<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Mężczyzna/Kobieta &#8211; Catholic League</title>
	<atom:link href="https://catholicleaguepolonia.org/pl/family-category/mezczyzna-kobieta/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://catholicleaguepolonia.org/pl/</link>
	<description>News and defending the Catholic Church</description>
	<lastBuildDate>Wed, 04 Mar 2020 06:11:30 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.9</generator>
<site xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">154751774</site>	<item>
		<title>Małżeńska więź…</title>
		<link>https://catholicleaguepolonia.org/pl/family/malzenska-wiez-2/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Catholic League]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 05 Nov 2019 23:46:56 +0000</pubDate>
				<guid isPermaLink="false">https://catholicleaguepolonia.org/?post_type=family&#038;p=2029</guid>

					<description><![CDATA[Jakże wielu młodych ludzi myśli sobie wychodząc z kościoła po ceremonii ślubu: &#8222;Nareszcie pobraliśmy się, cel został osiągnięty, wszystko się dokonało &#8211; teraz mamy pełne prawo do radości!&#8221; Nie rozumieją, że wszystko się dopiero rozpoczyna, że stają nie u celu, lecz w punkcie wyjścia. Nie wiedzą, że co dzień na nowo muszą zawierać małżeństwo, aby [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Jakże wielu młodych ludzi myśli sobie wychodząc z kościoła po ceremonii ślubu: &#8222;Nareszcie pobraliśmy się, cel został osiągnięty, wszystko się dokonało &#8211; teraz mamy pełne prawo do radości!&#8221;</p>
<p>Nie rozumieją, że wszystko się dopiero rozpoczyna, że stają nie u celu, lecz w punkcie wyjścia. Nie wiedzą, że co dzień na nowo muszą zawierać małżeństwo, aby rzeczywiście „stać się jednym”. Nie zdają sobie sprawy z tego, że bardzo prędko rozczarują siebie nawzajem, jeśli nie obdarzą się miłością zakotwiczoną w Bogu i przez Boga tylko &#8211; nieskończoną.</p>
<p>Gdy prowadzisz rozpędzony samochód, czy odważysz się puścić kierownicę i pedał gazu &#8211;&nbsp; &#8222;bo&nbsp; przecież już jedzie&#8217;?</p>
<p>Bez względu na to, jak długo trwa wasze małżeństwo, jeszcze nie jesteście i nie będziecie nigdy naprawdę całkowicie zjednoczeni. Trzeba wam pobierać się każdego dnia na nowo.</p>
<p>Zawrzeć małżeństwo to znaczy przyjąć się nawzajem i zjednoczyć na trzech stopniach istnienia: na poziomie spraw ciała, na płaszczyźnie życia uczuciowego i na płaszczyźnie duchowej. Nie próbuj grać roli anioła ani też zwierzęcia. Bądź człowiekiem!</p>
<p>Stół musi stać na swoich nogach, rower bez kół nie byłby rowerem, dach musi opierać się na ścianach domu, jeśli ma być pożyteczny. I ty musisz uwzględnić hierarchię wartości swojej istoty, w przeciwnym razie twoje małżeństwo nie będzie miało dobrych fundamentów i nie będzie zrównoważone. Jeśli puścisz wodze swojej miłości zmysłowej &#8211; nie możesz z niej uczynić daru dla kochanego człowieka. Jeśli to co cielesne, zmysłowe, nie będzie przepojone duchem, zwraca się zawsze ku sobie jak celowi, szuka tylko własnego zadowolenia. Jeśli chcesz kochać, musi twoje ciało być poddane duchowi, a w twojej duszy musi mieszkać Boża łaska.</p>
<p>Jedyny sens pocałunku to być znakiem miłości. W nim wyznajesz: &#8222;tęsknię za tym, by&nbsp; związać się z tobą, chcę być dla ciebie darem, chcę ci się powierzyć&#8221;. Seksualne oddanie się jest wtedy w pełni ludzkie, jeśli jest wolnym darem miłości, świadomym i dobrowolnie podjętym i otwartym dla obdarzenia się tym trzecim – dzieckiem. Ono w swej istocie wyklucza jako jedyny motyw egoistyczne nastawienie tylko na przyjemność.</p>
<p>Aby móc siebie darować, musisz się posiadać, musisz dysponować swoim ciałem, musisz rządzić swoim sercem, musisz panować swoim duchem. Nigdy nie będziesz mógł przestać zdobywać samego siebie, a to znaczy i darować się, a to znaczy właśnie kochać. Nigdy nie będzie kresu waszemu „zawieraniu małżeństwa”, waszemu pobieraniu się.</p>
<p>Nie jest łatwo nie zatrzymywać dla siebie niczego ze swego ciała, ze swego serca, ze swego ducha&#8230; Nie jest łatwo kochać naprawdę. Ale przecież macie całe wasze życie po to, by sobie wzajemnie pomagać w rozwoju miłości.</p>
<p>Odkąd natura ludzka została zraniona przez grzech, rządzi nią chęć posiadania, która popycha do tego, aby przywłaszczać sobie rzeczy i ludzi. Opiera się, gdy chcemy cokolwiek oddawać. Abyśmy się stali zdolni do miłości, niezbędna stała się nam łaska odkupienia. &nbsp;</p>
<p>Zawsze w jakimś zwrotnym punkcie twojej miłości pojawi się krzyż. Z tego krzyża wezwie cię Chrystus do zjednoczenia z sobą. Gdy uda ci się obumrzeć sobie, wstąpisz z Nim w Jego śmierć, a On zabierze cię w swoje Zmartwychwstanie. Wiele spotkasz w swym życiu ludzkich par idących ręka w rękę &#8211; bo ciała łatwo znajdują się nawzajem.</p>
<p>Znacznie rzadziej będziesz mógł spotkać takie, które kroczą przez życie związane sercem &#8211; bo o wiele trudniej jest zachować wzajemną czułość i serdeczność. Bardzo rzadko spotkasz parę ludzką, związaną najgłębiej &#8211; bo tylko niewielu umie osiągnąć małżeństwo dusz. Związane węzłem małżeńskim dusze ludzkie to te, które przeżywają wspólnie myśli, uczucia, wrażenia, wszystko czym życie darzy, wszystkie wahania, żale, plany, marzenia, radości, rozczarowania &#8211; całe wasze życie wewnętrzne i wasze dojrzewanie w najgłębszym zaufaniu. To dusze, które czerpią ze źródła „wody żywej” i umocnione tą łaską rozeznają swe decyzje umysłem prawym uformowanym na prawdzie Ewangelii i pełnienie woli Bożej jest dla nich normą najwyższą.</p>
<p>Zaślubione dusze kierujące się tą samą drogą służą braciom, razem spotkają Boga &#8211; na kształt dwu złożonych do modlitwy dłoni.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">2029</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Nierozerwalność małżeństwa</title>
		<link>https://catholicleaguepolonia.org/pl/family/nierozerwalnosc-malzenstwa/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Catholic League]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 01 Oct 2019 05:08:24 +0000</pubDate>
				<guid isPermaLink="false">https://catholicleaguepolonia.org/?post_type=family&#038;p=1976</guid>

					<description><![CDATA[Wstrząsające i pełne świętej powagi są słowa przysięgi małżeńskiej: &#8222;Ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską, oraz że cię nie opuszczę aż do śmierci. Zwłaszcza te ostatnie słowa: &#8222;oraz ze cię nie opuszczę aż do śmierci. Słowa te wyrażają dozgonność i nierozerwalność związku małżeńskiego. Nierozerwalność ta nie jest wynalazkiem Kościoła, nie została przezeń wprowadzona i [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Wstrząsające i pełne świętej powagi są słowa przysięgi małżeńskiej: &#8222;Ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską, oraz że cię nie opuszczę aż do śmierci. Zwłaszcza te ostatnie słowa: &#8222;oraz ze cię nie opuszczę aż do śmierci. Słowa te wyrażają dozgonność i nierozerwalność związku małżeńskiego.<br />
Nierozerwalność ta nie jest wynalazkiem Kościoła, nie została przezeń wprowadzona i dlatego Kościół nie może z niej dyspensować i pozwolić swoim wiernym na rozwody. Nierozerwalność ma oparcie w wyraźnej woli Bożej skierowanej do małżonków na początku dziejów ludzkich: &#8222;Dlatego to mężczyzna opuszcza ojca swego i matkę swoją i łączy się ze swoją żoną tak ściśle, że stają się jakby jednym ciałem&#8221; (Rdz 2,24). Ale wola Boża na tym odcinku została z biegiem czasu wypaczona przez rozwody. Z rozwodami spotykamy się jako z faktem u różnych ludów pogańskich, a nawet w narodzie żydowskim. Rozwód trzeba ocenić jako wielkie zło społeczne. Jest on rozbiciem małżeństwa i rodziny. Lecz nie koniec na tym, gdyż często powoduje on rozbicie dalszych rodzin, do których wdzierają się rozwiedzeni. Rozwodnik i rozwódka nie zamierzają bowiem żyć samotnie. Skoro pierwsze małżeństwo ich zdaniem było nieudane, wobec tego chcę teraz niejako nadrobić straty, czepiają się byle kogo, aby znaleźć satysfakcję i móc powiedzieć sobie i innym: wreszcie jestem szczęśliwa, nareszcie dobraliśmy się!<br />
Są to złudzenia i pocieszanie się pięknymi słówkami. Jest to próba uspokojenia wyrzutów sumienia, które budzę się w człowieku po każdym grzechu ciężkim, a takim grzechem jest rozbicie własnego małżeństwa. Rozbicie małżeństw jest przyczyną nieszczęścia, tragedii dla wielu osób, zwłaszcza dla kobiet i dzieci. Nic dziwnego, że Chrystus Pan zapytany przez Apostołów, co sądzi o rozwodach żydowskich, odpowiada kategorycznie: Mojżesz pozwolił wprawdzie Żydom na rozwody, ale tylko ze względu na zatwardziałość ich serc. Następnie Chrystus przypomina pierwotną wolę Bożą co do nierozerwalności małżeństwa i dodaje: „co więc Bóg złączył, tego człowiek niech nie rozdziela&#8221; (Mk 10,5 n.). W końcu oświadcza &#8222;Kto oddala żonę swoją, a bierze inną, popełnia cudzołóstwo względem niej. I jeśli żona opuści swego męża, a wyjdzie za innego, popełnia cudzołóstwo (Mk 10,11-12).<br />
Nierozerwalność małżeństwa niezależnie od tego, że jest wyraźną wolę Bożą, wynika jeszcze jasno z samej istoty małżeństwa. Małżeństwo jest bowiem ustanowione przez Boga dla podwójnego celu &#8211; zrodzenia i wychowania potomstwa oraz dla dobra i szczęścia samych małżonków, mężczyzny i kobiety. Chciałem wskazać na związek dobra małżonków z nierozerwalnością ich małżeństwa.<br />
Otóż dobro małżonków wymaga, aby ich małżeństwo było nierozerwalne, dozgonne. Małżeństwo jest bowiem normalnym powołaniem mężczyzny i kobiety. Stąd mężczyzna i kobieta czują do siebie naturalny, wrodzony pociąg, który przekształca się w miłość narzeczeńską, a później małżeńską. Mężczyzna i kobieta zdaję sobie sprawę, że tylko małżeństwo może uciszyć ich serca, rozwinąć ich dusze. Sam Bóg powiedział w Starym Testamencie stworzywszy naprzód mężczyznę: &#8222;Nie jest dobrze, aby mężczyzna był sam”. Mężczyzna i kobieta oddają więc sobie w małżeństwie nawzajem ciało i duszę, aby opanować swoje życie uczuciowe i uspokoić najgłębsze i groźne instynkty. Dusze mężczyzny i kobiety spotykają się ze sobą w jedynej na świecie miłości, aby się nawzajem wzbogacać właściwościami swojej natury męskiej i kobiecej. Mąż wnosi do domu męstwo i siłę woli, żona zaś więcej cierpliwości i delikatności. W rezultacie &#8211; mąż szlachetnieje i wzbogaca się cnotami żony, żona zaś umacnia się zaletami męża.<br />
Mając na uwadze wzajemny wpływ małżonków na siebie, mówimy niekiedy: patrz, jak on się zmieni, był takim pijaczyną, nie utrzymał grosza w kieszeni, chodzi zaniedbany i obdarty, a teraz &#8211; nie pije, zrobi się z niego elegancki człowiek, pracuje, oszczędza, ponieważ dostał dobrą, gospodarną kobietę i zrobiła z niego człowieka.<br />
Pisarzem cięgle popularnym we Włoszech jest Jan Papini (1881- 1956). Wychowany przez ojca niewierzącego, był bezbożnikiem i to wojującym, człowiekiem prowadzącym złe, niemoralne życie. Mając już prawie 40 lat poznał kobietę, z którą za wszelką cenę postanowił się ożenić. Była ona gorliwą, praktykującą katoliczką. Postawiła mu więc warunek: owszem, możemy się pobrać, ale musisz zmienić życie, nawrócić się, musisz się modlić i chodzić ze mnę do kościoła, zachowywać przykazania Boże. Papini przechodzi długą wewnętrzną walkę, lecz w końcu poddał się żądaniom swej przyszłej małżonki. Ożenił się z nią i, co więcej, prześcignął ją w pobożności i gorliwości religijnej. Jako pisarz opublikował wiele wspaniałych książek religijnych, m.in. „Dzieje Chrystusa”. Mówiono o nim, że nie nawrócili go księża, nie nawrócili go koledzy ani mądre książki, ale uczyniła to kobieta. Ona zrobiła z niego prawdziwego, bożego człowieka.<br />
Dotykamy tu właśnie zagadnienia wzajemnego wychowywania się w małżeństwie, wzajemnego wpływu na siebie żony i męża. Warunkiem jednak, aby mąż i żona mogli się wzajemnie wychowywać, musi być pewność, że jedno drugiego nie opuści aż do śmierci. Gdzie jej nie ma, tam nie ma całkowitego oddania się sobie, tam zawsze znajdzie się miejsce dla kogoś trzeciego, tam zaczyna się dzielić serce z kimś trzecim, tam zaczynają się budzić ciemne instynkty i namiętności oraz wmawianie sobie, żeśmy się nie dobrali. Wówczas droga do rozdarcia serca, do dwulicowości, do podwójnego życia stoi otworem. A małżeństwo zamiast być szkołą cnót chrześcijańskich &#8211; pobożności, miłości, cierpliwości i pracowitości &#8211; staje się źródłem rozdarcia i udręki wewnętrznej, ponieważ zachwiana została jedność i nierozerwalność małżeńska. Tylko miłość jednej żony i jednego męża, czyli mocne postanowienie dochowania sobie wierności aż do śmierci, może uczynić małżeństwo szkołę świętości i źródłem szczęścia dla małżonków.<br />
ks. Jan Hojnowski SCJ za NZ nr 58</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">1976</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Siedem zasad pokonania małżeńskiego kryzysu</title>
		<link>https://catholicleaguepolonia.org/pl/family/siedem-zasad-pokonania-malzenskiego-kryzysu/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Catholic League]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 01 Sep 2019 05:01:39 +0000</pubDate>
				<guid isPermaLink="false">https://catholicleaguepolonia.org/?post_type=family&#038;p=1951</guid>

					<description><![CDATA[Szczęśliwe małżeństwa nie są dziełem przypadku, ani też dobrze dobranych osób, czy też pomyślnie rozwijających się okoliczności. Szczęśliwe małżeństwa są rezultatem mocnego zaangażowania się małżonków i trudnej pracy nad sobą samym. Złe chwile, frustracje, zmęczenie i tzw. &#8222;ciche dni&#8221; uderzają w każdy związek małżeński. W nim bowiem zachodzą najbardziej złożone reakcje jakie mogą zaistnieć pomiędzy [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Szczęśliwe małżeństwa nie są dziełem przypadku, ani też dobrze dobranych osób, czy też pomyślnie rozwijających się okoliczności. Szczęśliwe małżeństwa są rezultatem mocnego zaangażowania się małżonków i trudnej pracy nad sobą samym. Złe chwile, frustracje, zmęczenie i tzw. &#8222;ciche dni&#8221; uderzają w każdy związek małżeński.</p>
<p>W nim bowiem zachodzą najbardziej złożone reakcje jakie mogą zaistnieć pomiędzy mężczyzną i kobietą. To czasem powoduje powstawanie konfliktów i ewentualnych kryzysów małżeńskich.</p>
<p>Istnieją jednak sytuacje w których taki trudny okres może odegrać pozytywną rolę. Dlaczego? Pan Bóg chce, żeby małżeństwo i rodzinne relacje układały się zgodnie z Jego wolą &#8211; to jest zgodnie z obiektywnym stanem rzeczy, z obiektywnym porządkiem stworzenia. Gdy tego zabraknie np. w przypadku, gdy małżonkowie stosują środki antykoncepcyjne (co jest niezgodne z obiektywnym porządkiem stworzenia ), Pan Bóg może odmówić im swojej pomocy i dopuścić do konfliktu i kryzysu, aby w ten sposób doszli do uznania swojego błędu.</p>
<p>&#8222;Poznacie Prawdę i Prawda was wyzwoli&#8221; &#8211; naucza Chrystus. Do prawdy, do obiektywnego stanu rzeczy dochodzi się nieraz po trudnych i często zawiłych drogach. Tam, gdzie jest niewiedza i nieświadomość grzechu i kary- dopusty Boże mają doprowadzić do prawdy i poczucia własnej grzeszności. Dla wielu więc małżeństw konflikty i kryzysy mogą mieć charakter zbawczy. Czy jednak one umocnią ich związek czy też doprowadzą do jego rozbicia to już zależy od tego jak oboje małżonkowie rozpoznają Boże pouczenia, którymi Stwórca przypomina o swej tęsknocie za synem lub córką, którzy pobłądzili…</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Co należy czynić? Jak postępować w przypadku ewentualnego konfliktu czy kryzysu?</p>
<p>&nbsp;Przedstawione poniżej zasady pomagają nam pokonać kryzys o ile będą stosowane przez oboje małżonków.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>I Zasada</strong></p>
<p>Pamiętać o przysiędze małżeńskiej</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Mąż i żona kiedyś publicznie i dobrowolnie ślubowali, że będą z sobą aż do końca, w złej i dobrej doli. Samo myślenie o możliwości rozwodu jest zdradą wobec Boga, wobec ludzi i siebie samych. Kościół uczy, że ktokolwiek, zawierając małżeństwo, dopuszcza możliwość rozwodu , zawiera swoje małżeństwo nieważnie. W takiej sytuacji jest ono nieważne od samego początku. Jest smutną prawdą, że coraz więcej ludzi wchodzi w związek małżeński, właśnie z taką rozwodową mentalnością.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>lI Zasada</strong></p>
<p>Przeprowadzić rachunek sumienia</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Spojrzeć na swoje małżeństwo krytycznie, spróbować dostrzec co w nim jest wadliwego? Jak wygląda ono na tle Prawdy. Jest ona wyrażona w prawie naturalnym, a także w nauczaniu Chrystusa tak jak przedstawia ją i naucza Kościół.</p>
<p>Czy znamy naukę Kościoła odnośnie do etyki seksualnej, praw, obowiązków małżeńskich itp.?</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>III Zasada</strong></p>
<p>Wprowadzić rozróżnienie między Miłością jako postawą ducha, sterującego sferą psychiki i ciała, a pospolitym stwierdzeniem, że miłość to tylko uczucie lub co gorzej seks.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Najbardziej zaszczytną i wyróżniającą cechą naszego człowieczeństwa jest posiadanie wolnej woli. Miłość jest aktem tej wolnej woli. Wola i rozum są aktem ludzkiego ducha, stąd miłość ma charakter duchowy. Uczucia zaś są aktami umieszczonymi w sferze psychiki, to jest tam, gdzie również funkcjonuje temperament, pamięć, wyobraźnia itd. Uczucia są zmienne, często wymykają się spod naszej kontroli i nieraz trudno je opanować. Są bowiem pod ciągłym wpływem różnych czynników zewnętrznych i wewnętrznych. Jak barometr przesuwają się raz w górę, raz w dół. Mają na nie wpływ różnorodne czynniki, stan zdrowia, hormony, trudy życia, nastroje i emocje.</p>
<p>Trwałość małżeństwa często wymaga ponawiania aktu naszej woli, ponawiania tego niezmiennego wyboru i wyrobienie w sobie dystansu do zmieniających się uczuć i nastrojów.</p>
<p>Mogą nadejść takie chwile, kiedy związek uczuciowy pomiędzy mężem i żoną ulegnie zachwianiu. To jednak wcale nie jest powodem do rozwodu. Choćby w danej chwili osoba męża czy żony była nam niemiła, to jednak człowiek przez akt woli może pozostać niezmienny w swoim wyborze i nadal trwać w związku małżeńskim. Bóg wysoko ceni wierność, gdyż jest ona Jego przymiotem.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>IV Zasada</strong></p>
<p>Uczynić ze swojej rodziny sprawę najważniejszą</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Zawsze rodzina powinna być sprawą priorytetową, najważniejszą, a już szczególnie w czasie kryzysu. Po Bogu żona, czy mąż musi być najważniejszą osobą. Wszyscy inni: rodzice, rodzeństwo, praca, kariera zawodowa, a nawet działalność społeczna jest sprawą drugorzędną. Kryzysy właśnie mają często miejsce wtedy, gdy dla któregoś z mał­ żonków rodzina nie była sprawą najważniejszą.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>V Zasada</strong></p>
<p>Zmienić siebie, a nie współmałżonka</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Zacząć od siebie. Taka zmiana jest bardzo &#8222;zaraźliwa&#8221; i wcześniej czy później druga strona musi zareagować. Przerzucanie winy na drugą stronę i wzajemne oskarżanie siebie doprowadzi tylko do rozwodu. Energia, która powinna być zużyta na pokonanie kryzysu i bezpieczne przejście przez &#8222;czas próby&#8221; zostaje bezużytecznie spalona na niepotrzebne kłótnie, utarczki i wzajemne oskarżenia się.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>VI Zasada</strong></p>
<p>Przebaczać i prosić o przebaczenie</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Nikt nie może powiedzieć, że nigdy nikomu nie wyrządził krzywdy. Wszyscy jesteśmy grzesznikami i wszyscy potrzebujemy przebaczenia. Przebaczenie powinno być esencjonalną cechą małżeństwa. Mamy zawsze przebaczać i sami prosić o przebaczenie. Gdy tego nie ma, dalsze życie w małżeństwie staje się niemożliwe.</p>
<p>Przebaczenie jest aktem woli i jest wymogiem koniecznym do osiągnięcia pełnego wymiaru miłości, która wszystkiemu wierzy i we wszystkim pokłada nadzieję. Prze­ baczenie to ciągła gotowość do wyciągnięcia ręki w sytuacji gdy brat lub siostra w wierze stanęli na krawędzi samo zranienia. Grzech bowiem rani najbardziej grzeszącego, a często też i tych co z nim żyją. Jednak tylko przebaczenie pozwalające na dokonanie przywrócenia początkowego zaufania osobie, która zawiniła może uleczyć zadane rany. Minione wydarzenia będą czasem powracały w pamięci i to może wywoływać cierpienie. Ma w nas jednak być gotowość do przebaczenia 77 razy. Pamiętajmy o tym największym przebaczeniu, które wypowiedział Jezus z krzyża: &#8222;Ojcze przebacz im&#8221;. To co się stało, nie powinno oddziaływać na to, co się aktualnie dzieje.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>VII Zasada</strong></p>
<p>&#8222;Bez Boga ani do proga&#8221;, &#8222;Bez Bożej pomocy na nic stawać o północy&#8221; &#8211; mówią nam stare polskie przysłowia. W Starym Testamencie czytamy: &#8222;Jeżeli Pan Bóg domu nie zbuduje, na próżno się trudzą ci, którzy go wznoszą&#8221;.</p>
<p>Tę prawdę Starego Testamentu potwierdza sam Chrystus mówiąc: &#8222;że beze mnie nic dobrego uczynić nie możecie&#8221;.</p>
<p>Wszyscy potrzebujemy Bożej pomocy. A jak ją uzyskać, jeżeli nie przez modlitwę?</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Opr. RH</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">1951</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Pogląd na Młodzież &#8211; Św Jan Bosco</title>
		<link>https://catholicleaguepolonia.org/pl/family/poglad-na-mlodziez-sw-jan-bosco/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Catholic League]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 11 May 2019 01:52:25 +0000</pubDate>
				<guid isPermaLink="false">https://catholicleaguepolonia.org/?post_type=family&#038;p=1710</guid>

					<description><![CDATA[Marta Sniezko 7 maja,&#160; 2019 Sekret którego użył, by się czuli kochani &#160; Św. Jan Bosko i jego otwartość do młodych ludzi Zawsze myślałam o tym, jak to możliwe, że św. Jan Bosko był w stanie tak głęboko dotrzeć do młodych ludzi swoich czasów. Moim pierwszym automatycznym wyjaśnieniem byłoby to, że były to inne czasy, [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Marta Sniezko</p>
<p>7 maja,&nbsp; 2019</p>
<p>Sekret którego użył, by się czuli kochani</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Św. Jan Bosko i jego otwartość do młodych ludzi</p>
<p>Zawsze myślałam o tym, jak to możliwe, że św. Jan Bosko był w stanie tak głęboko dotrzeć do młodych ludzi swoich czasów. Moim pierwszym automatycznym wyjaśnieniem byłoby to, że były to inne czasy, inni ludzie którzy reagowali na księdza ponieważ byli wychowywani inaczej. To że w dzisiejszych czasach niewielu młodych ludzi zainteresowałoby się taką rzeczą. Ale czy tak właśnie było? A może było coś więcej?</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Ci młodzi, nastolatkowie, a może nawet dzieci XIX-wiecznych Włoch, słyszeli o Księdzu Bosko, przyszli słuchać i postępowali zgodnie z jego instrukcjami, poprawili swoje życie i stali się odpowiedzialnymi i prawymi ludźmi, nie mówiąc już o prawdziwych dzieciach Bożych. Ale co to było? Co ich do niego przyciągnęło? Co sprawiło, że go słuchali?</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Don Giovanni Bosco, znany jako św. Jan Bosko, mieszkał we Włoszech w XIX wieku. Urodzony i wychowany przez pobożnych katolickich rodziców, wkrótce chciał zostać kapłanem i służyć Panu swoim życiem. Pracując w Turynie, został mianowany nauczycielem dzieci bogatej rodziny. Miało to być bardzo dobrą okazją dla Księdza Bosko, biorąc pod uwagę, że pochodził on z biednej rodziny, a następnie mógł pomóc swojej matce i braciom, których zostawił. Jednak Bóg miał dla niego inne plany. Wkrótce Pan pokazał mu, że są inni, którzy potrzebują jego pomocy i talentów, bardziej niż ta bogata rodzina; potrzebująca młodzież z Turynu.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Po otrzymaniu błogosławieństwa od swego przełożonego postanowił pomóc chłopcom z ulic. Tym, którzy zostali sami, ktòrych nikt nie chciał zrozumieć, którzy trochę się pogubili w życiu lub nie mieli innych źródeł pomocy. Zaczął zapraszać ich na różne spotknia, gdzie łączał nauki katolickie, z różnymi zajęciami. Tak! Bawili się, ale mieli też czas na modlitwę. Mieli czas grać w piłkę nożną lub śpiewać przy ognisku, ale potem czas na spowiedź i Mszę Świętą. Próbował pokazać, że nowe drogi nie zawsze są złe. Wręcz przeciwnie, nowe sposoby mogą czasami być o wiele lepsze, ponieważ zmienia się także świat i jego ludzie ze swoimi sposobami życia.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Ksiądz Bosko miał ten dar, pozwalania młodym ludziom być sobą, nie czując się zduszonym i zmuszonym do podporządkowania się różnym regułom. Ci młodzi chłopcy, ale później także dziewczęta, odczuwali Bożą miłość przez Księdza Bosko. Sposób, w jaki do nich przemawiał, traktował ich, nauczał. Nie spoglądał na nich z góry ani nie potępiał ich gdy podjęli złą decyzję. To był autorytet Miłości i Miłosierdzia. Chciał ich podbudować, a nie ich dołować. Rozumiał skąd ci młodzi się wywodzą i próbował pomóc im zrozumieć innych. Widział, że nie tylko stary sposób był słuszny, ale że mogą istnieć inne sposoby robienia rzeczy, o ile nie przykrzy się to Bogu, ani nie łamie żadnych Przykazań Kościoła. Uczył ich, jak mieć szacunek dla innych i zdobywać szacunek dla siebie.</p>
<p>Jest to klucz. Miłość.</p>
<p>Miłość, która nie potępia. Miłość, która buduje i nie burzy. Miłość, która jest cierpliwa, życzliwa i tak dalej, jak stwierdza św. Paweł w 1 Liście do Koryntian 13. Miłość czyni cuda.</p>
<p>Tak więc kochani rodzice, dziadkowie itp., następnym razem, gdy będziecie chcieli narzekać na nas młodych, zatrzymajcie się i pomyślcie przez chwilę. Wejdźcie w nasze buty i spróbujcie zobaczyć nasz świat przez nasze oczy. Powiedzcie krótką modlitwę do Boga, aby pomógł i znajdźcie coś pozytywnego do powiedzenia. Coś konstruktywnego. W dzisiejszych czasach potrzebujemy trochę więcej tego. Zwłaszcza gdy dużo tego, co słyszymy w tych dniach, a jest to negatywne i destrukcyjne.</p>
<p>A my, młodzi ludzie, nie poddawajmy się, nie denerwujmy się też, gdy starsi mówią pewne rzeczy. Starajmy się pamiętać, że dorastali w innych czasach. Starajmy się zrozumieć, że zazwyczaj mówią pewne rzeczy, ponieważ nas kochają i chcą dla nas tego, co najlepsze. Nie chcą, żebyśmy zostali zranieni, nawet jeśli czasami wydaje się to bolesne i ostre na zewnątrz. Więc może porozmawiajmy i wytłumaczmy sobie wszystko. Jestem pewna, że Pan pomoże wygładzić wszelkie różnice.</p>
<p>Niech św. Jan Bosko modli się za nas i pomaga nam w codziennym życiu!</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">1710</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Mamo, kiedy pójdziemy na Triduum?</title>
		<link>https://catholicleaguepolonia.org/pl/family/mamo-kiedy-pojdziemy-na-triduum/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Catholic League]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 01 Apr 2019 05:06:55 +0000</pubDate>
				<guid isPermaLink="false">https://catholicleaguepolonia.org/?post_type=family&#038;p=1578</guid>

					<description><![CDATA[Niedziela Małgorzata Trawka Są takie trzy dni, które chciałoby się spędzić tylko z Nim. Jak najpełniej wejść w tajemnice świętego czasu Ostatniej Wieczerzy, męki, śmierci, grobu, a w końcu triumfu Chrystusa Pana. Zanurzyć duszę w krwi Jego ran, słuchać ciszy ogrodu Bożego Grobu, w końcu dać się porwać radości spotkania Zmartwychwstałego. Tymczasem pytanie: „Kiedy w [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Niedziela Małgorzata Trawka</p>
<p class="lead">Są takie trzy dni, które chciałoby się spędzić tylko z Nim. Jak najpełniej wejść w tajemnice świętego czasu Ostatniej Wieczerzy, męki, śmierci, grobu, a w końcu triumfu Chrystusa Pana. Zanurzyć duszę w krwi Jego ran, słuchać ciszy ogrodu Bożego Grobu, w końcu dać się porwać radości spotkania Zmartwychwstałego. Tymczasem pytanie: „Kiedy w końcu pójdziemy do domu?” jest często najdelikatniejszym przejawem tego, że nasz 5-letni modlitewny sprinter wszystko z Panem Bogiem „załatwił” już na samym początku liturgii i właśnie ściąga nas w bolesny sposób z naszych wyżyn duchowości, jeśli w ogóle dał nam na nie się wznieść.</p>
<p>Jak przeżywają Triduum Paschalne rodzice mniej lub bardziej zbuntowanych pociech i jak przybliżają paschalne tajemnice swoim dzieciom?</p>
<p>Przeżyć, a nie przetrwać</p>
<p>W przeżywaniu Wielkiego Tygodnia z pewnością pomaga dobre czterdziestodniowe przygotowanie. W domu Magdy i Łukasza Kozaków każdy ma wielkopostne postanowienie, które głośno wypowiada przy wszystkich domownikach. Tylko roczna Zosia woli zachować je dla siebie. W tym roku Bruno (6 lat) postanowił dniami postu uczynić przede wszystkim poniedziałek i piątek: bez słodyczy, bajek i gier. Tymek (4 lata) bierze przykład z brata i solidarnie z nim rezygnuje z przyjemności. – Dzieci trzeba motywować do własnych postanowień – mówi Łukasz – ale nie przymuszać. Jeśliby sami nie chcieli, nie wymagalibyśmy tego od nich.</p>
<p>W tym roku rodzina nie ma możliwości uczestniczyć w piątki w parafialnej Drodze Krzyżowej, więc chłopcy sami biorą krzyż i świece i ruszają na domowe nabożeństwo, a rodzice tłumaczą im po kolei stacje. Od piątej niedzieli Wielkiego Postu do Wielkiego Piątku krzyże w domu są zasłonięte. Gospodarze starają się przygotować dom do świąt jeszcze przed Triduum. – Priorytetem było dla nas, żeby te dni przeżywać, a nie do ostatniej chwili wszystko ogarniać i dawać dzieciom zapychacze czasu. Dzieci się nudzą, Zły kręci, a wszyscy są na siebie wściekli. Chcemy mieć więcej czasu dla siebie i dla Boga – tłumaczy Łukasz. Magda podkreśla, że wiele wyniosła ze swego rodzinnego domu. W Wielkim Tygodniu jechała z rodzicami i rodzeństwem na zakupy, by kupić odświętne ubrania na Triduum. To był prosty, ale jasny sygnał, że zbliża się wyjątkowy czas. Gdy wracali tego dnia z liturgii, zasiadali do uroczystej kolacji, a ojciec Magdy starał się wszystkim usłużyć na wzór Chrystusa. Magda pragnie, na ile to możliwe, przenosić te zwyczaje do swojego domu. Na razie w Wielki Piątek o 15.00 chłopcy strzelają z kapiszonów. Bo przecież gdy Chrystus umarł, ziemia zadrżała, a skały zaczęły pękać… – W wielu momentach dzieci motywują, aby dbać o zewnętrzną obrzędowość, która dla nich jest możliwością dotknięcia tego, co przeżywamy. Jednocześnie swoimi pytaniami skłaniają do refleksji nad tym, co wydaje się oczywiste, a w rzeczywistości wcale takie nie jest – podkreśla Magda. I choć małżonkowie nie mają za wiele czasu na osobistą modlitwę, wyciszenie czy adorację w kościele, to starają się właśnie dzięki tym rodzinnym obrzędom trwać w łączności z Chrystusem. A gdy podczas wielkosobotniej liturgii wrzucają do ogniska obecną w ich domu przez okres Wielkiego Postu koronę cierniową, wiedzą już, że ich rodzina jest przygotowana na prawdziwe świętowanie.</p>
<p>Justyna i Darek Kempińscy zawsze zabierali dzieci na Triduum, choć było to wyzwanie, bo mają pięciu synów i córkę. Należą do Domowego Kościoła, podkreślają swoje przywiązanie do parafii braci kapucynów we Wrocławiu, która była świadkiem całego ich życia. Jako rodzina pragnęli wspólnie przeżywać ten święty czas i nie wyobrażali sobie, by nie pójść razem na liturgię. Ale nie zawsze spotykali się z przychylnym nastawieniem do dzieci w kościele o tak późnej porze. Zaczęli więc szukać, a z tego szukania zrodziły się wyjazdowe Tridua u kapucynów w Skomielnej Czarnej. – Jesteśmy tam oddani tylko Triduum, odcięci od spraw bieżących. Mieszkamy w budynku z kaplicą, gdzie jest szansa adoracji o dowolnej porze, a wieczorne liturgie są bardzo piękne i bogate, ze wspaniałą oprawą muzyczną. I czas spędzamy rodzinnie – wymieniają plusy Justyna i Darek.</p>
<p>Do Skomielnej Czarnej przyjeżdżają rodziny z całej Polski, z różnych parafii, wspólnot. Niegdyś wystarczał jeden ośrodek na około 100 osób. Teraz trzeba było przygotować dwa kolejne. Od popołudnia Wielkiego Czwartku do wielkanocnego śniadania rodziny uczestniczą – oprócz liturgii – w nabożeństwach, warsztatach, konferencjach osobno przygotowywanych dla dzieci, młodzieży i dorosłych. W Wielki Piątek każda z grup odprawia specjalnie dla niej przygotowane nabożeństwo terenowej Drogi Krzyżowej, a młodzież nawet jej ekstremalną, nocną wersję. W Wielką Sobotę wszyscy zbierają się na warsztaty plastyczne i pięknie dekorują święconki przywiezionymi z domu ozdobami. Na wieczór każda z rodzin przygotowuje jedno czytanie, ale z pełnym rozmachem, jest miejsce i na teatr, i na inscenizacje dla dzieci. A po rezurekcji, w środku nocy jest wspólna agapa dla chętnych i wielkie radosne świętowanie.</p>
<p>– Mamy szóstkę dzieci w wieku od 7 do 24 lat i wszystkie nasze dzieci angażują się w przygotowanie Triduum, starsi synowie są w Liturgicznej Służbie Ołtarza, każdy z nich odpowiada za liturgię danego dnia. Mimo że są to już dorośli ludzie, nie ma problemu z zachęceniem ich do wyjazdowego Triduum. W dodatku jest dla nas odkryciem, że możemy zabrać naszych rodziców, którzy czują się w Skomielnej rewelacyjnie – dzielą się Justyna i Darek. – Głęboko wszystko przeżywają, mają blisko wnuki, radość z warsztatów… Jesteśmy razem.</p>
<p>Mając jednak w pamięci Triduum spędzane w parafii, Justyna apeluje, by z wyrozumiałością i pokorą patrzeć na rodziny z dziećmi w kościele i zrozumieć ich pragnienie wspólnego uczestnictwa w tych wielkich wydarzeniach naszej wiary.</p>
<p>Co zrobić z dwutygodniowym maleństwem podczas Triduum Paschalnego? Najlepiej ochrzcić! Zaczęło się od Matyldy, najstarszej córki Uli i Maćka Skrzydłów. Maciek zawsze angażował się w przygotowanie liturgiczne Triduum Paschalnego u ojców paulinów we Wrocławiu jako ministrant, lektor, w końcu ceremoniarz. Gdy małżeństwu przyszło zamiast oprawą liturgii zajmować się coraz to większą gromadką dzieci, zadbali o przeżywanie Triduum od innej strony. W końcu noc paschalna to najpiękniejszy, najbardziej uroczysty moment na narodziny do nowego życia. – Tak się złożyło, że troje z naszych pięciorga dzieci urodziło się w marcu. I one były chrzczone w Wielką Sobotę. To się wtedy mocno pamięta, inaczej przeżywa. A mało kto się decyduje na chrzest maluszków w tym czasie… – zaznaczają rodzice.</p>
<p>Jak podkreśla Maciek, liturgie Wielkiego Czwartku i Piątku nie są jeszcze dla dzieci zbyt późne. Inaczej jest w Wigilię Paschalną, ale chrzest rodzeństwa jest motywacją, by otworzyć oczy i otrząsnąć resztki snu.</p>
<p>Dla Uli i Maćka obecność na Triduum w kościele zawsze była czymś ważnym i naturalnym. I choć musieli przenieść się do bocznej kaplicy, żeby za bardzo nie dawać się we znaki, to jednocześnie zaznaczają, że dzieci spokojnie dają radę i nie wymagają specjalnego napominania. Może dlatego, że od zawsze chodzą z rodzicami do kościoła, a oni starają się im tłumaczyć, co się dzieje przy ołtarzu. A może również dlatego, że są koło nich dziadkowie, ciocie, wujkowie i cała najbliższa rodzina, która swoją obecnością pokazuje, co jest w tych dniach najważniejsze.</p>
<p>Pytanie: „Mamo, tato, kiedy pójdziemy na Triduum?”, nie musi być wcale cytatem z chrześcijańskiego filmu fantasy dla nadgorliwych rodziców. Może być rzeczywistością, którą współtworzymy w naszych dzieciach. Oczywiście, razem z łaską Bożą. A tej w czasie Triduum Sacrum na pewno nie zabraknie.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">1578</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Kobieta okiem mężczyzny</title>
		<link>https://catholicleaguepolonia.org/pl/family/kobieta-okiem-mezczyzny/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Catholic League]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 01 Mar 2019 06:00:16 +0000</pubDate>
				<guid isPermaLink="false">https://catholicleaguepolonia.org/?post_type=family&#038;p=1533</guid>

					<description><![CDATA[Niedziela Marian Kałdon Temat z pozoru wydawał się łatwy, ale wymagał dużego trudu, by udało się pozyskać nieco informacji. Chciałem też spojrzeć na kobiety okiem mężczyzn, którzy identyfikują się z Kościołem oraz takich, którzy we wspólnocie Kościoła się formują. Najczęściej są to panowie, którzy z dużą odpowiedzialnością podchodzą do zobowiązań jakie składali swoim współmałżonkom oraz [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Niedziela Marian Kałdon<br />
Temat z pozoru wydawał się łatwy, ale wymagał dużego trudu, by udało się pozyskać nieco informacji. Chciałem też spojrzeć na kobiety okiem mężczyzn, którzy identyfikują się z Kościołem oraz takich, którzy we wspólnocie Kościoła się formują. Najczęściej są to panowie, którzy z dużą odpowiedzialnością podchodzą do zobowiązań jakie składali swoim współmałżonkom oraz pragnący się jak najlepiej z nich wywiązać.</p>
<p class="styt">Duszpasterski punkt widzenia</p>
<p>Śmiało można powiedzieć, że duszpasterstwo w dużej mierze opiera się na kobietach. Choć są co prawda organizacje kościelne zrzeszające tylko mężczyzn, np. Rycerze Kolumba czy Bractwo św. Józefa – te działają na terenie naszej diecezji. Tu warto zaznaczyć również, że aktualnie trwają prace nad zawiązaniem w strukturach naszej diecezji jeszcze jednej „męskiej” wspólnoty świeckich: „Zakon Rycerzy św. Jana Pawła II”. 2 kwietnia 2012 r. została zatwierdzona kanonicznie Reguła Zakonu, jako katolickie stowarzyszenie publiczne wiernych. Zakon powstał jako żywe wotum dziękczynne za dar pontyfikatu i kanonizacji św. Jana Pawła II. Więcej można na: www:<span>&nbsp;</span><a target="nowe" href="http://totustuus.net.pl/" rel="noopener noreferrer">totustuus.net.pl</a>. Więc jeśli usłyszysz, że w twojej parafii chce się zawiązać taka wspólnota, to nie wahaj się do niej przystąpić.</p>
<p>Są również grupy rodzinne: Domowy Kościół – gałąź rodzinna Ruchu Światło-Życie czy Stowarzyszenie Rodzin Katolickich, które opierają się na trwaniu we wspólnocie na zasadzie małżeństw i całych rodzin. Istnieje także mnóstwo wspólnot, grup i ruchów do których przynależeć mogą tak kobiety jaki i mężczyźni. Trzeba zaznaczyć, że w diecezji istnieje osobne duszpasterstwo tylko dla kobiet. Ich opiekunem duchowym jest ks. Grzegorz Wołoszyn.</p>
<p>Warto więc zapytać jak wygląda duszpasterskie spojrzenie na rolę kobiet w Kościele, na ich powołanie i drogę do świętości? Ks. Michał Mierzwa odpowiada: – Św. Jan Paweł II w liście o godności i powołaniu kobiety „Mulieris dignitatem”, pisze: „W każdej epoce i w każdym kraju znajdujemy wiele kobiet dzielnych (por. Prz 31,10), które – mimo prześladowań, trudności i dyskryminacji – uczestniczyły w posłannictwie Kościoła. Wystarczy wspomnieć tutaj bardziej znane: Monikę, matkę Augustyna, Makrynę, Olgę z Kijowa, Matyldę Toskańską, Jadwigę Śląską i Jadwigę Wawelską, Elżbietę z Turyngii, Brygidę Szwedzką, Joannę d’Arc, Różę z Limy, Elżbietę Seton i Marię Ward. Świadectwo i dzieła chrześcijańskich niewiast wywarły duży wpływ zarówno na życie Kościoła, jak i społeczeństwa”. Obecny, XXI wiek, w codziennym przekazie medialnym przynosi wiele „zamieszania” doktrynalnego i egzystencjalnego dotyczącego „geniuszu kobiety” w zakresie jej godności i powołania. Zatem w duszpasterstwie parafialnym winno znaleźć się odpowiednie miejsce dla dynamicznej obecności kobiety. Ona bowiem jako matka, żona, siostra czy pracująca zawodowo wnosi w życie rodzinne, parafialne i społeczne bogactwo wrażliwości, dobroci, intuicji i szlachetnej miłości. A przecież tych darów tak bardzo potrzebuje dzisiaj każdy człowiek, bez względu na rasę, narodowość czy pozycję społeczną – zaznacza Dyrektor Wydziału Duszpasterstwa Diecezji Sandomierskiej.</p>
<p class="styt">Jak patrzy mężczyzna?</p>
<p>Z rozmów jakie przeprowadziłem wynika, że wygląd zewnętrzny kobiety wcale nie jest najważniejszy, to w zasadzie tylko nasze, męskie, pierwsze wrażenie. Mężczyźni oczekują czegoś więcej. Darek, żyjący 15 lat w małżeństwie, podkreśla: – Moja żona to najlepsza matka dla naszych dzieci. Jest darem od Boga. Uzupełniamy się nawzajem w wielu dziedzinach życia. Jako kobieta jest w pewnym sensie dopełnieniem mężczyzny. Jest też jako żona „zadana i dana”, aby iść wspólną drogą do świętości.</p>
<p>W jednej z ankiet internetowych po zadanym pytaniu jakie cechy kobiet są przez mężczyzn najbardziej pożądane, powstał taki oto ranking: Dobry słuchacz. Spontaniczność. Pełna akceptacja siebie i spełnienie. Pewność siebie. Poczucie humoru. Opiekuńczość. Kompromisowość. Kobieta musi być silna, ale krucha zarazem. Umiejętności kucharskie. Kobieta musi umieć o siebie zadbać.</p>
<p>Z rozmów wynika, że jeśli zapytasz mężczyzny, co najbardziej w tobie ceni? Istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo – śmiem twierdzić, że graniczące z pewnością – iż nie skupi się on na walorach zewnętrznych. Niektórzy nawet twierdzą, że jeśli dla mężczyzny ważny jest tylko wygląd zewnętrzny, to może oznaczać, że coś jest z nim nie tak. Bo przecież najważniejsza jest osobowość. Wiemy przecież, że planując związek na całe życie liczymy się z tym, iż z osobą, z którą się wiążemy chcemy dzielić wspólnie radości i smutki, sukcesy i niepowodzenia.</p>
<p class="styt">Pożądane cechy charakteru</p>
<p>Warto też może chwilę poświęcić, by spojrzeć na pożądane cechy charakteru. Mężczyźni szukają takich kobiet, z którymi mogliby porozmawiać, którym mogliby się zwierzyć. Ważne jest, jak podkreśla jeden z moich rozmówców, Wiktor: „Poczucie humoru i wyrozumiałość”. Maciek dodaje: „Kobieta powinna być dowcipna, inteligentna, wrażliwa i czuła”.</p>
<p>Najczęściej jednak pojawiają się wypowiedzi typu: „Nie ma ideału kobiety. Cenimy sobie przede wszystkim to, by kobieta miała poukładane w głowie”. Spodobało mi się też zdanie, które kiedyś wyczytałem: „Każda kobieta może być ideałem, tylko nie dla każdego mężczyzny. Jednemu podoba się to, drugiemu co innego. Jak kobieta jest miła i zadbana, to dla niejednego może stać się ideałem”.</p>
<p>Mam jeszcze jedną obserwację. Często mężczyźni, których pytałem o to, co myślą o kobietach, zerkali na swoją towarzyszkę życia. Bywało nawet, że kobiety same chciały odpowiadać na pytanie zadane panom. Jednak niemal każdy mężczyzna pytany o ideał kobiety patrzył na kobietę u swojego boku i pewnym głosem mówił, że to właśnie ona. Trudniej już było z wyjaśnieniem dlaczego ona jest tym ideałem. Można więc śmiało wyciągnąć wniosek, że jednego ideału kobiety nie ma. Dla każdego mężczyzny ważne jest coś innego, co wiąże się z jego postrzeganiem świata, wartościami i gustem.</p>
<p class="styt">Co mogę zrobić?</p>
<p>Szanując kobiety i uznając ich rolę w przekazaniu nam życia i wspominając troskę z jaką nas otaczają, chcemy nie tylko odświętnie, ale również tak na co dzień, okazywać im wdzięczność i szacunek. Ważne są proste gesty. Nie tylko słodkości czy kwiaty, ale przepuszczenie w drzwiach, ustąpienie miejsca siedzącego czy kulturalne słowo wypowiedziane w ich kierunku. Kobieta oczekuje zrozumienia i dowodów akceptacji. Miło jest gdy mężczyzna zauważy trud jaki wkłada w solidne wypełnienie codziennych obowiązków. Dobrze, gdy sam z własnej i nieprzymuszonej woli wyręczy żonę w niektorych obowiązkach, zareaguje na pierwsze „wyrzuć, proszę śmieci”, podtrzymuje swoją wybrankę w jej aspiracjach zawodowych, podnosi na duchu, gdy powątpiewa w sobie. I możliwie często, jak przypomina nam papież Franciszek, używa trzech słów-wytrychów: przepraszam, proszę i kocham.</p>
<p>Kobietom za ich obecność dziękujemy i jednocześnie wyrażamy wdzięczność za ogromną różnorodność i bogactwo jakie wnoszą w budowanie wspólnego świata. Chcemy je też oddać największej z niewiast – Matce Najświętszej i prosić, by otulała je swoim matczynym płaszczem.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">1533</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Bóg pierwszym rodzicem</title>
		<link>https://catholicleaguepolonia.org/pl/family/bog-pierwszym-rodzicem/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Catholic League]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 01 Feb 2019 20:57:32 +0000</pubDate>
				<guid isPermaLink="false">https://catholicleaguepolonia.org/?post_type=family&#038;p=1524</guid>

					<description><![CDATA[Nie można sobie pozwolić na błąd w wychowaniu. Jako rodzice mamy często z żoną poczucie ogromnej sprawczości, a Bóg bywa w tym procesie gdzieś daleko. Łatwo stajemy się uczniami, którzy w Ewangelii zabraniali dzieciom zbliżać się do Niego. Nieświadomie często chcielibyśmy Go zastąpić. Tymczasem Jezus chciał brać i brał dzieci w objęcia, przytulał je. Ten [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Nie można sobie pozwolić na błąd w wychowaniu. Jako rodzice mamy często z żoną poczucie ogromnej sprawczości, a Bóg bywa w tym procesie gdzieś daleko. Łatwo stajemy się uczniami, którzy w Ewangelii zabraniali dzieciom zbliżać się do Niego. Nieświadomie często chcielibyśmy Go zastąpić. Tymczasem Jezus chciał brać i brał dzieci w objęcia, przytulał je. Ten gest nie jest przypadkowy. Przytulenie występuje w Biblii bardzo rzadko i oznacza szczególny rodzaj więzi. Chrystus i moje dziecko to relacja, w której nie powinienem przeszkadzać; powinienem natomiast stwarzać dobre warunki, by się rozwijała.</p>
<p>Nie próbujmy zastępować Boga, bo jeśli zaczniemy to robić, będziemy Jego karykaturą, która tylko karze i nagradza, zakazuje i nakazuje. To nie jest więź, ale tresura. Tak łatwo zapomnieć, że dawcą życia naszego malucha jest Bóg, a my Mu tylko pomagaliśmy.</p>
<p>Widzę dziś bardzo jaskrawo, że Bóg dał mojej żonie i mnie dzieci m.in. po to, byśmy się nawrócili, dostrzegli swoje ograniczenia, swój egoizm, swój brak zaufania Jemu. Wydaje nam się, że to głównie od naszej wiedzy, empatii i różnych „trików” wychowawczych zależy, na kogo to nasze dziecko wyrośnie. Dlatego możemy się łatwo zgorszyć sobą, gdy czasami wybuchniemy, nakrzyczymy, zbyt surowo ukarzemy, na zbyt wiele pozwolimy. Tymczasem nie tędy droga.</p>
<p>Byliśmy obecni przy poczęciu, ale bez Boga ono by się nie dokonało. Z wychowaniem jest tak samo. Usłyszałem kiedyś, że więcej trzeba rozmawiać z Bogiem o dzieciach niż z dziećmi o Bogu. Piękna prawda. Uświadamiam sobie ostatnio, że dobre wychowanie naszych dzieci to przede wszystkim sprawa naszego zaufania Panu Bogu. Od tego musimy wychodzić do całej wiedzy o tym, jak z dzieckiem rozmawiać, jak je dyscyplinować, jak mu przekazywać wartości. Musimy zdjąć z siebie presję całkowitej sprawczości, ale wciąż być odpowiedzialni. Jak papież, który nie ma kontroli nad wszystkim w Kościele, ale ma przemożny wpływ i pełną odpowiedzialność.</p>
<p>Bóg wychowuje nasze dzieci. Wierzmy w to i Mu nie przeszkadzajmy.</p>
<p>Jarosław Kumor</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">1524</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Dom dla Jezusa</title>
		<link>https://catholicleaguepolonia.org/pl/family/dom-dla-jezusa/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Catholic League]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 01 Feb 2019 20:56:30 +0000</pubDate>
				<guid isPermaLink="false">https://catholicleaguepolonia.org/?post_type=family&#038;p=1525</guid>

					<description><![CDATA[Wanda Mokrzycka Niedziela Ogólnopolska 51/2018, str. 15 Mokrzycki Budzi mnie tupot małych stóp. Trudno wstać, bo wczoraj do późnej nocy piekliśmy z ukochanym ciasta. Mieszaliśmy serową masę, wspominając święta z naszych dziecięcych lat. Małe, sprawne rączki pakują ostatnie upominki. Opakowania są finezyjne]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>&nbsp;Wanda Mokrzycka</p>
<p>&nbsp;Niedziela Ogólnopolska 51/2018, str. 15</p>
<p>&nbsp;</p>
<ol>
<li>Mokrzycki</li>
</ol>
<p>Budzi mnie tupot małych stóp. Trudno wstać, bo wczoraj do późnej nocy piekliśmy z ukochanym ciasta. Mieszaliśmy serową masę, wspominając święta z naszych dziecięcych lat.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Małe, sprawne rączki pakują ostatnie upominki. Opakowania są finezyjne: od tych fabrycznych z reniferami, poprzez kolorowe bibułki przyozdobione według własnego pomysłu, po papier, którego źródłem jest niepozorny łazienkowy wieszak. Oj, pakować trudno – nie zagina się trwale, dlatego każdy fachowiec wie, że ten rodzaj balotu współgra najlepiej z gumką recepturką. Co się kryje w tych pudełkach i zawiniątkach? Cii&#8230; To tajemnica poliszynela i odkryjemy wieczorem, że ktoś ma fabrykę zwierzątek z kartonowych rolek po papierze toaletowym, a ktoś inny robił na drutach szalik dla taty, ale żmudna to robota i szalik dostanie siostra, by owinąć nim szyję ulubionej małpki&#8230;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Po śniadaniu każdy otrzymuje jakieś zadanie. Panowie wyruszają na poszukiwania drzewka, panie zajmują się dekorowaniem domu, a także ostatnimi pracami kuchennymi.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Cóż to? Zabrakło pieczarek! Małe pomocnice chętnie pobiegną do lokalnego sklepu w celu uzupełnienia braków. A radość tym większa, że po raz kolejny złożą ekspedientce życzenia radości i nieśmiało zostawią pierniczki własnego wypieku.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Czas płynie, a choinki wciąż nie ma. Najmłodsi zaczynają się niepokoić, ale starsze siostry spieszą z wyjaśnieniem, że tata zawsze kupuje ją w ostatniej chwili. To taka tradycja – żartują dziewczynki.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Chwilę potem wszystkie nosy czują rozkoszną woń grzybów pomieszaną z zapachem igliwia. Panowie opowiadają, z jakimi przeciwnościami musieli się zmagać, by zdobyć symbol życia i odradzania się. Dziewczynki szykują suszone plastry pomarańczy i papierowe ozdoby wykonane wespół w czasie długich adwentowych wieczorów. Panowie stawiają drzewko. Przyszła pora na historie o choinkach, bo te kupowane na ostatnią chwilę zawsze są&#8230; niepospolite! A to chylą się w prawo, a to są rozłożyste i zajmują pół pokoju, a to znów ażurowe i skromne w swej postaci. Zawsze bardzo urokliwe w swej niedoskonałości! Nasze.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Jedenaście par uszu słyszy dzwonek. To zaproszenie do kaplicy, w której czekają już wszyscy sąsiedzi na uroczyste wniesienie figurki Dzieciątka. Zabrzmi kolęda, z serca popłyną życzenia i umówimy się na świąteczne Nieszpory.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Dziecięcy głos szepce małemu Jezusowi, że Go kocha.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Nim w dłoniach znajdzie się opłatek, nim na Pasterce zmarzną palce nóg, przytulę się do każdego z domowników i do gości. Ktoś poda mi barszcz&#8230;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Zwykłe życie. Chciał go doświadczyć Jezus.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">1525</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Walentynki, czyli mity o zakochaniu</title>
		<link>https://catholicleaguepolonia.org/pl/family/walentynki-czyli-mity-o-zakochaniu/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Catholic League]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 01 Feb 2019 06:00:19 +0000</pubDate>
				<guid isPermaLink="false">https://catholicleaguepolonia.org/?post_type=family&#038;p=1472</guid>

					<description><![CDATA[ks.Marek Dziewiecki Niedziela Dzień Świętego Walentego już od dawna przestał być dla mnie świętem. Ludzie dojrzali kojarzą zakochanie z czułością i fascynacją drugą osobą, z marzeniem o wielkiej miłości i szczęśliwej rodzinie. Ludziom niedojrzałym zakochanie kojarzy się z „Walentynkami”, które w ostatnich latach stały się równie popularne, co banalne.]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>ks.Marek Dziewiecki Niedziela</p>
<p>Dzień Świętego Walentego już od dawna przestał być dla mnie świętem.<br />
Ludzie dojrzali kojarzą zakochanie z czułością i fascynacją drugą osobą, z marzeniem o wielkiej miłości i szczęśliwej rodzinie. Ludziom niedojrzałym zakochanie kojarzy się z „Walentynkami”, które w ostatnich latach stały się równie popularne, co banalne. Coraz częściej tego dnia „świętowane” bywa wyuzdanie i cynizm, a nie zakochanie.<br />
Obecnie dziewczęta i chłopcy zakochują się coraz wcześniej. To znak, że coraz słabsze są więzi dzieci z rodzicami. Młodzi ludzie głodni są wtedy bliskości, miłości i czułości. Właśnie dlatego tak łatwo mylą miłość z zakochaniem, z akceptacją, z naiwnością, a nawet z popędem. Dramat zaczyna się wtedy, gdy zamiast osoby z osobą spotyka się popęd z popędem, czy naiwność z pożądaniem. Zakochanie przestaje być wtedy drogą do rozwoju i radości. Przeciwnie, staje się miejscem krzywdy i poniżenia. Prowadzi do inicjacji alkoholowej, narkotykowej, seksualnej, do okrutnych krzywd, a nawet do samobójstw. Pierwsza „miłość” zamienia się w emocjonalną katastrofę i przekleństwo.<br />
Szczególnie groźnym błędem jest podejmowanie zachowań seksualnych w wieku rozwojowym, bo ich bolesne skutki pozostają zwykle do śmierci. Właśnie dlatego przed chorą seksualnością chroni ludzi młodych nie tylko Dekalog i sumienie, ale nawet kodeks karny. Gdy czynności seksualnych dopuszcza się pełnoletni chłopak wobec dziewczyny, która nie skończyła jeszcze piętnastu lat, to tak drastycznie krzywdzi on tą drugą osobę, że popełnia przestępstwo, za które grozi kilka lat więzienia.<br />
Dzień Świętego Walentego już od dawna przestał być dla mnie świętem. Jest to bowiem dzień, w którym przypominam sobie o setkach osób, które poprzez źle przeżyte zakochanie doprowadziły się do życiowych tragedii: uzależnień, chorób wenerycznych i psychicznych, ciężkich grzechów, przestępstw, stanów samobójczych. Są to osoby, które okazały się nieodpowiedzialne lub które zakochały się w kimś prymitywnym i bez sumienia. Ludzie prymitywni są świetnymi aktorami i wręcz geniuszami w wyszukiwaniu sobie kolejnych ofiar. A ktoś naiwny i zakochany staje się wymarzoną ofiarą, bo pozwala, by ktoś ją wykorzystał i wyrzucił.<br />
Najlepszą obroną przed tragediami nieświętego zakochania jest szlachetne wychowywanie samego siebie. Uczciwie przeżyte zakochanie jest potrzebną fazą rozwoju. To nie od nas zależy, kiedy i w kim się zakochamy, ale to od nas zależy, w jaki sposób się zachowujemy, w jakich środowiskach przebywamy, jakie więzi i wartości nas interesują. Jeśli jakaś dziewczyna szuka kogoś, kto będzie jej pożądał zamiast kochać, to skazuje samą siebie na okrutne krzywdy i poniżenia. Jeśli natomiast interesuje ją wyłącznie ktoś taki, kto potrafi uczciwie myśleć, dojrzale kochać i solidnie pracować, to dziewczyna ta nie pozwoli sobie na bliższy kontakt z kimś, kto nie radzi sobie z własnym popędem, emocjami czy lenistwem.<br />
Jeśli niestety dojdzie już do błędów, grzechów i poważnych krzywd w okresie zakochania, to wtedy konieczne jest natychmiastowe zerwanie toksycznych więzi, choćby wiązało się to z nieznośną tęsknotą i z wielkim bólem emocjonalnym. Następny krok to pojednanie się z Bogiem w sakramencie pokuty, przebaczenie samemu sobie bolesnej przeszłości oraz włączenie się do jakiejś grupy formacyjnej dla młodzieży czy dorosłych.<br />
Błogosławieni są ci młodzi, którzy w Boży sposób przeżywają zauroczenie drugą osobą. To dobrze, że patronem zakochanych jest święty biskup Walenty, bo szlachetne zakochanie to przecież wspólne dorastanie do miłości, czyli do świętości. Mądre dziewczęta i mądrzy chłopcy pozwalają swoim rodzicom i spowiednikom, by im towarzyszyli w tej wyjątkowo delikatnej fazie rozwoju, która zwykle decyduje o całej ich przyszłości. Mając wsparcie Boga i mądrych ludzi, dziewczęta potrafią przemieniać chłopców w książęta, czyli w takich mężczyzn, którzy traktują kobiety jak Boże Księżniczki. Z kolei szlachetni chłopcy pomagają dziewczętom cieszyć się ich kobiecym geniuszem i rozkwitać w ich arystokratycznym człowieczeństwie. Wtedy i tylko wtedy zakochanie prowadzi do świętej miłości, dzięki której kobieta i mężczyzna powracają do raju.</p>
<p>Źródło: Wiara.pl</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">1472</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Kobieta niezastąpionym darem dla ludzkości</title>
		<link>https://catholicleaguepolonia.org/pl/family/kobieta-niezastapionym-darem-dla-ludzkosci/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Catholic League]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 30 Sep 2018 21:02:45 +0000</pubDate>
				<guid isPermaLink="false">https://catholicleaguepolonia.org/?post_type=family&#038;p=1243</guid>

					<description><![CDATA[Trzydzieści lat temu – 15 sierpnia 1988 r. papież Jan Paweł II opublikował list apostolski „Mulieris dignitatem” – o godności i powołaniu kobiety. Nawiązując do wydarzeń opisanych w Księdze Rodzaju, przypomniał Boży plan]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Ks. Kazimierz Gryżenia SDB Niedziela</p>
<p>Trzydzieści lat temu – 15 sierpnia 1988&nbsp;r. papież Jan Paweł II opublikował list apostolski „Mulieris dignitatem”&nbsp;– o&nbsp;godności i&nbsp;powołaniu kobiety. Nawiązując do wydarzeń opisanych w&nbsp;Księdze Rodzaju, przypomniał Boży plan, zgodnie z&nbsp;którym kobieta wraz z&nbsp;mężczyzną „od początku” mają być „jednością dwojga”, z&nbsp;zachowaniem swej odrębności i&nbsp;autonomii, podmiotowości i&nbsp;tożsamości.</p>
<p>W latach następnych pod egidą Organizacji Narodów Zjednoczonych odbyło się wiele międzynarodowych konferencji i&nbsp;wydano wiele dokumentów poruszających problem kobiety i&nbsp;rodziny. Do najważniejszych debat należy zaliczyć konferencje: ludnościową w&nbsp;Kairze w&nbsp;1994&nbsp;r., o&nbsp;równym statusie kobiet i&nbsp;mężczyzn w&nbsp;Pekinie w&nbsp;1995&nbsp;r. oraz w&nbsp;sprawie osiedli ludzkich w&nbsp;Stambule w&nbsp;1996&nbsp;r. Podjęta tam problematyka była kontynuowana w&nbsp;Nowym Jorku odpowiednio w&nbsp;1999&nbsp;r. (Kair +5), w&nbsp;2000 (Pekin +5), w&nbsp;2001 r. (Stambuł +5) oraz w&nbsp;Amsterdamie w&nbsp;2004&nbsp;r. (Kair +10) i&nbsp;ponownie w&nbsp;Nowym Jorku w&nbsp;2005 (Pekin +10). Nie sposób także pominąć Szczytu Planowania Rodziny, zorganizowanego w&nbsp;Londynie w&nbsp;2012&nbsp;r., czy Konwencji Rady Europy o&nbsp;zapobieganiu i&nbsp;zwalczaniu przemocy wobec kobiet i&nbsp;przemocy domowej (CAHVIO), kontrowersyjnej i&nbsp;żywo dyskutowanej w&nbsp;Polsce w&nbsp;2014 i&nbsp;2015&nbsp;r. Jej ratyfikacji domagały się środowiska feministyczne i&nbsp;ugrupowania lewicowe, a&nbsp;aktu tego dokonał prezydent Bronisław Komorowski 13&nbsp;kwietnia&nbsp;2015&nbsp;r. Wydarzenie to miało miejsce niemal dokładnie w&nbsp;1.&nbsp;rocznicę kanonizacji Jana Pawła&nbsp;II, 10&nbsp;lat po jego śmierci, a&nbsp;rok 2015 uchwałą Sejmu Rzeczypospolitej był obchodzony jako Rok Jana Pawła II. Należałoby sądzić, że dziedzictwo nauczania Ojca Świętego znajdzie odzew w&nbsp;pracach parlamentu. Tak się jednak nie stało. Refleksja Papieża na temat kobiety nie była przedmiotem analiz i&nbsp;nie stanowiła punktu odniesienia ani w&nbsp;decyzjach polskich parlamentarzystów, ani w&nbsp;ustaleniach międzynarodowych gremiów, uczestników wspomnianych konferencji.</p>
<p>Można stwierdzić, że zostały zaprezentowane dwie odmienne wizje kobiety i&nbsp;rodziny. Jedna z&nbsp;nich to wizja laicko-ateistyczna, której zwolennicy odwołują się przede wszystkim do danych statystycznych, uznając je za podstawę rozstrzygania spornych kwestii, a&nbsp;każde odniesienie do prawa Bożego traktują jako nieuprawnione ograniczanie niezależności i&nbsp;swobody wyboru. Druga wizja wynika z&nbsp;metafizyczno-biblijnych twierdzeń, które określają status ontyczny kobiety, jej godność, specyficzne powołanie do miłości, wręcz geniusz. Jest ona nie tylko konkurencyjna wobec wizji poprzedniej, lecz także radykalnie różna od założeń narastającego i&nbsp;coraz bardziej widocznego na kontynencie europejskim islamu, z&nbsp;którym konfrontacja staje się codziennością. Wyznawcy islamu nie przyznają bowiem kobietom takich praw jak mężczyznom.</p>
<p>W konsekwencji można mówić o&nbsp;trzech stanowiskach dotyczących wizji kobiety i&nbsp;jej roli w&nbsp;życiu rodzinno-społecznym. Nie jest możliwe, aby przedstawić je wyczerpująco. Zasadniczym celem poniższej refleksji jest przypomnienie i&nbsp;przybliżenie treści listu apostolskiego „Mulieris dignitatem”, w&nbsp;którym autor poruszył wiele istotnych i&nbsp;ważkich problemów nie tylko z&nbsp;konfesyjnego punktu widzenia. Jego dyskurs ma bowiem charakter racjonalno-filozoficzny i&nbsp;dlatego może stanowić zasadną podstawę do dyskusji dla całej społeczności ludzkiej, a&nbsp;nie tylko jej religijnej części. Może też być wyzwaniem i&nbsp;alternatywą dla mentalności niektórych współczesnych środowisk, naznaczonych daleko idącym relatywizmem i&nbsp;subiektywizmem, a&nbsp;nawet sofistyką.</p>
<p class="styt">Równość, odmienność i&nbsp;komplementarność</p>
<p>W podjętej refleksji o&nbsp;kobiecie Jan Paweł&nbsp;II za punkt wyjścia obrał Księgę Rodzaju, której treść stała się podstawą twierdzenia o&nbsp;równości, odrębności i&nbsp;komplementarności mężczyzny i&nbsp;kobiety.</p>
<p>Bóg jako Stwórca powołał do istnienia człowieka: mężczyznę i&nbsp;kobietę. Oboje więc, mężczyzna i&nbsp;kobieta, są istotami ludzkimi, są sobie równi pod względem człowieczeństwa, równi w&nbsp;godności i&nbsp;powołaniu, w&nbsp;równej mierze są osobami (Jan Paweł II, list apostolski „Mulieris dignitatem”&nbsp;– o godności i&nbsp;powołaniu kobiety, Rzym 1988, nr 6. Dalej: MD 6). „Takożsamość” mężczyzny i&nbsp;kobiety, ich „jedność dwojga”, „relacja komunijna” nie oznacza zacierania zachodzących między nimi różnic, wręcz przeciwnie – należy dostrzegać i&nbsp;akcentować ich odrębność i&nbsp;swoistą odmienność. Ojciec Święty stwierdza: „(…) kobieta została zawierzona mężczyźnie w&nbsp;swojej kobiecej odmienności, także ze swym potencjalnym macierzyństwem. Również mężczyzna został zawierzony przez Stwórcę kobiecie. Zostali zawierzeni wzajemnie jedno drugiemu (…) aby stawać się «bezinteresownym darem» jedno dla drugiego, trzeba, aby oboje mieli poczucie odpowiedzialności za dar” (MD 14). Mężczyzna i&nbsp;kobieta nie mogą odnaleźć się w&nbsp;pełni inaczej jak tylko przez bezinteresowny dar z&nbsp;siebie samego (por. MD 10). Ich wzajemnie urzekające i&nbsp;fascynujące odrębność i&nbsp;odmienność, zarówno fizyczna, jak i&nbsp;psychiczna, domagają się komplementarności.</p>
<p>Głoszoną przez Jana Pawła II tezę komplementarności płci podjął papież Franciszek, który 17 listopada 2014&nbsp;r., gdy otwierał międzynarodową i&nbsp;międzyreligijną konferencję, zorganizowaną przez Kongregację Nauki Wiary, zdecydowanie podkreślił, że komplementarność mężczyzny i&nbsp;kobiety leży u&nbsp;podstaw małżeństwa i&nbsp;rodziny. Rodzina oparta na trwałym i&nbsp;solidarnym związku mężczyzny i&nbsp;kobiety nie jest ideologią, lecz faktem antropologicznym, dobrem naturalnym, służącym osobowemu spełnianiu się członków rodziny oraz rozwojowi różnych wspólnot i&nbsp;całych społeczeństw. Nadmienił, że taka forma wspólnego życia nie jest naznaczona wyłącznie momentami błogiej sielanki, lecz występują w&nbsp;niej także napięcia, trudności i&nbsp;kryzysy. W&nbsp;małżeństwie i&nbsp;rodzinie ścierają się i&nbsp;wzajemnie przenikają egoizm i&nbsp;altruizm, rozum i&nbsp;namiętność, cele długoterminowe i&nbsp;te, które chcemy zrealizować natychmiast. Jednak środowisko rodzinne jest najlepszym miejscem kształtowania postaw umożliwiających rozwiązywanie napięć i&nbsp;nieporozumień, szkołą szacunku wobec odmienności płci oraz sztuki życia razem. Dlatego niebezpieczna staje się rozpowszechniana „kultura tymczasowości”, która wymachuje flagą „wolności”, a&nbsp;w&nbsp;istocie przynosi dewastację duchową i&nbsp;materialną niezliczonym istotom ludzkim, zwłaszcza najsłabszym. Nie można więc&nbsp;– apelował Franciszek&nbsp;– wpaść w&nbsp;pułapkę ideologicznych koncepcji małżeństwa, wynoszących na piedestał mentalność zaspokajania chwilowych czysto subiektywnych pobudek, zachcianek i&nbsp;kaprysów (por.&nbsp;Franciszek, „Rodzina to nie ideologia”, w:&nbsp;„Nasz Dziennik”, 18 listopada 2014, s. 8; konferencja odbyła się w&nbsp;Rzymie w&nbsp;dniach 17-19 listopada 2014 r.).</p>
<p class="styt">Jezus wzorem traktowania kobiet</p>
<p>Jan Paweł II zauważa, że wzorem odnoszenia się do kobiet i&nbsp;podkreślania ich równości z&nbsp;mężczyznami w&nbsp;godności i&nbsp;powołaniu jest sam Jezus Chrystus. Stwierdza, że z&nbsp;taką opinią zgadzają się ci, którzy są nastawieni krytycznie do chrześcijańskiego orędzia. Postawa Jezusa jest tym bardziej zaskakująca, że w&nbsp;jego czasach kobieta nie cieszyła się tymi samymi prawami, które miał mężczyzna. Ten bowiem często „panował” nad kobietą, nie licząc się z&nbsp;jej godnością przewidzianą przez Boga. Jezus zaś z&nbsp;takim samym szacunkiem i&nbsp;zrozumieniem odnosił się do wszystkich kobiet: ze swego narodu i&nbsp;obcych, tych, które nie z&nbsp;własnej winy znajdowały się w&nbsp;trudnym położeniu i&nbsp;wymagały wsparcia, oraz tych, które miały niejeden grzech na swoim sumieniu. Wśród nich były kobiety dotknięte chorobą i&nbsp;niemocą, złożone gorączką, cierpiące na upływ krwi, opłakujące śmierć dziecka czy brata, jak wdowa z&nbsp;Nain czy Maria i&nbsp;Marta z&nbsp;Betanii. Były też: Samarytanka przy studni Jakubowej i&nbsp;grzesznica, która namaściła nogi Jezusa w&nbsp;domu jednego z&nbsp;faryzeuszy, Kananejka prosząca o&nbsp;uzdrowienie córki, kobieta pochwycona na cudzołóstwie, uboga wdowa, która wrzuciła do skarbony dwa pieniążki&nbsp;– było ich wiele. Jezus wiedział, co kryje się we wnętrzu każdej z&nbsp;nich, żadnej nie potępił, każdej okazał szacunek i&nbsp;cześć. One z&nbsp;kolei nie czuły się poniżone, nawet gdy poznały prawdę o&nbsp;swej grzeszności, co więcej – w&nbsp;świetle tej prawdy doznawały wyzwolenia, doświadczały akceptacji swojej osoby (por. MD 12-14).</p>
<p>Jezus Chrystus nie tylko dowartościowuje kobiety, lecz stawia je nawet w&nbsp;pozycji uprzywilejowanej w&nbsp;stosunku do mężczyzn, co ujawnia się w&nbsp;powierzeniu im ewangelicznego orędzia. Na tyle ufa grzesznej Samarytance, że powierza jej tajemnice Bożej miłości, poucza o&nbsp;życiu wiecznym, prawdziwym kulcie, jej objawia, że On sam jest Mesjaszem. Ona z&nbsp;kolei jest otwarta na Jezusowe orędzie, rozumie je, staje się nie tylko Jego uczennicą, lecz także apostołką. Głosi Chrystusa mieszkańcom Samarii tak przekonująco, że przyjmują Go z&nbsp;wiarą. Również Marta, siostra Łazarza, w&nbsp;rozmowie z&nbsp;Jezusem potwierdza jedną z&nbsp;najdonioślejszych tez chrześcijaństwa i&nbsp;wyznaje: „Ja mocno wierzę, żeś Ty jest Mesjasz, Syn Boży, który miał przyjść na świat” (J 11, 27). Kobiety w&nbsp;chwili największej próby wiary i&nbsp;wierności okazały się mocniejsze od Apostołów i&nbsp;towarzyszyły Jezusowi w&nbsp;drodze krzyżowej i&nbsp;na Golgocie (por. MD 15).</p>
<p>Jan Paweł II przytacza i&nbsp;opisuje znacznie więcej faktów, które świadczą o&nbsp;Jezusowym dowartościowaniu kobiet. W&nbsp;tym odniesieniu Jezusa do kobiet Papież znajduje potwierdzenie prawdy, że kobieta nie ustępuje mężczyźnie i&nbsp;nie może być traktowana inaczej niż on. Fakt bycia mężczyzną lub kobietą nie wnosi żadnej różnicy (por. MD 16).</p>
<p class="styt">Macierzyństwo czy dziewictwo?</p>
<p>Na tle powyższych rozważań można powiedzieć, że kobieta, zgodnie z&nbsp;zamysłem Bożym, może się w&nbsp;pełni zrealizować jako towarzyszka swego męża i&nbsp;jako matka wspólnych dzieci. Inna droga byłaby uszczupleniem jej osobowości. Jak zatem spojrzeć na problem dziewictwa i&nbsp;posłannictwa kobiety w&nbsp;życiu konsekrowanym? Czy w&nbsp;stosunku do macierzyństwa jest to uboższa forma realizacji kobiecości? Jan Paweł II nie pomija tego problemu i&nbsp;w „Mulieris dignitatem” nie mniej miejsca poświęca życiu w&nbsp;stanie dziewictwa. Podkreśla, że w&nbsp;jednym i&nbsp;drugim wymiarze powołania, czyli macierzyństwie lub dziewictwie konsekrowanym, kobieta może się zrealizować przez bezinteresowny dar z&nbsp;siebie samej.</p>
<p>W małżeństwie ten dar z&nbsp;siebie kobieta realizuje w&nbsp;oddaniu się mężczyźnie i&nbsp;otwarciu się na nowe życie. Aczkolwiek dziecko jest owocem miłości dwojga, to kobieta ma tu większy udział, jej rodzicielstwo urzeczywistnia się w&nbsp;większym stopniu. Tylko ona wchodzi w&nbsp;tę szczególną i&nbsp;niepowtarzalną relację ze swoim dzieckiem. W&nbsp;procesie rodzicielstwa mężczyzna jest niejako obok, jakby na zewnątrz. Na tym tle Papież stawia postulat, aby mężczyzna był świadom, że we wspólnym dziele rodzicielstwa zaciąga szczególny dług wobec kobiety. Przy żonie-matce mąż uczy się bycia ojcem. Kobieta nie tylko rodzi, lecz także wychowuje, jest pierwszą, która kształtuje człowieczeństwo drugiej osoby. Stąd można powiedzieć, że wkład kobiety we właściwe życie społeczne jest bezcenny i&nbsp;niczym innym nie da się go zastąpić (por.&nbsp;MD 18).</p>
<p>Dziewictwo jest inną drogą realizowania się kobiecej osobowości. Na tej drodze kobieta spełnia swą osobową wartość w&nbsp;bezinteresownym darze siebie samej dla Boga. Przez konsekrowane dziewictwo odpowiada miłością na miłość Oblubieńca-Chrystusa. Na podobieństwo „jedności dwojga” w&nbsp;małżeństwie kobieta składa Chrystusowi dar swojego życia. Tak rozumianego stanu dziewictwa nie można porównywać do bezżeństwa, w którym na pierwszym miejscu jawi się „nie” dla wspólnej drogi dwojga, lecz zdecydowane „tak” dla oddania swej osoby „dla drugiego”, to znaczy dla Chrystusa i&nbsp;innego człowieka (por. MD 20). Tak więc Jan Paweł II przyjmuje, że ewangeliczne dziewictwo nie odbiera kobiecie jej walorów. Wprawdzie rezygnuje ona, nieraz nie bez bólu, z&nbsp;małżeństwa i&nbsp;macierzyństwa w&nbsp;znaczeniu fizycznym, co jednak nie pozbawia jej możliwości, aby w&nbsp;wielorakich formach doświadczać macierzyństwa duchowego. Często wyraża się ono w&nbsp;trosce o&nbsp;najbardziej potrzebujących: chorych, niepełnosprawnych, sieroty, starców, dzieci i&nbsp;młodzież, więźniów, często ludzi „z&nbsp;marginesu”, do których nie chcą się przyznawać nawet najbliżsi. W&nbsp;obliczu każdego z&nbsp;nich kobieta konsekrowana odnajduje Jezusa, według Jego własnych słów: „Wszystko, co uczyniliście jednemu z&nbsp;tych braci moich najmniejszych, Mnie uczyniliście” (Mt 25, 40). W&nbsp;dziewictwie dla królestwa Bożego wyraża się otwartość na wszystkich ludzi, a&nbsp;zaangażowanie dla ich dobra jest realizacją wielorako pojętego macierzyństwa duchowego. Na tej podstawie Papież mówi o&nbsp;zbieżności dziewictwa kobiety niezamężnej z&nbsp;macierzyństwem kobiety zaślubionej mężczyźnie. Obydwie są zaślubione albo przez ślub czystości z&nbsp;Chrystusem, albo przez sakrament małżeństwa. Jedna i&nbsp;druga dla dobra innych składa bezinteresowny dar swojej osoby. W&nbsp;realizacji jednej i&nbsp;drugiej formy powołania spełniają się one jako kobiety. Macierzyństwo fizyczne domaga się, aby było dopełnione macierzyństwem duchowym. Kobieta nie tylko rodzi, ale też wychowuje. Wobec drugiego zadania używa się często metafory „rodzenie”. W&nbsp;tym drugim rodzeniu znaczącą rolę odgrywa kobieta niezamężna ze względu na królestwo niebieskie. Macierzyństwo duchowe staje się udziałem również kobiety w&nbsp;dziewictwie. Każdy bowiem człowiek, aby mógł żyć i&nbsp;rozwijać się jako osoba, potrzebuje tych dwóch wymiarów macierzyństwa. Bez udziału tego, co „kobiece”, nie dokona się w&nbsp;człowieku rozwój tego, co „ludzkie”.</p>
<p>Z powyższego wynika, że nieodzowne jest tworzenie atmosfery akceptacji, życzliwości i&nbsp;szacunku wobec kobiety. Każda zaś szkoda jej wyrządzona jest ciosem wymierzonym samemu sobie. Postawa pełnej afirmacji jest szlachetną nowością ewangeliczną, którą wnosi Chrystus w&nbsp;ówczesny świat, a&nbsp;chrześcijaństwo, podejmując ten program, odkrywa, ujawnia i&nbsp;wskazuje na godność kobiety, a&nbsp;równocześnie dostrzega, że w&nbsp;tym zakresie nadal ma wiele do zaoferowania współczesnej społeczności ludzkiej&nbsp;– i&nbsp;o&nbsp;tym przypomina nam święty Papież Jan Paweł II.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">1243</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Aborcji nie da się dokonać, nie ponosząc za to ceny</title>
		<link>https://catholicleaguepolonia.org/pl/family/aborcji-nie-da-sie-dokonac-nie-ponoszac-za-to-ceny/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Catholic League]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 31 Dec 2017 21:53:41 +0000</pubDate>
				<guid isPermaLink="false">https://catholicleaguepolonia.org/?post_type=family&#038;p=1374</guid>

					<description><![CDATA[Aborcja nie działa wstecz. Kobiety, które jej dokonują, często sądzą, że w ten sposób rozwiążą swój problem. Jednak aborcji nie da się dokonać, nie ponosząc za to ceny – mówił we wtorek w Sejmie Jonathan Jeffes, autor programu terapii poaborcyjnej. Spotkanie z brytyjskim psychologiem zorganizował Parlamentarny Zespół na rzecz Polityki i Kultury Prorodzinnej. W swoim [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Aborcja nie działa wstecz. Kobiety, które jej dokonują, często sądzą, że w ten sposób rozwiążą swój problem. Jednak aborcji nie da się dokonać, nie ponosząc za to ceny – mówił we wtorek w Sejmie Jonathan Jeffes, autor programu terapii poaborcyjnej. Spotkanie z brytyjskim psychologiem zorganizował Parlamentarny Zespół na rzecz Polityki i Kultury Prorodzinnej.</p>
<p>W swoim wykładzie Jonathan Jeffes wyjaśnił, że program terapii poaborcyjnej „Powrót i odnowa” realizowany jest od 1992 r., trzy razy w roku. Trwa 9 tygodni (dziewięć cotygodniowych spotkań) i jest przeznaczony dla kobiet, które doświadczyły aborcji. Przez ostatnie 20 lat wzięło w nim udział ponad 400 kobiet.</p>
<p>Prelegent przyznał, że może się wydawać dziwne, że o problemach związanych z aborcją mówi właśnie mężczyzna, ale – jak wyjaśnił – jest tak dlatego, że impulsem do rozpoczęcia prac nad podstawami kursu były jego osobiste przeżycia jako partnera kobiety, która dokonała aborcji. Istotne było także to, że o syndromie poaborcyjnym usłyszał po raz pierwszy w kościele, do którego zaczął uczęszczać w 1992 r., gdy nawrócił się na chrześcijaństwo.</p>
<p>Zdaniem Jeffesa, wiele kobiet, które doświadczyły aborcji, w bardzo silny sposób podtrzymuje w sobie myślenie o tym, co się stało. Świadomość dokonanej aborcji w bardzo istotny sposób wpływa też na ich całe życie.</p>
<div class="ramka_tresc">
<div>&nbsp;</div>
</div>
<p>„Przez te lata wysłuchałem setek historii kobiet i odnoszę wrażenie, że w dyskusji na temat aborcji ich głos jest niesłyszalny. Mamy tu do czynienia ze swego rodzaju atmosferą milczenia i tajemnicy” – zauważył, ubolewając, że rozważania w gabinetach terapeutycznych na temat syndromu poaborcyjnego nie przebijają się do debaty publicznej.</p>
<p>Zwrócił też uwagę, że dyskusja na temat aborcji mocno polaryzuje całe społeczeństwo. – Panuje zasada: kto nie jest z nami, jest przeciwko nam – dodał brytyjski psycholog.</p>
<p>Poinformował, że według statystycznych przewidywań aż 34 proc. Brytyjek dokona w swoim życiu przynajmniej jednej aborcji, a 10 proc. – więcej niż jednej. Jak stwierdził, podobne przewidywania co do kobiet w Polsce mają wynieść 20-25 proc.</p>
<p>Z kolei aż 97% aborcji w Wielkiej Brytanii dokonywanych jest po osobistej decyzji kobiety, a nie z powodu skrajnej sytuacji, w jakiej kobieta się znalazła. Aborcji dokonują kobiety wywodzące się z różnych warstw społecznych: od najlepiej uposażonych i wykształconych, po te ubogie i pochodzące z marginesu, z dużych miast i z prowincji.</p>
<p>„Ponadto aborcja nie działa wstecz. Często kobiety podejmują decyzję o aborcji, gdyż sądzą, że w ten sposób rozwiążą swój problem. Ale prawda jest taka, że gdyby tej decyzji nie podjęły, to kilka miesięcy później przyszłoby na świat dziecko. Ludzie przy aborcji myślą, że życie jeszcze się nie rozpoczęło, tymczasem tak naprawdę właśnie zostało zakończone” – tłumaczył Jeffes.</p>
<p>„Aborcji nie da się dokonać, nie ponosząc za to ceny” – dodał brytyjski psycholog.</p>
<p>Podczas terapii „Powrót i odnowa” ludzie pojawiają się rozmaite problemy, z których większość powiązana jest z depresją po aborcji. – Kobieta stara się włożyć wspomnienie całego tego zdarzenia do przysłowiowej skrzyni, zamknąć wieko, odrzucić jak najdalej od siebie i udawać, że tego nie ma – mówił prelegent.</p>
<p>Tymczasem – wskazywał Jeffes – prędzej czy później niektóre problemy, których źródłem jest dokonana w przeszłości aborcja, zaczynają powracać. Jest to głównie ukryte poczucie winy oraz żal po stracie dziecka. – A te uczucia napędzają z kolei cały szereg innych, psychologicznych i duchowych problemów, które mogą na kobietę wpłynąć tak mocno, że zacznie się czuć tak, jak gdyby przestała żyć – dodał.</p>
<p>Podał przykład jednej z kobiet, autorki książki pod znamiennym tytułem „Obudziłam się martwa”. – Ponieważ tak właśnie się poczuła po tym, jak dokonała aborcji: jak gdyby wraz z uśmierconym dzieckiem umarła część jej życia – powiedział Jeffes.</p>
<p>Jak wyjaśnił Jeffes, w programie „Powrót i odnowa”, choć w mniejszym stopniu, uczestniczą też mężczyźni, gdyż ich także dotyka problem życia po aborcji, której dokonały ich partnerki. Przechodzą przez te same procesy psychiczne. Dlatego w trakcie kursu korzystają z tego samego podręcznika, co kobiety. Do tej pory w programie wzięło udział czterdziestu mężczyzn.</p>
<p>Jonathan Jeffes to psycholog, twórca i organizator kursu terapii poaborcyjnej „Powrót i odnowa”, prowadzonego od 25 lat w parafii Św. Trójcy na Brompton w Londynie. Jest także autorem książek „Co dzieje się po aborcji?” i „Aborcja – przerwać milczenie w kościele”. Gościł już w Polsce w ub. roku z wykładami na zaproszenie Polskiego Stowarzyszenia Obrońców Życia Człowieka i Fundacji „Jeden z nas”.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">1374</post-id>	</item>
	</channel>
</rss>
