catholicleaguepolonia.org/?post_type=family&#038;p=1307</guid>

					<description><![CDATA[Po wielu tygodniach bardzo ubogiej diety, znaleźliśmy starą skórkę od chleba. Leżała w piasku, w ziemi, brudna. Mimo wszystko biliśmy się z bratem między sobą o to, kto ma ją zjeść.” – mówi w rozmowie z „Niedzielą” Bożenna Małecka, Warszawianka i naoczny świadek wybuchu Powstania Warszawskiego na Żoliborzu. &#160;Rozmawiał Tomasz Winiarski TOMASZ WINIARSKI:&#160;– Pierwsze strzały [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Po wielu tygodniach bardzo ubogiej diety, znaleźliśmy starą skórkę od chleba. Leżała w piasku, w ziemi, brudna. Mimo wszystko biliśmy się z bratem między sobą o to, kto ma ją zjeść.” – mówi w rozmowie z „Niedzielą” Bożenna Małecka, Warszawianka i naoczny świadek wybuchu Powstania Warszawskiego na Żoliborzu.</p>
<p class="gap-bottom"><i class="fa fa-pencil"></i>&nbsp;<em>Rozmawiał Tomasz Winiarski</em></p>
<p class="pyt"><b>TOMASZ WINIARSKI:</b>&nbsp;– Pierwsze strzały Powstania Warszawskiego padły jeszcze na długo przed godziną „W” na Żoliborzu. Zegary wskazywały wtedy 14:00 z minutami. Jak to wyglądało?</p>
<p class="odp"><b>BOŻENNA MAŁECKA:</b>&nbsp;– Mieszkałam na ul. Próchnika na Żoliborzu. Z okien naszego mieszkania widziałam powstańców, którzy rozdawali między sobą broń ukrytą w papierowych torbach. Po prostu jako dziecko siedziałam sobie zupełnie przypadkowo na parapecie okiennym. Bawiłam się z bratem, nie było wtedy zbyt wielu rozrywek, nie było działających telefonów. Obserwowałam sobie świat za oknem. Powstańców było tam około ośmiu, no może z dziesięciu. Wysypali i rozdzielili między sobą karabiny i pistolety. Byłam wtedy małym dzieckiem więc nie potrafię dzisiaj dokładnie określić jaka to była broń. Chwilę później, tuż pod oknami mojej kamienicy, padły pierwsze strzały Powstania Warszawskiego. Dzisiaj to wydarzenie upamiętnia wmurowany tam kamień węgielny. Co roku odbywają się przy nim uroczystości upamiętniające tamte chwile. W tym roku brał w nich udział m.in. kandydat na prezydenta Warszawy Patryk Jaki, obecni byli także żołnierze Wojska Polskiego, którzy oddawali salwy honorowe.</p>
<p class="pyt">– Czy będąc małym dzieckiem miała Pani wtedy świadomość, że zbliża się tak olbrzymi zryw niepodległościowy?</p>
<p class="odp">– Mój ojciec był w AK, dlatego mama wiedziała, że ma wybuchnąć powstanie, choć mówiono o dwu lub trzydniowym opóźnieniu. Miała nas zostawić samych w domu i pojechać do ojca pod jego pracę, ponieważ chcieli udać się pod Warszawę zrobić jakieś zapasy. Akurat tak się wszystko potoczyło, że powstanie wybuchło wcześniej na Żoliborzu i myśmy już zostali w domu razem z mamą. W przeciwnym razie, jako małe dzieci bylibyśmy zupełnie sami w trakcie wybuchu Powstania. Mogłoby się to skończyć naprawdę różnie, zważywszy chociażby na fakt, że w sumie spędziłam wszystkie 63 dni w piwnicy naszej kamienicy. Strach pomyśleć co by się z nami stało, gdyby naszą mamę walki zastały gdzieś daleko od domu.</p>
<p class="pyt">– No właśnie, co się działo z Panią bezpośrednio po tym kiedy padły już te pierwsze strzały? Jak wyglądało następnych kilka godzin?</p>
<p class="odp">– Później to po prostu musieliśmy zejść do piwnicy…</p>
<p class="pyt">– Znajdującej się w budynku, w którym mieszkaliście?</p>
<p class="odp">– Tak, w tym bloku. Tam spędziliśmy pełne dwa miesiące. Ja z Powstania wyszłam z awitaminozą, spuchnięta i biała, bo przecież mama nie miała zapasów jedzenia na całe dwa miesiące. To co mieliśmy to dość szybko zjedliśmy. Były momenty, że mama szła na okoliczne działki i tam podkopywała trochę ziemniaków, bo to był przecież sierpień. Czasem przynosiła trochę pomidorów. Później żyliśmy na takiej kuchni, którą określiłabym mianem „kuchni powstańczej”. Na przykład jadłam kaszę z robakami i na to się po prostu nie zwracało uwagi. Trwała przecież wojna…</p>
<p class="pyt">– Czy bywało tak, że jakieś oddziały powstańcze przynosiły Wam racje żywnościowe, cokolwiek? Czy wszystko musieliście zdobywać sami?</p>
<p class="odp">– Nie… Wszystko sami. Mama wiedziała, gdzie pójść do tej, że tak powiem – kuchni wojskowej – zdobywała w ten sposób jakieś jedzenie od naszych żołnierzy. Na ulicy Próchnika była barykada i tam widziałam walczących Powstańców. No więc pod wpływem tych obrazów bawiłam się później w piwnicy w sanitariuszkę razem z moim bratem, który udawał warszawskiego powstańca.</p>
<p class="pyt">– Czy ukrywając się w piwnicy, miała Pani świadomość, że na górze trwa regularna wojna? Słychać było wybuchy, wystrzały?</p>
<p class="odp">– Byliśmy dziećmi i to do nas tak do końca nie docierało. Nie rozumieliśmy tego, co się działo na górze. Natomiast dzień przed upadkiem Powstania, przyszli do nas do piwnicy powstańcy, weszli i mówią: „my się poddajemy, a wy musicie dzisiaj w nocy wywiesić białą flagę na budynku”. Ktoś wszedł na dach i na kiju od szczotki powiesił białe prześcieradło. Inaczej to Niemcy wrzucali granaty do piwnic i ludzie w nich ginęli… Rzeczywiście naziści przyszli do nas nad ranem. Niemcy nie wchodzili do piwnic, tylko stali na górze i wołali, żeby najpierw wychodziły matki z dziećmi, a później kobiety i mężczyźni. Mężczyźni to nie mieli co wychodzić, bo ich tam po prostu nie było. Walczyli. Później żołnierze niemieccy prowadzili nas okopami do takiego wielkiego dołu. Dzisiaj mniej więcej tam znajduje się warszawski Teatr Komedia. Szliśmy okopami przez wąskie przejścia, stąpając bez przerwy po leżących wszędzie ciałach pomordowanych powstańców. Doszliśmy do takiego dołu, w którym Niemcy zebrali okolicznych mieszkańców. Żołnierze stali na górze, nad tym wykopanym dołem i mówili nam, że dają pół godziny czasu, żeby wszystkie matki i żony poszły po swoich synów i mężów. Nikt się jednak nie ruszył. Gdzie moja mama miała pójść? Jej męża tam przecież nie było.</p>
<p class="pyt">– Bo był w AK i uczestniczył w walkach…</p>
<p class="odp">– Tak… Był gdzieś pod Warszawą i walczył. Wracając, ostatecznie nikt z nas tam dzięki Bogu nie zginął, ale przeżycia jako dziecko miałam, jak po tych ciałach powstańców chodziłam… Czegoś takiego nie da się zapomnieć do końca życia.</p>
<p class="pyt">– I co się dalej działo w tym dole?</p>
<p class="lead">„(…) po wielu tygodniach bardzo ubogiej diety, znaleźliśmy starą skórkę od chleba. Leżała w piasku, w ziemi, brudna. Mimo wszystko biliśmy się z bratem między sobą o to, kto ma ją zjeść.” – mówi w rozmowie z „Niedzielą” Bożenna Małecka, Warszawianka i naoczny świadek wybuchu Powstania Warszawskiego na Żoliborzu.</p>
<p class="odp">– Dół był bardzo głęboki, wyglądał niczym duży basen wykopany w ziemi. Na górze stali Niemcy z wystawionymi karabinami wycelowanymi w nas. Mama uważała, że będą nas tam rozstrzeliwać. Tak to wyglądało. Przytuliła mnie z bratem mocno i mówi do nas, że pewnie będziemy za chwilę ginęli. Okazało się, że śmierć nie była nam pisana. Pół godziny później wypędzili nas z tego dołu i kazali iść dalej. Szliśmy ulicami przez płonącą Warszawę – przez Żoliborz i Wolę aż do obozu w Pruszkowie zorganizowanego przez Niemców w takiej zajezdni kolejowej. Tam zaczęli nas wszystkich sortować. Matki z dziećmi trafiały na tereny polskie, a młodych ludzi wysyłano na roboty do Niemiec do ciężkich obozów pracy. Niemcy przewozili nas bydlęcymi wagonami w okropnych warunkach, ale najgorsze i tak było już za nami. Trafiliśmy z mamą pod Kraków do miasta Słomniki i tam nas przydzielili do pewnego sołtysa. Pod Krakowem przebywaliśmy od października do kwietnia, kiedy to wróciliśmy z mamą do rzekomo „wyzwolonej” przez Sowietów Warszawy. Był rok 1945. Nasze mieszkanie było zupełnie rozkradzione. Nie zostało absolutnie nic. Żadnych rzeczy, żadnych pamiątek – wszystko zabrane. Wróciliśmy do niczego, do pustego mieszkania z wyważonymi drzwiami. Na szczęście spotkaliśmy się tam z ojcem, a wkrótce mama poszła do jakiejś pracy. Życie zaczęło stopniowo wracać do czegoś, co miało choć w niewielkim stopniu przypominać przedwojenną normalność. W 1946 przystąpiłam do pierwszej Komunii Świętej… Tak zakończyła się dla mnie wojna.</p>
<p class="pyt">– Kiedy mówię „Powstanie Warszawskie”, to jakie jest Pani najmocniejsze przeżycie? Wspomnienie, które od razu staje przed oczami?</p>
<p class="odp">– Mam kilka takich wspomnień, czy też obrazów, które najmocniej utkwiły w mojej pamięci. Od razu przypominają mi się te pierwsze strzały, kiedy widziałam Powstańców rozdających między sobą broń. Innym wspomnieniem jest moment, kiedy po wielu tygodniach bardzo ubogiej diety, znaleźliśmy starą skórkę od chleba. Leżała w piaski, w ziemi, brudna. Mimo wszystko biliśmy się z bratem między sobą o to, kto ma ją zjeść. Tą brudną, wyschniętą skórkę od chleba! Proszę sobie wyobrazić, jak silne musieliśmy mieć uczucie głodu. Byliśmy potwornie głodni i spragnieni smaku chleba powszedniego. Mam też jedno bardzo ważne dla mnie wspomnienie, takie najbardziej osobiste. Dzień przed tym jak powstańcy przyszli do nas z informacją, żebyśmy się poddali, moja mama powiedziała: „Dzieci, ja już nie mam co wam jutro dać jeść”! Odpowiedziałam: „Mamusiu, nie martw się, bo mi się dzisiaj przyśniła Matka Boża i powiedziała, że jutro to wszystko się skończy…”. No i tak rzeczywiście się stało! Ja to uważam za wielką łaskę, której dostąpiłam. Tych słów wypowiedzianych w moim śnie przez Matkę Bożą nie zapomnę do końca życia: „Nie martw się dziecko, jutro się to wszystko skończy”. Faktycznie były to słowa prorocze – wieczorem przyszli do nas Powstańcy z informacją o kapitulacji, a na drugi dzień było już po wszystkim.</p>
<p class="pyt">– Największą ofiarą Powstania Warszawskiego była ludność cywilna. Stąd pojawiają się zarzuty, że decyzja o jego wywołaniu była błędna, że ten zryw był niepotrzebnym samobójstwem stolicy. Inni podkreślają, że Warszawiacy bili się o wolność i godność. Jakie jest Pani zdanie?</p>
<p class="odp">– Uważam to za wielkie bohaterstwo młodych ludzi… Ja tego wszystkiego nie widziałam, siedziałam te dwa miesiące w piwnicy i co najwyżej wychodziłam przed klatkę, na chwilę na powietrze. Później jak już nas pędzili przez płonącą jeszcze wtedy Warszawę – z Żoliborza do Pruszkowa, to wtedy dopiero dotarła do mnie świadomość o skali tego zniszczenia, tej tragedii. Widziałam przecież całe miasto w gruzach, w płomieniach, a na około pełno leżących trupów. Jako dziecko mam to zarejestrowane do dzisiaj. Straszne wrażenie.</p>
<p class="pyt">– Mimo tego, że była Pani jedną z ofiar Powstania, nie ma Pani pretensji do ludzi, którzy za nie odpowiadają…</p>
<p class="odp">– Nie, nie… wręcz odwrotnie. Czczę i szanuje Powstańców. Modlę się za nich do dzisiaj. 1 sierpnia, ten dzień, ta godzina „W” to będzie dla mnie wielkie przeżycie. Uważam, że jeżeli ktoś nie uszanuje, czy to w Warszawie, czy w całej Polsce tej rocznicy. Jeżeli nie raczy oddać hołdu tym wszystkim Powstańcom, stając na baczność, gdy zawyją syreny… To będzie dla mnie człowiekiem pozbawionym honoru.</p>
<p class="pyt">– Po wojnie, kiedy nastała okupacja Sowiecka, brała Pani udział w odbudowywaniu stolicy.</p>
<p class="odp">– Tak. Wtedy chodziłam do szkoły baletowej. Teatr Wielki był zupełnie zniszczony, a my jako uczennice pierwszej klasy w 1949 r. pomagaliśmy przy odgruzowywaniu Teatru Wielkiego. Po tych gruzach chodziłam, podawaliśmy sobie cegły. Jeśli chodzi o odgruzowywanie Warszawy, to brałam właśnie udział głównie w pracach przy Teatrze Wielkim.</p>
<p class="pyt">– Przez lata Powstańcy czekali na godne upamiętnienie ich walki o wolność…</p>
<p class="odp">– Największym uczczeniem Powstania Warszawskiego 1944 było otwarcie w 2004 r. przez ówczesnego prezydenta Warszawy Lecha Kaczyńskiego Muzeum Powstania Warszawskiego. Wielokrotnie zwiedzałam je z rodziną, opowiadając moim wnuczkom historie i wspomnienia, którymi podzieliłam się w tym wywiadzie. To wspaniałe muzeum jest wielkim i pięknym hołdem dla ofiary, jaką złożyli Powstańcy Warszawscy.</p>
<p class="pyt">– Dlaczego tak długo trzeba było czekać na to muzeum?</p>
<p class="odp">– Nie wszystkie środowiska chciały kultywować pamięć o Powstaniu Warszawskim. Musimy cofnąć się do początku – do momentu, kiedy Warszawa została zdradzona przez swojego drugiego po III Rzeszy kata – Związek Sowiecki. Rosjanie okazali swoją ogromną podłość. Stali po drugiej stronie Wisły i nie przyszli bijącym się z hitlerowcami Powstańcom z pomocą, a przecież cała walcząca Warszawa na to właśnie liczyła. W mojej ocenie to była wielka hańba ze strony Sowietów. Czekali aż cała Warszawa spłonie i dopiero wtedy wkroczyli do miasta. Jakie to było wyzwolenie?! Wejście w niewole. Jedna okupacja zamieniona na drugą. Komuniści nie oddawali czci Powstańcom, oni promowali pogląd, że ten zryw był niepotrzebny. Natomiast pamiętam, że przez prawdziwych patriotów to godzina „W” zawsze była czczona.</p>
<p class="pyt">– Powstanie ‘44 to był największy w historii zryw niepodległościowy przeciwko Niemcom. Żaden inny naród nie dokonał w czasie II wojny światowej czegoś podobnego.</p>
<p class="odp">– Dokładnie tak. Powszechnie uważa się je dzisiaj w świecie za ogromny zryw niepodległościowy i wielkie bohaterstwo. Wciąż żyją jeszcze przecież weterani Powstania. Uważam, że im się należy wielka cześć i chwała. Cieszy mnie, że choć część z nich dożyła czasów, w których przyznaje im się odznaczenia wojskowe i oddaje honory państwowe.</p>
<p class="pyt">– Wielu weteranów Powstania Warszawskiego żyje dzisiaj za głodowe emerytury. Nie starcza im na leki, czasem na jedzenie. Są takimi bohaterami, o których przez lata system nie chciał pamiętać. Niektórzy byli wyrzucani ze swoich mieszkań w trakcie tzw. „dzikiej reprywatyzacji”. Jak to skomentować?</p>
<p class="odp">– To skandal i hańba dla polityków, którzy przez lata tolerowali taki stan rzeczy. Uważam to za… no naprawdę nie chcę używać tutaj brzydkich słów, ale tylko takie cisną się człowiekowi na usta. W trakcie dzikiej reprywatyzacji przejmowano za symboliczne pieniądze kamienice o wartości kilku milionów złotych. Powstańcom należy się nie tylko honor i cześć, lecz także konkretne pieniądze, tak by na stare lata mieli zagwarantowane godne życie!</p>
<p class="pyt">– Jest Pani dumna z bycia Warszawianką?</p>
<p class="odp">– Tak, czuję się bardzo dumna. Mam z tym miastem wiele wspomnień. Niektóre są związane z Powstaniem, ale nie tylko. Staram się przekazywać je wnuczkom, bo tak jak Powstańcy jestem już coraz starsza, a to cośmy tu przeżyli, widzieli i słyszeli, nigdy nie może zostać zapomniane.</p>
<p class="pyt">– Co chciałaby Pani przekazać młodym pokoleniom, jako osoba, która na własnej skórze doświadczyła okropności wojny?</p>
<p class="odp">– Przede wszystkim żeby między ludźmi zawsze panował spokój i pokój. Żeby starali się ze sobą rozmawiać i dochodzić do porozumienia, a nie rozwiązywać spory siłą, przemocą. Żeby jedni nie napadali na drugich – tutaj mam na myśli całe narody i wojny, które ludzie między sobą toczą. Mamy tego najlepszy przykład za naszą wschodnią granicą. Trwa tam wojna, którą rozpoczęła Rosja, atakując wschodnie tereny Ukrainy. Zawiera się wiele paktów, porozumień, które później nie są dotrzymywane. Bo w dzisiejszym świecie honor znaczy coraz mniej. Niestety, władcy tacy jak Putin popierają wojnę, a na arenie międzynarodowej udają głupich, że niby chcą się porozumieć itd. Wojna to także głód. Ja dzisiaj doskonale rozumiem głodujących ludzi. Przed oczami cały czas mam tą wytarzaną w ziemi, brudną skórkę chleba, której z bratem tak bardzo pragnęliśmy. Tak, jak wzywał św. Jan Paweł II – nigdy więcej wojny!</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">1307</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Mass media to dar i zmaganie</title>
		<link>https://catholicleaguepolonia.org/pl/family/mass-media-to-dar-i-zmaganie/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Catholic League]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 31 Jan 2018 21:37:39 +0000</pubDate>
				<guid isPermaLink="false">https://catholicleaguepolonia.org/?post_type=family&#038;p=1353</guid>

					<description><![CDATA[W związku z powszechnie obecnymi w sieci cyfrowej fałszywymi informacjami – „fake news” o odpowiedzialności dziennikarzy za przekazywaną prawdę z abp. Wacławem Depo rozmawia red. Lidia Dudkiewicz.]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>W związku z powszechnie obecnymi w sieci cyfrowej fałszywymi informacjami – „fake news” o odpowiedzialności dziennikarzy za przekazywaną prawdę z abp. Wacławem Depo rozmawia red. Lidia Dudkiewicz.</p>
<p><iframe width="560" height="315" src="https://www.youtube-nocookie.com/embed/LDJlPkNd4TI" frameborder="0" allow="accelerometer; autoplay; encrypted-media; gyroscope; picture-in-picture" allowfullscreen="allowfullscreen"></iframe></p>
]]></content:encoded>
					
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">1353</post-id>	</item>
		<item>
		<title>11 lutego – Światowy Dzień Chorego</title>
		<link>https://catholicleaguepolonia.org/pl/family/11-lutego-swiatowy-dzien-chorego/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Catholic League]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 01 Feb 2017 23:34:30 +0000</pubDate>
				<guid isPermaLink="false">https://catholicleaguepolonia.org/?post_type=family&#038;p=1444</guid>

					<description><![CDATA[/Niedziela – ks. Paweł Staniszewski/ 11 lutego br. po raz kolejny obchodzony będzie Światowy Dzień Chorego. Ustanowił go Jan Paweł II dnia 13 maja 1992 r. w liście do ówczesnego przewodniczącego Papieskiej Rady Duszpasterstwa Pracowników Służby Zdrowia  kard. Fiorenzo Angeliniego. Wyznaczył wówczas jego datę]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<header class="entry-header">
<p class="entry-title">/Niedziela – ks. Paweł Staniszewski/</p>
</header>
<div class="entry-content">
<p class="lead">11 lutego br. po raz kolejny obchodzony będzie Światowy Dzień Chorego. Ustanowił go Jan Paweł II dnia 13 maja 1992 r. w liście do ówczesnego przewodniczącego Papieskiej Rady Duszpasterstwa Pracowników Służby Zdrowia – kard. Fiorenzo Angeliniego. Wyznaczył wówczas jego datę na 11 lutego – wspomnienie Matki Bożej z Lourdes. Pierwszy taki dzień obchodzono właśnie w tym francuskim sanktuarium maryjnym. Podobnie będzie i w tym roku.</p>
<p>Na każdy Dzień Chorego Ojciec Święty kieruje orędzie, apelując o podjęcie współpracy pomiędzy narodami biednymi i bogatymi, mającej na celu ochronę zdrowia i życia ludzkiego. W każdym orędziu Ojciec Święty broni życia od poczęcia do naturalnej śmierci. W tegorocznym Papież przypomina, że właśnie 11 lutego 1858 r. Matka Boża ukazała się w Lourdes, które „od tamtego czasu stało się celem licznych pielgrzymek (…). Madonna chciała w tym górzystym regionie ukazać swą macierzyńską miłość szczególnie do cierpiących i chorych(…). Jeżeli Jezus jest źródłem życia, które zwycięża śmierć, to Maryja jest troskliwą Matką, która wychodzi naprzeciw oczekiwaniom swych dzieci, wypraszając dla nich zdrowie duszy i ciała. Oto orędzie, jakie sanktuarium w Lourdes stale proponuje czcicielom i pielgrzymom. Takie też jest znaczenie uzdrowień ciała i duszy, do jakich dochodzi w grocie Massabielle” – czytamy w orędziu.<br />
W Dniu Chorego w wielu kościołach organizowane będą uroczyste liturgie, połączone z udzieleniem sakramentu chorych, który dzisiaj coraz częściej jest zapomniany i niedoceniony. Można zapytać: dlaczego? Być może dlatego, że w pewnym momencie zło zastosowało dla deprecjacji tego sakramentu świetną taktykę. Oto kiedyś zaopatrzono go w nazwę „ostatnie namaszczenie”. W tej sytuacji wzywano kapłana z namaszczeniem chorych w ostatnim momencie życia, kiedy człowiek umierał. To wielki błąd. Wypada przypomnieć, że sakramentem konających jest tak zwany Wiatyk, czyli Komunia święta. To ona jest sakramentem umierających, a nie namaszczenie chorych. Komunia św., zjednoczenie z Chrystusem tu na ziemi, daje gwarancję przekroczenia progu wieczności i wejścia w szczęście wieczne. Dlatego Wiatyku można udzielić człowiekowi nawet wtedy, gdy przyjął on już dwa razy Komunię św. w tym dniu. Uległ na przykład wypadkowi i w momencie śmierci można mu po raz trzeci udzielić Komunii św.<br />
Sakrament namaszczenia chorych jest czymś innym. Jest to znak sakramentalny zostawiony przez Chrystusa jako narzędzie uświęcenia naszego cierpienia. Przez ten sakrament Chrystus chce nam pokazać, że cierpienie nie musi człowieka niszczyć, może go doskonalić. W ten sposób Chrystus nadał ludzkiemu cierpieniu sens. Oto człowiek cierpiąc, może ubogacać siebie i innych. Św. Marek wspomina, że uczniowie Chrystusa namaszczali chorych i uzdrawiali. Św. Jakub mówi o tradycji pierwszych pokoleń chrześcijan: „Choruje ktoś wśród was? Niech sprowadzi kapłanów Kościoła, by się modlili nad nim i namaścili go olejem w imię Pana. A modlitwa pełna wiary będzie dla chorego ratunkiem i Pan go podźwignie, a jeśliby popełnił grzechy, będą mu odpuszczone” (Jk 5, 14-15). Jakie są skutki tego sakramentu? Pierwszym, i to często, choć nie zawsze, widocznym efektem sakramentu namaszczenia, jest poprawa zdrowia chorego. Drugim skutkiem, tym razem w dziedzinie ducha, jest oczyszczenie z grzechów. Gdyby człowiek popełnił grzechy ciężkie, a nie mógł się spowiadać, czyli nie mógł skorzystać z sakramentu pokuty, to wtedy ten sakrament gładzi grzechy. Może więc być udzielony zarówno człowiekowi w stanie łaski uświęcającej, jak i grzesznikowi w stanie grzechu ciężkiego.<br />
Trzecim i chyba najważniejszym celem tego sakramentu jest pomoc potrzebna do wykorzystania czasu cierpienia i zachowania godnej postawy. Cierpienie bowiem jest wielką próbą. W chrześcijańskiej religii cierpienie jest przede wszystkim próbą wiary w prawdę, że Bóg jest Miłością. Właśnie w tym momencie potrzebna jest łaska odkrycia sensu cierpienia.<br />
Sakrament namaszczenia chorych pozwala człowiekowi wykorzystać cierpienie dla udoskonalenia własnego i dla zbawienia świata. Przez ten sakrament cierpienie, które jest ciężkim doświadczeniem, nie utrudnia, lecz pomaga w dostępie do Eucharystii.<br />
Nasuwa się logiczny postulat: ilekroć wybieramy się do szpitala, powinniśmy przyjąć namaszczenie chorych. Pobyt w szpitalu łączy się zazwyczaj z cierpieniem. Trzeba więc szukać pomocy Bożej w zrozumieniu i odpowiednim przeżyciu jego tajemnicy. Ludzie w podeszłym wieku, którzy czują się słabo, mogą przystępować do tego sakramentu namaszcenia chorych nawet raz w roku.<br />
11 lutego jest dla niejednego z nas szansą odkrycia całego bogactwa faktu, iż Chrystus w trosce o nasze zdrowie fizyczne, psychiczne i duchowe zostawił nam specjalny sakrament namaszczenia. Warto tego dnia w sposób szczególny dziękować Chrystusowi za tę Jego pełną miłości pamięć o wszystkich chorych. A jeśli nas samych dotyka – niezależnie od wieku – jakieś cierpienie, poprośmy o udzielenie tego sakramentu. Jest to głębokie religijne przeżycie, które umacnia człowieka, dodaje sił i umożliwia zachowanie chrześcijańskiej postawy w godzinach cierpienia.</p>
</div>
]]></content:encoded>
					
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">1444</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Kard. Nycz: nie ma kompromisów, jeśli chodzi o życie człowieka</title>
		<link>https://catholicleaguepolonia.org/pl/family/kard-nycz-nie-ma-kompromisow-jesli-chodzi-o-zycie-czlowieka/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Catholic League]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 01 Jan 2017 23:43:03 +0000</pubDate>
				<guid isPermaLink="false">https://catholicleaguepolonia.org/?post_type=family&#038;p=1445</guid>

					<description><![CDATA[/Niedziela/Fot.archidiecezja.warszawa.pl Nie ma kompromisów, jeśli chodzi o życie człowieka. Kościół zawsze będzie to mówił. Każde życie jest święte – i głęboko upośledzonego, i geniusza – podkreślił kard. Kazimierz Nycz, przewodnicząc w sobotę w Świątyni Opatrzności Bożej Mszy św. przed zbliżającym się Dniem Świętości Życia. W homilii kard. Nycz wskazał, że sobotnie dziękczynienie za dar życia [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<header class="entry-header">
<p class="entry-title">/Niedziela/Fot.archidiecezja.warszawa.pl</p>
</header>
<div class="entry-content">
<p class="lead">Nie ma kompromisów, jeśli chodzi o życie człowieka. Kościół zawsze będzie to mówił. Każde życie jest święte – i głęboko upośledzonego, i geniusza – podkreślił kard. Kazimierz Nycz, przewodnicząc w sobotę w Świątyni Opatrzności Bożej Mszy św. przed zbliżającym się Dniem Świętości Życia.</p>
<div class="wyrownaniesrodek tloszary"></div>
<div class="">
<div class="row">
<div class="col-xs-7">W homilii kard. Nycz wskazał, że sobotnie dziękczynienie za dar życia odbywa się w przededniu Niedzieli Miłosierdzia Bożego, pierwszej po Niedzieli Zmartwychwstania Pańskiego. W 2000 r. jest ona obchodzona jako Święto Miłosierdzia Bożego, ustanowione przez św. Jana Pawła II, którego 11. rocznica śmierci przypada właśnie dziś, 2 kwietnia.</div>
</div>
</div>
<p>Jan Paweł II wiedział wówczas, jak ważne jest głoszenie, wypraszanie i czynienie Bożego Miłosierdzia w świecie, który jest groźny dla samego siebie w obliczu braku pokoju, terroryzmu, nienawiści – mówił metropolita warszawski.</p>
<p>„Kiedy mówimy – świętość życia – to mamy na myśli dużo więcej, niż obronę życia nienarodzonych” – wskazywał następnie hierarcha. – W tej świętości zawiera się także obrona życia ludzi starych i chorych – dodał.</p>
<div class="ramka_tresc">
<div>&nbsp;</div>
</div>
<p>Powiedział, że dziś do wrót Europy zlaicyzowanej zawitała eutanazja. – W niektórych krajach już legalna, co nie zmienia faktu, że jest zabójstwem. Bowiem prawo – choćby nie wiem, co postanowiło – jeżeli jest wbrew godności człowieka, wbrew Bożym przykazaniom – nigdy nie może zwolnić człowieka z odpowiedzialności sumienia – podkreślił kard. Nycz.</p>
<p>W myśl dopuszczalnej w niektórych europejskich krajach eutanazji, ludzie starzy i chorzy bardzo często są poddawani śmierci, „bo tak sobie wymyślił wygodny, hedonistyczny współczesny świat” – mówił dalej hierarcha.</p>
<p>„Stajemy w przededniu Dnia Świętości Życia, by mówić zarówno o tym, że życie trzeba bronić, ale też by wiedzieć jako ludzie wierzący, dlaczego trzeba go bronić – bo jest święte, bo jest darem Boga” – wskazał kard. Nycz.</p>
<p>„Nie człowiek, ale Bóg daje życie, współpracując z rodzicami, i tylko Bóg może to życie człowiekowi zabrać” – dodał kaznodzieja.</p>
<p>Jak podkreślił kard. Nycz, życia nie można wartościować, dzielić na lepsze i gorsze. – Każde życie jest święte – i tego człowieka, który jest głęboko upośledzony, i tego, który jest geniuszem – powiedział kardynał, argumentując, że właśnie dlatego trzeba dziękować za każde życie.</p>
<p>„Nieraz potrzeba tak dramatycznych wydarzeń, jak ten sprzed paru tygodni w jednym z warszawskich szpitali, żebyśmy sobie naprawdę uświadomili, co to jest aborcja, co to jest zabicie, jak to jest straszne zło i straszny grzech” – powiedział kard. Nycz, nawiązując do sprawy, która miała miejsce w szpitalu św. Rodziny. Na początku marca doszło tam do nieudanej aborcji. Dziecko urodziło się żywe, po urodzeniu przez godzinę płakało, a lekarze nie udzielili mu należytej pomocy. Sprawę bada prokuratura.</p>
<p>Dalej kard. Nycz zaznaczył, że dziś w kwestii obrony życia – tak jak podkreślali św. Jan Paweł II i bł. ks. Jerzy Popiełuszko – potrzeba wciąż mówienia „non possumus”. – W kwestii świętości życia i obrony życia Kościół będzie to mówił zawsze – nawet, gdyby mu zakazywano; nawet, gdyby mówiono: „to może popsuć tzw. kompromis”, jak się to dziś mówi. Nie ma kompromisów, jeśli chodzi o życie człowieka – podkreślił metropolita warszawski.</p>
<p>Przypomniał też, że ostatni komunikat Prezydium Episkopatu Polski to są właśnie słowa w obronie każdego życia. – Mówiąc o świętości życia, musimy mieć na myśli wszystkich. Owszem, jest potrzebne stanowione prawo – i tego Kościół zawsze się będzie domagał. Nie może tego nie mówić – dodał hierarcha.</p>
<p>Wymienił też wszystkich, którzy są wezwani do obrony życia – szczególnie gotowe do poświęcenia w nawet najbardziej dramatycznych sytuacjach matki, ojców, lekarzy i pielęgniarki, wreszcie tych, którzy stanowią prawo, czyli polityków – „by zgodnie ze swoim sumieniem stawali w obronie ludzkiego życia od poczęcia do naturalnej śmierci”.</p>
<p>Przed Eucharystią zgromadzeniu w Świątyni Opatrzności Bożej wierni złożyli swoje intencje związane z Dniem Świętości Życia. W modlitwie wiernych prosili m.in. o to, „by życie poczęte było chronione od samego początku jako najcenniejszy dar, którym obdarza nas Bóg”. Modlili się także, by Chrystus otaczał troskliwą opieką małżeństwa, które oczekują potomstwa, a tym, którzy się o nie starają, nie pozwolił na utratę wiary i nadziei na ich posiadanie. Modlitwą otaczano ponadto wszystkich chrześcijan, których życie na Bliskim Wschodzie jest zagrożone w wyniku terroryzmu i konfliktów wojennych.</p>
<p>Dzień Świętości Życia został ustanowiony przez Episkopat Polski w 1998 r. Obchodzony jest w uroczystość Zwiastowania Pańskiego (w tym roku 4 kwietnia). Inicjatywa biskupów jest odpowiedzią na wezwanie Jana Pawła II. W encyklice „Evangelium vitae” czytamy, że podstawowym jego celem jest „budzenie w sumieniach, w rodzinach, w Kościele i społeczeństwie świeckim wrażliwości na sens i wartość ludzkiego życia w każdym momencie i w każdej kondycji”.</p>
<p>Przed tegorocznym Dniem Świętości Życia komunikat wydało Prezydium Konferencji Episkopatu Polski. – W kwestii ochrony życia nienarodzonych nie można poprzestać na obecnym kompromisie – podkreślają m.in. biskupi, prosząc parlamentarzystów i rządzących o podjęcie inicjatyw na rzecz konkretnej pomocy dla rodziców dzieci chorych, niepełnosprawnych i poczętych w wyniku gwałtu.</p>
<p>Komunikat będzie odczytywany w polskich kościołach w niedzielę 3 kwietnia, dzień przed Dniem Świętości Życia.</p>
</div>
]]></content:encoded>
					
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">1445</post-id>	</item>
	</channel>
</rss>
