<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Indywidualność &#8211; Catholic League</title>
	<atom:link href="https://catholicleaguepolonia.org/pl/family-category/indywidualnosc/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://catholicleaguepolonia.org/pl/</link>
	<description>News and defending the Catholic Church</description>
	<lastBuildDate>Wed, 04 Mar 2020 05:54:56 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.9</generator>
<site xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">154751774</site>	<item>
		<title>Myśli. Być Światłem dla Świata.</title>
		<link>https://catholicleaguepolonia.org/pl/family/mysli-byc-swiatlem-dla-swiata/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Catholic League]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 09 Feb 2020 00:50:23 +0000</pubDate>
				<guid isPermaLink="false">https://catholicleaguepolonia.org/?post_type=family&#038;p=2132</guid>

					<description><![CDATA[Jestem pewna, że wszyscy słyszymy w wiadomościach, w mediach społecznościowych, a może po prostu od innych ludzi o złych wydarzeniach, które zdarzają się tu i tam. Czasami staje się to przytłaczające, ponieważ większość informacji, które są nam przekazywane, nie tylko zniechęcają, ale są często „ponure”. Jezus nam mówi: „Wy jesteście światłem świata. ” &#160;I dalej: [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Jestem pewna, że wszyscy słyszymy w wiadomościach, w mediach społecznościowych, a może po prostu od innych ludzi o złych wydarzeniach, które zdarzają się tu i tam. Czasami staje się to przytłaczające, ponieważ większość informacji, które są nam przekazywane, nie tylko zniechęcają, ale są często „ponure”.</p>
<p>Jezus nam mówi: „Wy jesteście światłem świata. ” &nbsp;I dalej: „Tak niech świeci wasze światło przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie ” (Ew. Mateusza 5: 14,16).</p>
<p>Czasami myślę sobie: „Jak mogę być światłem, kiedy mam wrażenie, że nie ma we mnie tego światła?” Takie dni się zdarzają i czuję się okropnie. Ale nie ma wymówki, skoro Bóg prosi mnie, abym była światłem dla innych! Ale jak?</p>
<p>Kiedy byłam małą dziewczynką, księżyc zawsze mnie fascynował. Jest to niesamowite, gdy są noce przy pełni księżyca i wszystko jest tak dobrze oświetlone.</p>
<p>Możliwe, że chcesz mnie tutaj zatrzymać i powiedzieć: „Hej, co księżyc ma z tym wspólnego?” Moim zdaniem ma to z tym wiele wspólnego. Po prostu mnie wysłuchaj…</p>
<p>Kiedy miałam około 12 lub 13 lat, pamiętam, jak siedziałam na zewnątrz, wpatrując się w księżyc i oświetlony dookoła krajobraz. Podziwiając niesamowity widok, pamiętam, jak myślałam o tym, jak księżyc faktycznie nie ma własnego światła, ale że odbija tylko światło słońca i tak oświetla nam noce. Jeśli Ziemia stanie na jego drodze, odbija mniej światła, jak w przypadku półksiężyca.</p>
<p>Z jakiegoś powodu szybko porównałam to do Jezusa, Jego Światła i mnie. Jeśli Jezus jest „Słońcem”, źródłem Światła, wzywa mnie, abym była przedłużeniem Jego Światła dla świata. Tak jak księżyc! Mogę być jak księżyc, jeśli stanę w „bezpośrednim widoku” Jezusa i pozwolę, by Jego Światło „odbiło się” ode mnie i oświetlało świat w jego „ciemności”. To jest to! I im bardziej staję „w linii”, czyli jestem z Jezusem, bez „ziemi” wchodzącej w drogę i przeszkadzającej, tym jaśniej mogę odbić Jego Światło. Tak, to prawda! Nie mam własnego Światła, które by świeciło dla innych. Ale mogę odbijać Jego Światło na innych i tylko ode mnie zależy, ile Jego Światła pozwolę odbić od siebie.</p>
<p>Zatem spędzanie czasu z Jezusem na modlitwie, podczas Mszy świętej i trwanie przy Nim przez cały dzień przyniesie mi więcej kontaktu z Jego Światłem. Teraz drugą częścią jest odbicie. Nie mogę tak po prostu pozostać na Adoracji 24/7! Muszę także iść i wypełnić wszystko, co potrzeba zrobić w domu, w pracy, z przyjaciółmi, na ulicy, z Jezusem i Jego Światłem w sercu i umyśle. Potem automatycznie zacznę odbijać to Światło na innych.</p>
<p>Niech Bóg błogosławi i świećcie jasno!!!</p>
<p>Marta Sniezko</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">2132</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Co chcę zmienić ? Co chcę dodać do mojego życia ?</title>
		<link>https://catholicleaguepolonia.org/pl/family/noworoczne-postanowienia-co-chce-zmienic-co-chce-dodac-do-mojego-zycia/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Catholic League]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 05 Jan 2020 19:07:04 +0000</pubDate>
				<guid isPermaLink="false">https://catholicleaguepolonia.org/?post_type=family&#038;p=2098</guid>

					<description><![CDATA[Gdy wkraczamy w nowy rok, wielu z nas podejmie jakieś noworoczne postanowienia. Na przykład mogą to być zobowiązania do zdrowszego jedzenia lub życia poprzez dodanie lub odjęcie czegoś z naszej codziennej diety i nawyków. A może to jakiś inny wzniosły cel, który chcemy osiągnąć? Ale ile razy moje postanowienia noworoczne dotyczyły „sposobów”, dzięki którym mogę [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Gdy wkraczamy w nowy rok, wielu z nas podejmie jakieś noworoczne postanowienia. Na przykład mogą to być zobowiązania do zdrowszego jedzenia lub życia poprzez dodanie lub odjęcie czegoś z naszej codziennej diety i nawyków. A może to jakiś inny wzniosły cel, który chcemy osiągnąć? Ale ile razy moje postanowienia noworoczne dotyczyły „sposobów”, dzięki którym mogę stać się „zdrowszy” duchowo?</p>
<p>Nasze duchowe zdrowie jest ważniejsze niż nasze zdrowie fizyczne. Ma to związek z naszą duszą. To może być idealny moment na zastanowienie się nad zdrowiem duszy. Sprawdź, czy nie ma żadnych braków, może jest coś, czego muszę się pozbyć. To może stać się rzeczywiście wzniosłym celem na ten nowy rok.</p>
<p>Może trzeba będzie spędzić więcej czasu na modlitwie? Trzeba tu być dokładnym, na przykład: „Będę odmawiać różaniec każdego dnia.” Lub: „Zapisuję się na godzinę adoracji w najbliższej kaplicy”. A może jest to coś, czego muszę się pozbyć? Na przykład nie oglądania 3 godzin seriali telewizyjnych, ale zamiast tego spędzenia tego czasu z rodziną lub bliskimi. Pomyśl o tym.</p>
<p>Co zbliży mnie do mojego Stwórcy i upiększy moją duszę, która będzie żyć wiecznie, w przeciwieństwie do mojego ciała, które pewnego dnia zginie? Gdy skupię się nad moim duchowym zdrowiu, moje ciało fizyczne również będzie zadbane. Ewangelia nas uczy: „Szukajcie najpierw królestwa Bożego i jego sprawiedliwości, a to wszystko będzie wam dodane” (Mt 6:33).</p>
<p>Życzę Wam wszystkim błogosławieństwa i siły Naszego Pana na ten nowy rok i pomyślnego spełnienia naszych postanowień noworocznych.</p>
<p><span>Szczęśliwego Nowego Roku 2020!</span></p>
<p>Marta Sniezko</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">2098</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Trzeba być prorokiem</title>
		<link>https://catholicleaguepolonia.org/pl/family/trzeba-byc-prorokiem/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Catholic League]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 01 Oct 2019 05:02:57 +0000</pubDate>
				<guid isPermaLink="false">https://catholicleaguepolonia.org/?post_type=family&#038;p=1971</guid>

					<description><![CDATA[Wszyscy jesteśmy powołani, by być prorokami! &#8211; Choć może brzmi to dla niektórych z nas dziwnie, to jednak być chrześcijaninem oznacza bycie prorokiem. Prorok wytrąca nas z odrętwienia i nie pozwala, aby Kościół i najbliżsi współwierzący pozostawali w martwocie. &#8211; To trudny zawód, bo potrzeba do niego umiejętności odkrywania tych szczególnych punktów, w których budowanie [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Wszyscy jesteśmy powołani, by być prorokami! &#8211; Choć może brzmi to dla niektórych z nas dziwnie, to jednak być chrześcijaninem oznacza bycie prorokiem. Prorok wytrąca nas z odrętwienia i nie pozwala, aby Kościół i najbliżsi współwierzący pozostawali w martwocie.<br />
&#8211; To trudny zawód, bo potrzeba do niego umiejętności odkrywania tych szczególnych punktów, w których budowanie świata i otaczającej rzeczywistości zbiega się z nadchodzącym Królestwem. W ten sposób za pośrednictwem proroka Bóg wpływa na bieg wydarzeń, historię człowieka.<br />
Drogi Czytelniku przypatrujesz się może tym słowom z niedowierzaniem i powiesz, że prorocy już dzisiaj nie żyją, bo byli potrzebni dawniej &#8211; ale dziś we współczesnym świecie…?<br />
A jeżeli nawet istnieje jakiś prorok &#8211; to musi być istotą co najmniej dziwną &#8211; jakimś rodzajem „czarodzieja” , który przewiduje przyszłość. Takie jest potoczne rozumienie tego kim jest prorok. Prawda leży jednak gdzie indziej.<br />
Prorok doskonale odczytuje teraźniejszość! Ma poczucie miejsca, w którym żyje i wydarzeń historii. W tym wszystkim jednak potrafi zrozumieć głęboki sens Słowa Bożego i umieścić Je w historycznych okolicznościach. Ma być ich świadkiem i komentatorem powołanym przez Boga. Jego oko jest przenikliwe i rozszyfrowuje teraźniejszość, aby zrozumieć splot dziejów Królestwa Bożego z dziejami ludzkości. Dlatego aby zrozumieć nasze powołanie jako chrześcijan, musimy rozbić sporo powszechnych stereotypów i nieporozumień.<br />
Nie można prowadzić innych do Boga (nawet własnych dzieci), nie wiedząc na czym polega funkcja proroka. Zbyt wielu ludzi dzisiaj mówi o tym, że nie oczekuję niczego od życia, ale po prostu „chcemy być zwykłymi ludźmi&#8217; &#8211; i dodają nawet, że pragną tego &#8221;jako chrześcijanie”. W tym myśleniu tkwi niebezpieczeństwo, ponieważ taki chrześcijanin, który trudzi się nadaremnie w codziennej rzeczywistości i nie potrafi patrzeć rozumnie na wydarzenia życia i historii oraz nie umie pomagać innym, być im przewodnikiem ku Bogu &#8211; jest po prostu przeszkodą i kimś mało potrzebnym.<br />
Konstytucja Soborowa, &#8222;Lumen Grentium&#8221; mówi: że lud Boży uczestniczy w trzech atrybutach Chrystusa: kapłańskim, królewskim i prorockim! Lud Boży to nie jest abstrakcyjna nazwa, ale konkretni żywi ludzie. Dlaczego więc tak mało dzisiaj tego daru wśród chrześcijan? Wygląda, że przyczaił się w nas nabyty lęk aby nie wysuwać się poza przyjęty model zachowań.<br />
Prorok jednak to człowiek wolny. Nie potrzebujący dyplomacji, aby wypowiedzieć prawdę, ani nie zważający na czyjekolwiek interesy. Dzisiejsi chrześcijanie nie potrafią rozwijać tego charyzmatu i wykrzyczeć Bożej prawdy, ponieważ w momencie, gdy może chcieliby coś krzyknąć &#8211; znajdują kogoś, kto w otwarte usta włoży im coś do &#8222;przeżucia&#8221; z menu politycznej poprawności. I tak popadają w uzależnienie, miernotę, &#8222;letniość&#8221; ducha. Stąd kontrast między nimi a prawdziwym prorokiem, który często w oczach ludzi lękliwych i powierzchownych uważany jest za buntownika. Bunt proroka wypływa jednak z posłuszeństwa &#8211; sumieniu i Bogu. To posłuszeństwo wykuwa się jednak w wolności, miłości, kontemplacji i milczeniu. Ta droga wiedzie ku życiu i zbawieniu.</p>
<p>Roman Harmata</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">1971</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Pogląd na Młodzież &#8211; Św Jan Bosco</title>
		<link>https://catholicleaguepolonia.org/pl/family/poglad-na-mlodziez-sw-jan-bosco/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Catholic League]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 11 May 2019 01:52:25 +0000</pubDate>
				<guid isPermaLink="false">https://catholicleaguepolonia.org/?post_type=family&#038;p=1710</guid>

					<description><![CDATA[Marta Sniezko 7 maja,&#160; 2019 Sekret którego użył, by się czuli kochani &#160; Św. Jan Bosko i jego otwartość do młodych ludzi Zawsze myślałam o tym, jak to możliwe, że św. Jan Bosko był w stanie tak głęboko dotrzeć do młodych ludzi swoich czasów. Moim pierwszym automatycznym wyjaśnieniem byłoby to, że były to inne czasy, [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Marta Sniezko</p>
<p>7 maja,&nbsp; 2019</p>
<p>Sekret którego użył, by się czuli kochani</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Św. Jan Bosko i jego otwartość do młodych ludzi</p>
<p>Zawsze myślałam o tym, jak to możliwe, że św. Jan Bosko był w stanie tak głęboko dotrzeć do młodych ludzi swoich czasów. Moim pierwszym automatycznym wyjaśnieniem byłoby to, że były to inne czasy, inni ludzie którzy reagowali na księdza ponieważ byli wychowywani inaczej. To że w dzisiejszych czasach niewielu młodych ludzi zainteresowałoby się taką rzeczą. Ale czy tak właśnie było? A może było coś więcej?</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Ci młodzi, nastolatkowie, a może nawet dzieci XIX-wiecznych Włoch, słyszeli o Księdzu Bosko, przyszli słuchać i postępowali zgodnie z jego instrukcjami, poprawili swoje życie i stali się odpowiedzialnymi i prawymi ludźmi, nie mówiąc już o prawdziwych dzieciach Bożych. Ale co to było? Co ich do niego przyciągnęło? Co sprawiło, że go słuchali?</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Don Giovanni Bosco, znany jako św. Jan Bosko, mieszkał we Włoszech w XIX wieku. Urodzony i wychowany przez pobożnych katolickich rodziców, wkrótce chciał zostać kapłanem i służyć Panu swoim życiem. Pracując w Turynie, został mianowany nauczycielem dzieci bogatej rodziny. Miało to być bardzo dobrą okazją dla Księdza Bosko, biorąc pod uwagę, że pochodził on z biednej rodziny, a następnie mógł pomóc swojej matce i braciom, których zostawił. Jednak Bóg miał dla niego inne plany. Wkrótce Pan pokazał mu, że są inni, którzy potrzebują jego pomocy i talentów, bardziej niż ta bogata rodzina; potrzebująca młodzież z Turynu.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Po otrzymaniu błogosławieństwa od swego przełożonego postanowił pomóc chłopcom z ulic. Tym, którzy zostali sami, ktòrych nikt nie chciał zrozumieć, którzy trochę się pogubili w życiu lub nie mieli innych źródeł pomocy. Zaczął zapraszać ich na różne spotknia, gdzie łączał nauki katolickie, z różnymi zajęciami. Tak! Bawili się, ale mieli też czas na modlitwę. Mieli czas grać w piłkę nożną lub śpiewać przy ognisku, ale potem czas na spowiedź i Mszę Świętą. Próbował pokazać, że nowe drogi nie zawsze są złe. Wręcz przeciwnie, nowe sposoby mogą czasami być o wiele lepsze, ponieważ zmienia się także świat i jego ludzie ze swoimi sposobami życia.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Ksiądz Bosko miał ten dar, pozwalania młodym ludziom być sobą, nie czując się zduszonym i zmuszonym do podporządkowania się różnym regułom. Ci młodzi chłopcy, ale później także dziewczęta, odczuwali Bożą miłość przez Księdza Bosko. Sposób, w jaki do nich przemawiał, traktował ich, nauczał. Nie spoglądał na nich z góry ani nie potępiał ich gdy podjęli złą decyzję. To był autorytet Miłości i Miłosierdzia. Chciał ich podbudować, a nie ich dołować. Rozumiał skąd ci młodzi się wywodzą i próbował pomóc im zrozumieć innych. Widział, że nie tylko stary sposób był słuszny, ale że mogą istnieć inne sposoby robienia rzeczy, o ile nie przykrzy się to Bogu, ani nie łamie żadnych Przykazań Kościoła. Uczył ich, jak mieć szacunek dla innych i zdobywać szacunek dla siebie.</p>
<p>Jest to klucz. Miłość.</p>
<p>Miłość, która nie potępia. Miłość, która buduje i nie burzy. Miłość, która jest cierpliwa, życzliwa i tak dalej, jak stwierdza św. Paweł w 1 Liście do Koryntian 13. Miłość czyni cuda.</p>
<p>Tak więc kochani rodzice, dziadkowie itp., następnym razem, gdy będziecie chcieli narzekać na nas młodych, zatrzymajcie się i pomyślcie przez chwilę. Wejdźcie w nasze buty i spróbujcie zobaczyć nasz świat przez nasze oczy. Powiedzcie krótką modlitwę do Boga, aby pomógł i znajdźcie coś pozytywnego do powiedzenia. Coś konstruktywnego. W dzisiejszych czasach potrzebujemy trochę więcej tego. Zwłaszcza gdy dużo tego, co słyszymy w tych dniach, a jest to negatywne i destrukcyjne.</p>
<p>A my, młodzi ludzie, nie poddawajmy się, nie denerwujmy się też, gdy starsi mówią pewne rzeczy. Starajmy się pamiętać, że dorastali w innych czasach. Starajmy się zrozumieć, że zazwyczaj mówią pewne rzeczy, ponieważ nas kochają i chcą dla nas tego, co najlepsze. Nie chcą, żebyśmy zostali zranieni, nawet jeśli czasami wydaje się to bolesne i ostre na zewnątrz. Więc może porozmawiajmy i wytłumaczmy sobie wszystko. Jestem pewna, że Pan pomoże wygładzić wszelkie różnice.</p>
<p>Niech św. Jan Bosko modli się za nas i pomaga nam w codziennym życiu!</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">1710</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Psycholog wychowawczy: potrzebą dziecka jest budowanie więzi</title>
		<link>https://catholicleaguepolonia.org/pl/family/psycholog-wychowawczy-potrzeba-dziecka-jest-budowanie-wiezi/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Catholic League]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 01 Mar 2019 06:00:37 +0000</pubDate>
				<guid isPermaLink="false">https://catholicleaguepolonia.org/?post_type=family&#038;p=1542</guid>

					<description><![CDATA[Niedziela - Maria Czerska Małe dziecko potrzebuje budowania bezpiecznej więzi z podstawowym opiekunem – podkreśla Jarosław Żyliński, psycholog wychowawczy, jeden z sygnatariuszy Listu otwartego w sprawie]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<h1>Niedziela &#8211; Maria Czerska</h1>
<p class="lead">&#8211; Małe dziecko potrzebuje budowania bezpiecznej więzi z podstawowym opiekunem – podkreśla Jarosław Żyliński, psycholog wychowawczy, jeden z sygnatariuszy „Listu otwartego w sprawie opieki nad dziećmi do lat 3” skierowanego do władz RP. – Najkorzystniejsza z perspektywy potrzeb dziecka jest w tym czasie opieka sprawowana bezpośrednio przez bliskich. Gdyby rodzice mieli większą świadomość, jak ważna jest tego rodzaju „inwestycja” w pierwsze 3 lata dziecka, być może z większą determinacją szukaliby innych rozwiązań niż żłobek – zaznacza psycholog.</p>
<p class="pyt"><b>KAI:</b><span>&nbsp;</span>W jakich sytuacjach poleciłby Pan rodzicom małego dziecka żłobek?</p>
<p class="odp"><b>JŻ:</b><span>&nbsp;</span>Może nie tyle polecił, co zrozumiałbym ten wybór. Wiele rodzin, a zwłaszcza samotnych rodziców, ma różnego rodzaju problemy. Żłobek jest dla nich strategią na rozwiązanie problemów finansowych. Żłobek może pomóc rodzicom, gdy zmagają się oni z silnymi problemami zdrowotnymi, psychicznymi czy emocjonalnymi – wówczas potrzebują odciążenia i żłobek może być dla nich rozwiązaniem. W sytuacji gdy w rodzinie dochodzi do poważnych problemów, gdy sytuacja staje się patologiczna – wtedy także dla dziecka jest lepiej, gdy nie przebywa całego dnia w domu.</p>
<p class="pyt">&#8211; Tylko wówczas?</p>
<p class="odp">&#8211; JŻ: Żłobki są bardzo różne, ale zasadniczo to trudna forma opieki, która nigdy nie jest równie skuteczna co prawidłowo opiekujący się dziećmi rodzice. W sytuacji, gdy rodzice mają pełen wybór, żłobek &#8211; z perspektywy rozwoju dziecka &#8211; nie byłby dla mnie opcją pierwszego wyboru. Zdecydowanie lepsza w okresie 0-3 jest opieka „jeden na jeden”.</p>
<p class="pyt">&#8211; Dlaczego?</p>
<p class="odp">&#8211; JŻ: Przede wszystkim dlatego, że w tym okresie, zgodnie z teorią przywiązania Johna Bowlby’ego, zasadniczym mechanizmem rozwoju jest bezpieczna więź z podstawowym opiekunem, najczęściej z matką. Dziecko czując się przy niej bezpiecznie rozwija się w innych kierunkach. Nie musi tracić czasu i energii na szukanie bezpieczeństwa. Wie, że matka jest blisko, może „robić swoje”, wracając do niej wtedy kiedy potrzebuje.<span>&nbsp;</span><br />
Matka i ojciec są pierwszymi wzorcami relacji i poziom zaufania, jaki zbudują, będzie potem przechodził na kolejne bliskie relacje, więc wpływa to na rozwój społeczny. Dziecko ma czas na rozwijanie innych umiejętności &#8211; wpływa to na rozwój poznawczy. Łatwiej rozwija kolejne umiejętności, bo skupia na sobie większą uwagę niż dzieci, które muszą się dzielić wychowawcą z innymi dziećmi.<span>&nbsp;</span><br />
Nade wszystko ważne jest jednak poczucie bezpieczeństwa, które pozwala dziecku na spokojne przechodzenie kolejnych etapów rozwojowych.</p>
<p class="pyt">&#8211; Czy żłobek to utrudnia?</p>
<p class="odp">&#8211; JŻ: Żłobki są bardzo różne. Niektóre bardzo poważnie podchodzą do problemu więzi dziecka z rodzicem, przeprowadzają bardzo długą adaptację, wymagającą także wysiłku rodzica, po to, by przejście pod opiekę instytucjonalną było płynne i nie zagrażało dziecięcemu poczuciu bezpieczeństwa. Natomiast żłobek jest po prostu bardzo trudną formą opieki. Zwłaszcza w naszych polskich warunkach, gdzie na jednego opiekuna przypadać może nawet ósemka dzieci. Nie jest łatwo w takiej sytuacji odpowiednio zadbać o każde z nich. Nierzadko zdarza się też łączenie grup i sytuacje, gdzie w jednej sali pod opieką 4 dorosłych przebywają 32 maluchy. Wówczas jest to arcytrudne!<span>&nbsp;</span><br />
Problemem żłobków jest też wyszkolenie kadry. Od pedagogów przedszkolnych oczekuje się studiów pedagogicznych, od kadry żłobkowej nie. Czasem wystarcza szkolenie internetowe. Dlaczego? Nie mam pojęcia. Moim zdaniem jest to absolutne zaniedbanie.</p>
<p class="pyt">&#8211; Sytuacja, w której jedna osoba dorosła opiekuje się kilkorgiem małych dzieci, może się jednak też zdarzyć w opiece rodzinnej. Jest to sytuacja częsta w rodzinach wielodzietnych. Czy w takich rodzinach też trudniej budować więź z dzieckiem?</p>
<p class="odp">&#8211; JŻ: Czasem tak. Natura sobie pięknie radzi, bo karmienie piersią ogranicza płodność kobiety i sprawia, że między kolejnymi dziećmi pojawia się najczęściej naturalny odstęp ok. 2-3 lat. Relacje między noworodkiem i dwulatkiem bywają trudne. Rodzicom łatwiej jest opiekować się jednym małym dzieckiem, niż dwoma, nie mówiąc już o bliźniakach. A jednak łatwiej zajmować się dwojgiem lub trojgiem dzieci do 3 roku życia niż pięcioma lub nawet ośmioma.</p>
<p class="pyt">&#8211; Jakiego rodzaju problemy mogą się pojawić u dzieci chodzących do żłobka?</p>
<p class="odp">&#8211; JŻ: Po pierwsze – zaburzenia więzi. Po drugie – kłopoty z zachowywaniem granic. Po trzecie – może to być problem z osobistym poczuciem bezpieczeństwa.<span>&nbsp;</span><br />
Zaburzenia więzi wynikają z rozstań, których dzieci nie rozumieją i z którymi jest im ciężko. Mają takie doświadczenie rodzica, że raz jest, raz go nie ma i tak w kółko. Dziecko żłobkowe tej sytuacji nie rozumie, nie ogarnia i czasem zdaje się, że dość płynnie w nią wchodzi. Właśnie problemem tych dzieci w wieku 0-3 jest to, że one nie do końca pokazują, co się rzeczywiście w nich dzieje. Zaburzenia więzi ujawniają się zwykle w późniejszych momentach. Dziecku trudno jest zaufać nowym dorosłym, np. podczas adaptacji przedszkolnej, trudno rozstać się z mamą, wejść w nową przestrzeń. Takie dzieci są często mocno kontrolujące wobec rodzica, nie pozwalają wyjść, nie puszczają do toalety itp. Trudności z adaptacją mogą się pojawić później również w szkole a kontrola drugiej osoby – przenieść na relacje koleżeńskie i przyjacielskie. Dzieci a potem młodzi ludzie i dorośli wciąż testują relacje, sprawdzają. W przypadkach skrajnego zaburzenia więzi – po prostu nie ufają relacjom, wchodzą w nie bardzo płytko, ciężko też im jest zdecydować się na posiadanie własnego dziecka, bo to wymaga dużego zaufania wobec partnera. Problemy z zachowaniem granic wynikają z tego, że dziecko około drugiego roku życia uczy się swojej samodzielności i swoich granic. Uczy się je stawiać, czasami bardzo nieporadnie. Dużej cierpliwości i uwagi dorosłego potrzeba, by dziecko nauczyło się, które granice są jego, a które należą do drugiej osoby. W dużej grupie trudniej dziecku pozwolić na budowanie własnego zdania, ponieważ swoje zdanie równocześnie budują inne dzieci i dochodzi do konfliktów. Wobec tego dorosły musi „zarządzać” i często nie może brać pod uwagę zdania dziecka. Do tego dziecko budując relację z tym dorosłym czasami nie ma odwagi stawiać swoich granic tak mocno, jak wobec zaufanej matki, przy której na więcej może sobie pozwolić. Wobec wychowawcy, w obawie, czy ten będzie je lubił, może rezygnować z własnych granic na rzecz bezpieczeństwa.<span>&nbsp;</span><br />
Kolejna sprawa to budowanie poczucia bezpieczeństwa, co dotyczy dzieci, które szczególnie wcześnie poszły do żłobka – przed ukończeniem roku. Jeśli żłobek niedostatecznie reagował na potrzeby dziecka, może ono wchodzić w dalsze życie bez wiary, że jego potrzeby będą spełniane. „To się nie uda” może być dość częstym zdaniem w ustach takiego dziecka, gdy będzie starsze.<span>&nbsp;</span><br />
Oczywiście, trzeba zdecydowanie podkreślić, że zupełnie inna jest sytuacja dziecka, które od drugiego roku życia przebywa w żłobku 6 godzin tygodniowo, np. 2 razy po 3 godziny i tego, które od piątego miesiąca życia spędza tam 50 godzin, codziennie od godz. 7 do godz. 17. W tym pierwszym przypadku ma to niewielki wpływ na jego rozwój. W drugim – zwłaszcza, gdy do długiego pobytu w placówce dojdzie jeszcze duża zmienność wychowawców, co się często w żłobkach zdarza i również powoduje rozbijanie nawiązywanej przez dziecko więzi – na pewno będzie miało wpływ.</p>
<p class="pyt">&#8211; W powszechnym mniemaniu dzieciom po żłobku łatwiej zaadaptować się w przedszkolu.</p>
<p class="odp">&#8211; JŻ: To, że dzieciom po żłobku jest łatwiej jest absolutnym mitem. Natomiast dzieci, które w okresie 0-3 mają relację tylko z rodzicem, bezpieczną relację, w wieku 3 lat mają „naładowane baterie”, wiedzą, że z mamą jest „wszystko ok”, że mogą na nią liczyć. Skoro moja relacja z mamą jest bezpieczna, nie muszę wciąż na nią patrzeć, mogę iść zająć się czymś innym, bo mama przyjdzie. Bardzo często takie dzieci rozstają się z rodzicami na zasadzie „pa pa!” i ich adaptacja trwa dwa 2 dni.<span>&nbsp;</span><br />
Rozstanie ze żłobkiem to także doświadczenie zerwania więzi, którą się zbudowało z wychowawcą żłobkowym. Ta więź znika, dziecko traci ufność w budowanie więzi z nowymi osobami i trudniej wchodzi w nową więź z wychowawcami przedszkolnymi. Pracuję z dziećmi, które rozpoczynają edukację przedszkolną. Poznaję ich historię i zwykle mogę przewidzieć, czy adaptacja w przedszkolu będzie trudna, czy nie. I zwykle się nie mylę. Dzieci po prostu tak z więzią mają.</p>
<p class="pyt">&#8211; Czy zaletą żłobka nie jest jednak to, że umożliwia lepszy kontakt z rówieśnikami?</p>
<p class="odp">&#8211; JŻ: Małe dziecko jest skoncentrowane na sobie i na rodzicu. Uczy się poczucia bezpieczeństwa, samodzielności i więzi z dorosłymi. Dobrze, jak ma trochę kontaktu z rówieśnikami, czy to na placu zabaw, czy w klubiku itp. Te dzieci jednak nie są do końca sobą zainteresowane. Bywają zaciekawione, czasami trenują różne rzeczy na sobie nawzajem, ale to jeszcze nie są te relacje, które się pojawiają u 3-latków: „on mnie lubi”, „on mnie nie lubi”, „zaproszę cię”, „nie zaproszę” itp.</p>
<p class="pyt">&#8211; Rzadko kiedy można w mediach usłyszeć, by jakiś psycholog tak jednoznacznie opowiadał się za opieką indywidualną nad małymi dziećmi. Zwykle żłobek przedstawiany jest jako wybór tak samo dobry, choć posiadający również swoje wady. Czasem przedstawiany jest wręcz jako wybór lepszy, gdyż umożliwia mamie pracę, rozwój i samorealizację, a przecież „szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko”.</p>
<p class="odp">&#8211; JŻ: Wiem, że tak się mówi. To prawda, że mama musi czuć się dobrze. Jest takie powiedzenie, że do wychowania dziecka jest potrzebna cała wioska. „Cała wioska” powinna wspierać matkę. Boli mnie, że w naszych warunkach tego wsparcia tak często brakuje. Jeśli mama przez 3 lata jest „uwiązana” we własnym domu, bo to jest jedyne miejsce, gdzie może tak naprawdę bezpiecznie i spokojnie z tym dzieckiem przebywać – to jest to sytuacja trudna. Ważne jest by – jak to się dzieje przecież na Zachodzie – dostosowywać świat do potrzeb mam z małymi dziećmi. By one mogły wyjść, spotkać się, pójść do muzeum, biblioteki, kawiarni; by były też miejsca, gdzie można pracować z dziećmi. W Amsterdamie czy w Londynie, jest tak wiele opcji, że czasem nie wiadomo, co wybrać. Wtedy jest po prostu łatwiej.<span>&nbsp;</span><br />
Jeśli chodzi o opinie psychologów – to jest opowieść o całym naszym zawodzie. Psychologów jest gigantyczna ilość. Wiele osób idzie na psychologię chcąc poznać siebie. Potem te studia kończą, robią różne rzeczy. Psychologia ma wiele specjalizacji. Tymczasem psychologów zajmujących dziećmi jest dość niewielu. Ktoś, kto nie zna się na dzieciach, może nie mieć świadomości psychologii więzi, o której mówiliśmy, może nie wiedzieć wiele o teorii przywiązania Bowlbiego, o stylach przywiązania Mary Ainsworth. Tę wiedzę na psychologii wychowawczej czy rozwojowej zdobywa się w niewielkim zakresie. Zgłębia się ją już podczas pracy i praktyki z dziećmi.<span>&nbsp;</span><br />
Tymczasem zdarza się, że media pytając psychologa o opinię nie zwracają uwagi na to, czy ten ktoś specjalizuje się w psychologii dziecięcej. Problemem jest też to, że wiedza psychologiczna ostatnio bardzo się „zmedializowała” i mówimy to, co nośne a nie to, co jest prawdziwe.</p>
<p class="pyt">&#8211; To znaczy?</p>
<p class="odp">&#8211; JŻ: Psychologowie występujący w mediach, w rozmaitych programach parentingowych itp. często prezentują metody, które przynoszą szybki, bezpośredni efekt. Oparte są na karach i nagrodach, na które dzieci reagują bardzo szybko. Zdaje się, że problem jest rozwiązany, ale ma to negatywny wpływ na więź z rodzicem. Natomiast psychologia więzi nie przynosi efektu „na dziś”. Efekty widoczne są po latach.<span>&nbsp;</span><br />
Warto też przypomnieć, że media mówią do dorosłych. Mówią więc o potrzebach dorosłych i niekoniecznie chcą wspominać o potrzebach dziecka, które utrudniają łatwe osiąganie potrzeb rodziców. Odbiorcy wolą tego nie słyszeć, więc media nie chcą o tym mówić. Jedni i drudzy chętniej wybiorą psychologa, który powie o szczęśliwej mamie i szczęśliwym dziecku.<span>&nbsp;</span><br />
Wyobraźmy sobie matkę, która potrzebuje zadbać o siebie. Wiara w hasło „Żłobek jest dobry dla twojego dziecka” daje jej mnóstwo ulgi. Powiedzenie, że potrzeby jej dziecka mogą być w konflikcie z jej własnymi, jest trudne. Tymczasem bywa tak, że jesteśmy w konflikcie potrzeb. Połączenie potrzeb dziecka i potrzeb rodzica wymaga bardzo dużo pracy, uwagi i budowania odpowiedniej strategii. To właśnie w tym momencie ta &#8222;cała wioska&#8221; jest niezwykle cenna, ale w postaci innego wsparcia niż żłobek.<span>&nbsp;</span><br />
Nasza opowieść o wyborze między żłobkiem a domem to opowieść o wyborze między potrzebami dorosłego i dziecka. Małego dziecka, które o swoich potrzebach jasno nie powie, bo nie umie mówić. Dlatego nie ujmując wadze potrzeb dorosłych chcemy mówić również o potrzebach dziecka. Bardzo też byśmy chcieli, by rodzice zamiast mówić o „wyborze między” potrzebami mogli mówić o połączeniu potrzeb.</p>
<p class="pyt">&#8211; Jak łączyć te potrzeby?</p>
<p class="odp">&#8211; JŻ: Bardzo wiele zależy od wiedzy i nastawienia rodziców. Gdyby rodzice mieli większą świadomość, jakie korzyści w przyszłości daje inwestycja w pierwsze trzy lata dziecka, wówczas z większą determinacją szukaliby innych rozwiązań niż żłobek. Oczywiście niezbędna do tego jest też finansowa możliwość dokonania takiego wyboru – dlatego zależy nam, by pomocą państwa objąć nie tylko rodziny żłobkowe, ale także tych rodziców, którzy chcieliby sami opiekować się dzieckiem w okresie 0-3, wspierając jego rozwój.<span>&nbsp;</span><br />
Chciałbym wsparcia finansowego dla takich rodzin, ale także wyrozumiałości, bo czasami matki zostające trzy lata z dziećmi zderzają się z ostracyzmem społecznym. Chciałbym rozwiązań, które pomogłyby matkom w dobry sposób przeżyć te trzy lata, a nie w domowym zamknięciu. Do tego trzeba Klubów Mam, zajęć dedykowanych dla małych dzieci z rodzicami, sal w różnych miejscach, dostosowanych dla rodziców z dziećmi.<span>&nbsp;</span><br />
Chciałbym rozwiązań na rynku pracy, które pozwoliłyby na przykład na większą równowagę w pracy między ojcem i matką. Teraz zwykle jest „wszystko albo nic”. Chciałbym, żeby więcej rodzin mogło wybrać model z ojcem pracującym np. na ¾ etatu i matką na ¼. Pomysły mogą być bardzo różne, ale do tego trzeba najpierw otwartej głowy i zrozumienia potrzeb dziecka. A także tego, że poszukiwanie innych rozwiązań niż żłobek to gra warta świeczki.<span>&nbsp;</span><br />
***<span>&nbsp;</span><br />
Jarosław Żyliński – psycholog wychowawczy. Przybliża rodzicom i nauczycielom zagadnienia związane z wychowaniem i edukacją. Opowiada o nich w mediach i książkach oraz podczas konsultacji i warsztatów. Na stałe związany z Fundacją &#8222;Wolna Szkoła&#8221; na warszawskim Ursynowie, Związkiem Dużych Rodzin &#8222;Trzy plus&#8221; i punktem przedszkolnym &#8222;Smyki ze Smyczkowej&#8221;.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">1542</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Kobieta niezastąpionym darem dla ludzkości</title>
		<link>https://catholicleaguepolonia.org/pl/family/kobieta-niezastapionym-darem-dla-ludzkosci/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Catholic League]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 30 Sep 2018 21:02:45 +0000</pubDate>
				<guid isPermaLink="false">https://catholicleaguepolonia.org/?post_type=family&#038;p=1243</guid>

					<description><![CDATA[Trzydzieści lat temu – 15 sierpnia 1988 r. papież Jan Paweł II opublikował list apostolski „Mulieris dignitatem” – o godności i powołaniu kobiety. Nawiązując do wydarzeń opisanych w Księdze Rodzaju, przypomniał Boży plan]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Ks. Kazimierz Gryżenia SDB Niedziela</p>
<p>Trzydzieści lat temu – 15 sierpnia 1988&nbsp;r. papież Jan Paweł II opublikował list apostolski „Mulieris dignitatem”&nbsp;– o&nbsp;godności i&nbsp;powołaniu kobiety. Nawiązując do wydarzeń opisanych w&nbsp;Księdze Rodzaju, przypomniał Boży plan, zgodnie z&nbsp;którym kobieta wraz z&nbsp;mężczyzną „od początku” mają być „jednością dwojga”, z&nbsp;zachowaniem swej odrębności i&nbsp;autonomii, podmiotowości i&nbsp;tożsamości.</p>
<p>W latach następnych pod egidą Organizacji Narodów Zjednoczonych odbyło się wiele międzynarodowych konferencji i&nbsp;wydano wiele dokumentów poruszających problem kobiety i&nbsp;rodziny. Do najważniejszych debat należy zaliczyć konferencje: ludnościową w&nbsp;Kairze w&nbsp;1994&nbsp;r., o&nbsp;równym statusie kobiet i&nbsp;mężczyzn w&nbsp;Pekinie w&nbsp;1995&nbsp;r. oraz w&nbsp;sprawie osiedli ludzkich w&nbsp;Stambule w&nbsp;1996&nbsp;r. Podjęta tam problematyka była kontynuowana w&nbsp;Nowym Jorku odpowiednio w&nbsp;1999&nbsp;r. (Kair +5), w&nbsp;2000 (Pekin +5), w&nbsp;2001 r. (Stambuł +5) oraz w&nbsp;Amsterdamie w&nbsp;2004&nbsp;r. (Kair +10) i&nbsp;ponownie w&nbsp;Nowym Jorku w&nbsp;2005 (Pekin +10). Nie sposób także pominąć Szczytu Planowania Rodziny, zorganizowanego w&nbsp;Londynie w&nbsp;2012&nbsp;r., czy Konwencji Rady Europy o&nbsp;zapobieganiu i&nbsp;zwalczaniu przemocy wobec kobiet i&nbsp;przemocy domowej (CAHVIO), kontrowersyjnej i&nbsp;żywo dyskutowanej w&nbsp;Polsce w&nbsp;2014 i&nbsp;2015&nbsp;r. Jej ratyfikacji domagały się środowiska feministyczne i&nbsp;ugrupowania lewicowe, a&nbsp;aktu tego dokonał prezydent Bronisław Komorowski 13&nbsp;kwietnia&nbsp;2015&nbsp;r. Wydarzenie to miało miejsce niemal dokładnie w&nbsp;1.&nbsp;rocznicę kanonizacji Jana Pawła&nbsp;II, 10&nbsp;lat po jego śmierci, a&nbsp;rok 2015 uchwałą Sejmu Rzeczypospolitej był obchodzony jako Rok Jana Pawła II. Należałoby sądzić, że dziedzictwo nauczania Ojca Świętego znajdzie odzew w&nbsp;pracach parlamentu. Tak się jednak nie stało. Refleksja Papieża na temat kobiety nie była przedmiotem analiz i&nbsp;nie stanowiła punktu odniesienia ani w&nbsp;decyzjach polskich parlamentarzystów, ani w&nbsp;ustaleniach międzynarodowych gremiów, uczestników wspomnianych konferencji.</p>
<p>Można stwierdzić, że zostały zaprezentowane dwie odmienne wizje kobiety i&nbsp;rodziny. Jedna z&nbsp;nich to wizja laicko-ateistyczna, której zwolennicy odwołują się przede wszystkim do danych statystycznych, uznając je za podstawę rozstrzygania spornych kwestii, a&nbsp;każde odniesienie do prawa Bożego traktują jako nieuprawnione ograniczanie niezależności i&nbsp;swobody wyboru. Druga wizja wynika z&nbsp;metafizyczno-biblijnych twierdzeń, które określają status ontyczny kobiety, jej godność, specyficzne powołanie do miłości, wręcz geniusz. Jest ona nie tylko konkurencyjna wobec wizji poprzedniej, lecz także radykalnie różna od założeń narastającego i&nbsp;coraz bardziej widocznego na kontynencie europejskim islamu, z&nbsp;którym konfrontacja staje się codziennością. Wyznawcy islamu nie przyznają bowiem kobietom takich praw jak mężczyznom.</p>
<p>W konsekwencji można mówić o&nbsp;trzech stanowiskach dotyczących wizji kobiety i&nbsp;jej roli w&nbsp;życiu rodzinno-społecznym. Nie jest możliwe, aby przedstawić je wyczerpująco. Zasadniczym celem poniższej refleksji jest przypomnienie i&nbsp;przybliżenie treści listu apostolskiego „Mulieris dignitatem”, w&nbsp;którym autor poruszył wiele istotnych i&nbsp;ważkich problemów nie tylko z&nbsp;konfesyjnego punktu widzenia. Jego dyskurs ma bowiem charakter racjonalno-filozoficzny i&nbsp;dlatego może stanowić zasadną podstawę do dyskusji dla całej społeczności ludzkiej, a&nbsp;nie tylko jej religijnej części. Może też być wyzwaniem i&nbsp;alternatywą dla mentalności niektórych współczesnych środowisk, naznaczonych daleko idącym relatywizmem i&nbsp;subiektywizmem, a&nbsp;nawet sofistyką.</p>
<p class="styt">Równość, odmienność i&nbsp;komplementarność</p>
<p>W podjętej refleksji o&nbsp;kobiecie Jan Paweł&nbsp;II za punkt wyjścia obrał Księgę Rodzaju, której treść stała się podstawą twierdzenia o&nbsp;równości, odrębności i&nbsp;komplementarności mężczyzny i&nbsp;kobiety.</p>
<p>Bóg jako Stwórca powołał do istnienia człowieka: mężczyznę i&nbsp;kobietę. Oboje więc, mężczyzna i&nbsp;kobieta, są istotami ludzkimi, są sobie równi pod względem człowieczeństwa, równi w&nbsp;godności i&nbsp;powołaniu, w&nbsp;równej mierze są osobami (Jan Paweł II, list apostolski „Mulieris dignitatem”&nbsp;– o godności i&nbsp;powołaniu kobiety, Rzym 1988, nr 6. Dalej: MD 6). „Takożsamość” mężczyzny i&nbsp;kobiety, ich „jedność dwojga”, „relacja komunijna” nie oznacza zacierania zachodzących między nimi różnic, wręcz przeciwnie – należy dostrzegać i&nbsp;akcentować ich odrębność i&nbsp;swoistą odmienność. Ojciec Święty stwierdza: „(…) kobieta została zawierzona mężczyźnie w&nbsp;swojej kobiecej odmienności, także ze swym potencjalnym macierzyństwem. Również mężczyzna został zawierzony przez Stwórcę kobiecie. Zostali zawierzeni wzajemnie jedno drugiemu (…) aby stawać się «bezinteresownym darem» jedno dla drugiego, trzeba, aby oboje mieli poczucie odpowiedzialności za dar” (MD 14). Mężczyzna i&nbsp;kobieta nie mogą odnaleźć się w&nbsp;pełni inaczej jak tylko przez bezinteresowny dar z&nbsp;siebie samego (por. MD 10). Ich wzajemnie urzekające i&nbsp;fascynujące odrębność i&nbsp;odmienność, zarówno fizyczna, jak i&nbsp;psychiczna, domagają się komplementarności.</p>
<p>Głoszoną przez Jana Pawła II tezę komplementarności płci podjął papież Franciszek, który 17 listopada 2014&nbsp;r., gdy otwierał międzynarodową i&nbsp;międzyreligijną konferencję, zorganizowaną przez Kongregację Nauki Wiary, zdecydowanie podkreślił, że komplementarność mężczyzny i&nbsp;kobiety leży u&nbsp;podstaw małżeństwa i&nbsp;rodziny. Rodzina oparta na trwałym i&nbsp;solidarnym związku mężczyzny i&nbsp;kobiety nie jest ideologią, lecz faktem antropologicznym, dobrem naturalnym, służącym osobowemu spełnianiu się członków rodziny oraz rozwojowi różnych wspólnot i&nbsp;całych społeczeństw. Nadmienił, że taka forma wspólnego życia nie jest naznaczona wyłącznie momentami błogiej sielanki, lecz występują w&nbsp;niej także napięcia, trudności i&nbsp;kryzysy. W&nbsp;małżeństwie i&nbsp;rodzinie ścierają się i&nbsp;wzajemnie przenikają egoizm i&nbsp;altruizm, rozum i&nbsp;namiętność, cele długoterminowe i&nbsp;te, które chcemy zrealizować natychmiast. Jednak środowisko rodzinne jest najlepszym miejscem kształtowania postaw umożliwiających rozwiązywanie napięć i&nbsp;nieporozumień, szkołą szacunku wobec odmienności płci oraz sztuki życia razem. Dlatego niebezpieczna staje się rozpowszechniana „kultura tymczasowości”, która wymachuje flagą „wolności”, a&nbsp;w&nbsp;istocie przynosi dewastację duchową i&nbsp;materialną niezliczonym istotom ludzkim, zwłaszcza najsłabszym. Nie można więc&nbsp;– apelował Franciszek&nbsp;– wpaść w&nbsp;pułapkę ideologicznych koncepcji małżeństwa, wynoszących na piedestał mentalność zaspokajania chwilowych czysto subiektywnych pobudek, zachcianek i&nbsp;kaprysów (por.&nbsp;Franciszek, „Rodzina to nie ideologia”, w:&nbsp;„Nasz Dziennik”, 18 listopada 2014, s. 8; konferencja odbyła się w&nbsp;Rzymie w&nbsp;dniach 17-19 listopada 2014 r.).</p>
<p class="styt">Jezus wzorem traktowania kobiet</p>
<p>Jan Paweł II zauważa, że wzorem odnoszenia się do kobiet i&nbsp;podkreślania ich równości z&nbsp;mężczyznami w&nbsp;godności i&nbsp;powołaniu jest sam Jezus Chrystus. Stwierdza, że z&nbsp;taką opinią zgadzają się ci, którzy są nastawieni krytycznie do chrześcijańskiego orędzia. Postawa Jezusa jest tym bardziej zaskakująca, że w&nbsp;jego czasach kobieta nie cieszyła się tymi samymi prawami, które miał mężczyzna. Ten bowiem często „panował” nad kobietą, nie licząc się z&nbsp;jej godnością przewidzianą przez Boga. Jezus zaś z&nbsp;takim samym szacunkiem i&nbsp;zrozumieniem odnosił się do wszystkich kobiet: ze swego narodu i&nbsp;obcych, tych, które nie z&nbsp;własnej winy znajdowały się w&nbsp;trudnym położeniu i&nbsp;wymagały wsparcia, oraz tych, które miały niejeden grzech na swoim sumieniu. Wśród nich były kobiety dotknięte chorobą i&nbsp;niemocą, złożone gorączką, cierpiące na upływ krwi, opłakujące śmierć dziecka czy brata, jak wdowa z&nbsp;Nain czy Maria i&nbsp;Marta z&nbsp;Betanii. Były też: Samarytanka przy studni Jakubowej i&nbsp;grzesznica, która namaściła nogi Jezusa w&nbsp;domu jednego z&nbsp;faryzeuszy, Kananejka prosząca o&nbsp;uzdrowienie córki, kobieta pochwycona na cudzołóstwie, uboga wdowa, która wrzuciła do skarbony dwa pieniążki&nbsp;– było ich wiele. Jezus wiedział, co kryje się we wnętrzu każdej z&nbsp;nich, żadnej nie potępił, każdej okazał szacunek i&nbsp;cześć. One z&nbsp;kolei nie czuły się poniżone, nawet gdy poznały prawdę o&nbsp;swej grzeszności, co więcej – w&nbsp;świetle tej prawdy doznawały wyzwolenia, doświadczały akceptacji swojej osoby (por. MD 12-14).</p>
<p>Jezus Chrystus nie tylko dowartościowuje kobiety, lecz stawia je nawet w&nbsp;pozycji uprzywilejowanej w&nbsp;stosunku do mężczyzn, co ujawnia się w&nbsp;powierzeniu im ewangelicznego orędzia. Na tyle ufa grzesznej Samarytance, że powierza jej tajemnice Bożej miłości, poucza o&nbsp;życiu wiecznym, prawdziwym kulcie, jej objawia, że On sam jest Mesjaszem. Ona z&nbsp;kolei jest otwarta na Jezusowe orędzie, rozumie je, staje się nie tylko Jego uczennicą, lecz także apostołką. Głosi Chrystusa mieszkańcom Samarii tak przekonująco, że przyjmują Go z&nbsp;wiarą. Również Marta, siostra Łazarza, w&nbsp;rozmowie z&nbsp;Jezusem potwierdza jedną z&nbsp;najdonioślejszych tez chrześcijaństwa i&nbsp;wyznaje: „Ja mocno wierzę, żeś Ty jest Mesjasz, Syn Boży, który miał przyjść na świat” (J 11, 27). Kobiety w&nbsp;chwili największej próby wiary i&nbsp;wierności okazały się mocniejsze od Apostołów i&nbsp;towarzyszyły Jezusowi w&nbsp;drodze krzyżowej i&nbsp;na Golgocie (por. MD 15).</p>
<p>Jan Paweł II przytacza i&nbsp;opisuje znacznie więcej faktów, które świadczą o&nbsp;Jezusowym dowartościowaniu kobiet. W&nbsp;tym odniesieniu Jezusa do kobiet Papież znajduje potwierdzenie prawdy, że kobieta nie ustępuje mężczyźnie i&nbsp;nie może być traktowana inaczej niż on. Fakt bycia mężczyzną lub kobietą nie wnosi żadnej różnicy (por. MD 16).</p>
<p class="styt">Macierzyństwo czy dziewictwo?</p>
<p>Na tle powyższych rozważań można powiedzieć, że kobieta, zgodnie z&nbsp;zamysłem Bożym, może się w&nbsp;pełni zrealizować jako towarzyszka swego męża i&nbsp;jako matka wspólnych dzieci. Inna droga byłaby uszczupleniem jej osobowości. Jak zatem spojrzeć na problem dziewictwa i&nbsp;posłannictwa kobiety w&nbsp;życiu konsekrowanym? Czy w&nbsp;stosunku do macierzyństwa jest to uboższa forma realizacji kobiecości? Jan Paweł II nie pomija tego problemu i&nbsp;w „Mulieris dignitatem” nie mniej miejsca poświęca życiu w&nbsp;stanie dziewictwa. Podkreśla, że w&nbsp;jednym i&nbsp;drugim wymiarze powołania, czyli macierzyństwie lub dziewictwie konsekrowanym, kobieta może się zrealizować przez bezinteresowny dar z&nbsp;siebie samej.</p>
<p>W małżeństwie ten dar z&nbsp;siebie kobieta realizuje w&nbsp;oddaniu się mężczyźnie i&nbsp;otwarciu się na nowe życie. Aczkolwiek dziecko jest owocem miłości dwojga, to kobieta ma tu większy udział, jej rodzicielstwo urzeczywistnia się w&nbsp;większym stopniu. Tylko ona wchodzi w&nbsp;tę szczególną i&nbsp;niepowtarzalną relację ze swoim dzieckiem. W&nbsp;procesie rodzicielstwa mężczyzna jest niejako obok, jakby na zewnątrz. Na tym tle Papież stawia postulat, aby mężczyzna był świadom, że we wspólnym dziele rodzicielstwa zaciąga szczególny dług wobec kobiety. Przy żonie-matce mąż uczy się bycia ojcem. Kobieta nie tylko rodzi, lecz także wychowuje, jest pierwszą, która kształtuje człowieczeństwo drugiej osoby. Stąd można powiedzieć, że wkład kobiety we właściwe życie społeczne jest bezcenny i&nbsp;niczym innym nie da się go zastąpić (por.&nbsp;MD 18).</p>
<p>Dziewictwo jest inną drogą realizowania się kobiecej osobowości. Na tej drodze kobieta spełnia swą osobową wartość w&nbsp;bezinteresownym darze siebie samej dla Boga. Przez konsekrowane dziewictwo odpowiada miłością na miłość Oblubieńca-Chrystusa. Na podobieństwo „jedności dwojga” w&nbsp;małżeństwie kobieta składa Chrystusowi dar swojego życia. Tak rozumianego stanu dziewictwa nie można porównywać do bezżeństwa, w którym na pierwszym miejscu jawi się „nie” dla wspólnej drogi dwojga, lecz zdecydowane „tak” dla oddania swej osoby „dla drugiego”, to znaczy dla Chrystusa i&nbsp;innego człowieka (por. MD 20). Tak więc Jan Paweł II przyjmuje, że ewangeliczne dziewictwo nie odbiera kobiecie jej walorów. Wprawdzie rezygnuje ona, nieraz nie bez bólu, z&nbsp;małżeństwa i&nbsp;macierzyństwa w&nbsp;znaczeniu fizycznym, co jednak nie pozbawia jej możliwości, aby w&nbsp;wielorakich formach doświadczać macierzyństwa duchowego. Często wyraża się ono w&nbsp;trosce o&nbsp;najbardziej potrzebujących: chorych, niepełnosprawnych, sieroty, starców, dzieci i&nbsp;młodzież, więźniów, często ludzi „z&nbsp;marginesu”, do których nie chcą się przyznawać nawet najbliżsi. W&nbsp;obliczu każdego z&nbsp;nich kobieta konsekrowana odnajduje Jezusa, według Jego własnych słów: „Wszystko, co uczyniliście jednemu z&nbsp;tych braci moich najmniejszych, Mnie uczyniliście” (Mt 25, 40). W&nbsp;dziewictwie dla królestwa Bożego wyraża się otwartość na wszystkich ludzi, a&nbsp;zaangażowanie dla ich dobra jest realizacją wielorako pojętego macierzyństwa duchowego. Na tej podstawie Papież mówi o&nbsp;zbieżności dziewictwa kobiety niezamężnej z&nbsp;macierzyństwem kobiety zaślubionej mężczyźnie. Obydwie są zaślubione albo przez ślub czystości z&nbsp;Chrystusem, albo przez sakrament małżeństwa. Jedna i&nbsp;druga dla dobra innych składa bezinteresowny dar swojej osoby. W&nbsp;realizacji jednej i&nbsp;drugiej formy powołania spełniają się one jako kobiety. Macierzyństwo fizyczne domaga się, aby było dopełnione macierzyństwem duchowym. Kobieta nie tylko rodzi, ale też wychowuje. Wobec drugiego zadania używa się często metafory „rodzenie”. W&nbsp;tym drugim rodzeniu znaczącą rolę odgrywa kobieta niezamężna ze względu na królestwo niebieskie. Macierzyństwo duchowe staje się udziałem również kobiety w&nbsp;dziewictwie. Każdy bowiem człowiek, aby mógł żyć i&nbsp;rozwijać się jako osoba, potrzebuje tych dwóch wymiarów macierzyństwa. Bez udziału tego, co „kobiece”, nie dokona się w&nbsp;człowieku rozwój tego, co „ludzkie”.</p>
<p>Z powyższego wynika, że nieodzowne jest tworzenie atmosfery akceptacji, życzliwości i&nbsp;szacunku wobec kobiety. Każda zaś szkoda jej wyrządzona jest ciosem wymierzonym samemu sobie. Postawa pełnej afirmacji jest szlachetną nowością ewangeliczną, którą wnosi Chrystus w&nbsp;ówczesny świat, a&nbsp;chrześcijaństwo, podejmując ten program, odkrywa, ujawnia i&nbsp;wskazuje na godność kobiety, a&nbsp;równocześnie dostrzega, że w&nbsp;tym zakresie nadal ma wiele do zaoferowania współczesnej społeczności ludzkiej&nbsp;– i&nbsp;o&nbsp;tym przypomina nam święty Papież Jan Paweł II.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">1243</post-id>	</item>
	</channel>
</rss>
