<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Sakramenty &#8211; Catholic League</title>
	<atom:link href="https://catholicleaguepolonia.org/pl/family-category/sakramenty/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://catholicleaguepolonia.org/pl/</link>
	<description>News and defending the Catholic Church</description>
	<lastBuildDate>Mon, 04 May 2020 23:07:31 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.9</generator>
<site xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">154751774</site>	<item>
		<title>Eucharystia: owoc ziemi i pracy rąk ludzkich</title>
		<link>https://catholicleaguepolonia.org/pl/family/eucharystia-owoc-ziemi-i-pracy-rak-ludzkich/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Catholic League]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 04 May 2020 23:07:31 +0000</pubDate>
				<guid isPermaLink="false">https://catholicleaguepolonia.org/?post_type=family&#038;p=2427</guid>

					<description><![CDATA[Sakrament jedności O Eucharystii nigdy zbyt wiele. To najwspanialsze, co mamy na ziemi od Boga. Bo Eucharystia do sam Bóg dający nam swoje Ciało i swoją Krew jako pokarm i napój na drodze do zbawienia. Może tym bardziej w tym trudnym dla nas czasie pandemii koronawirusa, kiedy wiele osób pozbawionych jest możliwości fizycznego udziału we [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Sakrament jedności</strong></p>
<p>O Eucharystii nigdy zbyt wiele. To najwspanialsze, co mamy na ziemi od Boga. Bo Eucharystia do sam Bóg dający nam swoje Ciało i swoją Krew jako pokarm i napój na drodze do zbawienia. Może tym bardziej w tym trudnym dla nas czasie pandemii koronawirusa, kiedy wiele osób pozbawionych jest możliwości fizycznego udziału we Mszy Świętej, należy podkreślać jej wartość, opisując kolejne jej wymiary, by ujrzeć jak wielki skarb mamy na wyciągnięcie ręki, a jak często go nie doceniamy. Aby zrozumieć, czym jest Eucharystia, musimy najpierw zrozumieć, czym jest Kościół, który ją sprawuje. Nie da się bowiem tych dwóch rzeczywistości od siebie oddzielić.</p>
<p>Eucharystia jest rozumiana przez Sobór Watykański II jako źródło i szczyt całego życia chrześcijańskiego i centrum życia Kościoła (zob. konstytucje soborowe: Lumen gentium, nr 11; Sacrosanctum Concilium, nr 10). Jan Paweł II w duchu posoborowej odnowy podkreślił wspólnotowy charakter wszystkich sakramentów, zwłaszcza Eucharystii (zob. encyklika Redemptor Hominis, nr 20). Eucharystia ma wielkie znaczenie dla teologii i życia Kościoła, dla którego jest największym skarbem. Sam Jan Paweł II, między innymi w swojej ostatniej encyklice Ecclesia de Eucharistia, wielokrotnie podkreślał jednoczącą rolę Eucharystii, która buduje jedność Kościoła, implikując także pełną komunię tych, którzy ją celebrują.<br />
Eucharystia jest źródłem i początkiem Kościoła oraz punktem kulminacyjnym jego życia. Wskazuje ona na eschatologiczny cel całego życia Kościoła i całej historii świata. Przede wszystkim Eucharystia pomaga nam zrozumieć tajemnicę nadchodzącego Królestwa oraz to, że Kościół jest wspólnotą oczekującą na jego przyjście: będzie celebrowana tylko w okresie poprzedzającym ostatnie przyjście Syna Bożego. Absolutnie i zawsze należy odnosić Eucharystię do „nieba”, które zapowiada, którego daje przedsmak, a którego jeszcze teraz nie ma.<br />
Relacja między Eucharystią a Kościołem od początku chrześcijaństwa była uważana za konstytutywną i niezbędną dla istnienia i działania Kościoła. Ciało historyczne Jezusa, Jego Ciało eucharystyczne i Kościół – Ciało Chrystusa zostały oznaczone tym samym wyrażeniem Corpus Christi, ukazując w ten sposób głębokie związki zbawczej tajemnicy działania Boga w świecie. Kościół i Eucharystia są tak ściśle powiązane, że nie można zrozumieć Kościoła bez Eucharystii ani Eucharystii bez odniesienia do Kościoła. Konsekwencją faktu, że sakramenty tworzą Kościół, jest to, że sakramentalność liturgii wyraża i tworzy rzeczywistość Kościoła jako sakramentu (zob. konstytucja Soboru Watykańskiego II Sacrosanctum Concilium, nr 6).<br />
Mierząc się z tematem Eucharystii, należy podkreślić rolę Wcielenia Słowa w zrozumieniu tajemnicy sakramentu Ciała i Krwi Chrystusa. Wcielenie otworzyło zupełnie nowy horyzont dla człowieka, aby mógł spojrzeć na otaczającą go rzeczywistość. Bóg w Jezusie Chrystusie przyjął ciało ludzkie, doświadczył śmierci krzyżowej, przezwyciężając ją,  pozostawił światu Kościół oraz jego sakramenty. Te dwie teandryczne (bosko-ludzkie) rzeczywistości można zrozumieć głębiej i poprawnie tylko w świetle Wcielenia, które jest dowodem na to, że Bóg używa tego, co skończone, aby działać ze swoją nieskończoną łaską.</p>
<p>Wcielenie daje nam również nadzieję na to, że możliwa jest jedność Kościoła, co jest dla niego wielkim zadaniem i wyzwaniem. Wcielenie stanowi podstawę istnienia i działania Kościoła, który celebruje sakramenty, zwłaszcza Eucharystię, i sam jest sakramentem dla świata, to znaczy znakiem i narzędziem jedności: jedności człowieka z Bogiem i jedność całej ludzkości. Celebrowanie Eucharystii jest jednym z głównych zadań Kościoła, który bez tego nie byłby sobą. Eucharystia jest sakramentem jedności, ponieważ łączy człowieka z Bogiem i ludzi zgromadzonych na celebracji między sobą. W Eucharystii boski element łączy się z ludzkim, Wcielenie wydarza się w namacalny sposób we wspólnocie, która karmiona Ciałem Chrystusa rozwija się i ewangelizuje, głosząc Słowo, które stanie się Ciałem w przyszłych pokoleniach.</p>
<p><strong>Owoc ziemi i pracy rąk ludzkich</strong></p>
<p>Eucharystia jest najwspanialszym z sakramentów, w których człowiek może spotkać się z Bogiem. Co więcej, może przyjąć Boga w sposób fizyczny do swojego serca, w Jego Ciele i Krwi, które stają się obecne pośród modlącej się wspólnoty w złożonych na ołtarzu darach chleba i wina. Chcę w niniejszym tekście zwrócić uwagę na słowa, które wypowiada prezbiter podczas ofiarowania darów. Słów tych zazwyczaj nie słyszymy, ponieważ wypowiadane są po cichu, podczas gdy lud wykonuje pieśń na ofiarowanie. Warto wgłębić się jednak w ich sens, bo ukazują nam, że Eucharystia nie dzieje się jedynie podczas liturgii, ale możemy ją rozciągnąć na każdy moment naszego życia, szczególnie zaś na nasze prace i obowiązki.</p>
<p>„Błogosławiony jesteś, Panie Boże wszechświata, bo dzięki Twojej hojności otrzymaliśmy chleb, który jest owocem ziemi i pracy rąk ludzkich; Tobie go przynosimy, aby stał się dla nas chlebem życia”.</p>
<p>„Błogosławiony jesteś, Panie Boże wszechświata, bo dzięki Twojej hojności otrzymaliśmy wino, które jest owocem winnego krzewu i pracy rąk ludzkich; Tobie je przynosimy, aby stało się dla nas napojem duchowym”.</p>
<p>Chleb i wino, które ofiaruje Kościół na ołtarzu są owocem ludzkiej pracy. Eucharystia nie wydarzyłaby się, gdyby nie człowiek, który poci się i wysila, by zapracować na chleb, który pozwala przeżyć, i na wino, które jako napój świąteczny wnosi radość do szarej codzienności.<br />
Pracy nie można oddzielić od życia człowieka. Jest jednym z podstawowych obowiązków każdego z nas. Jest działalnością odróżniającą człowieka od reszty stworzeń, zakłada bowiem rozumność i celowość działań. Praca jest także szczególnym powołaniem i dobrem człowieka, z którym nierozłącznie wiąże się trud. Wiele osób mówi jednak o swojej pracy, rozumiejąc ją jako przykrą konieczność &#8211; praca zabiera zdrowie, siły i najlepsze lata życia. Jednakże ludzie żyją pod nieustanną presją jej utraty. Pracę postrzega się przede wszystkim w perspektywie ekonomicznej. Jan Paweł II w encyklice Laborem exercens zwraca uwagę na coś zupełnie innego: „Praca jest dobrem człowieka &#8211; dobrem jego człowieczeństwa &#8211; przez pracę bowiem człowiek nie tylko przekształca przyrodę, dostosowując ją do swoich potrzeb, ale także urzeczywistnia siebie jako człowiek, a także poniekąd bardziej «staje się człowiekiem»” (Laborem exercens, nr 9).<br />
Praca jest czymś więcej niż tylko przetwarzaniem materii. Pierwszorzędnym jej celem jest rozwój samego człowieka. Konstytucja Soboru Watykańskiego II Gaudium et spes podkreśla, że każda praca pochodzi bezpośrednio od osoby, która odciska własne piętno na tworzonych przedmiotach, podporządkowuje je swojej woli i współdziała w doskonaleniu Boskiego dzieła stworzenia (zob. Gaudium et spes, nr 67). Praca jest także budowaniem międzyludzkiej solidarności, ponieważ jest prawdziwą współpracą ludzi. Ciekawe słowa o pracy napisał ks. Józef Tischner, posługując się analogią pracy i mowy: „Praca jest dialogiem. Ludzie, którzy pracują, rozmawiają. Praca rodzi się z rozmowy i jest jej dalszym rozwinięciem. Rozum wewnętrzny ludzkiej rozmowy jest również rozumem wewnętrznym pracy. Wewnętrzny rozum rozmowy nazywa się porozumieniem. Rozmowa dochodzi do swej istoty, gdy staje się porozumieniem. Podobnie praca. Ona również dochodzi do swej istoty, gdy staje się współpracą. Jak kłótnia jest patologią mowy, tak walka jest patologią pracy. Każde porozumienie ma w sobie coś nietykalnego, coś świętego, ponieważ odsłania prawdę o człowieku jako istocie zdolnej do miłości. Podobnie współpraca. Także w niej pali się iskra miłości” (Polski kształt dialogu, Kraków 2002, s. 277).</p>
<p>Praca ma służyć nie tylko podtrzymywaniu życia, ale także rozwijać je, nadawać mu głębszy sens. Stąd wynika, że ludzie są sobie nawzajem potrzebni. Nie pracujemy wyłącznie dla siebie, ale także dla człowieka, który jest obok, dla rodziny, rozszerzając się na naród, dla wspólnego dobra. Nasz rozwój zawdzięczamy nie tylko swojemu wysiłkowi, ale także innym ludziom. Praca jest wielką wartością człowieka i ma służyć przede wszystkim rozwojowi jego człowieczeństwa. Ma czynić jego życie sensownym. Kresem i spełnieniem pracy jest jej zbawczy charakter: „(&#8230;) winniśmy nabrać przekonania, że przez pracę składaną Bogu w ofierze człowiek łączy się z dziełem zbawczym Jezusa Chrystusa, który pracując własnymi rękami w Nazarecie, nadał pracy znamienitą godność” (Gaudium et spes, nr 67). Praca spełnia, więc nie tylko ziemskie pragnienia człowieka, ale daje nadzieje „pozaziemskie”.</p>
<p>W Piśmie Świętym praca przedstawiana jest na dwa sposoby: jako szczególne powołanie nadane człowiekowi przez Boga oraz trud nałożony na pracę jako karę za grzech. Popełnione przewinienie sprawiło, że praca została obarczona szczególną uciążliwością (zob. Rdz 3,17-19). Stopniowe uwalnianie się od winy ma dokonywać się dzięki wysiłkowi towarzyszącemu codziennej pracy człowieka.<br />
Szczególnym momentem w życiu chrześcijanina, w którym może on zobaczyć głębszy sens swojej pracy, jest Eucharystia. Konstytucja soborowa Gaudium et spes, wypowiadając się na jej temat w perspektywie nadziei, stwierdza: „Zadatek tej nadziei i pożywienie na drogę zostawił Bóg swoim w tym sakramencie wiary, w którym składniki przyrody, wyhodowane przez ludzi, przemieniają się w Ciało i Krew chwalebną podczas wieczerzy braterskiego zespolenia i przedsmaku uczty niebiańskiej” (Gaudium et spes, nr 38). Wino i chleb to więc symbole społecznej pracy człowieka. W nich łączy się wysiłek wszystkich ludzi. Praca jest źródłem i podstawą składanej podczas Eucharystii ofiary. Zbawczy charakter ludzkiej działalności staje się przez to bardziej widoczny. Bez chleba i wina nie byłoby Eucharystii, nie byłoby Zbawienia. Człowiek poprzez pracę ma udział w zbawczym planie Chrystusa.</p>
<p>Źródła:</p>
<ul>
<li>Sobór Watykański II, Konstytucja duszpasterska o Kościele w świecie współczesnym „Gaudium et spes”, Watykan 1965.</li>
<li>Jan Paweł II, Encyklika „Laborem exercens”, Watykan 1981.</li>
<li>Tischner J., Polski kształt dialogu, Kraków 2002.</li>
</ul>
]]></content:encoded>
					
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">2427</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Małżeńska więź…</title>
		<link>https://catholicleaguepolonia.org/pl/family/malzenska-wiez/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Catholic League]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 02 Nov 2019 13:28:11 +0000</pubDate>
				<guid isPermaLink="false">https://catholicleaguepolonia.org/?post_type=family&#038;p=1996</guid>

					<description><![CDATA[Jakże wielu młodych ludzi myśli sobie wychodząc z kościoła po ceremonii ślubu: &#8222;Nareszcie pobraliśmy się, cel został osiągnięty, wszystko się dokonało &#8211; teraz mamy pełne prawo do radości!&#8221; Nie rozumieją, że wszystko się dopiero rozpoczyna, że stają nie u celu, lecz w punkcie wyjścia. Nie wiedzą, że co dzień na nowo muszą zawierać małżeństwo, aby [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Jakże wielu młodych ludzi myśli sobie wychodząc z kościoła po ceremonii ślubu: &#8222;Nareszcie pobraliśmy się, cel został osiągnięty, wszystko się dokonało &#8211; teraz mamy pełne prawo do radości!&#8221;</p>
<p>Nie rozumieją, że wszystko się dopiero rozpoczyna, że stają nie u celu, lecz w punkcie wyjścia. Nie wiedzą, że co dzień na nowo muszą zawierać małżeństwo, aby rzeczywiście „stać się jednym”. Nie zdają sobie sprawy z tego, że bardzo prędko rozczarują siebie nawzajem, jeśli nie obdarzą się miłością zakotwiczoną w Bogu i przez Boga tylko &#8211; nieskończoną.</p>
<p>Gdy prowadzisz rozpędzony samochód, czy odważysz się puścić kierownicę i pedał gazu &#8211;&nbsp; &#8222;bo&nbsp; przecież już jedzie&#8217;?</p>
<p>Bez względu na to, jak długo trwa wasze małżeństwo, jeszcze nie jesteście i nie będziecie nigdy naprawdę całkowicie zjednoczeni. Trzeba wam pobierać się każdego dnia na nowo.</p>
<p>Zawrzeć małżeństwo to znaczy przyjąć się nawzajem i zjednoczyć na trzech stopniach istnienia: na poziomie spraw ciała, na płaszczyźnie życia uczuciowego i na płaszczyźnie duchowej. Nie próbuj grać roli anioła ani też zwierzęcia. Bądź człowiekiem!</p>
<p>Stół musi stać na swoich nogach, rower bez kół nie byłby rowerem, dach musi opierać się na ścianach domu, jeśli ma być pożyteczny. I ty musisz uwzględnić hierarchię wartości swojej istoty, w przeciwnym razie twoje małżeństwo nie będzie miało dobrych fundamentów i nie będzie zrównoważone. Jeśli puścisz wodze swojej miłości zmysłowej &#8211; nie możesz z niej uczynić daru dla kochanego człowieka. Jeśli to co cielesne, zmysłowe, nie będzie przepojone duchem, zwraca się zawsze ku sobie jak celowi, szuka tylko własnego zadowolenia. Jeśli chcesz kochać, musi twoje ciało być poddane duchowi, a w twojej duszy musi mieszkać Boża łaska.</p>
<p>Jedyny sens pocałunku to być znakiem miłości. W nim wyznajesz: &#8222;tęsknię za tym, by&nbsp; związać się z tobą, chcę być dla ciebie darem, chcę ci się powierzyć&#8221;. Seksualne oddanie się jest wtedy w pełni ludzkie, jeśli jest wolnym darem miłości, świadomym i dobrowolnie podjętym i otwartym dla obdarzenia się tym trzecim – dzieckiem. Ono w swej istocie wyklucza jako jedyny motyw egoistyczne nastawienie tylko na przyjemność.</p>
<p>Aby móc siebie darować, musisz się posiadać, musisz dysponować swoim ciałem, musisz rządzić swoim sercem, musisz panować swoim duchem. Nigdy nie będziesz mógł przestać zdobywać samego siebie, a to znaczy i darować się, a to znaczy właśnie kochać. Nigdy nie będzie kresu waszemu „zawieraniu małżeństwa”, waszemu pobieraniu się.</p>
<p>Nie jest łatwo nie zatrzymywać dla siebie niczego ze swego ciała, ze swego serca, ze swego ducha&#8230; Nie jest łatwo kochać naprawdę. Ale przecież macie całe wasze życie po to, by sobie wzajemnie pomagać w rozwoju miłości.</p>
<p>Odkąd natura ludzka została zraniona przez grzech, rządzi nią chęć posiadania, która popycha do tego, aby przywłaszczać sobie rzeczy i ludzi. Opiera się, gdy chcemy cokolwiek oddawać. Abyśmy się stali zdolni do miłości, niezbędna stała się nam łaska odkupienia. &nbsp;</p>
<p>Zawsze w jakimś zwrotnym punkcie twojej miłości pojawi się krzyż. Z tego krzyża wezwie cię Chrystus do zjednoczenia z sobą. Gdy uda ci się obumrzeć sobie, wstąpisz z Nim w Jego śmierć, a On zabierze cię w swoje Zmartwychwstanie. Wiele spotkasz w swym życiu ludzkich par idących ręka w rękę &#8211; bo ciała łatwo znajdują się nawzajem.</p>
<p>Znacznie rzadziej będziesz mógł spotkać takie, które kroczą przez życie związane sercem &#8211; bo o wiele trudniej jest zachować wzajemną czułość i serdeczność. Bardzo rzadko spotkasz parę ludzką, związaną najgłębiej &#8211; bo tylko niewielu umie osiągnąć małżeństwo dusz. Związane węzłem małżeńskim dusze ludzkie to te, które przeżywają wspólnie myśli, uczucia, wrażenia, wszystko czym życie darzy, wszystkie wahania, żale, plany, marzenia, radości, rozczarowania &#8211; całe wasze życie wewnętrzne i wasze dojrzewanie w najgłębszym zaufaniu. To dusze, które czerpią ze źródła „wody żywej” i umocnione tą łaską rozeznają swe decyzje umysłem prawym uformowanym na prawdzie Ewangelii i pełnienie woli Bożej jest dla nich normą najwyższą.</p>
<p>Zaślubione dusze kierujące się tą samą drogą służą braciom, razem spotkają Boga &#8211; na kształt dwu złożonych do modlitwy dłoni.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">1996</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Siedem zasad pokonania małżeńskiego kryzysu</title>
		<link>https://catholicleaguepolonia.org/pl/family/siedem-zasad-pokonania-malzenskiego-kryzysu/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Catholic League]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 01 Sep 2019 05:01:39 +0000</pubDate>
				<guid isPermaLink="false">https://catholicleaguepolonia.org/?post_type=family&#038;p=1951</guid>

					<description><![CDATA[Szczęśliwe małżeństwa nie są dziełem przypadku, ani też dobrze dobranych osób, czy też pomyślnie rozwijających się okoliczności. Szczęśliwe małżeństwa są rezultatem mocnego zaangażowania się małżonków i trudnej pracy nad sobą samym. Złe chwile, frustracje, zmęczenie i tzw. &#8222;ciche dni&#8221; uderzają w każdy związek małżeński. W nim bowiem zachodzą najbardziej złożone reakcje jakie mogą zaistnieć pomiędzy [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Szczęśliwe małżeństwa nie są dziełem przypadku, ani też dobrze dobranych osób, czy też pomyślnie rozwijających się okoliczności. Szczęśliwe małżeństwa są rezultatem mocnego zaangażowania się małżonków i trudnej pracy nad sobą samym. Złe chwile, frustracje, zmęczenie i tzw. &#8222;ciche dni&#8221; uderzają w każdy związek małżeński.</p>
<p>W nim bowiem zachodzą najbardziej złożone reakcje jakie mogą zaistnieć pomiędzy mężczyzną i kobietą. To czasem powoduje powstawanie konfliktów i ewentualnych kryzysów małżeńskich.</p>
<p>Istnieją jednak sytuacje w których taki trudny okres może odegrać pozytywną rolę. Dlaczego? Pan Bóg chce, żeby małżeństwo i rodzinne relacje układały się zgodnie z Jego wolą &#8211; to jest zgodnie z obiektywnym stanem rzeczy, z obiektywnym porządkiem stworzenia. Gdy tego zabraknie np. w przypadku, gdy małżonkowie stosują środki antykoncepcyjne (co jest niezgodne z obiektywnym porządkiem stworzenia ), Pan Bóg może odmówić im swojej pomocy i dopuścić do konfliktu i kryzysu, aby w ten sposób doszli do uznania swojego błędu.</p>
<p>&#8222;Poznacie Prawdę i Prawda was wyzwoli&#8221; &#8211; naucza Chrystus. Do prawdy, do obiektywnego stanu rzeczy dochodzi się nieraz po trudnych i często zawiłych drogach. Tam, gdzie jest niewiedza i nieświadomość grzechu i kary- dopusty Boże mają doprowadzić do prawdy i poczucia własnej grzeszności. Dla wielu więc małżeństw konflikty i kryzysy mogą mieć charakter zbawczy. Czy jednak one umocnią ich związek czy też doprowadzą do jego rozbicia to już zależy od tego jak oboje małżonkowie rozpoznają Boże pouczenia, którymi Stwórca przypomina o swej tęsknocie za synem lub córką, którzy pobłądzili…</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Co należy czynić? Jak postępować w przypadku ewentualnego konfliktu czy kryzysu?</p>
<p>&nbsp;Przedstawione poniżej zasady pomagają nam pokonać kryzys o ile będą stosowane przez oboje małżonków.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>I Zasada</strong></p>
<p>Pamiętać o przysiędze małżeńskiej</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Mąż i żona kiedyś publicznie i dobrowolnie ślubowali, że będą z sobą aż do końca, w złej i dobrej doli. Samo myślenie o możliwości rozwodu jest zdradą wobec Boga, wobec ludzi i siebie samych. Kościół uczy, że ktokolwiek, zawierając małżeństwo, dopuszcza możliwość rozwodu , zawiera swoje małżeństwo nieważnie. W takiej sytuacji jest ono nieważne od samego początku. Jest smutną prawdą, że coraz więcej ludzi wchodzi w związek małżeński, właśnie z taką rozwodową mentalnością.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>lI Zasada</strong></p>
<p>Przeprowadzić rachunek sumienia</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Spojrzeć na swoje małżeństwo krytycznie, spróbować dostrzec co w nim jest wadliwego? Jak wygląda ono na tle Prawdy. Jest ona wyrażona w prawie naturalnym, a także w nauczaniu Chrystusa tak jak przedstawia ją i naucza Kościół.</p>
<p>Czy znamy naukę Kościoła odnośnie do etyki seksualnej, praw, obowiązków małżeńskich itp.?</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>III Zasada</strong></p>
<p>Wprowadzić rozróżnienie między Miłością jako postawą ducha, sterującego sferą psychiki i ciała, a pospolitym stwierdzeniem, że miłość to tylko uczucie lub co gorzej seks.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Najbardziej zaszczytną i wyróżniającą cechą naszego człowieczeństwa jest posiadanie wolnej woli. Miłość jest aktem tej wolnej woli. Wola i rozum są aktem ludzkiego ducha, stąd miłość ma charakter duchowy. Uczucia zaś są aktami umieszczonymi w sferze psychiki, to jest tam, gdzie również funkcjonuje temperament, pamięć, wyobraźnia itd. Uczucia są zmienne, często wymykają się spod naszej kontroli i nieraz trudno je opanować. Są bowiem pod ciągłym wpływem różnych czynników zewnętrznych i wewnętrznych. Jak barometr przesuwają się raz w górę, raz w dół. Mają na nie wpływ różnorodne czynniki, stan zdrowia, hormony, trudy życia, nastroje i emocje.</p>
<p>Trwałość małżeństwa często wymaga ponawiania aktu naszej woli, ponawiania tego niezmiennego wyboru i wyrobienie w sobie dystansu do zmieniających się uczuć i nastrojów.</p>
<p>Mogą nadejść takie chwile, kiedy związek uczuciowy pomiędzy mężem i żoną ulegnie zachwianiu. To jednak wcale nie jest powodem do rozwodu. Choćby w danej chwili osoba męża czy żony była nam niemiła, to jednak człowiek przez akt woli może pozostać niezmienny w swoim wyborze i nadal trwać w związku małżeńskim. Bóg wysoko ceni wierność, gdyż jest ona Jego przymiotem.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>IV Zasada</strong></p>
<p>Uczynić ze swojej rodziny sprawę najważniejszą</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Zawsze rodzina powinna być sprawą priorytetową, najważniejszą, a już szczególnie w czasie kryzysu. Po Bogu żona, czy mąż musi być najważniejszą osobą. Wszyscy inni: rodzice, rodzeństwo, praca, kariera zawodowa, a nawet działalność społeczna jest sprawą drugorzędną. Kryzysy właśnie mają często miejsce wtedy, gdy dla któregoś z mał­ żonków rodzina nie była sprawą najważniejszą.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>V Zasada</strong></p>
<p>Zmienić siebie, a nie współmałżonka</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Zacząć od siebie. Taka zmiana jest bardzo &#8222;zaraźliwa&#8221; i wcześniej czy później druga strona musi zareagować. Przerzucanie winy na drugą stronę i wzajemne oskarżanie siebie doprowadzi tylko do rozwodu. Energia, która powinna być zużyta na pokonanie kryzysu i bezpieczne przejście przez &#8222;czas próby&#8221; zostaje bezużytecznie spalona na niepotrzebne kłótnie, utarczki i wzajemne oskarżenia się.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>VI Zasada</strong></p>
<p>Przebaczać i prosić o przebaczenie</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Nikt nie może powiedzieć, że nigdy nikomu nie wyrządził krzywdy. Wszyscy jesteśmy grzesznikami i wszyscy potrzebujemy przebaczenia. Przebaczenie powinno być esencjonalną cechą małżeństwa. Mamy zawsze przebaczać i sami prosić o przebaczenie. Gdy tego nie ma, dalsze życie w małżeństwie staje się niemożliwe.</p>
<p>Przebaczenie jest aktem woli i jest wymogiem koniecznym do osiągnięcia pełnego wymiaru miłości, która wszystkiemu wierzy i we wszystkim pokłada nadzieję. Prze­ baczenie to ciągła gotowość do wyciągnięcia ręki w sytuacji gdy brat lub siostra w wierze stanęli na krawędzi samo zranienia. Grzech bowiem rani najbardziej grzeszącego, a często też i tych co z nim żyją. Jednak tylko przebaczenie pozwalające na dokonanie przywrócenia początkowego zaufania osobie, która zawiniła może uleczyć zadane rany. Minione wydarzenia będą czasem powracały w pamięci i to może wywoływać cierpienie. Ma w nas jednak być gotowość do przebaczenia 77 razy. Pamiętajmy o tym największym przebaczeniu, które wypowiedział Jezus z krzyża: &#8222;Ojcze przebacz im&#8221;. To co się stało, nie powinno oddziaływać na to, co się aktualnie dzieje.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>VII Zasada</strong></p>
<p>&#8222;Bez Boga ani do proga&#8221;, &#8222;Bez Bożej pomocy na nic stawać o północy&#8221; &#8211; mówią nam stare polskie przysłowia. W Starym Testamencie czytamy: &#8222;Jeżeli Pan Bóg domu nie zbuduje, na próżno się trudzą ci, którzy go wznoszą&#8221;.</p>
<p>Tę prawdę Starego Testamentu potwierdza sam Chrystus mówiąc: &#8222;że beze mnie nic dobrego uczynić nie możecie&#8221;.</p>
<p>Wszyscy potrzebujemy Bożej pomocy. A jak ją uzyskać, jeżeli nie przez modlitwę?</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Opr. RH</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">1951</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Z nadzieją w przyszłość – homilia abp Mareka Jędraszewskiego</title>
		<link>https://catholicleaguepolonia.org/pl/family/z-nadzieja-w-przyszlosc-homilia-abp-mareka-jedraszewskiego-2/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Catholic League]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 05 Feb 2018 03:11:43 +0000</pubDate>
				<guid isPermaLink="false">https://catholicleaguepolonia.org/?post_type=family&#038;p=1321</guid>

					<description><![CDATA[Chrześcijańskie spojrzenie na przyszłość ma być pełne ufności i nadziei – mówił podczas Wigilii Paschalnej w Katedrze Wawelskiej abp Marek Jędraszewski. W wygłoszonej homilii metropolita przypomniał, że skazanie Chrystusa na śmierć na krzyżu było kumulacją całego ludzkiego zła, bo stanowiło odrzucenie Boga, który jest miłością. – Ale kiedy odrzuca się Boga to człowiek nie widzi [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Chrześcijańskie spojrzenie na przyszłość ma być pełne ufności i nadziei – mówił podczas Wigilii Paschalnej w Katedrze Wawelskiej abp Marek Jędraszewski.</p>
<p>W wygłoszonej homilii metropolita przypomniał, że skazanie Chrystusa na śmierć na krzyżu było kumulacją całego ludzkiego zła, bo stanowiło odrzucenie Boga, który jest miłością.</p>
<div class="col-md-8">
<div class="article article-social-btn">
<div class="row gap-bottom no-pad">
<div class="col-md-12">
<figure><figcaption class="figure-caption text-center"><i class="fa fa-camera"></i></figcaption></figure>
</div>
</div>
<p>– Ale kiedy odrzuca się Boga to człowiek nie widzi już sensu swego życia, to życie jawi mu się niejako jeden wielki absurd, bo jest skazane na nieuchronność przemijania, a samo przemijanie wypełnione jest doświadczeniem jakże często nienawiści i zła.</p>
<p>Arcybiskup dodał jednak, że z tym złem i rozpaczą zmaga się nadzieja, którą przynosi zmartwychwstały Chrystus – Bóg z Nami. Przypomniał, że Bóg – Emmanuel był z człowiekiem zarówno kiedy stwarzał wielki świat i zachwycił się jego pięknem, jak i kiedy przeprowadził lud izraelski przez Morze Czerwone.</p>
<p>– W świetle Chrystusowego zmartwychwstania inaczej też rysuje się przed bieżącymi chrześcijanami ich teraźniejszość, która zaczęła się w chwili przyjęcia przez nich sakramentu chrztu św. – mówił arcybiskup. Tłumaczył, iż ta chrześcijańska teraźniejszość jest związana z udziałem w zmartwychwstaniu Chrystusa i otrzymaniem nowego życia.</p>
<p>– A jeżeli taka ma być teraźniejszość życia chrześcijańskiego to nie dziwmy się , że spojrzenie na przyszłość ma być pełne ufności i nadziei. (…) W przyszłość, którą stanowi życie Kościoła z pokolenia na pokolenie. Na taką przyszłość patrzymy z ufnością mocą wiary. Właśnie dlatego, że na mocy sakramenty chrztu rodzą się coraz to nowe pokolenia chrześcijan wpisane w śmierć i zmartwychwstanie zwycięskiego Pana.</p>
<p>A to uczestnictwo w nowym życiu dzięki zmartwychwstaniu Chrystusa, jak podkreślił metropolita, za chwilę zostanie potwierdzone przez odnowienie przyrzeczeń chrzcielnych.</p>
<p>– My wszyscy po raz kolejny odnowimy nasze przyrzeczenia z chrztu św., by na nowo podjąć to, do czego zobowiązaliśmy się w chwili, gdy zostaliśmy włączeni w święty, katolicki i apostolski Kościół. Po raz kolejny wyrzekniemy się złego ducha i wyznamy wiarę w Boga w Trójcy Świętej Jedynego, w Kościół, obcowanie świętych, odpuszczenie grzechów, zmartwychwstanie ciała i w życie wieczne.</p>
<p>Metropolita zakończył homilię cytatem z „Wigilii Wielkanocnej 1966″ abpa Karola Wojtyły:</p>
<p>„Jest taka Noc, gdy czuwając przy Twoim grobie, najbardziej jesteśmy Kościołem -/ jest to noc walki, jaką toczy w nas rozpacz z nadzieją:/ ta walka wciąż się nakłada na wszystkie walki dziejów,/ napełnia je wszystkie w głąb” – nasza Wielka Noc, podczas której dzięki Duchowi Świętemu odrzucamy rozpacz, a wzrastamy w wierze, nadziei i miłości.”</p>
<p>Obchody Wigilii Paschalnej liturgicznie należą do Niedzieli Zmartwychwstania i są najważniejszym czasem w roku. Liturgia Wigilii Paschalnej składa się z czterech części, wszystkie one obfitują w symbole, które mają pomóc w przeżywaniu tej najważniejszej tajemnicy naszej wiary – zmartwychwstania Chrystusa. Pierwszą część stanowi liturgia światła, która rozpoczyna się przed kościołem. Tam celebrans poświęca ogień, od którego odpala się Paschał – symbol Chrystusa – Światłości świata oraz inne świece, przyniesione przez wiernych. Z tym światłem uczestnicy liturgii wkraczają do ciemnej świątyni na znak przejścia z ciemności do światła.</p>
<p>Drugą częścią liturgii Wigilii Paschalnej jest liturgia słowa. W tym dniu jest ona wyjątkowo rozbudowana. W pełnej wersji składa się z dziewięciu czytań, które mówią o najważniejszych i największych dziełach Boga w dziejach ludzkości od stworzenia świata po zbawienie człowieka. Po czytaniach następuje Ewangelia głosząca zmartwychwstanie Chrystusa. Tę część kończy homilia.</p>
<p>Trzeci element to liturgia chrzcielna. To wtedy, po odśpiewaniu Litanii do Wszystkich Świętych na znak jedności Kościoła, następuje odnowienie przyrzeczeń chrzcielnych – wyznanie wiary w Trójjedynego Boga i wyrzeczenie się szatana i grzechu.</p>
<p>Ostatnią część stanowi liturgia eucharystyczna, która zasadniczo nie różni się od normalnej Mszy św. Na zakończenie obchodów Wigilii Paschalnej odbywa się procesja rezurekcyjna – wyście z Najświętszym Sakramentem na ulice, by ogłosić światu, że Chrystus żyje!</p>
</div>
</div>
</div>
]]></content:encoded>
					
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">1321</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Papież podniósł poprzeczkę /Wiara.pl/</title>
		<link>https://catholicleaguepolonia.org/pl/family/papiez-podniosl-poprzeczke-wiara-pl/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Catholic League]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 03 Jan 2017 23:07:32 +0000</pubDate>
				<guid isPermaLink="false">https://catholicleaguepolonia.org/?post_type=family&#038;p=1429</guid>

					<description><![CDATA[FOTO GOŚĆ Ks. Przemysław Drąg jest doktorem prawa kanonicznego. Studiował też w Papieskim Instytucie Studiów nad Rodziną i Małżeństwem w Rzymie. Pochodzi z diecezji rzeszowskiej. O sporach wokół papieskiego nauczania o rodzinie, o drodze rozeznawania i prorockiej wizji Franciszka mówi ks. dr Przemysław Drąg]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<header class="entry-header"></header>
<div class="entry-content">
<p>FOTO GOŚĆ</p>
<div class="doc-gallery">
<div class="doc-gallery__content"><span class="cm-i-p"><strong>Ks. Przemysław Drąg jest doktorem prawa kanonicznego. Studiował też w Papieskim Instytucie Studiów nad Rodziną i Małżeństwem w Rzymie. Pochodzi z diecezji rzeszowskiej.</strong><br />
</span></div>
</div>
<div class="txt__wrapper">
<div class="txt__content">
<div class="txt__lead">
<p>&nbsp;</p>
<p>O sporach wokół papieskiego nauczania o rodzinie, o drodze rozeznawania i prorockiej wizji Franciszka mówi ks. dr Przemysław Drąg, dyrektor Krajowego Ośrodka Duszpasterstwa Rodzin.</p>
</div>
<div class=" wiara2015_advert wp-has-title">&nbsp;</div>
<div class=" txt__rich-area">
<p class="gn_subtitle"><strong>Jacek Dziedzina: Adhortacja o rodzinie „Amoris laetitia” papieża Franciszka ułatwiła czy utrudniła Księdzu pracę?</strong></p>
<p><strong>Ks. dr Przemysław Drąg</strong>: Z jednej strony ułatwiła, z drugiej utrudniła. Ułatwiła, bo synod, którego owocem jest ten dokument, został oparty na mocnych ankietach, wcześniej przeprowadzonych w diecezjach, a tym samym na nowo naświetlił sytuację rodziny w Kościele. My w Polsce dotąd patrzyliśmy na duszpasterstwo rodzin z perspektywy: jest nieźle, nie ma za bardzo czego zmieniać i czym się przejmować. A teraz widzę, że wielu biskupów pyta, co możemy zmienić, dlaczego jest tak, jak jest. W tym sensie dokument ułatwił mi pracę, bo pojawiła się pewna płaszczyzna, na której wszyscy zgodnie uznali, że skoro papież Franciszek kładzie tak mocny nacisk właśnie na rodzinę i pokazuje ją w wielu różnych kontekstach, to my też chcemy coś z tym zrobić. Z drugiej strony adhortacja tę pracę utrudniła, bo papież na pewno postawił przed nami – kapłanami, biskupami, ale też świeckimi – bardzo wymagające zadania.</p>
<p class="gn_subtitle"><strong>Przed synodem niektórzy krytykowali tę metodologię rozeznania sytuacji poprzez ankiety – mówili, że to socjologizowanie problemów moralnych.</strong></p>
<p>To nie była ścisła ankieta socjologiczna, tylko próba ogólnego zorientowania się w sytuacji rodziny. Owszem, w pewnym momencie pojawiła się groźba, zwłaszcza podczas drugiego synodu, że skoro naświetlona sytuacja jest tak beznadziejna, to być może – tu był taki duży pytajnik – warto coś zmienić w doktrynie Kościoła.</p>
<p class="gn_subtitle"><strong>I krytycy uznali, że w efekcie sama adhortacja uległa takiej właśnie presji „rzeczywistości”. Podziela Ksiądz ten pogląd?</strong></p>
<p>Nie, jestem przeciwny takim opiniom, ponieważ wyraźnie widać, że „Amoris laetitia” jest mocno oparta na fundamencie biblijnym. Adhortację czyta się często bardzo powierzchownie, a papież bardzo jasno stawia pewne wytyczne i mówi do kapłanów: musicie podnieść swoje kwalifikacje.</p>
<p>Po drugie: w każdej parafii musi być duszpasterstwo rodzin, które nie jest czymś zewnętrznym, ale istotowym duszpasterstwem parafii. Teraz ksiądz nie może powiedzieć, że jego to nie interesuje. Ma w ręku dokument, który jasno mówi mu, że ma prowadzić takie duszpasterstwo. Jest to jakaś trudność, bo trzeba podnosić kwalifikacje księży, trzeba być bliżej ludzi, nie można się już zamknąć. Być może dla wielu kapłanów to będzie problem. Niestety, niektórzy boją się pracować z małżeństwami. Bo wchodzą kwestie etyki seksualnej, codzienne problemy, których my, księża, możemy nie rozumieć.</p>
<p>Po AL duszpasterstwo rodzin nigdy już nie będzie takie samo, bo to jest potężne wyzwanie, które papież przed nami stawia: doktryna pozostaje niezmieniona, ale zapomnijcie o pewnych starych działaniach, zapraszam was do czegoś zupełnie nowego. A w sumie nie jest to aż tak zupełnie nowe. To powrót do tego, że pracuje się nie z masą, ale z konkretną rodziną, człowiekiem. Pod tym względem adhortacja ta jest nieoceniona dla duchowości małżeńskiej, prowadzenia, rozeznania, budowania relacji. Rodziny mają dawać świadectwo. Papież mówi, że teraz to one mają stać się pierwszymi „duszpasterzami” innych rodzin. To są wyzwania, które ciągle jeszcze nie są rozumiane przez wielu księży.</p>
<p class="gn_subtitle"><strong>Dla innych jednak trudnością jest nie tyle konieczność podnoszenia kwalifikacji, ile to, że po AL nie mają jasnego kryterium rozeznawania (na które papież kładzie nacisk), czy i kiedy mogą dopuścić osoby żyjące w powtórnych związkach do Komunii św. Mówią: no dobrze, rozeznajemy, proces trwa, ale ostatecznie jakie jest kryterium dopuszczenia do Komunii?</strong></p>
<p>Owszem, to jest sprawa problematyczna, tutaj nie ma jasnych kryteriów. Dlaczego ich nie ma? Papież ich nie chciał. Ja byłem na synodzie biskupów w Rzymie i w pewnym momencie wyszła pisemna propozycja niektórych ojców synodalnych, gdzie były podane kryteria pozwalające dopuścić osobę żyjącą w nowym związku do Komunii św.: droga pokuty, ileś lat od rozpadu pierwszego związku, naprawa relacji ze współmałżonkiem, zadbanie o dzieci i finansowo, i emocjonalnie itd. Dodatkowo przejście przez pewien cykl katechez, spotkań itd. Natomiast Ojciec Święty powiedział: nie, skoro mówię o rozeznawaniu indywidualnym, to nie dajemy nowych norm generalnych.</p>
<p class="gn_subtitle"><strong>Nowa norma wprowadziłaby dużo większe zamieszanie, bo zaczęłyby się żądania różnych osób uznających, że już spełniają kryteria?</strong></p>
<p>Na pewno tak. To poszłoby znowu „pod linijkę”: mam pewną normę, stawiam sito, kto przejdzie, może przystąpić, a kto nie przejdzie – nie. A tymczasem przychodzi człowiek, spowiada się i pyta, co ja mogę mu zaproponować i co powiedzieć. To jest najtrudniejsze do zrozumienia przez kapłanów i najtrudniejsze do realizacji. Cały ciężar odpowiedzialności spada na mnie jako na spowiednika. Ja w swoim sumieniu muszę rozważyć, czy sytuacja tej konkretnej osoby pozwala jej na pełne zbliżenie się do Chrystusa i przyjęcie Komunii św., czy też nie.</p>
<p class="gn_subtitle"><strong>A jest w ogóle możliwa sytuacja, że osoba pozostająca w obiektywnej sytuacji grzechu – jak mówi o tym papież w adhortacji – znajduje się jednocześnie w okolicznościach, które zmniejszają jej odpowiedzialność do tego stopnia, że może przystąpić do Komunii św.?</strong></p>
<p>Papież mówi, że nie zmieniamy tego, co Kościół wypracował, ale my jako spowiednicy musimy się z tym zmierzyć, żeby dobrze rozeznać te sytuacje i poprowadzić tych ludzi do prawdziwego nawrócenia.</p>
<p class="gn_subtitle"><strong>Nie jest to obniżenie poprzeczki dla penitentów?</strong></p>
<p>Nie, to podwyższenie poprzeczki, głównie dla spowiedników, ale też dla penitentów. Penitent w konkretnej sytuacji też ma przyjść i zapytać kapłana, czy to jego pragnienie Komunii nie jest jeszcze za „niskie”, czy nie powinien przejść pewnej drogi. I to jest dla mnie trudność, że papież nie powiedział, że przy takim rozeznawaniu trzeba przejść jakieś konkretne katechezy, spotkania, pokutę. Papież mówi w ten sposób: ja wam, kapłanom, ufam, że będziecie w stanie rozeznawać i pomagać. Weźmy taki przykład: ona jest po rozwodzie, żyje ze swoim partnerem, zaczyna się w niej dokonywać pewna przemiana duchowa, nawrócenie, próbuje ciągnąć za sobą partnera, który absolutnie nie jest gotowy, żeby razem zbliżyli się do Kościoła. Widzę, że ona jest gotowa, wie, co chce zrobić poprzez przyjęcie Komunii św., ale jego to nie interesuje.</p>
<p class="gn_subtitle"><strong>W „Familiaris consortio” była jednak norma, która pozwalała spowiednikowi dopuścić do Komunii takie osoby, które będą żyć jak brat i siostra, nie jak małżonkowie. To było konkretne kryterium, które w konfesjonale pozwalało właśnie rozeznać. Tutaj tego nie ma.</strong></p>
<p>Spowiednik może powiedzieć do nich: ja rozeznaję, że w tej sytuacji waszego związku jest konieczne, byście zaczęli wstrzemięźliwość seksualną. To pozwoli wam zbliżyć się do Boga, pozwoli spojrzeć czystymi oczami na siebie nawzajem. Tego też nie należy przekreślać. To nie jest tak, że nagle ktoś przyjdzie do spowiedzi, kapłan popatrzy głęboko w oczy, „rozezna” i powie: możecie przyjąć Komunię. Rozeznanie ma być przejściem z tym człowiekiem pewnej drogi wiary. I być może na tej drodze jako spowiednik powołam się na FC, wiedząc, że jest to norma Kościoła wypracowana przez wiele wieków i przynosząca konkretne owoce. Możliwe, że zachęcę do powrotu do męża, żony, uznam, że w ich sytuacji warunkiem do tego, aby przyjęli Komunię św., jest abstynencja seksualna, przejście przez formację, katechezę itd. Tym, który ma decydować o zdolności penitenta do przyjęcia Komunii św., jest spowiednik. I tego się nie da ominąć.</p>
<p class="gn_subtitle"><strong>Czy to w praktyce nie grozi tym, że ktoś zechce w ten sposób szukać „do skutku” usprawiedliwienia swojej sytuacji nieregularnej i „właściwego” spowiednika?</strong></p>
<p>Takie niebezpieczeństwo istnieje. Ale niebezpieczeństwo byłoby większe, gdyby powstała nowa „linijka”, norma określająca, kiedy dopuścić do Komunii osoby w nowych związkach. Dlaczego? Boję się, że mielibyśmy do czynienia z ogromną liczbą małżeństw nieważnych. Bo część ludzi zakładałaby: jak nam nie wyjdzie, to się rozwiedziemy, wejdziemy w nowy związek, przejdziemy drogę pokuty i wrócimy do sakramentów. Natomiast przy rozeznawaniu ryzyko też jest, ale mniejsze. W wychowaniu ryzyko jest konieczne. I myślę, że papież bierze to pod uwagę. Mamy doprowadzić do tego, żeby ten człowiek nie żył tylko dla normy, ale dla autentycznego spotkania z Jezusem Chrystusem. I spowiednik będzie miał olbrzymią odpowiedzialność, żeby stwierdzić, czy ta osoba naprawdę chce spotkać Jezusa Chrystusa, czy też chce Komunii św. na zasadzie usprawiedliwienia swoich kroków.</p>
<p class="gn_subtitle"><strong>Pokazanie, co jest normą, ma też rolę wychowawczą.</strong></p>
<p>Te normy zostały niezmienione, ale w prawie zawsze są pewne wyjątki. Prawo będzie zawsze starało się opisywać pewną sytuację ogólną, idealną. Wyjątki są nie po to, by podważyć prawo, ale żeby prawo mogło w pełni służyć człowiekowi. Papież odwołuje się do tego, że najwyższym prawem w Kościele jest zbawienie człowieka. I moje spotkanie jako grzesznika ze spowiednikiem ma prowadzić do tego, by spowiednik pomógł mi odnaleźć drogę do Chrystusa. I być może taką drogą będzie abstynencja seksualna, być może będzie stwierdzenie: rozstań się ze swoją partnerką, wróć do żony, do męża.</p>
<p>To rozeznawanie nie prowadzi nas tylko jedną ścieżką – ja cię rozumiem, przytulam, idź sobie do Komunii św. Nie, w zamyśle papieża rozeznawanie ma prowadzić do tego, żeby ten człowiek naprawdę zrozumiał, w jakiej sytuacji jest, zrozumiał swoją relację do Pana Boga, do człowieka i zaczął naprawiać to po bożemu. I czasem będzie wymagało to powiedzenia: przestań z tą kobietą, z tym mężczyzną współżyć.</p>
<p>Wbrew pozorom, zamiast podawać „łatwe i proste rozwiązania” – choć one nigdy już nie są łatwe i proste – Ojciec Święty otwiera przed spowiednikami olbrzymie możliwości, które wymagają ogromnego zaangażowania nas jako kapłanów w wejście, zrozumienie i poprowadzenie tego człowieka. To prowadzenie nie zakłada, że na końcu na pewno będzie Komunia św. Być może spowiednik powie: musisz przejść drogę wiary, uważam, że nie jesteś jeszcze gotowy do przyjęcia Komunii św.</p>
<p class="gn_subtitle"><strong>Papież mówi o stopniowalności stosowania prawa. Ksiądz jako spowiednik nie ma z tym problemu w sytuacjach tzw. nieregularnych?</strong></p>
<p>Inna będzie odpowiedzialność człowieka, który jest dzieckiem alkoholika, sam też jest alkoholikiem i w rozpaczy, uciekając przed czymś, podjął próbę życia w małżeństwie. Inna jest sytuacja osoby, która przeszła formację w jakimś ruchu kościelnym i jest całkowicie świadoma – wtedy mam prawo wymagać od niej trochę więcej. To jest kapitalna wizja Franciszka, zgodna z tym, co robił Jezus Chrystus, natomiast bardzo trudna do zrealizowania, stawiająca mocno na odpowiedzialność i kapłana, i penitenta. Na Zachodzie często 99 proc. ludzi idzie do Komunii św., choć wcześniej w ogóle się nie spowiadali przez długie miesiące czy lata. Franciszek mówi: skończmy z tym i zacznijmy teraz każdego z tych ludzi pytać o jego relację z Jezusem Chrystusem.</p>
<p class="gn_subtitle"><strong>I zaznacza wyraźnie, że to nie może być podstawą roszczeń do prawa do Komunii.</strong></p>
<p>Papież mówi także do spowiedników: uważajcie, żeby jakieś względy materialne, emocjonalne nie skłaniały was do tego, żeby zbyt łatwo rozgrzeszać i zezwalać na Komunię. On ma tego świadomość, a jednocześnie jako dobry pasterz mówi: chcę zaryzykować.</p>
<p class="gn_subtitle"><strong>To wizja, do której nie dorastamy?</strong></p>
<p>Myślę, że tak. W pierwszych wiekach Kościoła była publiczna pokuta – ci, którzy jeszcze jej nie przeszli, wielcy grzesznicy, stali przed drzwiami kościoła, nie mogli wejść do środka. Jaka to musiała być rewolucja, gdy nagle powiedziano, że mogą jednak wejść do świątyni. I też mówiono, że zmieniono dyscyplinę czy nawet doktrynę. Wizja Franciszka to wizja prorocza, wizja wielkiej wiary papieża, że Kościół nie umiera, ale że teraz ten etap pracy indywidualnej jest konieczny. On nie mówi: nakazuję. Mówi: zachowujcie to, co było dawniej, ale zapraszam was też do czegoś więcej. Ja jako kapłan muszę się z tym zaproszeniem skonfrontować i odpowiedzieć na nie.</p>
<p>My mamy zrobić wszystko, żeby człowieka do Jezusa przyprowadzić, bardzo różnymi drogami. Jedną z nich jest droga rozeznania. To będzie trudne dla nas, księży. Ale wierzę, że będzie się działo dużo dobra. Każdy ksiądz został teraz niejako zmuszony do przemyślenia podstaw swojego posługiwania.</p>
</div>
</div>
</div>
</div>
]]></content:encoded>
					
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">1429</post-id>	</item>
	</channel>
</rss>
