<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Maż &#8211; Catholic League</title>
	<atom:link href="https://catholicleaguepolonia.org/pl/family-category/maz/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://catholicleaguepolonia.org/pl/</link>
	<description>News and defending the Catholic Church</description>
	<lastBuildDate>Wed, 04 Mar 2020 05:47:19 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.9</generator>
<site xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">154751774</site>	<item>
		<title>Małżeńska więź…</title>
		<link>https://catholicleaguepolonia.org/pl/family/malzenska-wiez-2/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Catholic League]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 05 Nov 2019 23:46:56 +0000</pubDate>
				<guid isPermaLink="false">https://catholicleaguepolonia.org/?post_type=family&#038;p=2029</guid>

					<description><![CDATA[Jakże wielu młodych ludzi myśli sobie wychodząc z kościoła po ceremonii ślubu: &#8222;Nareszcie pobraliśmy się, cel został osiągnięty, wszystko się dokonało &#8211; teraz mamy pełne prawo do radości!&#8221; Nie rozumieją, że wszystko się dopiero rozpoczyna, że stają nie u celu, lecz w punkcie wyjścia. Nie wiedzą, że co dzień na nowo muszą zawierać małżeństwo, aby [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Jakże wielu młodych ludzi myśli sobie wychodząc z kościoła po ceremonii ślubu: &#8222;Nareszcie pobraliśmy się, cel został osiągnięty, wszystko się dokonało &#8211; teraz mamy pełne prawo do radości!&#8221;</p>
<p>Nie rozumieją, że wszystko się dopiero rozpoczyna, że stają nie u celu, lecz w punkcie wyjścia. Nie wiedzą, że co dzień na nowo muszą zawierać małżeństwo, aby rzeczywiście „stać się jednym”. Nie zdają sobie sprawy z tego, że bardzo prędko rozczarują siebie nawzajem, jeśli nie obdarzą się miłością zakotwiczoną w Bogu i przez Boga tylko &#8211; nieskończoną.</p>
<p>Gdy prowadzisz rozpędzony samochód, czy odważysz się puścić kierownicę i pedał gazu &#8211;&nbsp; &#8222;bo&nbsp; przecież już jedzie&#8217;?</p>
<p>Bez względu na to, jak długo trwa wasze małżeństwo, jeszcze nie jesteście i nie będziecie nigdy naprawdę całkowicie zjednoczeni. Trzeba wam pobierać się każdego dnia na nowo.</p>
<p>Zawrzeć małżeństwo to znaczy przyjąć się nawzajem i zjednoczyć na trzech stopniach istnienia: na poziomie spraw ciała, na płaszczyźnie życia uczuciowego i na płaszczyźnie duchowej. Nie próbuj grać roli anioła ani też zwierzęcia. Bądź człowiekiem!</p>
<p>Stół musi stać na swoich nogach, rower bez kół nie byłby rowerem, dach musi opierać się na ścianach domu, jeśli ma być pożyteczny. I ty musisz uwzględnić hierarchię wartości swojej istoty, w przeciwnym razie twoje małżeństwo nie będzie miało dobrych fundamentów i nie będzie zrównoważone. Jeśli puścisz wodze swojej miłości zmysłowej &#8211; nie możesz z niej uczynić daru dla kochanego człowieka. Jeśli to co cielesne, zmysłowe, nie będzie przepojone duchem, zwraca się zawsze ku sobie jak celowi, szuka tylko własnego zadowolenia. Jeśli chcesz kochać, musi twoje ciało być poddane duchowi, a w twojej duszy musi mieszkać Boża łaska.</p>
<p>Jedyny sens pocałunku to być znakiem miłości. W nim wyznajesz: &#8222;tęsknię za tym, by&nbsp; związać się z tobą, chcę być dla ciebie darem, chcę ci się powierzyć&#8221;. Seksualne oddanie się jest wtedy w pełni ludzkie, jeśli jest wolnym darem miłości, świadomym i dobrowolnie podjętym i otwartym dla obdarzenia się tym trzecim – dzieckiem. Ono w swej istocie wyklucza jako jedyny motyw egoistyczne nastawienie tylko na przyjemność.</p>
<p>Aby móc siebie darować, musisz się posiadać, musisz dysponować swoim ciałem, musisz rządzić swoim sercem, musisz panować swoim duchem. Nigdy nie będziesz mógł przestać zdobywać samego siebie, a to znaczy i darować się, a to znaczy właśnie kochać. Nigdy nie będzie kresu waszemu „zawieraniu małżeństwa”, waszemu pobieraniu się.</p>
<p>Nie jest łatwo nie zatrzymywać dla siebie niczego ze swego ciała, ze swego serca, ze swego ducha&#8230; Nie jest łatwo kochać naprawdę. Ale przecież macie całe wasze życie po to, by sobie wzajemnie pomagać w rozwoju miłości.</p>
<p>Odkąd natura ludzka została zraniona przez grzech, rządzi nią chęć posiadania, która popycha do tego, aby przywłaszczać sobie rzeczy i ludzi. Opiera się, gdy chcemy cokolwiek oddawać. Abyśmy się stali zdolni do miłości, niezbędna stała się nam łaska odkupienia. &nbsp;</p>
<p>Zawsze w jakimś zwrotnym punkcie twojej miłości pojawi się krzyż. Z tego krzyża wezwie cię Chrystus do zjednoczenia z sobą. Gdy uda ci się obumrzeć sobie, wstąpisz z Nim w Jego śmierć, a On zabierze cię w swoje Zmartwychwstanie. Wiele spotkasz w swym życiu ludzkich par idących ręka w rękę &#8211; bo ciała łatwo znajdują się nawzajem.</p>
<p>Znacznie rzadziej będziesz mógł spotkać takie, które kroczą przez życie związane sercem &#8211; bo o wiele trudniej jest zachować wzajemną czułość i serdeczność. Bardzo rzadko spotkasz parę ludzką, związaną najgłębiej &#8211; bo tylko niewielu umie osiągnąć małżeństwo dusz. Związane węzłem małżeńskim dusze ludzkie to te, które przeżywają wspólnie myśli, uczucia, wrażenia, wszystko czym życie darzy, wszystkie wahania, żale, plany, marzenia, radości, rozczarowania &#8211; całe wasze życie wewnętrzne i wasze dojrzewanie w najgłębszym zaufaniu. To dusze, które czerpią ze źródła „wody żywej” i umocnione tą łaską rozeznają swe decyzje umysłem prawym uformowanym na prawdzie Ewangelii i pełnienie woli Bożej jest dla nich normą najwyższą.</p>
<p>Zaślubione dusze kierujące się tą samą drogą służą braciom, razem spotkają Boga &#8211; na kształt dwu złożonych do modlitwy dłoni.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">2029</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Małżeńska więź…</title>
		<link>https://catholicleaguepolonia.org/pl/family/malzenska-wiez/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Catholic League]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 02 Nov 2019 13:28:11 +0000</pubDate>
				<guid isPermaLink="false">https://catholicleaguepolonia.org/?post_type=family&#038;p=1996</guid>

					<description><![CDATA[Jakże wielu młodych ludzi myśli sobie wychodząc z kościoła po ceremonii ślubu: &#8222;Nareszcie pobraliśmy się, cel został osiągnięty, wszystko się dokonało &#8211; teraz mamy pełne prawo do radości!&#8221; Nie rozumieją, że wszystko się dopiero rozpoczyna, że stają nie u celu, lecz w punkcie wyjścia. Nie wiedzą, że co dzień na nowo muszą zawierać małżeństwo, aby [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Jakże wielu młodych ludzi myśli sobie wychodząc z kościoła po ceremonii ślubu: &#8222;Nareszcie pobraliśmy się, cel został osiągnięty, wszystko się dokonało &#8211; teraz mamy pełne prawo do radości!&#8221;</p>
<p>Nie rozumieją, że wszystko się dopiero rozpoczyna, że stają nie u celu, lecz w punkcie wyjścia. Nie wiedzą, że co dzień na nowo muszą zawierać małżeństwo, aby rzeczywiście „stać się jednym”. Nie zdają sobie sprawy z tego, że bardzo prędko rozczarują siebie nawzajem, jeśli nie obdarzą się miłością zakotwiczoną w Bogu i przez Boga tylko &#8211; nieskończoną.</p>
<p>Gdy prowadzisz rozpędzony samochód, czy odważysz się puścić kierownicę i pedał gazu &#8211;&nbsp; &#8222;bo&nbsp; przecież już jedzie&#8217;?</p>
<p>Bez względu na to, jak długo trwa wasze małżeństwo, jeszcze nie jesteście i nie będziecie nigdy naprawdę całkowicie zjednoczeni. Trzeba wam pobierać się każdego dnia na nowo.</p>
<p>Zawrzeć małżeństwo to znaczy przyjąć się nawzajem i zjednoczyć na trzech stopniach istnienia: na poziomie spraw ciała, na płaszczyźnie życia uczuciowego i na płaszczyźnie duchowej. Nie próbuj grać roli anioła ani też zwierzęcia. Bądź człowiekiem!</p>
<p>Stół musi stać na swoich nogach, rower bez kół nie byłby rowerem, dach musi opierać się na ścianach domu, jeśli ma być pożyteczny. I ty musisz uwzględnić hierarchię wartości swojej istoty, w przeciwnym razie twoje małżeństwo nie będzie miało dobrych fundamentów i nie będzie zrównoważone. Jeśli puścisz wodze swojej miłości zmysłowej &#8211; nie możesz z niej uczynić daru dla kochanego człowieka. Jeśli to co cielesne, zmysłowe, nie będzie przepojone duchem, zwraca się zawsze ku sobie jak celowi, szuka tylko własnego zadowolenia. Jeśli chcesz kochać, musi twoje ciało być poddane duchowi, a w twojej duszy musi mieszkać Boża łaska.</p>
<p>Jedyny sens pocałunku to być znakiem miłości. W nim wyznajesz: &#8222;tęsknię za tym, by&nbsp; związać się z tobą, chcę być dla ciebie darem, chcę ci się powierzyć&#8221;. Seksualne oddanie się jest wtedy w pełni ludzkie, jeśli jest wolnym darem miłości, świadomym i dobrowolnie podjętym i otwartym dla obdarzenia się tym trzecim – dzieckiem. Ono w swej istocie wyklucza jako jedyny motyw egoistyczne nastawienie tylko na przyjemność.</p>
<p>Aby móc siebie darować, musisz się posiadać, musisz dysponować swoim ciałem, musisz rządzić swoim sercem, musisz panować swoim duchem. Nigdy nie będziesz mógł przestać zdobywać samego siebie, a to znaczy i darować się, a to znaczy właśnie kochać. Nigdy nie będzie kresu waszemu „zawieraniu małżeństwa”, waszemu pobieraniu się.</p>
<p>Nie jest łatwo nie zatrzymywać dla siebie niczego ze swego ciała, ze swego serca, ze swego ducha&#8230; Nie jest łatwo kochać naprawdę. Ale przecież macie całe wasze życie po to, by sobie wzajemnie pomagać w rozwoju miłości.</p>
<p>Odkąd natura ludzka została zraniona przez grzech, rządzi nią chęć posiadania, która popycha do tego, aby przywłaszczać sobie rzeczy i ludzi. Opiera się, gdy chcemy cokolwiek oddawać. Abyśmy się stali zdolni do miłości, niezbędna stała się nam łaska odkupienia. &nbsp;</p>
<p>Zawsze w jakimś zwrotnym punkcie twojej miłości pojawi się krzyż. Z tego krzyża wezwie cię Chrystus do zjednoczenia z sobą. Gdy uda ci się obumrzeć sobie, wstąpisz z Nim w Jego śmierć, a On zabierze cię w swoje Zmartwychwstanie. Wiele spotkasz w swym życiu ludzkich par idących ręka w rękę &#8211; bo ciała łatwo znajdują się nawzajem.</p>
<p>Znacznie rzadziej będziesz mógł spotkać takie, które kroczą przez życie związane sercem &#8211; bo o wiele trudniej jest zachować wzajemną czułość i serdeczność. Bardzo rzadko spotkasz parę ludzką, związaną najgłębiej &#8211; bo tylko niewielu umie osiągnąć małżeństwo dusz. Związane węzłem małżeńskim dusze ludzkie to te, które przeżywają wspólnie myśli, uczucia, wrażenia, wszystko czym życie darzy, wszystkie wahania, żale, plany, marzenia, radości, rozczarowania &#8211; całe wasze życie wewnętrzne i wasze dojrzewanie w najgłębszym zaufaniu. To dusze, które czerpią ze źródła „wody żywej” i umocnione tą łaską rozeznają swe decyzje umysłem prawym uformowanym na prawdzie Ewangelii i pełnienie woli Bożej jest dla nich normą najwyższą.</p>
<p>Zaślubione dusze kierujące się tą samą drogą służą braciom, razem spotkają Boga &#8211; na kształt dwu złożonych do modlitwy dłoni.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">1996</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Nierozerwalność małżeństwa</title>
		<link>https://catholicleaguepolonia.org/pl/family/nierozerwalnosc-malzenstwa/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Catholic League]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 01 Oct 2019 05:08:24 +0000</pubDate>
				<guid isPermaLink="false">https://catholicleaguepolonia.org/?post_type=family&#038;p=1976</guid>

					<description><![CDATA[Wstrząsające i pełne świętej powagi są słowa przysięgi małżeńskiej: &#8222;Ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską, oraz że cię nie opuszczę aż do śmierci. Zwłaszcza te ostatnie słowa: &#8222;oraz ze cię nie opuszczę aż do śmierci. Słowa te wyrażają dozgonność i nierozerwalność związku małżeńskiego. Nierozerwalność ta nie jest wynalazkiem Kościoła, nie została przezeń wprowadzona i [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Wstrząsające i pełne świętej powagi są słowa przysięgi małżeńskiej: &#8222;Ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską, oraz że cię nie opuszczę aż do śmierci. Zwłaszcza te ostatnie słowa: &#8222;oraz ze cię nie opuszczę aż do śmierci. Słowa te wyrażają dozgonność i nierozerwalność związku małżeńskiego.<br />
Nierozerwalność ta nie jest wynalazkiem Kościoła, nie została przezeń wprowadzona i dlatego Kościół nie może z niej dyspensować i pozwolić swoim wiernym na rozwody. Nierozerwalność ma oparcie w wyraźnej woli Bożej skierowanej do małżonków na początku dziejów ludzkich: &#8222;Dlatego to mężczyzna opuszcza ojca swego i matkę swoją i łączy się ze swoją żoną tak ściśle, że stają się jakby jednym ciałem&#8221; (Rdz 2,24). Ale wola Boża na tym odcinku została z biegiem czasu wypaczona przez rozwody. Z rozwodami spotykamy się jako z faktem u różnych ludów pogańskich, a nawet w narodzie żydowskim. Rozwód trzeba ocenić jako wielkie zło społeczne. Jest on rozbiciem małżeństwa i rodziny. Lecz nie koniec na tym, gdyż często powoduje on rozbicie dalszych rodzin, do których wdzierają się rozwiedzeni. Rozwodnik i rozwódka nie zamierzają bowiem żyć samotnie. Skoro pierwsze małżeństwo ich zdaniem było nieudane, wobec tego chcę teraz niejako nadrobić straty, czepiają się byle kogo, aby znaleźć satysfakcję i móc powiedzieć sobie i innym: wreszcie jestem szczęśliwa, nareszcie dobraliśmy się!<br />
Są to złudzenia i pocieszanie się pięknymi słówkami. Jest to próba uspokojenia wyrzutów sumienia, które budzę się w człowieku po każdym grzechu ciężkim, a takim grzechem jest rozbicie własnego małżeństwa. Rozbicie małżeństw jest przyczyną nieszczęścia, tragedii dla wielu osób, zwłaszcza dla kobiet i dzieci. Nic dziwnego, że Chrystus Pan zapytany przez Apostołów, co sądzi o rozwodach żydowskich, odpowiada kategorycznie: Mojżesz pozwolił wprawdzie Żydom na rozwody, ale tylko ze względu na zatwardziałość ich serc. Następnie Chrystus przypomina pierwotną wolę Bożą co do nierozerwalności małżeństwa i dodaje: „co więc Bóg złączył, tego człowiek niech nie rozdziela&#8221; (Mk 10,5 n.). W końcu oświadcza &#8222;Kto oddala żonę swoją, a bierze inną, popełnia cudzołóstwo względem niej. I jeśli żona opuści swego męża, a wyjdzie za innego, popełnia cudzołóstwo (Mk 10,11-12).<br />
Nierozerwalność małżeństwa niezależnie od tego, że jest wyraźną wolę Bożą, wynika jeszcze jasno z samej istoty małżeństwa. Małżeństwo jest bowiem ustanowione przez Boga dla podwójnego celu &#8211; zrodzenia i wychowania potomstwa oraz dla dobra i szczęścia samych małżonków, mężczyzny i kobiety. Chciałem wskazać na związek dobra małżonków z nierozerwalnością ich małżeństwa.<br />
Otóż dobro małżonków wymaga, aby ich małżeństwo było nierozerwalne, dozgonne. Małżeństwo jest bowiem normalnym powołaniem mężczyzny i kobiety. Stąd mężczyzna i kobieta czują do siebie naturalny, wrodzony pociąg, który przekształca się w miłość narzeczeńską, a później małżeńską. Mężczyzna i kobieta zdaję sobie sprawę, że tylko małżeństwo może uciszyć ich serca, rozwinąć ich dusze. Sam Bóg powiedział w Starym Testamencie stworzywszy naprzód mężczyznę: &#8222;Nie jest dobrze, aby mężczyzna był sam”. Mężczyzna i kobieta oddają więc sobie w małżeństwie nawzajem ciało i duszę, aby opanować swoje życie uczuciowe i uspokoić najgłębsze i groźne instynkty. Dusze mężczyzny i kobiety spotykają się ze sobą w jedynej na świecie miłości, aby się nawzajem wzbogacać właściwościami swojej natury męskiej i kobiecej. Mąż wnosi do domu męstwo i siłę woli, żona zaś więcej cierpliwości i delikatności. W rezultacie &#8211; mąż szlachetnieje i wzbogaca się cnotami żony, żona zaś umacnia się zaletami męża.<br />
Mając na uwadze wzajemny wpływ małżonków na siebie, mówimy niekiedy: patrz, jak on się zmieni, był takim pijaczyną, nie utrzymał grosza w kieszeni, chodzi zaniedbany i obdarty, a teraz &#8211; nie pije, zrobi się z niego elegancki człowiek, pracuje, oszczędza, ponieważ dostał dobrą, gospodarną kobietę i zrobiła z niego człowieka.<br />
Pisarzem cięgle popularnym we Włoszech jest Jan Papini (1881- 1956). Wychowany przez ojca niewierzącego, był bezbożnikiem i to wojującym, człowiekiem prowadzącym złe, niemoralne życie. Mając już prawie 40 lat poznał kobietę, z którą za wszelką cenę postanowił się ożenić. Była ona gorliwą, praktykującą katoliczką. Postawiła mu więc warunek: owszem, możemy się pobrać, ale musisz zmienić życie, nawrócić się, musisz się modlić i chodzić ze mnę do kościoła, zachowywać przykazania Boże. Papini przechodzi długą wewnętrzną walkę, lecz w końcu poddał się żądaniom swej przyszłej małżonki. Ożenił się z nią i, co więcej, prześcignął ją w pobożności i gorliwości religijnej. Jako pisarz opublikował wiele wspaniałych książek religijnych, m.in. „Dzieje Chrystusa”. Mówiono o nim, że nie nawrócili go księża, nie nawrócili go koledzy ani mądre książki, ale uczyniła to kobieta. Ona zrobiła z niego prawdziwego, bożego człowieka.<br />
Dotykamy tu właśnie zagadnienia wzajemnego wychowywania się w małżeństwie, wzajemnego wpływu na siebie żony i męża. Warunkiem jednak, aby mąż i żona mogli się wzajemnie wychowywać, musi być pewność, że jedno drugiego nie opuści aż do śmierci. Gdzie jej nie ma, tam nie ma całkowitego oddania się sobie, tam zawsze znajdzie się miejsce dla kogoś trzeciego, tam zaczyna się dzielić serce z kimś trzecim, tam zaczynają się budzić ciemne instynkty i namiętności oraz wmawianie sobie, żeśmy się nie dobrali. Wówczas droga do rozdarcia serca, do dwulicowości, do podwójnego życia stoi otworem. A małżeństwo zamiast być szkołą cnót chrześcijańskich &#8211; pobożności, miłości, cierpliwości i pracowitości &#8211; staje się źródłem rozdarcia i udręki wewnętrznej, ponieważ zachwiana została jedność i nierozerwalność małżeńska. Tylko miłość jednej żony i jednego męża, czyli mocne postanowienie dochowania sobie wierności aż do śmierci, może uczynić małżeństwo szkołę świętości i źródłem szczęścia dla małżonków.<br />
ks. Jan Hojnowski SCJ za NZ nr 58</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">1976</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Mamo, kiedy pójdziemy na Triduum?</title>
		<link>https://catholicleaguepolonia.org/pl/family/mamo-kiedy-pojdziemy-na-triduum/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Catholic League]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 01 Apr 2019 05:06:55 +0000</pubDate>
				<guid isPermaLink="false">https://catholicleaguepolonia.org/?post_type=family&#038;p=1578</guid>

					<description><![CDATA[Niedziela Małgorzata Trawka Są takie trzy dni, które chciałoby się spędzić tylko z Nim. Jak najpełniej wejść w tajemnice świętego czasu Ostatniej Wieczerzy, męki, śmierci, grobu, a w końcu triumfu Chrystusa Pana. Zanurzyć duszę w krwi Jego ran, słuchać ciszy ogrodu Bożego Grobu, w końcu dać się porwać radości spotkania Zmartwychwstałego. Tymczasem pytanie: „Kiedy w [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Niedziela Małgorzata Trawka</p>
<p class="lead">Są takie trzy dni, które chciałoby się spędzić tylko z Nim. Jak najpełniej wejść w tajemnice świętego czasu Ostatniej Wieczerzy, męki, śmierci, grobu, a w końcu triumfu Chrystusa Pana. Zanurzyć duszę w krwi Jego ran, słuchać ciszy ogrodu Bożego Grobu, w końcu dać się porwać radości spotkania Zmartwychwstałego. Tymczasem pytanie: „Kiedy w końcu pójdziemy do domu?” jest często najdelikatniejszym przejawem tego, że nasz 5-letni modlitewny sprinter wszystko z Panem Bogiem „załatwił” już na samym początku liturgii i właśnie ściąga nas w bolesny sposób z naszych wyżyn duchowości, jeśli w ogóle dał nam na nie się wznieść.</p>
<p>Jak przeżywają Triduum Paschalne rodzice mniej lub bardziej zbuntowanych pociech i jak przybliżają paschalne tajemnice swoim dzieciom?</p>
<p>Przeżyć, a nie przetrwać</p>
<p>W przeżywaniu Wielkiego Tygodnia z pewnością pomaga dobre czterdziestodniowe przygotowanie. W domu Magdy i Łukasza Kozaków każdy ma wielkopostne postanowienie, które głośno wypowiada przy wszystkich domownikach. Tylko roczna Zosia woli zachować je dla siebie. W tym roku Bruno (6 lat) postanowił dniami postu uczynić przede wszystkim poniedziałek i piątek: bez słodyczy, bajek i gier. Tymek (4 lata) bierze przykład z brata i solidarnie z nim rezygnuje z przyjemności. – Dzieci trzeba motywować do własnych postanowień – mówi Łukasz – ale nie przymuszać. Jeśliby sami nie chcieli, nie wymagalibyśmy tego od nich.</p>
<p>W tym roku rodzina nie ma możliwości uczestniczyć w piątki w parafialnej Drodze Krzyżowej, więc chłopcy sami biorą krzyż i świece i ruszają na domowe nabożeństwo, a rodzice tłumaczą im po kolei stacje. Od piątej niedzieli Wielkiego Postu do Wielkiego Piątku krzyże w domu są zasłonięte. Gospodarze starają się przygotować dom do świąt jeszcze przed Triduum. – Priorytetem było dla nas, żeby te dni przeżywać, a nie do ostatniej chwili wszystko ogarniać i dawać dzieciom zapychacze czasu. Dzieci się nudzą, Zły kręci, a wszyscy są na siebie wściekli. Chcemy mieć więcej czasu dla siebie i dla Boga – tłumaczy Łukasz. Magda podkreśla, że wiele wyniosła ze swego rodzinnego domu. W Wielkim Tygodniu jechała z rodzicami i rodzeństwem na zakupy, by kupić odświętne ubrania na Triduum. To był prosty, ale jasny sygnał, że zbliża się wyjątkowy czas. Gdy wracali tego dnia z liturgii, zasiadali do uroczystej kolacji, a ojciec Magdy starał się wszystkim usłużyć na wzór Chrystusa. Magda pragnie, na ile to możliwe, przenosić te zwyczaje do swojego domu. Na razie w Wielki Piątek o 15.00 chłopcy strzelają z kapiszonów. Bo przecież gdy Chrystus umarł, ziemia zadrżała, a skały zaczęły pękać… – W wielu momentach dzieci motywują, aby dbać o zewnętrzną obrzędowość, która dla nich jest możliwością dotknięcia tego, co przeżywamy. Jednocześnie swoimi pytaniami skłaniają do refleksji nad tym, co wydaje się oczywiste, a w rzeczywistości wcale takie nie jest – podkreśla Magda. I choć małżonkowie nie mają za wiele czasu na osobistą modlitwę, wyciszenie czy adorację w kościele, to starają się właśnie dzięki tym rodzinnym obrzędom trwać w łączności z Chrystusem. A gdy podczas wielkosobotniej liturgii wrzucają do ogniska obecną w ich domu przez okres Wielkiego Postu koronę cierniową, wiedzą już, że ich rodzina jest przygotowana na prawdziwe świętowanie.</p>
<p>Justyna i Darek Kempińscy zawsze zabierali dzieci na Triduum, choć było to wyzwanie, bo mają pięciu synów i córkę. Należą do Domowego Kościoła, podkreślają swoje przywiązanie do parafii braci kapucynów we Wrocławiu, która była świadkiem całego ich życia. Jako rodzina pragnęli wspólnie przeżywać ten święty czas i nie wyobrażali sobie, by nie pójść razem na liturgię. Ale nie zawsze spotykali się z przychylnym nastawieniem do dzieci w kościele o tak późnej porze. Zaczęli więc szukać, a z tego szukania zrodziły się wyjazdowe Tridua u kapucynów w Skomielnej Czarnej. – Jesteśmy tam oddani tylko Triduum, odcięci od spraw bieżących. Mieszkamy w budynku z kaplicą, gdzie jest szansa adoracji o dowolnej porze, a wieczorne liturgie są bardzo piękne i bogate, ze wspaniałą oprawą muzyczną. I czas spędzamy rodzinnie – wymieniają plusy Justyna i Darek.</p>
<p>Do Skomielnej Czarnej przyjeżdżają rodziny z całej Polski, z różnych parafii, wspólnot. Niegdyś wystarczał jeden ośrodek na około 100 osób. Teraz trzeba było przygotować dwa kolejne. Od popołudnia Wielkiego Czwartku do wielkanocnego śniadania rodziny uczestniczą – oprócz liturgii – w nabożeństwach, warsztatach, konferencjach osobno przygotowywanych dla dzieci, młodzieży i dorosłych. W Wielki Piątek każda z grup odprawia specjalnie dla niej przygotowane nabożeństwo terenowej Drogi Krzyżowej, a młodzież nawet jej ekstremalną, nocną wersję. W Wielką Sobotę wszyscy zbierają się na warsztaty plastyczne i pięknie dekorują święconki przywiezionymi z domu ozdobami. Na wieczór każda z rodzin przygotowuje jedno czytanie, ale z pełnym rozmachem, jest miejsce i na teatr, i na inscenizacje dla dzieci. A po rezurekcji, w środku nocy jest wspólna agapa dla chętnych i wielkie radosne świętowanie.</p>
<p>– Mamy szóstkę dzieci w wieku od 7 do 24 lat i wszystkie nasze dzieci angażują się w przygotowanie Triduum, starsi synowie są w Liturgicznej Służbie Ołtarza, każdy z nich odpowiada za liturgię danego dnia. Mimo że są to już dorośli ludzie, nie ma problemu z zachęceniem ich do wyjazdowego Triduum. W dodatku jest dla nas odkryciem, że możemy zabrać naszych rodziców, którzy czują się w Skomielnej rewelacyjnie – dzielą się Justyna i Darek. – Głęboko wszystko przeżywają, mają blisko wnuki, radość z warsztatów… Jesteśmy razem.</p>
<p>Mając jednak w pamięci Triduum spędzane w parafii, Justyna apeluje, by z wyrozumiałością i pokorą patrzeć na rodziny z dziećmi w kościele i zrozumieć ich pragnienie wspólnego uczestnictwa w tych wielkich wydarzeniach naszej wiary.</p>
<p>Co zrobić z dwutygodniowym maleństwem podczas Triduum Paschalnego? Najlepiej ochrzcić! Zaczęło się od Matyldy, najstarszej córki Uli i Maćka Skrzydłów. Maciek zawsze angażował się w przygotowanie liturgiczne Triduum Paschalnego u ojców paulinów we Wrocławiu jako ministrant, lektor, w końcu ceremoniarz. Gdy małżeństwu przyszło zamiast oprawą liturgii zajmować się coraz to większą gromadką dzieci, zadbali o przeżywanie Triduum od innej strony. W końcu noc paschalna to najpiękniejszy, najbardziej uroczysty moment na narodziny do nowego życia. – Tak się złożyło, że troje z naszych pięciorga dzieci urodziło się w marcu. I one były chrzczone w Wielką Sobotę. To się wtedy mocno pamięta, inaczej przeżywa. A mało kto się decyduje na chrzest maluszków w tym czasie… – zaznaczają rodzice.</p>
<p>Jak podkreśla Maciek, liturgie Wielkiego Czwartku i Piątku nie są jeszcze dla dzieci zbyt późne. Inaczej jest w Wigilię Paschalną, ale chrzest rodzeństwa jest motywacją, by otworzyć oczy i otrząsnąć resztki snu.</p>
<p>Dla Uli i Maćka obecność na Triduum w kościele zawsze była czymś ważnym i naturalnym. I choć musieli przenieść się do bocznej kaplicy, żeby za bardzo nie dawać się we znaki, to jednocześnie zaznaczają, że dzieci spokojnie dają radę i nie wymagają specjalnego napominania. Może dlatego, że od zawsze chodzą z rodzicami do kościoła, a oni starają się im tłumaczyć, co się dzieje przy ołtarzu. A może również dlatego, że są koło nich dziadkowie, ciocie, wujkowie i cała najbliższa rodzina, która swoją obecnością pokazuje, co jest w tych dniach najważniejsze.</p>
<p>Pytanie: „Mamo, tato, kiedy pójdziemy na Triduum?”, nie musi być wcale cytatem z chrześcijańskiego filmu fantasy dla nadgorliwych rodziców. Może być rzeczywistością, którą współtworzymy w naszych dzieciach. Oczywiście, razem z łaską Bożą. A tej w czasie Triduum Sacrum na pewno nie zabraknie.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">1578</post-id>	</item>
	</channel>
</rss>
