<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Społeczność na Dużą Skalę &#8211; Catholic League</title>
	<atom:link href="https://catholicleaguepolonia.org/pl/family-category/spolecznosc-na-duza-skale/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://catholicleaguepolonia.org/pl/</link>
	<description>News and defending the Catholic Church</description>
	<lastBuildDate>Wed, 04 Mar 2020 06:12:03 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.9</generator>
<site xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">154751774</site>	<item>
		<title>Kto jest moim przewodnikiem?</title>
		<link>https://catholicleaguepolonia.org/pl/family/kto-jest-moim-przewodnikiem/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Catholic League]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 09 Feb 2020 00:55:30 +0000</pubDate>
				<guid isPermaLink="false">https://catholicleaguepolonia.org/?post_type=family&#038;p=2133</guid>

					<description><![CDATA[Współczesne systemy kierowania ekonomią przedsiębiorstw, czy grupami osób pracujących nad określonymi projektami stoją na bardzo wysokim poziomie. Nawet w życiu poszczególnych rodzin, coraz częściej wymagane jest szczegółowe planowanie rozkładu każdego dnia, tygodnia, miesiąca, a nawet roku, aby nie pominąć rzeczy koniecznych do wykonania. Im ambitniejsze stawiamy sobie cele tym więcej energii, systematyczności i nauki sposobów [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Współczesne systemy kierowania ekonomią przedsiębiorstw, czy grupami osób pracujących nad określonymi projektami stoją na bardzo wysokim poziomie. Nawet w życiu poszczególnych rodzin, coraz częściej wymagane jest szczegółowe planowanie rozkładu każdego dnia, tygodnia, miesiąca, a nawet roku, aby nie pominąć rzeczy koniecznych do wykonania.</p>
<p>Im ambitniejsze stawiamy sobie cele tym więcej energii, systematyczności i nauki sposobów pracy wymaga ich realizacja. Świat techniki, biznesu, systemy wymiany informacji osiągnęły szczyty operatywności. Często jednak tak bardzo absorbuję one swych użytkowników, że zagarniają im całkowicie czas i uwagę. Stają się wtedy jedynym celem i formę życia.</p>
<p>Zadajmy więc sobie pytanie &#8211; jaka jest moja &#8222;droga do sukcesu&#8221;? Jakie i czyje są zasady, którymi się kieruję?</p>
<p>Dużo łatwiej podążać za sprawdzonymi przez innych ludzi metodami sukcesu (np. finansowego). Jak więc zaufać metodom postępowania, z którymi zetknął się np. św. Piotr, gdy był z Jezusem?</p>
<p>Po spędzeniu całej nocy w łodzi, wytrwały i doświadczony rybak doszedł do momentu rezygnacji. Wtedy usłyszał głos Nauczyciela, aby zarzucić sieć po prawej stronie łodzi. Uczynił to.</p>
<p>W innym czasie rozkazano mu coś, co zupełnie wydawało się być absurdem. Miał zarzucić haczyk w morze i wyciągnąć rybę mającą w swym wnętrzu monetę. Czy człowiek, który żył z łowienia ryb nie wiedział, że nie żywią się one pieniędzmi? Piotr jednak uczynił to, co mu rozkazano, mimo iż nie rozumiał &#8211; zarówno w pierwszym, jak i w drugim wypadku.</p>
<p>Jak widać z powyższych przykładów chrześcijaństwo jest również &#8222;drogą&#8221;, która stawia przed każdym bardzo konkretne wymaganie: &#8222;Zaufać i być posłusznym Mistrzowi &#8211; Jezusowi, w każdej sytuacji i bez względu na to jak miałby brzmieć Jego rozkaz”.</p>
<p>Słowo Chrystusa &#8211; Drogi jest Prawdą. Często jednak w naszych „wybrednych” uszach brzmi jak przesada. Na przykład nakaz przebaczania 77 razy. Znam osoby, które czują niechęć do podania ręki rodzonemu bratu!&nbsp; Jakże daleko im do owych 77 razy albo do nakazu &#8222;umywania nóg&#8221;. Przy tym wcale im to nie przeszkadza w &#8222;chodzeniu&#8221; do kościoła. Czy są jednak uczniami Chrystusa? Czy ożywia ich ten sam Duch, z którego począł się Jezus, który namaścił Go mocą do wypełnienia misji?&nbsp; Odpowiedź jest prosta i każdy ją zna. „Jeśli bowiem przebaczycie ludziom ich przewinienia i wam przebaczy Ojciec wasz niebieski. Lecz jeśli nie przebaczycie ludziom i Ojciec wasz nie przebaczy wam waszych przewinień. (Mt 6:14-15)</p>
<p>Św. Paweł w 2 Liście do Koryntian poucza nas, że „Za sprawą Ducha Pańskiego, coraz bardziej jaśniejąc upodabniamy się do Jego (Chrystusa) obrazu&#8221;.</p>
<p>Dzięki Duchowi stajemy się podobni do Jezusa. On wpisuje w nasze serca Prawo, aby do naszego wnętrza wlać miłość oraz by nakazy wiary i przykazania były zasadami miłości, a nie przemieniały nas w zatwardziałych faryzeuszy.</p>
<p>Kto jest więc moim przewodnikiem?</p>
<p>Z kim utrzymuję najczęstszy osobisty kontakt? Uczeń biegnący za wymyślonymi przez ludzi pseudowartościami tzw. „świata” wyda światowe owoce. Ten zaś, który pragnie żyć w mocy Ducha Św. &#8211; napełniony zostanie Jego owocami. &#8222;Owocem zaś Ducha jest: miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie” Gal 5.22</p>
<p>Roman Harmata</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">2133</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Myśli. Być Światłem dla Świata.</title>
		<link>https://catholicleaguepolonia.org/pl/family/mysli-byc-swiatlem-dla-swiata/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Catholic League]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 09 Feb 2020 00:50:23 +0000</pubDate>
				<guid isPermaLink="false">https://catholicleaguepolonia.org/?post_type=family&#038;p=2132</guid>

					<description><![CDATA[Jestem pewna, że wszyscy słyszymy w wiadomościach, w mediach społecznościowych, a może po prostu od innych ludzi o złych wydarzeniach, które zdarzają się tu i tam. Czasami staje się to przytłaczające, ponieważ większość informacji, które są nam przekazywane, nie tylko zniechęcają, ale są często „ponure”. Jezus nam mówi: „Wy jesteście światłem świata. ” &#160;I dalej: [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Jestem pewna, że wszyscy słyszymy w wiadomościach, w mediach społecznościowych, a może po prostu od innych ludzi o złych wydarzeniach, które zdarzają się tu i tam. Czasami staje się to przytłaczające, ponieważ większość informacji, które są nam przekazywane, nie tylko zniechęcają, ale są często „ponure”.</p>
<p>Jezus nam mówi: „Wy jesteście światłem świata. ” &nbsp;I dalej: „Tak niech świeci wasze światło przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie ” (Ew. Mateusza 5: 14,16).</p>
<p>Czasami myślę sobie: „Jak mogę być światłem, kiedy mam wrażenie, że nie ma we mnie tego światła?” Takie dni się zdarzają i czuję się okropnie. Ale nie ma wymówki, skoro Bóg prosi mnie, abym była światłem dla innych! Ale jak?</p>
<p>Kiedy byłam małą dziewczynką, księżyc zawsze mnie fascynował. Jest to niesamowite, gdy są noce przy pełni księżyca i wszystko jest tak dobrze oświetlone.</p>
<p>Możliwe, że chcesz mnie tutaj zatrzymać i powiedzieć: „Hej, co księżyc ma z tym wspólnego?” Moim zdaniem ma to z tym wiele wspólnego. Po prostu mnie wysłuchaj…</p>
<p>Kiedy miałam około 12 lub 13 lat, pamiętam, jak siedziałam na zewnątrz, wpatrując się w księżyc i oświetlony dookoła krajobraz. Podziwiając niesamowity widok, pamiętam, jak myślałam o tym, jak księżyc faktycznie nie ma własnego światła, ale że odbija tylko światło słońca i tak oświetla nam noce. Jeśli Ziemia stanie na jego drodze, odbija mniej światła, jak w przypadku półksiężyca.</p>
<p>Z jakiegoś powodu szybko porównałam to do Jezusa, Jego Światła i mnie. Jeśli Jezus jest „Słońcem”, źródłem Światła, wzywa mnie, abym była przedłużeniem Jego Światła dla świata. Tak jak księżyc! Mogę być jak księżyc, jeśli stanę w „bezpośrednim widoku” Jezusa i pozwolę, by Jego Światło „odbiło się” ode mnie i oświetlało świat w jego „ciemności”. To jest to! I im bardziej staję „w linii”, czyli jestem z Jezusem, bez „ziemi” wchodzącej w drogę i przeszkadzającej, tym jaśniej mogę odbić Jego Światło. Tak, to prawda! Nie mam własnego Światła, które by świeciło dla innych. Ale mogę odbijać Jego Światło na innych i tylko ode mnie zależy, ile Jego Światła pozwolę odbić od siebie.</p>
<p>Zatem spędzanie czasu z Jezusem na modlitwie, podczas Mszy świętej i trwanie przy Nim przez cały dzień przyniesie mi więcej kontaktu z Jego Światłem. Teraz drugą częścią jest odbicie. Nie mogę tak po prostu pozostać na Adoracji 24/7! Muszę także iść i wypełnić wszystko, co potrzeba zrobić w domu, w pracy, z przyjaciółmi, na ulicy, z Jezusem i Jego Światłem w sercu i umyśle. Potem automatycznie zacznę odbijać to Światło na innych.</p>
<p>Niech Bóg błogosławi i świećcie jasno!!!</p>
<p>Marta Sniezko</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">2132</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Styczniowe refleksje</title>
		<link>https://catholicleaguepolonia.org/pl/family/styczniowe-refleksje/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Catholic League]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 05 Jan 2020 19:11:28 +0000</pubDate>
				<guid isPermaLink="false">https://catholicleaguepolonia.org/?post_type=family&#038;p=2103</guid>

					<description><![CDATA[Na początku Nowego Roku wielu ludzi zadaje sobie pytanie, jaki to będzie rok? Co możemy od niego oczekiwać i od czego to będzie zależało? Na pewno nie od układu gwiazd na niebie, nieuchronnego fatum, czy też jakiejś innej konieczności. Przyszłość świata i nas samych zależy od nas, od naszych wyborów i uczynków. To my swoim [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Na początku Nowego Roku wielu ludzi zadaje sobie pytanie, jaki to będzie rok? Co możemy od niego oczekiwać i od czego to będzie zależało? Na pewno nie od układu gwiazd na niebie, nieuchronnego fatum, czy też jakiejś innej konieczności. Przyszłość świata i nas samych zależy od nas, od naszych wyborów i uczynków. To my swoim życiem kształtujemy swoją przyszłość, swoje życie osobiste, rodzinne i społeczne. Na pewno zbudujemy lepszy świat i lepszą przyszłość &#8211; ale pod warunkiem &#8211; że najpierw zmienimy siebie. Świat przecież składa się z ludzi i jacy są ludzie, taki też jest świat. Ci usiłowali zmienić warunki na świecie, ale bez prób zmienienia siebie &#8211; narobili tylko dużo zamętu i pozostawili po sobie jeszcze większy bałagan na świecie. Komuniści np. dużo mówili o przemianie świata, ale nic nie mówili o zmianie siebie. Sądzili, że zmiana społeczno–ekonomicznych warunków z konieczności pociągnie za sobą zmianę ludzi na lepsze. Nie wzięli poprawki na skutki grzechu pierworodnego, w które pogrążona jest cała ludzkość. System społeczny czy ekonomiczny można zmienić, ale o wiele trudniej jest zmienić serce człowieka, jego egoistyczne skłonności i wynikający z tego sposób wartościowania i postępowania. Nic dziwnego, że po uchwyceniu władzy szybko stali się takimi samymi albo jeszcze gorszymi ciemiężycielami od swoich poprzedników.</p>
<p>&nbsp;&nbsp; Inną drogę zaproponował nam Jezus Chrystus. On nigdy nie nawoływał do rewolucji ani wprost nie usiłował zmieniać społecznych czy politycznych układów. Najpierw chciał zmienić serce człowieka i tylko ludzie przemienieni od wewnątrz Jego Ewangelią będą mogli wprowadzić pokój i sprawiedliwość na ziemi.</p>
<p>&nbsp;&nbsp; Dzisiaj, gdy patrzymy na sytuację w jakiej znalazł się Kościół i świat ogarnia nas smutek. W krajach tradycyjnie chrześcijańskich legalizuje się aborcje, homoseksualne małżeństwa, a ostatnio ogłupia się ludzi zupełnie niedorzeczną ideologią gender, jakoby to nie natura, ale kultura i wychowanie miały decydować o płciowości człowieka. Kto za tym stoi? Można się dziwić, jak to się stało, że do władzy dostali się ludzie, którzy przyzwalają, a nawet narzucają społeczeństwom takie niedorzeczne ideologie? Mogło tak się stać dlatego, że większość chrześcijan stała się zwietrzałą solą, o której Chrystus powiedział, że na nic się już nie przyda, tylko na podeptanie i wyrzucenie. Obecnie to nie Kościół, ale zdominowane przez liberałów i ateistów media kształtują publiczną opinię. W imię mylnie interpretowanej wolności obiektywne i zawsze obowiązujące moralne zasady są odrzucane. Bez tych zasad na krótką metę na pewno jest łatwiej i przyjemniej żyć, ale w dłuższej perspektywie przyniesie to ludzkości katastrofalne konsekwencje. Zmierzamy w złym kierunku. Co my, chrześcijanie i wszyscy ludzie dobrej woli możemy uczynić, aby odwrócić ten kierunek? Gdy tego nie zrobimy, to stanie się tak, jak głosi chińskie przysłowie, że znajdziemy się tam gdzie zdążamy.</p>
<p>1 Stycznia oddawaliśmy szczególną cześć Bożej Rodzicielce. Wszystkie tytuły i honory przynależne Maryi wypływają z tego faktu, że jest Matką Boga, ponieważ daje życie Synowi Bożemu w Jego ludzkiej naturze. To z jej ciała Bóg sam ciało swe przyjmuje. Ten, który ją stworzył sam stał się jej dzieckiem.</p>
<p>&nbsp;&nbsp;<br />
&nbsp;&nbsp; Co można sobie i innym życzyć i jak siebie pozdrawiać w Nowym Roku?&nbsp; Odpowiedź znajdujemy w Objawieniu:</p>
<p>&nbsp; „I mówił znowu Pan do Mojżesza tymi słowami:&nbsp;«Powiedz Aaronowi i jego synom: tak oto macie błogosławić Izraelitom. Powiecie im:&nbsp;Niech cię Pan błogosławi i strzeże.&nbsp;&nbsp;Niech Pan rozpromieni oblicze swe nad tobą, niech cię obdarzy swą łaską.&nbsp;Niech zwróci ku tobie oblicze swoje i niech cię obdarzy pokojem&#8221;.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Diakon Franciszek Giriatowicz</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">2103</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Co chcę zmienić ? Co chcę dodać do mojego życia ?</title>
		<link>https://catholicleaguepolonia.org/pl/family/noworoczne-postanowienia-co-chce-zmienic-co-chce-dodac-do-mojego-zycia/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Catholic League]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 05 Jan 2020 19:07:04 +0000</pubDate>
				<guid isPermaLink="false">https://catholicleaguepolonia.org/?post_type=family&#038;p=2098</guid>

					<description><![CDATA[Gdy wkraczamy w nowy rok, wielu z nas podejmie jakieś noworoczne postanowienia. Na przykład mogą to być zobowiązania do zdrowszego jedzenia lub życia poprzez dodanie lub odjęcie czegoś z naszej codziennej diety i nawyków. A może to jakiś inny wzniosły cel, który chcemy osiągnąć? Ale ile razy moje postanowienia noworoczne dotyczyły „sposobów”, dzięki którym mogę [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Gdy wkraczamy w nowy rok, wielu z nas podejmie jakieś noworoczne postanowienia. Na przykład mogą to być zobowiązania do zdrowszego jedzenia lub życia poprzez dodanie lub odjęcie czegoś z naszej codziennej diety i nawyków. A może to jakiś inny wzniosły cel, który chcemy osiągnąć? Ale ile razy moje postanowienia noworoczne dotyczyły „sposobów”, dzięki którym mogę stać się „zdrowszy” duchowo?</p>
<p>Nasze duchowe zdrowie jest ważniejsze niż nasze zdrowie fizyczne. Ma to związek z naszą duszą. To może być idealny moment na zastanowienie się nad zdrowiem duszy. Sprawdź, czy nie ma żadnych braków, może jest coś, czego muszę się pozbyć. To może stać się rzeczywiście wzniosłym celem na ten nowy rok.</p>
<p>Może trzeba będzie spędzić więcej czasu na modlitwie? Trzeba tu być dokładnym, na przykład: „Będę odmawiać różaniec każdego dnia.” Lub: „Zapisuję się na godzinę adoracji w najbliższej kaplicy”. A może jest to coś, czego muszę się pozbyć? Na przykład nie oglądania 3 godzin seriali telewizyjnych, ale zamiast tego spędzenia tego czasu z rodziną lub bliskimi. Pomyśl o tym.</p>
<p>Co zbliży mnie do mojego Stwórcy i upiększy moją duszę, która będzie żyć wiecznie, w przeciwieństwie do mojego ciała, które pewnego dnia zginie? Gdy skupię się nad moim duchowym zdrowiu, moje ciało fizyczne również będzie zadbane. Ewangelia nas uczy: „Szukajcie najpierw królestwa Bożego i jego sprawiedliwości, a to wszystko będzie wam dodane” (Mt 6:33).</p>
<p>Życzę Wam wszystkim błogosławieństwa i siły Naszego Pana na ten nowy rok i pomyślnego spełnienia naszych postanowień noworocznych.</p>
<p><span>Szczęśliwego Nowego Roku 2020!</span></p>
<p>Marta Sniezko</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">2098</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Nowa Ewangelizacja – konieczność naszych czasów.</title>
		<link>https://catholicleaguepolonia.org/pl/family/nowa-ewangelizacja-koniecznosc-naszych-czasow/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Catholic League]]></dc:creator>
		<pubDate>Sat, 02 Nov 2019 13:40:03 +0000</pubDate>
				<guid isPermaLink="false">https://catholicleaguepolonia.org/?post_type=family&#038;p=1999</guid>

					<description><![CDATA[Kiedy po raz pierwszy czytałem książki ojca Emiliana Tardiffa, ks. Jose Prado Floresa i innych osób związanych z ruchem Ewangelizacji 2000, zastanawiałem się jaka jest podstawa tego potężnego dzieła ewangelizacji, które jest udziałem tych kapłanów. Dlaczego ich głoszenie Dobrej Nowiny jest tak często potwierdzane licznymi łaskami uzdrowień, a przede wszystkim ogromną przemianą wewnętrzną wielu ludzi, [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Kiedy po raz pierwszy czytałem książki ojca Emiliana Tardiffa, ks. Jose Prado Floresa i innych osób związanych z ruchem Ewangelizacji 2000, zastanawiałem się jaka jest podstawa tego potężnego dzieła ewangelizacji, które jest udziałem tych kapłanów. Dlaczego ich głoszenie Dobrej Nowiny jest tak często potwierdzane licznymi łaskami uzdrowień, a przede wszystkim ogromną przemianą wewnętrzną wielu ludzi, oraz na czym polega ta różnica, że w naszych parafiach nie nawiązuje się albo przynajmniej tylko sporadycznie do tego typu nauczania jaki proponują kapłani i wszyscy zaangażowani w ruch odnowy Kościoła.</p>
<p><img fetchpriority="high" decoding="async" src="https://catholicleaguepolonia.org/wp-content/uploads/2019/11/JPII-o-Ewangelizacji-copy-320x240.jpg" alt="" width="320" height="240" class="size-medium wp-image-2002 aligncenter"></p>
<p>Zrozumiałem to dopiero wtedy, gdy przyjrzałem się na czym polegać ma owa &#8222;Nowa Ewangelizacja&#8221;. Wielu z nas ciągle trwa w przeświadczeniu, że głoszenie Ewangelii polega na mniej lub więcej barwnym opowiadaniu historii o Jezusie. Ale to nie jest jedynie opowiadanie. Jezus to Osoba, w której &#8222;żyjemy, poruszamy się i jesteśmy&#8221;. Biskup Carlos Talavar podczas jednej ze swoich homilii tak powiedział na ten temat: „Ewangelizować, to nie znaczy jedynie mówić o Jezusie, nie pozwalając Mu działać w celu objawienia na tym świecie Swego zbawienia. Ewangelizować, o znaczy rozprzestrzeniać&nbsp;&nbsp; zbawczą&nbsp;&nbsp; działalność&nbsp; Jezusa. Światu nie wystarczy, że będziemy opowiadać o Jezusie. Potrzebuje zobaczyć Go jak działa. Inaczej w Niego nie uwierzy.”</p>
<p>Kto powinien to robić? Oczywiście wszyscy, którzy przyznają się do swej przynależności do Chrystusa, a zwłaszcza ci, którzy w Jego Imię nauczają. W dzisiejszym Kościele jednak spora część osób to te, które raczej należałoby nazwać praktykującymi aniżeli wierzącymi. Wobec tego wszyscy musimy się zapytać wprost &#8211; dlaczego brak w naszym nauczaniu tej mocy wiary, którą mieli apostołowie? Czy aby nie należy zmienić taktyki naszego nauczania?</p>
<p>Jak niewielu z nas rozumie, że Chrystus rozkazał nam pozyskiwać uczniów (dosłownie &#8222;Idźcie i czyńcie uczniów ze wszystkich narodów) Mt. 28.19. Bo niestety, można całe życie nauczać nie widząc, że głoszone słowa nie przemieniają słuchaczy w uczniów Chrystusa.</p>
<p>W Nowej Ewangelizacji potrzebna jest nowa strategia a raczej uzmysłowienie sobie wspólnego celu i jedności, o którą prosił w modlitwie arcykapłańskiej &#8222;Ojcze, aby stanowili jedno, aby świat uwierzył&#8221; (J.17,21)</p>
<p>Jedność stanowi więc nakaz, który musi stać ponad wieloma sprawami, a przede wszystkim ponad prestiżem osób. Zbyt wielu jednak z nas dba o tenże prestiż. Dla tych osób warto jest przypomnieć, że nawet Szymon Piotr nie był w stanie sam złowić ani jednej ryby, choć pracował całą noc, ale gdy zarzucił sieć na wezwanie Chrystusa nie mógł nawet udźwignąć jej ciężaru. A on był pierwszym Rybakiem! Zbyt wiele osób pragnie &#8222;łowić na własną rękę&#8221;, bardziej im zależy na tym jak &#8221;zwabić więcej nowych&#8221; do grupy, może pojedynczej parafii czy osoby, a nie zauważają, że gdy łowi się w Imię Chrystusa pojawi się inny problem &#8211; jak ciągnąć sieć, aby się nie zerwała! Należy ją ciągnąć razem, dokładnie jak uczynił to Piotr &#8211; zaprosił towarzyszy z drugiej łodzi do pomocy!</p>
<p>Kto jednak pragnie to robić sam na własną rękę, to grozi mu zerwanie sieci. A to oznacza puste parafie, martwotę i stagnację.</p>
<p>Na początku jednak musimy pamiętać, że Ewangelizacja, czyli &#8222;połów” nowych uczniów Chrystusa oznacza zrozumienie, że Ewangelia powinna dosięgnąć całego człowieka, to znaczy: duszy, ducha i ciała. Zauważyć można dwie drogi. Drogę paralityka &#8211; Bóg najpierw przebacza mu grzech, a następnie uzdrawia, oraz drogę niewidomego od urodzenia: najpierw go uzdrawia,&nbsp; a później przemienia&nbsp; wewnętrznie.</p>
<p>Najważniejsze jednak pozostaje zrozumienie tego, że chociaż Duch Święty może posłużyć się każdym, pierwszym &#8222;Ewangelizatorem&#8221; jest On Sam! On zaszczepia w nas Życie Boże. Ewangelizacja prowadzi nas do osobistego spotkania z Jezusem. Takie spotkanie następuje wtedy, gdy zrozumiemy, że nie przyswajamy sobie w nauce religii doktryny, ale uczymy się przebywać z ŻYJĄCĄ OSOBĄ!!! Podstawą chrześcijaństwa jest Jezus Chrystus, a wszystko inne budowane jest później, nawet jeżeli to będzie moralność, katecheza czy teologia. Niestety często w naszych nauczaniach zaczynamy od tego drugiego etapu, a nikt nie zauważa, że jest to jakby budowanie na piasku. Pierwszym powinno być skoncentrowanie naszych wysiłków na głoszeniu Jezusa jako Zbawiciela, Pana i Mesjasza &#8211; należy zacząć od Fundamentu.</p>
<p>Roman Harmata</p>
<p>&nbsp;</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">1999</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Katolicka Polska potrzebna jest Europie…</title>
		<link>https://catholicleaguepolonia.org/pl/family/katolicka-polska-potrzebna-jest-europie/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Catholic League]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 02 May 2019 00:36:15 +0000</pubDate>
				<guid isPermaLink="false">https://catholicleaguepolonia.org/?post_type=family&#038;p=1621</guid>

					<description><![CDATA[Roman Harmata &#8211; cz. 1 &#160; Prezydent Polski Andrzej Duda 1 maja 2019 zamieścił cytat z&#160;wypowiedzi Papieża Polaka&#160;na&#160;Twitterze: „Wejście w&#160;struktury UE&#160;na&#160;równych prawach z&#160;innymi państwami jest dla naszego narodu wyrazem pewnej dziejowej sprawiedliwości. A&#160;z&#160;drugiej strony jest to&#160;ubogacenie Europy. Europa potrzebuje Polski. (…) Polska potrzebuje&#160;Europy” — mówił św. Jan Paweł&#160;II. &#160; Powyższy cytat skłania nas do przypomnienia, [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p><span style="font-weight: 400;">Roman Harmata &#8211; cz. 1</span></p>
<p>&nbsp;</p>
<p><span style="font-weight: 400;">Prezydent Polski Andrzej Duda 1 maja 2019 zamieścił cytat z&nbsp;wypowiedzi Papieża Polaka&nbsp;na&nbsp;Twitterze: „</span><i><span style="font-weight: 400;">Wejście w&nbsp;struktury UE&nbsp;na&nbsp;równych prawach z&nbsp;innymi państwami jest dla naszego narodu wyrazem pewnej dziejowej sprawiedliwości. A&nbsp;z&nbsp;drugiej strony jest to&nbsp;ubogacenie Europy. Europa potrzebuje Polski. (…) Polska potrzebuje&nbsp;Europy” </span></i><span style="font-weight: 400;">— mówił św. Jan Paweł&nbsp;II.</span></p>
<p>&nbsp;</p>
<p><span style="font-weight: 400;">Powyższy cytat skłania nas do przypomnienia, że chrześcijańskie dziedzictwo naszego narodu i fakt utworzenia Państwa Polskiego w momencie przyjęcia Chrztu Świętego to punkt odniesienia duchowego i historycznego dla każdego Polaka, z którego należy być dumnym, i który umiejscawia nas Polaków w rodzinie narodów mających wspólną chrześcijańską tradycję. Przypomniał nam o tym Ojciec Święty Jan Paweł II podczas pielgrzymki do Ojczyzny w 2003 roku.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">„Polska zawsze stanowiła ważną część Europy i dziś nie może wyłączać się z tej wspólnoty &#8211; mówił papież. &nbsp;Z mocą podkreślił, że &#8222;Europa potrzebuje Polski&#8221; a &#8222;Polska potrzebuje Europy&#8221; i „może stanowić ubogacenie Europy&#8221;. Zaapelował o &#8222;aktywne budowanie wspólnoty ducha w oparciu o wartości, które pozwoliły przetrwać dziesięciolecia programowej ateizacji&#8221;. Wezwał też, &#8222;aby sumienie polskiego narodu było kształtowane w oparciu o Boże przykazania&#8221;. &#8222;Nie przestaję się o to modlić&#8221; &#8211; powiedział.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Przypomnijmy także, że Święty Papież Polak, mówił o </span><span style="font-weight: 400;">„duchowej jedności chrześcijańskiej Europy”, już w 1979 roku, kiedy nikomu jeszcze nie śniła się wizja zjednoczonej Europy w obecnym kształcie , a doktryna Zimnej Wojny i podział kontynentu Żelazną Kurtyną na dwa wrogie sobie obozy, powodował, że wielu publicystów uważało, że są to mesjanistyczne rojenia słowiańskiego Papieża. &nbsp;W amerykańskim „Newsweeku” nazwano papieską wizję zjednoczonej Europy marzeniem słowiańskiego papieża.</span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Osiemnaście lat później w 1997r. w odmienionej już Europie, Jan Paweł II znów powrócił do tego tematu: „Nie będzie jedności Europy, dopóki nie będzie ona wspólnotą ducha. Ten najgłębszy fundament jedności przyniosło Europie i przez wieki go umacniało chrześcijaństwo ze swoją Ewangelią, ze swoim rozumieniem człowieka i wkładem w rozwój dziejów ludów i narodów. Nie jest to zawłaszczanie historii. Jest bowiem historia Europy jakby wielką rzeką, do której wpadają rozliczne dopływy i strumienie, a różnorodność tworzących ją tradycji i kultur jest wielkim bogactwem. Zrąb tożsamości europejskiej jest zbudowany na chrześcijaństwie.” </span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Kiedy dzisiaj przejrzymy się jak wygląda dyskusja o jedności Europy, najczęściej pojawia się pytania czy to się opłaci. Kto otrzyma dotacje, kto zajmie sytuowane stanowisko, Dominuje ekonomia i polityka – niestety zbyt liberalna. Wyjątkiem w dyskusji o przyszłości Europy były słowa Jana Pawła II, który na pierwszym miejscu postawił sprawy duchowe oraz dziedzictwo kulturowe i cywilizacyjne, a pytał nie o władzę i zysk, lecz o to, co możemy dać z siebie, czym możemy ubogacić innych. </span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Papież wzywał nas abyśmy nie bali pokazywać naszego dziedzictwa, wychodzili naprzeciw wyzwaniom, nie wstydzili się swojej tożsamości i nie odrzucali swych chrześcijańskich korzeni. Wezwał nas do składania świadectwa. </span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Powiedział do biskupów naszego narodu w 1997 roku: „Kościół w Polsce może ofiarować jednoczącej się Europie swoje przywiązanie do wiary, swój natchniony religijnością obyczaj, duszpasterski wysiłek biskupów i kapłanów, i zapewne wiele jeszcze innych wartości, dzięki którym Europa mogłaby stanowić organizm pulsujący nie tylko wysokim poziomem ekonomicznym, ale także głębią życia duchowego.” </span></p>
<p><span style="font-weight: 400;">Słowa te nabierają szczególnego wyrazu przed zbliżającymi się wyborami do Parlamentu Europejskiego. Powinni je sobie wziąć do serca zarówno kandydujący na unijne stanowiska, jak i wyborcy. Od nas również zależy przyszłość Europy.</span></p>
]]></content:encoded>
					
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">1621</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Walentynki, czyli mity o zakochaniu</title>
		<link>https://catholicleaguepolonia.org/pl/family/walentynki-czyli-mity-o-zakochaniu/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Catholic League]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 01 Feb 2019 06:00:19 +0000</pubDate>
				<guid isPermaLink="false">https://catholicleaguepolonia.org/?post_type=family&#038;p=1472</guid>

					<description><![CDATA[ks.Marek Dziewiecki Niedziela Dzień Świętego Walentego już od dawna przestał być dla mnie świętem. Ludzie dojrzali kojarzą zakochanie z czułością i fascynacją drugą osobą, z marzeniem o wielkiej miłości i szczęśliwej rodzinie. Ludziom niedojrzałym zakochanie kojarzy się z „Walentynkami”, które w ostatnich latach stały się równie popularne, co banalne.]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>ks.Marek Dziewiecki Niedziela</p>
<p>Dzień Świętego Walentego już od dawna przestał być dla mnie świętem.<br />
Ludzie dojrzali kojarzą zakochanie z czułością i fascynacją drugą osobą, z marzeniem o wielkiej miłości i szczęśliwej rodzinie. Ludziom niedojrzałym zakochanie kojarzy się z „Walentynkami”, które w ostatnich latach stały się równie popularne, co banalne. Coraz częściej tego dnia „świętowane” bywa wyuzdanie i cynizm, a nie zakochanie.<br />
Obecnie dziewczęta i chłopcy zakochują się coraz wcześniej. To znak, że coraz słabsze są więzi dzieci z rodzicami. Młodzi ludzie głodni są wtedy bliskości, miłości i czułości. Właśnie dlatego tak łatwo mylą miłość z zakochaniem, z akceptacją, z naiwnością, a nawet z popędem. Dramat zaczyna się wtedy, gdy zamiast osoby z osobą spotyka się popęd z popędem, czy naiwność z pożądaniem. Zakochanie przestaje być wtedy drogą do rozwoju i radości. Przeciwnie, staje się miejscem krzywdy i poniżenia. Prowadzi do inicjacji alkoholowej, narkotykowej, seksualnej, do okrutnych krzywd, a nawet do samobójstw. Pierwsza „miłość” zamienia się w emocjonalną katastrofę i przekleństwo.<br />
Szczególnie groźnym błędem jest podejmowanie zachowań seksualnych w wieku rozwojowym, bo ich bolesne skutki pozostają zwykle do śmierci. Właśnie dlatego przed chorą seksualnością chroni ludzi młodych nie tylko Dekalog i sumienie, ale nawet kodeks karny. Gdy czynności seksualnych dopuszcza się pełnoletni chłopak wobec dziewczyny, która nie skończyła jeszcze piętnastu lat, to tak drastycznie krzywdzi on tą drugą osobę, że popełnia przestępstwo, za które grozi kilka lat więzienia.<br />
Dzień Świętego Walentego już od dawna przestał być dla mnie świętem. Jest to bowiem dzień, w którym przypominam sobie o setkach osób, które poprzez źle przeżyte zakochanie doprowadziły się do życiowych tragedii: uzależnień, chorób wenerycznych i psychicznych, ciężkich grzechów, przestępstw, stanów samobójczych. Są to osoby, które okazały się nieodpowiedzialne lub które zakochały się w kimś prymitywnym i bez sumienia. Ludzie prymitywni są świetnymi aktorami i wręcz geniuszami w wyszukiwaniu sobie kolejnych ofiar. A ktoś naiwny i zakochany staje się wymarzoną ofiarą, bo pozwala, by ktoś ją wykorzystał i wyrzucił.<br />
Najlepszą obroną przed tragediami nieświętego zakochania jest szlachetne wychowywanie samego siebie. Uczciwie przeżyte zakochanie jest potrzebną fazą rozwoju. To nie od nas zależy, kiedy i w kim się zakochamy, ale to od nas zależy, w jaki sposób się zachowujemy, w jakich środowiskach przebywamy, jakie więzi i wartości nas interesują. Jeśli jakaś dziewczyna szuka kogoś, kto będzie jej pożądał zamiast kochać, to skazuje samą siebie na okrutne krzywdy i poniżenia. Jeśli natomiast interesuje ją wyłącznie ktoś taki, kto potrafi uczciwie myśleć, dojrzale kochać i solidnie pracować, to dziewczyna ta nie pozwoli sobie na bliższy kontakt z kimś, kto nie radzi sobie z własnym popędem, emocjami czy lenistwem.<br />
Jeśli niestety dojdzie już do błędów, grzechów i poważnych krzywd w okresie zakochania, to wtedy konieczne jest natychmiastowe zerwanie toksycznych więzi, choćby wiązało się to z nieznośną tęsknotą i z wielkim bólem emocjonalnym. Następny krok to pojednanie się z Bogiem w sakramencie pokuty, przebaczenie samemu sobie bolesnej przeszłości oraz włączenie się do jakiejś grupy formacyjnej dla młodzieży czy dorosłych.<br />
Błogosławieni są ci młodzi, którzy w Boży sposób przeżywają zauroczenie drugą osobą. To dobrze, że patronem zakochanych jest święty biskup Walenty, bo szlachetne zakochanie to przecież wspólne dorastanie do miłości, czyli do świętości. Mądre dziewczęta i mądrzy chłopcy pozwalają swoim rodzicom i spowiednikom, by im towarzyszyli w tej wyjątkowo delikatnej fazie rozwoju, która zwykle decyduje o całej ich przyszłości. Mając wsparcie Boga i mądrych ludzi, dziewczęta potrafią przemieniać chłopców w książęta, czyli w takich mężczyzn, którzy traktują kobiety jak Boże Księżniczki. Z kolei szlachetni chłopcy pomagają dziewczętom cieszyć się ich kobiecym geniuszem i rozkwitać w ich arystokratycznym człowieczeństwie. Wtedy i tylko wtedy zakochanie prowadzi do świętej miłości, dzięki której kobieta i mężczyzna powracają do raju.</p>
<p>Źródło: Wiara.pl</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">1472</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Testament św. Jana Pawła II dla Europy</title>
		<link>https://catholicleaguepolonia.org/pl/family/testament-sw-jana-pawla-ii-dla-europy/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Catholic League]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 01 Jan 2019 06:00:13 +0000</pubDate>
				<guid isPermaLink="false">https://catholicleaguepolonia.org/?post_type=family&#038;p=1476</guid>

					<description><![CDATA[Anna Wyszyńska Niedziela „Wizja Europy w&#160;ujęciu św. Jana Pawła II” – to temat II Międzynarodowego Kongresu Ruchu „Europa Christi”, który odbywał się w&#160;kilku polskich miastach w&#160;dniach 14-22 października 2018&#160;r. Sesje tematyczne z&#160;udziałem wybitnych wykładowców z&#160;Europy i&#160;ze Stanów Zjednoczonych, Apel Jasnogórski pod przewodnictwem abp. Wacława Depo, Msze św. w&#160;Rzeszowie, na Jasnej Górze i&#160;w&#160;Krakowie-Łagiewnikach oraz dedykowany św. [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Anna Wyszyńska Niedziela</p>
<p class="lead">„Wizja Europy w&nbsp;ujęciu św. Jana Pawła II” – to temat II Międzynarodowego Kongresu Ruchu „Europa Christi”, który odbywał się w&nbsp;kilku polskich miastach w&nbsp;dniach 14-22 października 2018&nbsp;r.</p>
<p>Sesje tematyczne z&nbsp;udziałem wybitnych wykładowców z&nbsp;Europy i&nbsp;ze Stanów Zjednoczonych, Apel Jasnogórski pod przewodnictwem abp. Wacława Depo, Msze św. w&nbsp;Rzeszowie, na Jasnej Górze i&nbsp;w&nbsp;Krakowie-Łagiewnikach oraz dedykowany św. Janowi Pawłowi II koncert sprawiły, że Kongres Ruchu „Europa Christi” stanowił godną oprawę obchodów 40. rocznicy dnia, w&nbsp;którym z&nbsp;balkonu Bazyliki św. Piotra w&nbsp;Rzymie zabrzmiały pamiętne słowa: „Habemus Papam!”, i&nbsp;pojawił się na nim Ojciec Święty „z dalekiego kraju”.</p>
<p>Często też sięgano do papieskich encyklik i&nbsp;adhortacji, książek i&nbsp;wypowiedzi, by potwierdzić aktualność myśli Jana Pawła II, który uważał, że jeżeli Europa ma wyjść obronną ręką ze&nbsp;wstrząsających nią kryzysów, musi powrócić do swoich chrześcijańskich korzeni. Dlatego główna sesja kongresu, która odbyła się w&nbsp;Senacie RP 18&nbsp;października, nosiła tytuł „Rechrystianizacja Europy”. Na ważność poruszanej problematyki wskazuje również tematyka innych sesji: „Kościół w&nbsp;Europie”, „Młodzi w&nbsp;Europie”, „Prawo a&nbsp;wartości w&nbsp;Europie”, „Europa męczenników”, „Silna rodzina siłą Europy”, „Ekonomia w&nbsp;kontekście «Europa Christi»”. Miały one doprowadzić do diagnozy sytuacji i&nbsp;wskazania dróg odbudowania chrześcijańskiej tożsamości Europy.</p>
<p>Kongres Ruchu „Europa Christi” zostanie także zapamiętany jako wydarzenie, podczas którego, zwłaszcza w&nbsp;czasie sesji w&nbsp;Rzeszowie, mocno wybrzmiał apel o&nbsp;zaliczenie św. Jana Pawła II do grona patronów Europy. Inicjatorem Ruchu „Europa Christi”, jego moderatorem, a&nbsp;także organizatorem kongresu był ks.&nbsp;inf.&nbsp;Ireneusz Skubiś – honorowy redaktor naczelny „Niedzieli”.</p>
<p class="styt">Kościół w&nbsp;Europie</p>
<p>Wśród gości kongresu był nuncjusz apostolski w&nbsp;Polsce abp Salvatore Pennacchio, który 15 października otworzył obrady na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego w&nbsp;Warszawie. Przypomniał on myśl papieża Franciszka, który na rzymskim kongresie pt. „Przemyśleć na nowo Europę” wskazał na fundamenty Europy: osobę i&nbsp;wspólnotę, natomiast jako budulec wyróżnił pięć elementów: dialog, integrację, solidarność, rozwój i&nbsp;pokój.</p>
<p>W tym dniu podczas otwarcia sesji na UKSW odczytano list od przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski abp. Stanisława Gądeckiego, który podziękował za organizację kongresu. Listy przesłali również prezydent RP Andrzej Duda i&nbsp;wicepremier Beata Szydło. Obrady prowadził Marcin Przeciszewski, redaktor naczelny i&nbsp;prezes Katolickiej Agencji Informacyjnej, który przypomniał, że Jan Paweł II przez cały pontyfikat podkreślał, iż Europa nie będzie wspólnotą, jeżeli nie będzie wspólnotą ducha i&nbsp;jeżeli demokracja europejska nie będzie bazować na fundamencie wartości chrześcijańskich. Ważnym impulsem do działania są również słowa Jana Pawła II, które przytoczył ks. prof. dr hab. Stanisław Dziekoński, rektor UKSW: „Europa potrzebuje nowego ożywienia intelektualnego. Ożywienia, które nie cofa się przed perspektywą życia surowego, pełnego zaangażowania i&nbsp;gotowego do ofiary, nacechowanego prostotą prawych dążeń, jednoznacznego w&nbsp;ich realizacji, przejrzystego w&nbsp;działaniu”.</p>
<p>„Chrześcijańska koncepcja Europy według św. Jana Pawła II” to temat wykładu ks. prof. dr. hab. Tadeusza Guza z&nbsp;KUL, który wyjaśnił, że Europa posiada ducha w&nbsp;Europejczykach, w&nbsp;akcie stworzenia bowiem Bóg każdego poczętego w&nbsp;łonie matki człowieka obdarowuje niepowtarzalną duszą.</p>
<p>Ks. prof. dr hab. Mariusz Kuciński, dyrektor Centrum Studiów Ratzingera w&nbsp;Bydgoszczy, w&nbsp;swoim wykładzie przypomniał, że również Benedykt XVI stawiał Europę w&nbsp;centrum swojego zainteresowania. Z&nbsp;troską analizował on problem podcinania chrześcijańskich korzeni naszego kontynentu i&nbsp;pozbawiania go w&nbsp;ten sposób fundamentu tożsamości, którym jest chrześcijaństwo. Stwierdził, że kryzys tożsamości Europy bierze się z&nbsp;zanegowania i&nbsp;odrzucenia chrześcijaństwa oraz z&nbsp;relatywizmu.</p>
<p>O wkładzie chrześcijaństwa w&nbsp;europejską kulturę oraz o&nbsp;papieskiej encyklice „Redemptor hominis” mówił ks. prof. Henryk Skorowski SDB. – Europa została ochrzczona przez chrześcijaństwo, a&nbsp;narody europejskie w&nbsp;swej różnorodności pozwoliły na wcielenie się chrześcijańskiej egzystencji – wyjaśnił, przywołując nauczanie Jana Pawła II.</p>
<p>Zdaniem prof. Luki Pinganiego z&nbsp;Międzynarodowego Obserwatorium Doktryny Społecznej Kościoła im. kard. Van Thuâna w&nbsp;Watykanie, obecna sytuacja Europy jest wynikiem tego, że z&nbsp;wielkiego projektu europejskiego wykluczono idee ojców założycieli wspólnoty – Konrada Adenauera, Alcide de Gasperiego i&nbsp;Roberta Schumana, którzy tworząc projekt europejski, chcieli, aby Europa miała swoją wyjątkową tożsamość opartą na chrześcijaństwie.</p>
<p>Ks. prof. Piotr Mazurkiewicz przypomniał, że o&nbsp;skutkach wykluczenia Boga z&nbsp;przestrzeni publicznej mówił 30 lat temu Jan Paweł II podczas swojego pierwszego wystąpienia w&nbsp;Parlamencie Europejskim. – W&nbsp;tamtym wystąpieniu znalazło&nbsp;się charakterystyczne stwierdzenie: „Moim marzeniem jest&#8230;”. Ojciec Święty mówił m.in. o&nbsp;„dwóch płucach Europy” i&nbsp;o&nbsp;tym, że wszystkie narody mają prawo do uczestniczenia w&nbsp;zjednoczeniu. Na przekonaniu, że „Boga nie ma”, nie da&nbsp;się zbudować państwa – stwierdził ks. Mazurkiewicz. Historyczną perspektywę niepodległej Polski na tle Europy w&nbsp;kontekście Cudu nad Wisłą zaprezentował w&nbsp;swoim wykładzie prof. Wiesław Wysocki z&nbsp;UKSW.</p>
<p>Dominikanin o. prof. Stipe Jurič z&nbsp;Chorwacji omówił biblijne korzenie wartości chrześcijańskich Europy, a&nbsp;także podkreślił, że powinniśmy na nowo odkryć niedzielę jako dzień Boży. Świadectwem z&nbsp;towarzyszenia św. Janowi Pawłowi II podzielił się na tej, jak również na pozostałych sesjach papieski fotograf Arturo Mari.</p>
<p class="styt">Młodzi o&nbsp;Europie</p>
<p>O młodych, dla młodych i&nbsp;z&nbsp;młodymi – tak można streścić wydarzenia w&nbsp;Centrum Wystawienniczo-Kongresowym w&nbsp;Jasionce k. Rzeszowa w&nbsp;ramach kongresu G2 „Arena” 15 października. Wśród uczestników spotkania byli m.in. biskup diecezji rzeszowskiej Jan Wątroba oraz biskup pomocniczy archidiecezji przemyskiej Stanisław Jamrozek. Świadectwami podzielili się m.in. o. Stan Fortuna, franciszkanin, który jest kapłanem i&nbsp;muzykiem, ppor. Karol Cierpica, polski żołnierz ocalony w&nbsp;Afganistanie przez 24-letniego amerykańskiego żołnierza, Pio Corvino z&nbsp;Włoch, który zaangażował się w&nbsp;dzieło ewangelizacji ulicznej, oraz przedstawiciele wspólnoty duszpasterskiej diecezji kamieniecko-podolskiej na&nbsp;Ukrainie. W&nbsp;drugiej części spotkania odbyła się „Medytacja, adoracja i&nbsp;modlitwa za Europę”.</p>
<p>Tę część prowadził Jan Budziaszek z&nbsp;Chórem i&nbsp;Orkiestrą Jednego Serca Jednego Ducha.</p>
<p class="styt">Św. Jan Paweł II patronem Europy</p>
<p>16 października – w&nbsp;40. rocznicę wyboru kard. Karola Wojtyły na Stolicę św. Piotra – uczestnicy kongresu przeżywali Eucharystię dziękczynną za pontyfikat św. Jana Pawła II, której przewodniczył bp Wątroba. Podkreślił on, że Europa jakby utknęła na mieliźnie i&nbsp;nie chce odpływać, że obce są jej głębie. Do modlitwy dziękczynienia dołączył modlitwę prośby, aby Kościół w&nbsp;Polsce, Europie i&nbsp;na całym świecie nie bał się wypływać na głębię, by Kościół w&nbsp;osobie Najwyższego Pasterza – Ojca Świętego Franciszka ogłosił św. Jana Pawła II patronem Europy.</p>
<p>Koordynatorzy kongresu w&nbsp;Rzeszowie: ks. Andrzej Cypryś oraz ks. Mariusz Mik powitali gości i&nbsp;podziękowali za liczny udział. Słowo do zebranych skierował ks. inf. Ireneusz Skubiś. Poseł Wojciech Buczak odczytał list, który do uczestników kongresu wystosował marszałek Sejmu RP Marek Kuchciński. List od prezesa Rady Ministrów Mateusza Morawieckiego odczytał marszałek województwa podkarpackiego Władysław Ortyl.</p>
<p>Wcześniej w&nbsp;Centrum Wystawienniczo-Kongresowym w&nbsp;Jasionce k. Rzeszowa G2 „Arena” odbył się panel „Europa chrześcijańska”. Wśród prelegentów byli m.in. dr Pavol Mačala ze Słowacji, prof. Aleksander Bobko, ks. prof. Waldemar Cisło – wykładowca UKSW, prezes Papieskiego Stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w&nbsp;Potrzebie, Jolanta Sosnowska – wiceprezes i&nbsp;redaktor wydawnictwa Biały Kruk. Zainteresowaniem odbiorców cieszyły się liczne prelekcje i&nbsp;wystawy, m.in. „Europa dla prześladowanej Syrii”, „Dekalog w&nbsp;obrazach”, a&nbsp;także „Podkarpackie – przestrzeń otwarta”.</p>
<p>Wielkim wydarzeniem artystycznym i&nbsp;duchowym był wieczorny koncert muzyczny „Dekalog” – efekt międzynarodowego projektu tworzonego przez artystów z&nbsp;Polski, Syrii, Zambii, Irlandii, Nikaragui oraz ze Stanów Zjednoczonych. Na&nbsp;scenie pojawili się m.in.: Andrzej Lampert, Patrick Kelly, Józef Skrzek, Tony Melendez, Piotr Łukaszewski, Dariusz Malejonek, Adeb Chamoun, Levi Sakala i&nbsp;o. Stan Fortuna. Kierownictwo muzyczne&nbsp;– Marcin Pospieszalski.</p>
<p class="styt">Prawo a&nbsp;wartości w&nbsp;Europie</p>
<p>Katolicki Uniwersytet Lubelski 17 października 2018&nbsp;r. był miejscem czwartej sesji kongresu – pt. „Prawo a&nbsp;wartości w&nbsp;Europie”. Prelegentów i&nbsp;gości powitali ks. dr hab. Mirosław Sitarz z&nbsp;KUL oraz prorektor ks. dr hab. Andrzej Kiciński. Gościem sesji był bp Artur Miziński, sekretarz generalny KEP, który prowadził pierwszy panel. Przypomniał on słowa św. Jana Pawła II, by Polska wniosła duchowy wkład we wspólnotę europejską. O&nbsp;duchowym dziele, jakim jest kult maryjny, mówił abp Tomasz Peta z&nbsp;Kazachstanu. Przypomniał dzieje polskich zesłańców w&nbsp;Oziornoje, gdzie w&nbsp;momencie największego głodu w&nbsp;1941&nbsp;r. pojawiło się jezioro pełne ryb. Potraktowano to jako cud za sprawą Maryi. Obecnie znajdują się tam narodowe sanktuarium Matki Bożej Królowej Pokoju i&nbsp;światowe centrum modlitwy o&nbsp;pokój. –&nbsp;Adoracja i&nbsp;Różaniec mogą uratować chrześcijańską Europę – stwierdził abp Peta.</p>
<p>Ks. dr hab. Mirosław Sitarz podkreślił, że dla św. Jana Pawła II elementem określającym tożsamość Europy jest Kościół, a&nbsp;chrześcijaństwo stanowi czynnik decydujący w&nbsp;historii Europy. Porządek prawny powinien uznawać i&nbsp;chronić te wartości, które są najcenniejszym dziedzictwem europejskiego humanizmu.</p>
<p>Referat „Prawo naturalne w&nbsp;Europie” wygłosił dr hab. Przemysław Czarnek – wojewoda lubelski. Kolejny panel poprowadził bp Ryszard Karpiński. „Osoba ludzka zasadą formowania ładu społecznego” – to temat wystąpienia ks. prof. dr. hab. Andrzeja Maryniarczyka SDB. Zwrócił on uwagę, że tylko chrześcijaństwo traktuje człowieka jako osobę. Człowiek posiada swoją godność, jest podmiotem prawa i&nbsp;jednocześnie jego celem, wszystkie zaś ludzkie wspólnoty pełnią funkcję pomocniczą i&nbsp;mają ułatwić rozwój człowieka.</p>
<p>Kaja Godek z&nbsp;Fundacji Życie i&nbsp;Rodzina mówiła o&nbsp;trudnościach, które napotyka w&nbsp;Polsce obrona życia od poczęcia do naturalnej śmierci.</p>
<p>Ks. prof. dr hab. Tadeusz Guz w&nbsp;swoim wystąpieniu podkreślił, że chrześcijańska koncepcja gospodarki traktuje człowieka jako współpracownika Boga, dlatego praca stoi przed kapitałem, który ma służyć człowiekowi.</p>
<p>O problemach wolności sumienia w&nbsp;Europie mówił ks. dr Jarosław Krzewicki (SWEiZ w&nbsp;Łodzi). Wolność sumienia jest gwarantowana w&nbsp;Karcie Praw Podstawowych, ale w&nbsp;rzeczywistości podejmowana jest walka z&nbsp;chrześcijaństwem właśnie w&nbsp;odniesieniu do wolności sumienia. – Nie chodzi nam o&nbsp;chrześcijańską Europę, ale o&nbsp;Europę Chrystusa, gdzie zagwarantowany będzie dostęp do tradycji, ale też podkreślony zostanie centralny punkt związku z&nbsp;historią, dziedzictwem i&nbsp;człowieczeństwem, którym jest Jezus Chrystus&nbsp;– powiedział ks. Krzewicki.</p>
<p>Podczas panelu, który prowadził bp Antoni Dziemianko z&nbsp;diecezji pińskiej na Białorusi, ks. prof. dr hab. Józef Krukowski (PAN) podjął temat: „Wartości chrześcijańskie a&nbsp;wartości Unii Europejskiej”. Zauważył, że liberałowie i&nbsp;socjaliści po przejęciu wpływów w&nbsp;UE postawili sobie za cel całkowite wykorzenienie wartości chrześcijańskich z&nbsp;porządku prawnego. Dr hab. Mirosław Piotrowski, profesor KUL, przedstawił symbolikę chrześcijańską w&nbsp;przestrzeni europejskiej, która jest obecna przede wszystkim dzięki kościołom. Krzyż znajduje się na wielu flagach państw europejskich i&nbsp;nie można oddzielić dziejów Europy od chrześcijaństwa. Nasila się jednak walka z&nbsp;chrześcijaństwem i&nbsp;jego symbolami. Nawet politycy chrześcijańscy popierają eliminowanie symboli chrześcijańskich. Mariusz Książek z&nbsp;„Niedzieli” mówił o&nbsp;wyzwaniach medialnych Ruchu „Europa Christi”. Przypomniał św. Maksymiliana Kolbego, który w&nbsp;pracy ewangelizacyjnej wykorzystywał najnowocześniejsze środki medialne. W&nbsp;dużym nakładzie wydawał „Rycerza Niepokalanej” oraz „Małego Rycerzyka Niepokalanej”. Prelegent przywołał słowa świętego, że jeśli nie będziemy mieli własnych mediów, to kościoły będą puste. Dlatego Ruch „Europa Christi” wydaje co miesiąc wraz z&nbsp;Tygodnikiem Katolickim „Niedziela” dodatek. Red. Książek zapowiedział też przedsięwzięcia mające na celu rozprzestrzenianie filmów chrześcijańskich.</p>
<p>Podczas panelu, który prowadził dr hab. Krzysztof Wiak z&nbsp;KUL, konferencję: „Udział chrześcijan w&nbsp;życiu publicznym według Noty Doktrynalnej Stolicy Apostolskiej” wygłosił dr Bogusław Rogalski (Parlament Europejski). Przekonywał, że udział katolików w&nbsp;życiu publicznym i&nbsp;politycznym jest niezwykle ważny, aby Europa wróciła do swoich korzeni. Zwrócił uwagę, że do obrony chrześcijaństwa potrzebni są odważni rycerze Chrystusa, o&nbsp;których stara się Ruch „Europa Christi”. Jan Michał Małek podkreślił z&nbsp;kolei, że obecna Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej nie służy dobrze gospodarce, gdyż w&nbsp;tej dziedzinie zawiera wiele zapisów, które są ze sobą sprzeczne.</p>
<p>Prof. dr hab. Dariusz Dudek (KUL) mówił o&nbsp;aksjologii Konstytucji RP. Stwierdził, że konstytucja stanowi prawny wyraz wartości zasługujących na ochronę. Wspomniał o&nbsp;propozycji prezydenta RP Andrzeja Dudy dotyczącej referendum konstytucyjnego. Zwrócił uwagę na pytanie o&nbsp;wyrażeniu wdzięczności przodkom za kulturę zakorzenioną w&nbsp;chrześcijańskim dziedzictwie narodu.</p>
<p class="styt">Rechrystianizacja Europy</p>
<p>O tym, jak wracać do duchowych korzeni Europy i&nbsp;jaką rolę może w&nbsp;tym procesie odgrywać Polska, mówili uczestnicy sesji „Rechrystianizacja Europy”, która odbyła się w&nbsp;gmachu Senatu RP 18 października. W&nbsp;obradach wzięli udział m.in. kard. Gerhard Ludwig Müller – były prefekt Kongregacji Nauki Wiary, Carl A. Anderson – Najwyższy Rycerz Zakonu Rycerzy Kolumba i&nbsp;George Weigel – papieski biograf, przedstawiciel premiera Węgier Tristan Azbey, a&nbsp;także prof. Massimo Gandolfini, prof.&nbsp;Marina Casini i&nbsp;Arturo Mari. Konferencji przewodniczył wicemarszałek Senatu&nbsp;RP prof.&nbsp;Michał Seweryński.</p>
<p>Na sesji obecna była minister rodziny, pracy i&nbsp;polityki społecznej Elżbieta Rafalska.</p>
<p>– Ruch „Europa Christi” pragnie, by w&nbsp;Europie wciąż obchodzone było Boże Narodzenie, by to wciąż była Europa Chrystusa – powiedział we wprowadzeniu do obrad ks. dr Ireneusz Skubiś. Ubolewał, że w&nbsp;niektórych krajach kościoły są sprzedawane, a&nbsp;na rynkach miejskich czasem nie można nawet postawić choinki. Stwierdził też, że partie chadeckie zdradziły Ewangelię, gdyż w&nbsp;wielu miejscach, gdzie rządzą, jest legalna aborcja, dopuszcza się eutanazję i&nbsp;„małżeństwa” osób tej samej płci. – Dziś Europa wyznaje kulturę śmierci. Chrześcijaństwo mówi o&nbsp;życiu, o&nbsp;zmartwychwstaniu. Końcem człowieka nie jest grób&nbsp;– to trzeba dziś Europie i&nbsp;światu powiedzieć! &nbsp;– zaznaczył.</p>
<p>– Apeluję do brukselskich polityków, by nie przyjeżdżali tu udzielać korepetycji! – powiedział kard.&nbsp;Gerhard Ludwig Müller. Zwrócił uwagę, że Europa jest wspólnotą wolnych narodów i&nbsp;żadne państwo nie może pouczać innych. Podkreślił też, że wartości europejskie nie mogą być ustalane przez europejskie instytucje, nie trzeba ich „wynajdywać na nowo”, bo one są zakorzenione w&nbsp;tradycjach Starego Testamentu, w&nbsp;kulturze Grecji i&nbsp;prawie rzymskim, które znalazły swoją syntezę w&nbsp;chrześcijaństwie. Kard. Müller zaznaczył, że Polska, będąc w&nbsp;pewnym stopniu ośrodkiem rechrystianizacji Europy, staje się celem szczególnych ataków. – Polska była kiedyś rozerwana między trzy mocarstwa. Podzielono jej terytorium, ale nie zniszczono ducha. Dzisiejszy atak jest dużo gorszy, chodzi o&nbsp;śmiertelny cios, który ma zostać zadany polskiej duszy – powiedział. Przypomniał polskie osiągnięcia na rzecz demokracji i&nbsp;podkreślił, że jakiekolwiek zewnętrzne pouczanie w&nbsp;tej kwestii jest wyrazem ignorancji, nieznajomości historii i&nbsp;braku szacunku.</p>
<p>Pierwotnie Viktor Orbán oraz premier RP Mateusz Morawiecki mieli wziąć udział w&nbsp;tej sesji kongresu. Plany te pokrzyżował odbywający się równolegle szczyt UE w&nbsp;Brukseli. Podczas kongresowych obrad wystąpił przedstawiciel premiera Węgier Tristan Azbey. Przypomniał on, że rząd w&nbsp;Budapeszcie już 2 lata temu utworzył samodzielny sekretariat stanu ds. pomocy prześladowanym chrześcijanom. Obecnie władze Węgier prowadzą programy humanitarne na terenie 6 krajów na Bliskim Wschodzie i&nbsp;w&nbsp;Afryce Północnej. – Spoglądamy na ten problem jak na misję narodową Węgier, ponieważ pomoc prześladowanym chrześcijanom jest naszym obowiązkiem moralnym. To poważny problem, bo w&nbsp;85&nbsp;krajach cierpi 250 mln ludzi jedynie z&nbsp;powodu swojej wiary&nbsp;– powiedział przedstawiciel Węgier i&nbsp;dodał, że prześladowania mogą dosięgnąć także chrześcijan mieszkających na Starym Kontynencie. W&nbsp;jego ocenie, stanie się tak, jeżeli nie zachowamy naszej tożsamości. Przedstawiciel premiera Mateusza Morawieckiego odczytał jego list do organizatorów i&nbsp;uczestników kongresu.</p>
<p>Marcin Mrowiec, główny ekonomista Banku Pekao SA, obszernie omówił rolę banków w&nbsp;gospodarce. Przypomniał m.in. encyklikę „Centesimus annus”, w&nbsp;której Jan Paweł II apelował, by celem działalności gospodarczej było dobro wspólne, a&nbsp;nie maksymalizacja zysku. Wyraził głęboki szacunek dla idei, której służy Ruch „Europa Christi” – idei łączenia wokół chrześcijańskich korzeni Europy, i&nbsp;życzył moderatorowi ruchu, ks. Skubisiowi, obfitych plonów w&nbsp;tym dziele.</p>
<p>– Historia Polski to historia narodu wewnętrznie przesiąkniętego chrześcijaństwem – powiedział Carl A. Anderson, Najwyższy Rycerz Zakonu Rycerzy Kolumba z&nbsp;USA. – Polska może dać Europie nową nadzieję, jeśli pozostanie zdeterminowana, by bronić własnej suwerenności duchowej&nbsp;– powiedział.</p>
<p>– W&nbsp;40. rocznicę wyboru Jana Pawła II projekt demokratyczny jest zagrożony przez zewnętrznych wrogów, wewnętrzne zamieszanie i&nbsp;kłótnie&nbsp;– powiedział papieski biograf dr George Weigel. Podkreślił, że Jan Paweł&nbsp;II nie byłby dziś zadowolony ze stanu demokracji w&nbsp;świecie. Dr Weigel omówił kilka pojęć, które mogłyby stanowić swoisty leksykon polityczny Jana Pawła II: wolność, wolne społeczeństwo, Europa, patriotyzm, pluralizm.</p>
<p>Wicemarszałek Senatu prof. Michał Seweryński w&nbsp;swoim wystąpieniu zwrócił uwagę, że w&nbsp;sferze życia politycznego zagrożeniem dla chrześcijaństwa jest swoista interpretacja zasady rozdziału Kościoła od państwa. Zasada ta jest wykorzystywana przez środowiska ateistyczno-liberalne do głoszenia całkowitej neutralności aksjologicznej państwa. W&nbsp;konsekwencji dochodzi do wypychania religii ze sfery publicznej i&nbsp;spychania jej do sfery prywatnej. – Niektóre rządy wprost dążą do wyeliminowania chrześcijaństwa w&nbsp;ogóle. Podobnie działa Unia Europejska – powiedział prof. Seweryński i&nbsp;przypomniał, że taka polityka wzbudziła nie tylko sprzeciw Kościoła, ale również niektórych środowisk ateistycznych. To one zaprotestowały po tym, jak w&nbsp;preambule projektowanej Konstytucji UE nie zostały przywołane chrześcijańskie korzenie Europy.</p>
<p>– Życie współczesne dostarcza wielu przykładów, kiedy to chrześcijaństwo jest wypierane pod pozorem neutralności przestrzeni publicznej. Wszystko się czyni, aby nie urazić niechrześcijan żyjących w&nbsp;Europie – powiedział wicemarszałek Senatu i&nbsp;od razu podkreślił, że w&nbsp;przypadkach odwrotnych, a&nbsp;więc wtedy, gdy deptana jest godność wierzących w&nbsp;Jezusa Chrystusa, nikt nie broni chrześcijan. Wówczas „współcześni moraliści” wolą mówić np. o&nbsp;wolności artystycznej. Podobnie postępuje większość świeckich mediów, które w&nbsp;sposób tendencyjny i&nbsp;nierzetelny opisują problem zabijania nienarodzonych dzieci czy celibatu księży.</p>
<p>Co w&nbsp;takiej sytuacji my, świeccy chrześcijanie, powinniśmy robić? – Musimy podjąć wyzwanie, które rzuca nam współczesny świat – powiedział prof. Seweryński i&nbsp;wyjaśnił: – Tożsamość chrześcijańska jest nam wprawdzie zaszczepiona przez chrzest św., ale wymaga ona także ciągłego podtrzymywania przez praktyki religijne, współpracę z&nbsp;łaską oraz przez własne świadectwo życia chrześcijańskiego.</p>
<p>Podczas sesji w&nbsp;Senacie wykład poświęcony obronie życia wygłosił prof. Massimo Gandolfini, przewodniczący włoskiego Komitetu „Brońmy nasze dzieci” oraz promotor włoskiego „Family Day”, a&nbsp;o&nbsp;przeszłości i&nbsp;perspektywach obrony życia w&nbsp;Unii Europejskiej mówiła prof. Marina Casini, prawnik i&nbsp;bioetyk.</p>
<p class="styt">Europa męczenników</p>
<p>Kolejną kongresową stacją była Łódź, gdzie 19&nbsp;października, w&nbsp;34. rocznicę śmierci bł.&nbsp;ks.&nbsp;Jerzego Popiełuszki, odbyła się sesja „Europa męczenników”. Witając zebranych, ks. dr Jarosław Krzewicki, rektor Szkoły Wyższej Ekonomii i&nbsp;Zarządzania, współorganizator spotkania, podkreślił, że sesja, która ma wymiar naukowy i&nbsp;duchowy, ma pomóc zgłębić sens tego, czym jest męczeństwo. Ks.&nbsp;inf.&nbsp;Ireneusz Skubiś przypomniał, że Kościół męczenników jest Kościołem świadków, i&nbsp;podzielił się swoim wspomnieniem o&nbsp;bł. ks. Jerzym, którego Jan Paweł II wpisał w&nbsp;poczet największych Europejczyków.</p>
<p>Spotkanie było złożone z&nbsp;czterech paneli. Rozpoczął je dr Massimo Casciani, teolog, prawnik i&nbsp;dziennikarz, który rozważał m.in. zagadnienie, czy chrześcijanie w&nbsp;Europie staną się prześladowaną mniejszością. Prof. Marina Casini podkreśliła, że męczennikami współczesnej Europy są dzieci nienarodzone, zabijane w&nbsp;łonach matek.</p>
<p>Prof. Lluís Clavell zwrócił uwagę, że chociaż jesteśmy świadkami sprzeciwu wobec krzyża i&nbsp;musimy bronić kościołów, to jednak krzyż nadal przyciąga ludzi w&nbsp;różnych miejscach świata.</p>
<p>Bp prof. Jan Kopiec w&nbsp;swoim wykładzie wskazał na aspekt historyczny męczeństwa. – To nie sprawa prywatna, to manifestacja Kościoła. Męczeństwa nikt nie planuje, ale trzeba być przygotowanym i&nbsp;w&nbsp;momencie próby na nie odpowiedzieć – stwierdził.</p>
<p>Ks. dr Aleksy Kucy, duszpasterz prawosławnej parafii pw. Aleksandra Newskiego w&nbsp;Łodzi, podkreślił, że nie można zrozumieć wartości męczeństwa, jeżeli nie ma się wiary. Dodał, że nadchodzi era męczenników, bo osoba, która wyznaje Chrystusa, może zostać zwolniona z&nbsp;pracy lub wtrącona do więzienia. Do tej myśli nawiązał także pastor Jan-Aage Torp z&nbsp;Oslo, który gdy mówił o&nbsp;negatywnych regulacjach prawnych w&nbsp;Norwegii dotyczących życia i&nbsp;rodziny, jak np. związki osób tej samej płci, i&nbsp;złych prognostykach na przyszłość w&nbsp;tej sferze. Zauważył, że osoby, które tego nie akceptują, są postrzegane jako outsiderzy.</p>
<p>Liczne przykłady męczeństwa i&nbsp;prześladowania za wiarę w&nbsp;czasach komunizmu w&nbsp;diecezji ołomunieckiej przytoczył abp Jan Graubner. Przypomniał m.in. internowanego w&nbsp;1950&nbsp;r. bp. Josefa Karela Matochę, kapłanów zmarłych w&nbsp;więzieniach i&nbsp;zamykanych w&nbsp;obozach internowanych oraz kleryków zsyłanych do obozów pracy. Również ks.&nbsp;Filip Kucelin z&nbsp;Chorwacji mówił o&nbsp;męczennikach i&nbsp;męczenniczkach z&nbsp;terenu Chorwacji i&nbsp;Albanii, którzy oddali życie za wiarę podczas II wojny światowej i&nbsp;w&nbsp;czasach komunizmu. Podkreślił, że każdy męczennik głęboko wierzy, iż to Jezus jest drogą, prawdą i&nbsp;życiem.</p>
<p>Wielkim wyznaniem wiary było także męczeństwo 11 sióstr nazaretanek z&nbsp;Nowogródka, które zostały rozstrzelane przez Niemców 1 sierpnia 1943&nbsp;r. Tę męczeńską kartę z&nbsp;historii zgromadzenia przedstawiła s. Jana Zawieja, przełożona generalna.</p>
<p>Ks. prał. José Luis Gutiérrez Gómez przypomniał m.in., że korzenie Europy od samego początku są oblane krwią męczenników. Także w&nbsp;XX wieku mamy wielu męczenników wielkiej sprawy Boga. Ich świadectwo nie powinno zaginąć. O. Peter Roman Zieliński, paulin, w&nbsp;wykładzie poświęconym angielskim męczennikom sumienia przypomniał św. Tomasza Morusa oraz męczenników z&nbsp;zakonu kartuzów. Ks. dr Alberto Gildoni przedstawił natomiast świadectwo życia swojego brata, Valeria Gildoniego, włoskiego policjanta, który zginął w&nbsp;2009 r., chcąc ochronić swoich podwładnych i&nbsp;ludność przed uzbrojonym niepoczytalnym człowiekiem. W&nbsp;ten sposób przełożył męczeństwo na język codzienności i&nbsp;wierność obowiązkom.</p>
<p class="styt">Silna rodzina siłą Europy</p>
<p>„Zwracam się z&nbsp;apelem do władz państwowych i&nbsp;samorządowych, instytucji międzynarodowych i&nbsp;kościelnych oraz do władz społecznych i&nbsp;wszystkich ludzi dobrej woli o&nbsp;zwiększenie troski o&nbsp;podmiotowość rodziny” – napisali w&nbsp;stanowisku końcowym uczestnicy konferencji „Silna rodzina siłą Europy”, która odbyła się 20 października na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego (UKSW) w&nbsp;Warszawie w&nbsp;ramach II Międzynarodowego Kongresu „Europa Christi”. Dokument drukujemy w&nbsp;całości na następnej stronie. Stanowisko końcowe zostało przyjęte przez uczestników konferencji przez aklamację. Wcześniej ponad 100&nbsp;osób zgromadzonych w&nbsp;Auli św. Jana Pawła&nbsp;II na UKSW wysłuchało serii wykładów, które wygłosili duchowni, naukowcy i&nbsp;politycy.</p>
<p>Do uczestników kongresu list przysłała min.&nbsp;Elżbieta Rafalska. Przypomniała programy prorodzinne, które wprowadził obecny rząd, m.in.: 500+, 300+, mieszkanie+. Tylko na pierwszy z&nbsp;tych projektów w&nbsp;budżecie państwa na przyszły rok zabezpieczono ponad 22 mld zł. Min. Rafalska zapewniła, że zostało zabezpieczone finansowanie wszystkich dotychczasowych projektów prorodzinnych. Zapewniła także, że rząd zamierza zwiększyć środki na realizację Karty Dużej Rodziny. Innym priorytetem rządu będzie polityka senioralna, która buduje więź między pokoleniami. Większe pieniądze zostaną przeznaczone także na uruchamianie nowych żłobków. – Chcemy, aby do roku 2020 ze żłobków mogło korzystać ponad 30 proc. dzieci do lat trzech – powiedział Krzysztof Maciejewski, który wystąpił na kongresie w&nbsp;imieniu min.&nbsp;Elżbiety Rafalskiej.</p>
<p>Poza tym, że rząd zwiększa środki finansowe, dokonuje także zmian w&nbsp;prawie, o&nbsp;czym na UKSW mówił wiceminister sprawiedliwości Michał Wójcik. Przypomniał o&nbsp;tym, że obecny rząd wprowadził prawo, które zakazuje odbierania rodzicom dzieci ze względu na biedę. Niedawno w&nbsp;życie weszła też ustawa, która reguluje sytuację dzieci w&nbsp;małżeństwach z&nbsp;różnych krajów. Do tej pory dzieci te były oddawane za granicę, a&nbsp;procesy ciągnęły się przez wiele lat. Teraz sprawy te trafią tylko do wyspecjalizowanych sędziów, a&nbsp;cały proces nie będzie mógł się toczyć dłużej niż 6&nbsp;tygodni. W&nbsp;tym czasie dziecko będzie musiało przebywać na terenie Polski. – Pierwsze tygodnie działania ustawy pokazały, że sprawy są załatwiane bardzo szybko, a&nbsp;nie jak kiedyś lata&nbsp;– powiedział wiceminister Wójcik.</p>
<p>Polityk zaznaczył, że do resortu zgłaszają&nbsp;się Polacy, którzy utracili prawo do dzieci za granicą, a&nbsp;tamtejszy aparat opieki społecznej skierował dzieci np. do muzułmańskich rodzin zastępczych. – W&nbsp;takich przypadkach łamana jest tożsamość dziecka, które pozbawione jest prawa do wychowania w&nbsp;języku, kulturze, religii i&nbsp;tradycji przodków&nbsp;– mówił Michał Wójcik. Jego zdaniem, rozwiązanie tego problemu jest zadaniem dla całej Unii Europejskiej. – Konwencja Europejska w&nbsp;swoich art. 8 i&nbsp;20 mówi o&nbsp;potrzebie zachowania tożsamości&nbsp;– powiedział polityk i&nbsp;ujawnił, że Polska razem z&nbsp;Łotwą i&nbsp;Węgrami stara się, aby prawo to zaczęło działać. – Mam nadzieję, że do końca grudnia uda się to załatwić – dodał Michał Wójcik i&nbsp;na koniec wystąpienia poprosił zagranicznych gości kongresu, aby wywierali presję na swoich polityków w&nbsp;kwestii zachowania tożsamości najmłodszych. Problem ten dotyczy kilkudziesięciu tysięcy dzieci.</p>
<p>O tym, że obronie praw trzeba nadać wymiar międzynarodowy, mówił na kongresie także europoseł Marek Jurek. Lider Przymierza Prawicy rozpoczął swoje wystąpienie od pokazania mechanizmów, które powodują, że np. prawo do życia poczętych dzieci jest drastycznie ograniczane. – Prawo do aborcji czy też prawo do małżeństw homoseksualnych wprowadzają skrajne ugrupowania lewicowe. Kiedy jednak rządy przejmują ugrupowania prawicowe, to prawo to nie jest zmieniane, ale utrzymywane w&nbsp;imię konsensusu&nbsp;– powiedział Marek Jurek i&nbsp;dodał, że jak na razie w&nbsp;żadnym europejskim kraju – Hiszpanii, Francji czy w&nbsp;Polsce – nie widzieliśmy zmiany tej tendencji. Jedynym państwem, które odwołało „legislację homoseksualną”, są Bermudy. – Musimy prawom rodziny nadać rangę konstytucyjną i&nbsp;międzynarodową. I&nbsp;taki sens ma Międzynarodowa Karta Praw Rodziny, której inspiracją jest Karta Praw Rodziny ogłoszona przez Stolicę Apostolską w&nbsp;1983&nbsp;r. – powiedział Marek Jurek.</p>
<p>O historii Karty Praw Rodziny i&nbsp;o&nbsp;tym, jak ją promować, w&nbsp;swoim wystąpieniu mówił ks.&nbsp;dr&nbsp;Kazimierz Kurek.</p>
<p>W&nbsp;trakcie sesji wykłady wygłosili ponadto: ks.&nbsp;prof.&nbsp;Lluís Clavell z&nbsp;Hiszpanii, który mówił o&nbsp;rodzinie w&nbsp;nauczaniu św. Jana Pawła&nbsp;II, prof.&nbsp;Marina Casini i&nbsp;prof. Massimo Gandolfini, którzy opowiedzieli o&nbsp;obronie praw rodziny we Włoszech. Sytuację rodziny na Litwie przedstawił Piotr Szymanowicz z&nbsp;Akcji Wyborczej Polaków na Litwie. Ks. prof. Ivica Žyžić z&nbsp;Chorwacji podał chrześcijańskie rozumienie świętowania w&nbsp;rodzinie. Historyczne ujęcie tematu świąt dotyczących rodziny oraz ich rangi podjął poseł Tadeusz Woźniak, który prowadził VII już sesję II&nbsp;Międzynarodowego Kongresu „Europa Christi”.</p>
<p class="styt">Ekonomia w&nbsp;kontekście „Europa Christi”</p>
<p>Szeroko rozumiana sfera ekonomiczna, od jej wymiaru teoretycznego po praktyczny codzienny wyraz, jest oparta na wartościach chrześcijańskich i&nbsp;tylko w&nbsp;ich kontekście może twórczo funkcjonować. Wymiar gospodarczy naszego życia tworzą przedsiębiorcy. Prawo do&nbsp;przedsiębiorczości wynika wprost z&nbsp;prawa do&nbsp;własności. Pius XI w&nbsp;encyklice „Quadragesimo anno” (1931) napisał, że „chociaż Bóg przeznaczył dobra naturalne dla całej ludzkości, to żeby spełnić swoje zadanie, muszą najpierw do kogoś należeć”. Słowa te tworzyły kontekst do zaprezentowania duchowego wymiaru przedsiębiorczości na Kongresie Ruchu „Europa Christi”. Podczas VIII&nbsp;sesji Kongresu „Europa Christi”, która odbyła się w&nbsp;auli Redakcji „Niedzieli” w&nbsp;Częstochowie, przedsiębiorczość była punktem wyjścia do szerszego namysłu. Uczestnicy kongresu zdawali sobie sprawę z&nbsp;tego, że chrześcijańskie odrodzenie Europy musi być wielowymiarowe, w&nbsp;tym sensie musi się wyrazić także w&nbsp;sferze gospodarczej świadomości i&nbsp;etycznego działania.</p>
<p class="styt">Podsumowania</p>
<p>Moderator Ruchu „Europa Christi” ks.&nbsp;inf.&nbsp;Ireneusz Skubiś podsumowywał każdą sesję kongresową. Wskazał na Jana Pawła II jako ojca Europy, gdyż nikt tak dogłębnie nie ukazał misji kontynentu europejskiego jak Papież Polak. Ks.&nbsp;Skubiś zwrócił uwagę na nowe bolesne problemy, m.in. zamykanie i&nbsp;burzenie kościołów w&nbsp;wielu europejskich miastach. Zaproponował, aby chrześcijanie Europy policzyli&nbsp;się, zobaczyli, że są ich miliony, i&nbsp;solidarnie działali w&nbsp;obronie chrześcijaństwa. Wyraził nadzieję, że w&nbsp;Europie powstaną kluby „Europa Christi”, modlitewne arcybractwa oraz rycerstwo odważnych chrześcijan. – Trzeba Europie zaproponować, by otworzyła drzwi Chrystusowi&nbsp;– powiedział ks.&nbsp;Skubiś.</p>
<p>Kongres zakończył się 22 października Mszą&nbsp;św. w&nbsp;Kaplicy Cudownego Obrazu Matki Bożej na&nbsp;Jasnej Górze pod przewodnictwem abp.&nbsp;Wacława Depo. W&nbsp;tym samym dniu dziękczynną Mszę św. sprawował kard.&nbsp;Stanisław Dziwisz w&nbsp;sanktuarium św. Jana Pawła II w&nbsp;Krakowie.</p>
<p class="nota">Współpraca: Andrzej Tarwid, Ewa i&nbsp;Tomasz Kamińscy, ks. Jakub Nagi, Anna Skopinska oraz KAI</p>
</div>
</div>
]]></content:encoded>
					
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">1476</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Powstanie Warszawskie oczami dziecka. Jutro się to wszystko skończy.</title>
		<link>https://catholicleaguepolonia.org/pl/family/powstanie-warszawskie-oczami-dziecka-jutro-sie-to-wszystko-skonczy/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Catholic League]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 02 Aug 2018 01:42:26 +0000</pubDate>
				<guid isPermaLink="false">https://catholicleaguepolonia.org/?post_type=family&#038;p=1307</guid>

					<description><![CDATA[Po wielu tygodniach bardzo ubogiej diety, znaleźliśmy starą skórkę od chleba. Leżała w piasku, w ziemi, brudna. Mimo wszystko biliśmy się z bratem między sobą o to, kto ma ją zjeść.” – mówi w rozmowie z „Niedzielą” Bożenna Małecka, Warszawianka i naoczny świadek wybuchu Powstania Warszawskiego na Żoliborzu. &#160;Rozmawiał Tomasz Winiarski TOMASZ WINIARSKI:&#160;– Pierwsze strzały [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Po wielu tygodniach bardzo ubogiej diety, znaleźliśmy starą skórkę od chleba. Leżała w piasku, w ziemi, brudna. Mimo wszystko biliśmy się z bratem między sobą o to, kto ma ją zjeść.” – mówi w rozmowie z „Niedzielą” Bożenna Małecka, Warszawianka i naoczny świadek wybuchu Powstania Warszawskiego na Żoliborzu.</p>
<p class="gap-bottom"><i class="fa fa-pencil"></i>&nbsp;<em>Rozmawiał Tomasz Winiarski</em></p>
<p class="pyt"><b>TOMASZ WINIARSKI:</b>&nbsp;– Pierwsze strzały Powstania Warszawskiego padły jeszcze na długo przed godziną „W” na Żoliborzu. Zegary wskazywały wtedy 14:00 z minutami. Jak to wyglądało?</p>
<p class="odp"><b>BOŻENNA MAŁECKA:</b>&nbsp;– Mieszkałam na ul. Próchnika na Żoliborzu. Z okien naszego mieszkania widziałam powstańców, którzy rozdawali między sobą broń ukrytą w papierowych torbach. Po prostu jako dziecko siedziałam sobie zupełnie przypadkowo na parapecie okiennym. Bawiłam się z bratem, nie było wtedy zbyt wielu rozrywek, nie było działających telefonów. Obserwowałam sobie świat za oknem. Powstańców było tam około ośmiu, no może z dziesięciu. Wysypali i rozdzielili między sobą karabiny i pistolety. Byłam wtedy małym dzieckiem więc nie potrafię dzisiaj dokładnie określić jaka to była broń. Chwilę później, tuż pod oknami mojej kamienicy, padły pierwsze strzały Powstania Warszawskiego. Dzisiaj to wydarzenie upamiętnia wmurowany tam kamień węgielny. Co roku odbywają się przy nim uroczystości upamiętniające tamte chwile. W tym roku brał w nich udział m.in. kandydat na prezydenta Warszawy Patryk Jaki, obecni byli także żołnierze Wojska Polskiego, którzy oddawali salwy honorowe.</p>
<p class="pyt">– Czy będąc małym dzieckiem miała Pani wtedy świadomość, że zbliża się tak olbrzymi zryw niepodległościowy?</p>
<p class="odp">– Mój ojciec był w AK, dlatego mama wiedziała, że ma wybuchnąć powstanie, choć mówiono o dwu lub trzydniowym opóźnieniu. Miała nas zostawić samych w domu i pojechać do ojca pod jego pracę, ponieważ chcieli udać się pod Warszawę zrobić jakieś zapasy. Akurat tak się wszystko potoczyło, że powstanie wybuchło wcześniej na Żoliborzu i myśmy już zostali w domu razem z mamą. W przeciwnym razie, jako małe dzieci bylibyśmy zupełnie sami w trakcie wybuchu Powstania. Mogłoby się to skończyć naprawdę różnie, zważywszy chociażby na fakt, że w sumie spędziłam wszystkie 63 dni w piwnicy naszej kamienicy. Strach pomyśleć co by się z nami stało, gdyby naszą mamę walki zastały gdzieś daleko od domu.</p>
<p class="pyt">– No właśnie, co się działo z Panią bezpośrednio po tym kiedy padły już te pierwsze strzały? Jak wyglądało następnych kilka godzin?</p>
<p class="odp">– Później to po prostu musieliśmy zejść do piwnicy…</p>
<p class="pyt">– Znajdującej się w budynku, w którym mieszkaliście?</p>
<p class="odp">– Tak, w tym bloku. Tam spędziliśmy pełne dwa miesiące. Ja z Powstania wyszłam z awitaminozą, spuchnięta i biała, bo przecież mama nie miała zapasów jedzenia na całe dwa miesiące. To co mieliśmy to dość szybko zjedliśmy. Były momenty, że mama szła na okoliczne działki i tam podkopywała trochę ziemniaków, bo to był przecież sierpień. Czasem przynosiła trochę pomidorów. Później żyliśmy na takiej kuchni, którą określiłabym mianem „kuchni powstańczej”. Na przykład jadłam kaszę z robakami i na to się po prostu nie zwracało uwagi. Trwała przecież wojna…</p>
<p class="pyt">– Czy bywało tak, że jakieś oddziały powstańcze przynosiły Wam racje żywnościowe, cokolwiek? Czy wszystko musieliście zdobywać sami?</p>
<p class="odp">– Nie… Wszystko sami. Mama wiedziała, gdzie pójść do tej, że tak powiem – kuchni wojskowej – zdobywała w ten sposób jakieś jedzenie od naszych żołnierzy. Na ulicy Próchnika była barykada i tam widziałam walczących Powstańców. No więc pod wpływem tych obrazów bawiłam się później w piwnicy w sanitariuszkę razem z moim bratem, który udawał warszawskiego powstańca.</p>
<p class="pyt">– Czy ukrywając się w piwnicy, miała Pani świadomość, że na górze trwa regularna wojna? Słychać było wybuchy, wystrzały?</p>
<p class="odp">– Byliśmy dziećmi i to do nas tak do końca nie docierało. Nie rozumieliśmy tego, co się działo na górze. Natomiast dzień przed upadkiem Powstania, przyszli do nas do piwnicy powstańcy, weszli i mówią: „my się poddajemy, a wy musicie dzisiaj w nocy wywiesić białą flagę na budynku”. Ktoś wszedł na dach i na kiju od szczotki powiesił białe prześcieradło. Inaczej to Niemcy wrzucali granaty do piwnic i ludzie w nich ginęli… Rzeczywiście naziści przyszli do nas nad ranem. Niemcy nie wchodzili do piwnic, tylko stali na górze i wołali, żeby najpierw wychodziły matki z dziećmi, a później kobiety i mężczyźni. Mężczyźni to nie mieli co wychodzić, bo ich tam po prostu nie było. Walczyli. Później żołnierze niemieccy prowadzili nas okopami do takiego wielkiego dołu. Dzisiaj mniej więcej tam znajduje się warszawski Teatr Komedia. Szliśmy okopami przez wąskie przejścia, stąpając bez przerwy po leżących wszędzie ciałach pomordowanych powstańców. Doszliśmy do takiego dołu, w którym Niemcy zebrali okolicznych mieszkańców. Żołnierze stali na górze, nad tym wykopanym dołem i mówili nam, że dają pół godziny czasu, żeby wszystkie matki i żony poszły po swoich synów i mężów. Nikt się jednak nie ruszył. Gdzie moja mama miała pójść? Jej męża tam przecież nie było.</p>
<p class="pyt">– Bo był w AK i uczestniczył w walkach…</p>
<p class="odp">– Tak… Był gdzieś pod Warszawą i walczył. Wracając, ostatecznie nikt z nas tam dzięki Bogu nie zginął, ale przeżycia jako dziecko miałam, jak po tych ciałach powstańców chodziłam… Czegoś takiego nie da się zapomnieć do końca życia.</p>
<p class="pyt">– I co się dalej działo w tym dole?</p>
<p class="lead">„(…) po wielu tygodniach bardzo ubogiej diety, znaleźliśmy starą skórkę od chleba. Leżała w piasku, w ziemi, brudna. Mimo wszystko biliśmy się z bratem między sobą o to, kto ma ją zjeść.” – mówi w rozmowie z „Niedzielą” Bożenna Małecka, Warszawianka i naoczny świadek wybuchu Powstania Warszawskiego na Żoliborzu.</p>
<p class="odp">– Dół był bardzo głęboki, wyglądał niczym duży basen wykopany w ziemi. Na górze stali Niemcy z wystawionymi karabinami wycelowanymi w nas. Mama uważała, że będą nas tam rozstrzeliwać. Tak to wyglądało. Przytuliła mnie z bratem mocno i mówi do nas, że pewnie będziemy za chwilę ginęli. Okazało się, że śmierć nie była nam pisana. Pół godziny później wypędzili nas z tego dołu i kazali iść dalej. Szliśmy ulicami przez płonącą Warszawę – przez Żoliborz i Wolę aż do obozu w Pruszkowie zorganizowanego przez Niemców w takiej zajezdni kolejowej. Tam zaczęli nas wszystkich sortować. Matki z dziećmi trafiały na tereny polskie, a młodych ludzi wysyłano na roboty do Niemiec do ciężkich obozów pracy. Niemcy przewozili nas bydlęcymi wagonami w okropnych warunkach, ale najgorsze i tak było już za nami. Trafiliśmy z mamą pod Kraków do miasta Słomniki i tam nas przydzielili do pewnego sołtysa. Pod Krakowem przebywaliśmy od października do kwietnia, kiedy to wróciliśmy z mamą do rzekomo „wyzwolonej” przez Sowietów Warszawy. Był rok 1945. Nasze mieszkanie było zupełnie rozkradzione. Nie zostało absolutnie nic. Żadnych rzeczy, żadnych pamiątek – wszystko zabrane. Wróciliśmy do niczego, do pustego mieszkania z wyważonymi drzwiami. Na szczęście spotkaliśmy się tam z ojcem, a wkrótce mama poszła do jakiejś pracy. Życie zaczęło stopniowo wracać do czegoś, co miało choć w niewielkim stopniu przypominać przedwojenną normalność. W 1946 przystąpiłam do pierwszej Komunii Świętej… Tak zakończyła się dla mnie wojna.</p>
<p class="pyt">– Kiedy mówię „Powstanie Warszawskie”, to jakie jest Pani najmocniejsze przeżycie? Wspomnienie, które od razu staje przed oczami?</p>
<p class="odp">– Mam kilka takich wspomnień, czy też obrazów, które najmocniej utkwiły w mojej pamięci. Od razu przypominają mi się te pierwsze strzały, kiedy widziałam Powstańców rozdających między sobą broń. Innym wspomnieniem jest moment, kiedy po wielu tygodniach bardzo ubogiej diety, znaleźliśmy starą skórkę od chleba. Leżała w piaski, w ziemi, brudna. Mimo wszystko biliśmy się z bratem między sobą o to, kto ma ją zjeść. Tą brudną, wyschniętą skórkę od chleba! Proszę sobie wyobrazić, jak silne musieliśmy mieć uczucie głodu. Byliśmy potwornie głodni i spragnieni smaku chleba powszedniego. Mam też jedno bardzo ważne dla mnie wspomnienie, takie najbardziej osobiste. Dzień przed tym jak powstańcy przyszli do nas z informacją, żebyśmy się poddali, moja mama powiedziała: „Dzieci, ja już nie mam co wam jutro dać jeść”! Odpowiedziałam: „Mamusiu, nie martw się, bo mi się dzisiaj przyśniła Matka Boża i powiedziała, że jutro to wszystko się skończy…”. No i tak rzeczywiście się stało! Ja to uważam za wielką łaskę, której dostąpiłam. Tych słów wypowiedzianych w moim śnie przez Matkę Bożą nie zapomnę do końca życia: „Nie martw się dziecko, jutro się to wszystko skończy”. Faktycznie były to słowa prorocze – wieczorem przyszli do nas Powstańcy z informacją o kapitulacji, a na drugi dzień było już po wszystkim.</p>
<p class="pyt">– Największą ofiarą Powstania Warszawskiego była ludność cywilna. Stąd pojawiają się zarzuty, że decyzja o jego wywołaniu była błędna, że ten zryw był niepotrzebnym samobójstwem stolicy. Inni podkreślają, że Warszawiacy bili się o wolność i godność. Jakie jest Pani zdanie?</p>
<p class="odp">– Uważam to za wielkie bohaterstwo młodych ludzi… Ja tego wszystkiego nie widziałam, siedziałam te dwa miesiące w piwnicy i co najwyżej wychodziłam przed klatkę, na chwilę na powietrze. Później jak już nas pędzili przez płonącą jeszcze wtedy Warszawę – z Żoliborza do Pruszkowa, to wtedy dopiero dotarła do mnie świadomość o skali tego zniszczenia, tej tragedii. Widziałam przecież całe miasto w gruzach, w płomieniach, a na około pełno leżących trupów. Jako dziecko mam to zarejestrowane do dzisiaj. Straszne wrażenie.</p>
<p class="pyt">– Mimo tego, że była Pani jedną z ofiar Powstania, nie ma Pani pretensji do ludzi, którzy za nie odpowiadają…</p>
<p class="odp">– Nie, nie… wręcz odwrotnie. Czczę i szanuje Powstańców. Modlę się za nich do dzisiaj. 1 sierpnia, ten dzień, ta godzina „W” to będzie dla mnie wielkie przeżycie. Uważam, że jeżeli ktoś nie uszanuje, czy to w Warszawie, czy w całej Polsce tej rocznicy. Jeżeli nie raczy oddać hołdu tym wszystkim Powstańcom, stając na baczność, gdy zawyją syreny… To będzie dla mnie człowiekiem pozbawionym honoru.</p>
<p class="pyt">– Po wojnie, kiedy nastała okupacja Sowiecka, brała Pani udział w odbudowywaniu stolicy.</p>
<p class="odp">– Tak. Wtedy chodziłam do szkoły baletowej. Teatr Wielki był zupełnie zniszczony, a my jako uczennice pierwszej klasy w 1949 r. pomagaliśmy przy odgruzowywaniu Teatru Wielkiego. Po tych gruzach chodziłam, podawaliśmy sobie cegły. Jeśli chodzi o odgruzowywanie Warszawy, to brałam właśnie udział głównie w pracach przy Teatrze Wielkim.</p>
<p class="pyt">– Przez lata Powstańcy czekali na godne upamiętnienie ich walki o wolność…</p>
<p class="odp">– Największym uczczeniem Powstania Warszawskiego 1944 było otwarcie w 2004 r. przez ówczesnego prezydenta Warszawy Lecha Kaczyńskiego Muzeum Powstania Warszawskiego. Wielokrotnie zwiedzałam je z rodziną, opowiadając moim wnuczkom historie i wspomnienia, którymi podzieliłam się w tym wywiadzie. To wspaniałe muzeum jest wielkim i pięknym hołdem dla ofiary, jaką złożyli Powstańcy Warszawscy.</p>
<p class="pyt">– Dlaczego tak długo trzeba było czekać na to muzeum?</p>
<p class="odp">– Nie wszystkie środowiska chciały kultywować pamięć o Powstaniu Warszawskim. Musimy cofnąć się do początku – do momentu, kiedy Warszawa została zdradzona przez swojego drugiego po III Rzeszy kata – Związek Sowiecki. Rosjanie okazali swoją ogromną podłość. Stali po drugiej stronie Wisły i nie przyszli bijącym się z hitlerowcami Powstańcom z pomocą, a przecież cała walcząca Warszawa na to właśnie liczyła. W mojej ocenie to była wielka hańba ze strony Sowietów. Czekali aż cała Warszawa spłonie i dopiero wtedy wkroczyli do miasta. Jakie to było wyzwolenie?! Wejście w niewole. Jedna okupacja zamieniona na drugą. Komuniści nie oddawali czci Powstańcom, oni promowali pogląd, że ten zryw był niepotrzebny. Natomiast pamiętam, że przez prawdziwych patriotów to godzina „W” zawsze była czczona.</p>
<p class="pyt">– Powstanie ‘44 to był największy w historii zryw niepodległościowy przeciwko Niemcom. Żaden inny naród nie dokonał w czasie II wojny światowej czegoś podobnego.</p>
<p class="odp">– Dokładnie tak. Powszechnie uważa się je dzisiaj w świecie za ogromny zryw niepodległościowy i wielkie bohaterstwo. Wciąż żyją jeszcze przecież weterani Powstania. Uważam, że im się należy wielka cześć i chwała. Cieszy mnie, że choć część z nich dożyła czasów, w których przyznaje im się odznaczenia wojskowe i oddaje honory państwowe.</p>
<p class="pyt">– Wielu weteranów Powstania Warszawskiego żyje dzisiaj za głodowe emerytury. Nie starcza im na leki, czasem na jedzenie. Są takimi bohaterami, o których przez lata system nie chciał pamiętać. Niektórzy byli wyrzucani ze swoich mieszkań w trakcie tzw. „dzikiej reprywatyzacji”. Jak to skomentować?</p>
<p class="odp">– To skandal i hańba dla polityków, którzy przez lata tolerowali taki stan rzeczy. Uważam to za… no naprawdę nie chcę używać tutaj brzydkich słów, ale tylko takie cisną się człowiekowi na usta. W trakcie dzikiej reprywatyzacji przejmowano za symboliczne pieniądze kamienice o wartości kilku milionów złotych. Powstańcom należy się nie tylko honor i cześć, lecz także konkretne pieniądze, tak by na stare lata mieli zagwarantowane godne życie!</p>
<p class="pyt">– Jest Pani dumna z bycia Warszawianką?</p>
<p class="odp">– Tak, czuję się bardzo dumna. Mam z tym miastem wiele wspomnień. Niektóre są związane z Powstaniem, ale nie tylko. Staram się przekazywać je wnuczkom, bo tak jak Powstańcy jestem już coraz starsza, a to cośmy tu przeżyli, widzieli i słyszeli, nigdy nie może zostać zapomniane.</p>
<p class="pyt">– Co chciałaby Pani przekazać młodym pokoleniom, jako osoba, która na własnej skórze doświadczyła okropności wojny?</p>
<p class="odp">– Przede wszystkim żeby między ludźmi zawsze panował spokój i pokój. Żeby starali się ze sobą rozmawiać i dochodzić do porozumienia, a nie rozwiązywać spory siłą, przemocą. Żeby jedni nie napadali na drugich – tutaj mam na myśli całe narody i wojny, które ludzie między sobą toczą. Mamy tego najlepszy przykład za naszą wschodnią granicą. Trwa tam wojna, którą rozpoczęła Rosja, atakując wschodnie tereny Ukrainy. Zawiera się wiele paktów, porozumień, które później nie są dotrzymywane. Bo w dzisiejszym świecie honor znaczy coraz mniej. Niestety, władcy tacy jak Putin popierają wojnę, a na arenie międzynarodowej udają głupich, że niby chcą się porozumieć itd. Wojna to także głód. Ja dzisiaj doskonale rozumiem głodujących ludzi. Przed oczami cały czas mam tą wytarzaną w ziemi, brudną skórkę chleba, której z bratem tak bardzo pragnęliśmy. Tak, jak wzywał św. Jan Paweł II – nigdy więcej wojny!</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">1307</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Co z tegoroczną Wigilią?</title>
		<link>https://catholicleaguepolonia.org/pl/family/co-z-tegoroczna-wigilia/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Catholic League]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 30 Nov 2017 22:08:24 +0000</pubDate>
				<guid isPermaLink="false">https://catholicleaguepolonia.org/?post_type=family&#038;p=1377</guid>

					<description><![CDATA[Zdarza się co jakiś czas, że 24 grudnia wypada w niedzielę. Co wtedy z Wigilią? Obchodzić ją w sobotę czy w niedzielę? Adwent jest okresem liturgicznym rozpisanym na cztery tygodnie i ani dnia dłużej. Nie zawsze są to pełne tygodnie, jako że Boże Narodzenie związane z 25 grudnia wypada czasem – jak w tym roku [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Zdarza się co jakiś czas, że 24 grudnia wypada w niedzielę. Co wtedy z Wigilią? Obchodzić ją w sobotę czy w niedzielę?</p>
<p>Adwent jest okresem liturgicznym rozpisanym na cztery tygodnie i ani dnia dłużej. Nie zawsze są to pełne tygodnie, jako że Boże Narodzenie związane z 25 grudnia wypada czasem – jak w tym roku – w poniedziałek. Wtedy z czwartego tygodnia Adwentu zostaje nam tylko jeden dzień: niedziela.&nbsp;</p>
<p>Mimo takiego czasowego okrojenia wierni nie tracą nic z treści duchowych. Adwent jest bowiem skonstruowany jakby dwupoziomowo. Jego pierwsze dni są uporządkowane w kolejne tygodnie. Ostatnie – od 17 do 24 grudnia – są tzw. bliższym przygotowaniem i dni powszednie ” wypierają” liturgiczny cykl tygodniowy. Liturgia jest wtedy uzależniona od daty w kalendarzu, nie zaś od dnia tygodnia. Prawidłowość ta nie dotyczy niedziel. Tak oto 24 grudnia w kościołach katolickich liturgia Mszy św. będzie sprawowana z formularza czwartej niedzieli Adwentu. Warto podkreślić, że jest to integralna, ważna część Adwentu, który kończy się z rozpoczęciem pierwszych nieszporów Bożego Narodzenia odmawianych 24 grudnia wieczorem. I nic to, że mamy wtedy niedzielę, ponieważ niedziela ustępuje pierwszeństwa świętom Pańskim.&nbsp;</p>
<p>Wigilia Uroczystości Bożego Narodzenia rozpoczyna się po pierwszych nieszporach i jest częścią wspomnianej uroczystości. W sensie liturgicznym jest to bowiem nocne czuwanie połączone z udziałem w specjalnym nabożeństwie. Tylko potocznie utarło się, że wigilią nazywamy cały dzień poprzedzający jakąś wielką uroczystość. Ale niektórzy kojarzą Wigilię wyłącznie z Bożym Narodzeniem i tę jako jedyną piszemy wielką literą.&nbsp;</p>
<p>Nie ma zatem żadnych podstaw, by mniemać, że tegoroczna Wigilia przypada w sobotę 23 grudnia. Jako że jest częścią Bożego Narodzenia, nie może być obchodzona w środku Adwentu – przed jego czwartą niedzielą. Przecież nikt nie ma wątpliwości, że w niedzielę 24 grudnia w kościołach nie będzie się jeszcze śpiewać kolęd. Przy okazji uwaga: przyjście na tzw. Pasterkę nie zwalnia w tym przypadku z obowiązku udziału we Mszy św. niedzielnej, w ciągu dnia. Uczestnictwo w Pasterce jest natomiast spełnieniem obowiązku udziału we Mszy św. w Boże Narodzenie.&nbsp;</p>
<p>Zdaje się, że większość katolików, bardziej niż nad zawiłościami liturgii zastanawia się, kiedy łamać się opłatkiem i postawić karpia na stole. Inni pytają wreszcie, czy w tym roku 24 grudnia obowiązuje post. Pokuszę się zatem o kilka wskazówek, zastrzegając, że ich zlekceważenie nie jest grzechem ciężkim, a jedynie pewną niedoskonałością, rozminięciem się z duchowością Kościoła wyrażoną w liturgii.&nbsp;</p>
<p>Bez ważnych przyczyn (np. niemożności spotkania się z całą rodziną w innym terminie) nie należy przesuwać wieczerzy wigilijnej na dni poza 24 grudnia. Człowiek bowiem potrzebuje synchronizacji znaków zewnętrznych z tym, co ma przeżywać w sercu. Chodzi o to, by tzw. liturgia domowa, której jednym z przejawów jest wieczerza wigilijna, nie rozmijała się z liturgią Kościoła.&nbsp;</p>
<p>Co zaś dotyczy wigilijnego postu, warto wiedzieć, że jest on częścią polskiej tradycji, a nie wynika z przepisów kościelnych. Zgodnie z przepisami natomiast we wszystkie niedziele i uroczystości liturgiczne post nie obowiązuje. Nawet gdyby uroczystość wypadła w piątek Wielkiego Postu. W niedziele i uroczystości nie powinniśmy się umartwiać, ponieważ tego dnia świętujemy zwycięstwo Chrystusa i Kościoła. Nie ma jednak nakazu jedzenia w te dni mięsa. Możemy więc zachować piękną polską tradycję (nie jest to obowiązek) i również w tegoroczną Wigilię spożywać wyłącznie potrawy postne. Nie powinniśmy tego robić w duchu umartwienia, ale dla lepszego wejścia w klimat Bożego Narodzenia. Bo cóż to za Święta bez barszczu z uszkami, kapusty z grzybami czy klusek z makiem?</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">1377</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Papież podniósł poprzeczkę /Wiara.pl/</title>
		<link>https://catholicleaguepolonia.org/pl/family/papiez-podniosl-poprzeczke-wiara-pl/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Catholic League]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 03 Jan 2017 23:07:32 +0000</pubDate>
				<guid isPermaLink="false">https://catholicleaguepolonia.org/?post_type=family&#038;p=1429</guid>

					<description><![CDATA[FOTO GOŚĆ Ks. Przemysław Drąg jest doktorem prawa kanonicznego. Studiował też w Papieskim Instytucie Studiów nad Rodziną i Małżeństwem w Rzymie. Pochodzi z diecezji rzeszowskiej. O sporach wokół papieskiego nauczania o rodzinie, o drodze rozeznawania i prorockiej wizji Franciszka mówi ks. dr Przemysław Drąg]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<header class="entry-header"></header>
<div class="entry-content">
<p>FOTO GOŚĆ</p>
<div class="doc-gallery">
<div class="doc-gallery__content"><span class="cm-i-p"><strong>Ks. Przemysław Drąg jest doktorem prawa kanonicznego. Studiował też w Papieskim Instytucie Studiów nad Rodziną i Małżeństwem w Rzymie. Pochodzi z diecezji rzeszowskiej.</strong><br />
</span></div>
</div>
<div class="txt__wrapper">
<div class="txt__content">
<div class="txt__lead">
<p>&nbsp;</p>
<p>O sporach wokół papieskiego nauczania o rodzinie, o drodze rozeznawania i prorockiej wizji Franciszka mówi ks. dr Przemysław Drąg, dyrektor Krajowego Ośrodka Duszpasterstwa Rodzin.</p>
</div>
<div class=" wiara2015_advert wp-has-title">&nbsp;</div>
<div class=" txt__rich-area">
<p class="gn_subtitle"><strong>Jacek Dziedzina: Adhortacja o rodzinie „Amoris laetitia” papieża Franciszka ułatwiła czy utrudniła Księdzu pracę?</strong></p>
<p><strong>Ks. dr Przemysław Drąg</strong>: Z jednej strony ułatwiła, z drugiej utrudniła. Ułatwiła, bo synod, którego owocem jest ten dokument, został oparty na mocnych ankietach, wcześniej przeprowadzonych w diecezjach, a tym samym na nowo naświetlił sytuację rodziny w Kościele. My w Polsce dotąd patrzyliśmy na duszpasterstwo rodzin z perspektywy: jest nieźle, nie ma za bardzo czego zmieniać i czym się przejmować. A teraz widzę, że wielu biskupów pyta, co możemy zmienić, dlaczego jest tak, jak jest. W tym sensie dokument ułatwił mi pracę, bo pojawiła się pewna płaszczyzna, na której wszyscy zgodnie uznali, że skoro papież Franciszek kładzie tak mocny nacisk właśnie na rodzinę i pokazuje ją w wielu różnych kontekstach, to my też chcemy coś z tym zrobić. Z drugiej strony adhortacja tę pracę utrudniła, bo papież na pewno postawił przed nami – kapłanami, biskupami, ale też świeckimi – bardzo wymagające zadania.</p>
<p class="gn_subtitle"><strong>Przed synodem niektórzy krytykowali tę metodologię rozeznania sytuacji poprzez ankiety – mówili, że to socjologizowanie problemów moralnych.</strong></p>
<p>To nie była ścisła ankieta socjologiczna, tylko próba ogólnego zorientowania się w sytuacji rodziny. Owszem, w pewnym momencie pojawiła się groźba, zwłaszcza podczas drugiego synodu, że skoro naświetlona sytuacja jest tak beznadziejna, to być może – tu był taki duży pytajnik – warto coś zmienić w doktrynie Kościoła.</p>
<p class="gn_subtitle"><strong>I krytycy uznali, że w efekcie sama adhortacja uległa takiej właśnie presji „rzeczywistości”. Podziela Ksiądz ten pogląd?</strong></p>
<p>Nie, jestem przeciwny takim opiniom, ponieważ wyraźnie widać, że „Amoris laetitia” jest mocno oparta na fundamencie biblijnym. Adhortację czyta się często bardzo powierzchownie, a papież bardzo jasno stawia pewne wytyczne i mówi do kapłanów: musicie podnieść swoje kwalifikacje.</p>
<p>Po drugie: w każdej parafii musi być duszpasterstwo rodzin, które nie jest czymś zewnętrznym, ale istotowym duszpasterstwem parafii. Teraz ksiądz nie może powiedzieć, że jego to nie interesuje. Ma w ręku dokument, który jasno mówi mu, że ma prowadzić takie duszpasterstwo. Jest to jakaś trudność, bo trzeba podnosić kwalifikacje księży, trzeba być bliżej ludzi, nie można się już zamknąć. Być może dla wielu kapłanów to będzie problem. Niestety, niektórzy boją się pracować z małżeństwami. Bo wchodzą kwestie etyki seksualnej, codzienne problemy, których my, księża, możemy nie rozumieć.</p>
<p>Po AL duszpasterstwo rodzin nigdy już nie będzie takie samo, bo to jest potężne wyzwanie, które papież przed nami stawia: doktryna pozostaje niezmieniona, ale zapomnijcie o pewnych starych działaniach, zapraszam was do czegoś zupełnie nowego. A w sumie nie jest to aż tak zupełnie nowe. To powrót do tego, że pracuje się nie z masą, ale z konkretną rodziną, człowiekiem. Pod tym względem adhortacja ta jest nieoceniona dla duchowości małżeńskiej, prowadzenia, rozeznania, budowania relacji. Rodziny mają dawać świadectwo. Papież mówi, że teraz to one mają stać się pierwszymi „duszpasterzami” innych rodzin. To są wyzwania, które ciągle jeszcze nie są rozumiane przez wielu księży.</p>
<p class="gn_subtitle"><strong>Dla innych jednak trudnością jest nie tyle konieczność podnoszenia kwalifikacji, ile to, że po AL nie mają jasnego kryterium rozeznawania (na które papież kładzie nacisk), czy i kiedy mogą dopuścić osoby żyjące w powtórnych związkach do Komunii św. Mówią: no dobrze, rozeznajemy, proces trwa, ale ostatecznie jakie jest kryterium dopuszczenia do Komunii?</strong></p>
<p>Owszem, to jest sprawa problematyczna, tutaj nie ma jasnych kryteriów. Dlaczego ich nie ma? Papież ich nie chciał. Ja byłem na synodzie biskupów w Rzymie i w pewnym momencie wyszła pisemna propozycja niektórych ojców synodalnych, gdzie były podane kryteria pozwalające dopuścić osobę żyjącą w nowym związku do Komunii św.: droga pokuty, ileś lat od rozpadu pierwszego związku, naprawa relacji ze współmałżonkiem, zadbanie o dzieci i finansowo, i emocjonalnie itd. Dodatkowo przejście przez pewien cykl katechez, spotkań itd. Natomiast Ojciec Święty powiedział: nie, skoro mówię o rozeznawaniu indywidualnym, to nie dajemy nowych norm generalnych.</p>
<p class="gn_subtitle"><strong>Nowa norma wprowadziłaby dużo większe zamieszanie, bo zaczęłyby się żądania różnych osób uznających, że już spełniają kryteria?</strong></p>
<p>Na pewno tak. To poszłoby znowu „pod linijkę”: mam pewną normę, stawiam sito, kto przejdzie, może przystąpić, a kto nie przejdzie – nie. A tymczasem przychodzi człowiek, spowiada się i pyta, co ja mogę mu zaproponować i co powiedzieć. To jest najtrudniejsze do zrozumienia przez kapłanów i najtrudniejsze do realizacji. Cały ciężar odpowiedzialności spada na mnie jako na spowiednika. Ja w swoim sumieniu muszę rozważyć, czy sytuacja tej konkretnej osoby pozwala jej na pełne zbliżenie się do Chrystusa i przyjęcie Komunii św., czy też nie.</p>
<p class="gn_subtitle"><strong>A jest w ogóle możliwa sytuacja, że osoba pozostająca w obiektywnej sytuacji grzechu – jak mówi o tym papież w adhortacji – znajduje się jednocześnie w okolicznościach, które zmniejszają jej odpowiedzialność do tego stopnia, że może przystąpić do Komunii św.?</strong></p>
<p>Papież mówi, że nie zmieniamy tego, co Kościół wypracował, ale my jako spowiednicy musimy się z tym zmierzyć, żeby dobrze rozeznać te sytuacje i poprowadzić tych ludzi do prawdziwego nawrócenia.</p>
<p class="gn_subtitle"><strong>Nie jest to obniżenie poprzeczki dla penitentów?</strong></p>
<p>Nie, to podwyższenie poprzeczki, głównie dla spowiedników, ale też dla penitentów. Penitent w konkretnej sytuacji też ma przyjść i zapytać kapłana, czy to jego pragnienie Komunii nie jest jeszcze za „niskie”, czy nie powinien przejść pewnej drogi. I to jest dla mnie trudność, że papież nie powiedział, że przy takim rozeznawaniu trzeba przejść jakieś konkretne katechezy, spotkania, pokutę. Papież mówi w ten sposób: ja wam, kapłanom, ufam, że będziecie w stanie rozeznawać i pomagać. Weźmy taki przykład: ona jest po rozwodzie, żyje ze swoim partnerem, zaczyna się w niej dokonywać pewna przemiana duchowa, nawrócenie, próbuje ciągnąć za sobą partnera, który absolutnie nie jest gotowy, żeby razem zbliżyli się do Kościoła. Widzę, że ona jest gotowa, wie, co chce zrobić poprzez przyjęcie Komunii św., ale jego to nie interesuje.</p>
<p class="gn_subtitle"><strong>W „Familiaris consortio” była jednak norma, która pozwalała spowiednikowi dopuścić do Komunii takie osoby, które będą żyć jak brat i siostra, nie jak małżonkowie. To było konkretne kryterium, które w konfesjonale pozwalało właśnie rozeznać. Tutaj tego nie ma.</strong></p>
<p>Spowiednik może powiedzieć do nich: ja rozeznaję, że w tej sytuacji waszego związku jest konieczne, byście zaczęli wstrzemięźliwość seksualną. To pozwoli wam zbliżyć się do Boga, pozwoli spojrzeć czystymi oczami na siebie nawzajem. Tego też nie należy przekreślać. To nie jest tak, że nagle ktoś przyjdzie do spowiedzi, kapłan popatrzy głęboko w oczy, „rozezna” i powie: możecie przyjąć Komunię. Rozeznanie ma być przejściem z tym człowiekiem pewnej drogi wiary. I być może na tej drodze jako spowiednik powołam się na FC, wiedząc, że jest to norma Kościoła wypracowana przez wiele wieków i przynosząca konkretne owoce. Możliwe, że zachęcę do powrotu do męża, żony, uznam, że w ich sytuacji warunkiem do tego, aby przyjęli Komunię św., jest abstynencja seksualna, przejście przez formację, katechezę itd. Tym, który ma decydować o zdolności penitenta do przyjęcia Komunii św., jest spowiednik. I tego się nie da ominąć.</p>
<p class="gn_subtitle"><strong>Czy to w praktyce nie grozi tym, że ktoś zechce w ten sposób szukać „do skutku” usprawiedliwienia swojej sytuacji nieregularnej i „właściwego” spowiednika?</strong></p>
<p>Takie niebezpieczeństwo istnieje. Ale niebezpieczeństwo byłoby większe, gdyby powstała nowa „linijka”, norma określająca, kiedy dopuścić do Komunii osoby w nowych związkach. Dlaczego? Boję się, że mielibyśmy do czynienia z ogromną liczbą małżeństw nieważnych. Bo część ludzi zakładałaby: jak nam nie wyjdzie, to się rozwiedziemy, wejdziemy w nowy związek, przejdziemy drogę pokuty i wrócimy do sakramentów. Natomiast przy rozeznawaniu ryzyko też jest, ale mniejsze. W wychowaniu ryzyko jest konieczne. I myślę, że papież bierze to pod uwagę. Mamy doprowadzić do tego, żeby ten człowiek nie żył tylko dla normy, ale dla autentycznego spotkania z Jezusem Chrystusem. I spowiednik będzie miał olbrzymią odpowiedzialność, żeby stwierdzić, czy ta osoba naprawdę chce spotkać Jezusa Chrystusa, czy też chce Komunii św. na zasadzie usprawiedliwienia swoich kroków.</p>
<p class="gn_subtitle"><strong>Pokazanie, co jest normą, ma też rolę wychowawczą.</strong></p>
<p>Te normy zostały niezmienione, ale w prawie zawsze są pewne wyjątki. Prawo będzie zawsze starało się opisywać pewną sytuację ogólną, idealną. Wyjątki są nie po to, by podważyć prawo, ale żeby prawo mogło w pełni służyć człowiekowi. Papież odwołuje się do tego, że najwyższym prawem w Kościele jest zbawienie człowieka. I moje spotkanie jako grzesznika ze spowiednikiem ma prowadzić do tego, by spowiednik pomógł mi odnaleźć drogę do Chrystusa. I być może taką drogą będzie abstynencja seksualna, być może będzie stwierdzenie: rozstań się ze swoją partnerką, wróć do żony, do męża.</p>
<p>To rozeznawanie nie prowadzi nas tylko jedną ścieżką – ja cię rozumiem, przytulam, idź sobie do Komunii św. Nie, w zamyśle papieża rozeznawanie ma prowadzić do tego, żeby ten człowiek naprawdę zrozumiał, w jakiej sytuacji jest, zrozumiał swoją relację do Pana Boga, do człowieka i zaczął naprawiać to po bożemu. I czasem będzie wymagało to powiedzenia: przestań z tą kobietą, z tym mężczyzną współżyć.</p>
<p>Wbrew pozorom, zamiast podawać „łatwe i proste rozwiązania” – choć one nigdy już nie są łatwe i proste – Ojciec Święty otwiera przed spowiednikami olbrzymie możliwości, które wymagają ogromnego zaangażowania nas jako kapłanów w wejście, zrozumienie i poprowadzenie tego człowieka. To prowadzenie nie zakłada, że na końcu na pewno będzie Komunia św. Być może spowiednik powie: musisz przejść drogę wiary, uważam, że nie jesteś jeszcze gotowy do przyjęcia Komunii św.</p>
<p class="gn_subtitle"><strong>Papież mówi o stopniowalności stosowania prawa. Ksiądz jako spowiednik nie ma z tym problemu w sytuacjach tzw. nieregularnych?</strong></p>
<p>Inna będzie odpowiedzialność człowieka, który jest dzieckiem alkoholika, sam też jest alkoholikiem i w rozpaczy, uciekając przed czymś, podjął próbę życia w małżeństwie. Inna jest sytuacja osoby, która przeszła formację w jakimś ruchu kościelnym i jest całkowicie świadoma – wtedy mam prawo wymagać od niej trochę więcej. To jest kapitalna wizja Franciszka, zgodna z tym, co robił Jezus Chrystus, natomiast bardzo trudna do zrealizowania, stawiająca mocno na odpowiedzialność i kapłana, i penitenta. Na Zachodzie często 99 proc. ludzi idzie do Komunii św., choć wcześniej w ogóle się nie spowiadali przez długie miesiące czy lata. Franciszek mówi: skończmy z tym i zacznijmy teraz każdego z tych ludzi pytać o jego relację z Jezusem Chrystusem.</p>
<p class="gn_subtitle"><strong>I zaznacza wyraźnie, że to nie może być podstawą roszczeń do prawa do Komunii.</strong></p>
<p>Papież mówi także do spowiedników: uważajcie, żeby jakieś względy materialne, emocjonalne nie skłaniały was do tego, żeby zbyt łatwo rozgrzeszać i zezwalać na Komunię. On ma tego świadomość, a jednocześnie jako dobry pasterz mówi: chcę zaryzykować.</p>
<p class="gn_subtitle"><strong>To wizja, do której nie dorastamy?</strong></p>
<p>Myślę, że tak. W pierwszych wiekach Kościoła była publiczna pokuta – ci, którzy jeszcze jej nie przeszli, wielcy grzesznicy, stali przed drzwiami kościoła, nie mogli wejść do środka. Jaka to musiała być rewolucja, gdy nagle powiedziano, że mogą jednak wejść do świątyni. I też mówiono, że zmieniono dyscyplinę czy nawet doktrynę. Wizja Franciszka to wizja prorocza, wizja wielkiej wiary papieża, że Kościół nie umiera, ale że teraz ten etap pracy indywidualnej jest konieczny. On nie mówi: nakazuję. Mówi: zachowujcie to, co było dawniej, ale zapraszam was też do czegoś więcej. Ja jako kapłan muszę się z tym zaproszeniem skonfrontować i odpowiedzieć na nie.</p>
<p>My mamy zrobić wszystko, żeby człowieka do Jezusa przyprowadzić, bardzo różnymi drogami. Jedną z nich jest droga rozeznania. To będzie trudne dla nas, księży. Ale wierzę, że będzie się działo dużo dobra. Każdy ksiądz został teraz niejako zmuszony do przemyślenia podstaw swojego posługiwania.</p>
</div>
</div>
</div>
</div>
]]></content:encoded>
					
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">1429</post-id>	</item>
	</channel>
</rss>
