<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Uczucia &#8211; Catholic League</title>
	<atom:link href="https://catholicleaguepolonia.org/pl/family-category/uczucia/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://catholicleaguepolonia.org/pl/</link>
	<description>News and defending the Catholic Church</description>
	<lastBuildDate>Wed, 04 Mar 2020 05:49:19 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.9</generator>
<site xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">154751774</site>	<item>
		<title>Małżeńska więź…</title>
		<link>https://catholicleaguepolonia.org/pl/family/malzenska-wiez-2/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Catholic League]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 05 Nov 2019 23:46:56 +0000</pubDate>
				<guid isPermaLink="false">https://catholicleaguepolonia.org/?post_type=family&#038;p=2029</guid>

					<description><![CDATA[Jakże wielu młodych ludzi myśli sobie wychodząc z kościoła po ceremonii ślubu: &#8222;Nareszcie pobraliśmy się, cel został osiągnięty, wszystko się dokonało &#8211; teraz mamy pełne prawo do radości!&#8221; Nie rozumieją, że wszystko się dopiero rozpoczyna, że stają nie u celu, lecz w punkcie wyjścia. Nie wiedzą, że co dzień na nowo muszą zawierać małżeństwo, aby [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Jakże wielu młodych ludzi myśli sobie wychodząc z kościoła po ceremonii ślubu: &#8222;Nareszcie pobraliśmy się, cel został osiągnięty, wszystko się dokonało &#8211; teraz mamy pełne prawo do radości!&#8221;</p>
<p>Nie rozumieją, że wszystko się dopiero rozpoczyna, że stają nie u celu, lecz w punkcie wyjścia. Nie wiedzą, że co dzień na nowo muszą zawierać małżeństwo, aby rzeczywiście „stać się jednym”. Nie zdają sobie sprawy z tego, że bardzo prędko rozczarują siebie nawzajem, jeśli nie obdarzą się miłością zakotwiczoną w Bogu i przez Boga tylko &#8211; nieskończoną.</p>
<p>Gdy prowadzisz rozpędzony samochód, czy odważysz się puścić kierownicę i pedał gazu &#8211;&nbsp; &#8222;bo&nbsp; przecież już jedzie&#8217;?</p>
<p>Bez względu na to, jak długo trwa wasze małżeństwo, jeszcze nie jesteście i nie będziecie nigdy naprawdę całkowicie zjednoczeni. Trzeba wam pobierać się każdego dnia na nowo.</p>
<p>Zawrzeć małżeństwo to znaczy przyjąć się nawzajem i zjednoczyć na trzech stopniach istnienia: na poziomie spraw ciała, na płaszczyźnie życia uczuciowego i na płaszczyźnie duchowej. Nie próbuj grać roli anioła ani też zwierzęcia. Bądź człowiekiem!</p>
<p>Stół musi stać na swoich nogach, rower bez kół nie byłby rowerem, dach musi opierać się na ścianach domu, jeśli ma być pożyteczny. I ty musisz uwzględnić hierarchię wartości swojej istoty, w przeciwnym razie twoje małżeństwo nie będzie miało dobrych fundamentów i nie będzie zrównoważone. Jeśli puścisz wodze swojej miłości zmysłowej &#8211; nie możesz z niej uczynić daru dla kochanego człowieka. Jeśli to co cielesne, zmysłowe, nie będzie przepojone duchem, zwraca się zawsze ku sobie jak celowi, szuka tylko własnego zadowolenia. Jeśli chcesz kochać, musi twoje ciało być poddane duchowi, a w twojej duszy musi mieszkać Boża łaska.</p>
<p>Jedyny sens pocałunku to być znakiem miłości. W nim wyznajesz: &#8222;tęsknię za tym, by&nbsp; związać się z tobą, chcę być dla ciebie darem, chcę ci się powierzyć&#8221;. Seksualne oddanie się jest wtedy w pełni ludzkie, jeśli jest wolnym darem miłości, świadomym i dobrowolnie podjętym i otwartym dla obdarzenia się tym trzecim – dzieckiem. Ono w swej istocie wyklucza jako jedyny motyw egoistyczne nastawienie tylko na przyjemność.</p>
<p>Aby móc siebie darować, musisz się posiadać, musisz dysponować swoim ciałem, musisz rządzić swoim sercem, musisz panować swoim duchem. Nigdy nie będziesz mógł przestać zdobywać samego siebie, a to znaczy i darować się, a to znaczy właśnie kochać. Nigdy nie będzie kresu waszemu „zawieraniu małżeństwa”, waszemu pobieraniu się.</p>
<p>Nie jest łatwo nie zatrzymywać dla siebie niczego ze swego ciała, ze swego serca, ze swego ducha&#8230; Nie jest łatwo kochać naprawdę. Ale przecież macie całe wasze życie po to, by sobie wzajemnie pomagać w rozwoju miłości.</p>
<p>Odkąd natura ludzka została zraniona przez grzech, rządzi nią chęć posiadania, która popycha do tego, aby przywłaszczać sobie rzeczy i ludzi. Opiera się, gdy chcemy cokolwiek oddawać. Abyśmy się stali zdolni do miłości, niezbędna stała się nam łaska odkupienia. &nbsp;</p>
<p>Zawsze w jakimś zwrotnym punkcie twojej miłości pojawi się krzyż. Z tego krzyża wezwie cię Chrystus do zjednoczenia z sobą. Gdy uda ci się obumrzeć sobie, wstąpisz z Nim w Jego śmierć, a On zabierze cię w swoje Zmartwychwstanie. Wiele spotkasz w swym życiu ludzkich par idących ręka w rękę &#8211; bo ciała łatwo znajdują się nawzajem.</p>
<p>Znacznie rzadziej będziesz mógł spotkać takie, które kroczą przez życie związane sercem &#8211; bo o wiele trudniej jest zachować wzajemną czułość i serdeczność. Bardzo rzadko spotkasz parę ludzką, związaną najgłębiej &#8211; bo tylko niewielu umie osiągnąć małżeństwo dusz. Związane węzłem małżeńskim dusze ludzkie to te, które przeżywają wspólnie myśli, uczucia, wrażenia, wszystko czym życie darzy, wszystkie wahania, żale, plany, marzenia, radości, rozczarowania &#8211; całe wasze życie wewnętrzne i wasze dojrzewanie w najgłębszym zaufaniu. To dusze, które czerpią ze źródła „wody żywej” i umocnione tą łaską rozeznają swe decyzje umysłem prawym uformowanym na prawdzie Ewangelii i pełnienie woli Bożej jest dla nich normą najwyższą.</p>
<p>Zaślubione dusze kierujące się tą samą drogą służą braciom, razem spotkają Boga &#8211; na kształt dwu złożonych do modlitwy dłoni.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">2029</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Siedem zasad pokonania małżeńskiego kryzysu</title>
		<link>https://catholicleaguepolonia.org/pl/family/siedem-zasad-pokonania-malzenskiego-kryzysu/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Catholic League]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 01 Sep 2019 05:01:39 +0000</pubDate>
				<guid isPermaLink="false">https://catholicleaguepolonia.org/?post_type=family&#038;p=1951</guid>

					<description><![CDATA[Szczęśliwe małżeństwa nie są dziełem przypadku, ani też dobrze dobranych osób, czy też pomyślnie rozwijających się okoliczności. Szczęśliwe małżeństwa są rezultatem mocnego zaangażowania się małżonków i trudnej pracy nad sobą samym. Złe chwile, frustracje, zmęczenie i tzw. &#8222;ciche dni&#8221; uderzają w każdy związek małżeński. W nim bowiem zachodzą najbardziej złożone reakcje jakie mogą zaistnieć pomiędzy [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Szczęśliwe małżeństwa nie są dziełem przypadku, ani też dobrze dobranych osób, czy też pomyślnie rozwijających się okoliczności. Szczęśliwe małżeństwa są rezultatem mocnego zaangażowania się małżonków i trudnej pracy nad sobą samym. Złe chwile, frustracje, zmęczenie i tzw. &#8222;ciche dni&#8221; uderzają w każdy związek małżeński.</p>
<p>W nim bowiem zachodzą najbardziej złożone reakcje jakie mogą zaistnieć pomiędzy mężczyzną i kobietą. To czasem powoduje powstawanie konfliktów i ewentualnych kryzysów małżeńskich.</p>
<p>Istnieją jednak sytuacje w których taki trudny okres może odegrać pozytywną rolę. Dlaczego? Pan Bóg chce, żeby małżeństwo i rodzinne relacje układały się zgodnie z Jego wolą &#8211; to jest zgodnie z obiektywnym stanem rzeczy, z obiektywnym porządkiem stworzenia. Gdy tego zabraknie np. w przypadku, gdy małżonkowie stosują środki antykoncepcyjne (co jest niezgodne z obiektywnym porządkiem stworzenia ), Pan Bóg może odmówić im swojej pomocy i dopuścić do konfliktu i kryzysu, aby w ten sposób doszli do uznania swojego błędu.</p>
<p>&#8222;Poznacie Prawdę i Prawda was wyzwoli&#8221; &#8211; naucza Chrystus. Do prawdy, do obiektywnego stanu rzeczy dochodzi się nieraz po trudnych i często zawiłych drogach. Tam, gdzie jest niewiedza i nieświadomość grzechu i kary- dopusty Boże mają doprowadzić do prawdy i poczucia własnej grzeszności. Dla wielu więc małżeństw konflikty i kryzysy mogą mieć charakter zbawczy. Czy jednak one umocnią ich związek czy też doprowadzą do jego rozbicia to już zależy od tego jak oboje małżonkowie rozpoznają Boże pouczenia, którymi Stwórca przypomina o swej tęsknocie za synem lub córką, którzy pobłądzili…</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Co należy czynić? Jak postępować w przypadku ewentualnego konfliktu czy kryzysu?</p>
<p>&nbsp;Przedstawione poniżej zasady pomagają nam pokonać kryzys o ile będą stosowane przez oboje małżonków.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>I Zasada</strong></p>
<p>Pamiętać o przysiędze małżeńskiej</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Mąż i żona kiedyś publicznie i dobrowolnie ślubowali, że będą z sobą aż do końca, w złej i dobrej doli. Samo myślenie o możliwości rozwodu jest zdradą wobec Boga, wobec ludzi i siebie samych. Kościół uczy, że ktokolwiek, zawierając małżeństwo, dopuszcza możliwość rozwodu , zawiera swoje małżeństwo nieważnie. W takiej sytuacji jest ono nieważne od samego początku. Jest smutną prawdą, że coraz więcej ludzi wchodzi w związek małżeński, właśnie z taką rozwodową mentalnością.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>lI Zasada</strong></p>
<p>Przeprowadzić rachunek sumienia</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Spojrzeć na swoje małżeństwo krytycznie, spróbować dostrzec co w nim jest wadliwego? Jak wygląda ono na tle Prawdy. Jest ona wyrażona w prawie naturalnym, a także w nauczaniu Chrystusa tak jak przedstawia ją i naucza Kościół.</p>
<p>Czy znamy naukę Kościoła odnośnie do etyki seksualnej, praw, obowiązków małżeńskich itp.?</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>III Zasada</strong></p>
<p>Wprowadzić rozróżnienie między Miłością jako postawą ducha, sterującego sferą psychiki i ciała, a pospolitym stwierdzeniem, że miłość to tylko uczucie lub co gorzej seks.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Najbardziej zaszczytną i wyróżniającą cechą naszego człowieczeństwa jest posiadanie wolnej woli. Miłość jest aktem tej wolnej woli. Wola i rozum są aktem ludzkiego ducha, stąd miłość ma charakter duchowy. Uczucia zaś są aktami umieszczonymi w sferze psychiki, to jest tam, gdzie również funkcjonuje temperament, pamięć, wyobraźnia itd. Uczucia są zmienne, często wymykają się spod naszej kontroli i nieraz trudno je opanować. Są bowiem pod ciągłym wpływem różnych czynników zewnętrznych i wewnętrznych. Jak barometr przesuwają się raz w górę, raz w dół. Mają na nie wpływ różnorodne czynniki, stan zdrowia, hormony, trudy życia, nastroje i emocje.</p>
<p>Trwałość małżeństwa często wymaga ponawiania aktu naszej woli, ponawiania tego niezmiennego wyboru i wyrobienie w sobie dystansu do zmieniających się uczuć i nastrojów.</p>
<p>Mogą nadejść takie chwile, kiedy związek uczuciowy pomiędzy mężem i żoną ulegnie zachwianiu. To jednak wcale nie jest powodem do rozwodu. Choćby w danej chwili osoba męża czy żony była nam niemiła, to jednak człowiek przez akt woli może pozostać niezmienny w swoim wyborze i nadal trwać w związku małżeńskim. Bóg wysoko ceni wierność, gdyż jest ona Jego przymiotem.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>IV Zasada</strong></p>
<p>Uczynić ze swojej rodziny sprawę najważniejszą</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Zawsze rodzina powinna być sprawą priorytetową, najważniejszą, a już szczególnie w czasie kryzysu. Po Bogu żona, czy mąż musi być najważniejszą osobą. Wszyscy inni: rodzice, rodzeństwo, praca, kariera zawodowa, a nawet działalność społeczna jest sprawą drugorzędną. Kryzysy właśnie mają często miejsce wtedy, gdy dla któregoś z mał­ żonków rodzina nie była sprawą najważniejszą.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>V Zasada</strong></p>
<p>Zmienić siebie, a nie współmałżonka</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Zacząć od siebie. Taka zmiana jest bardzo &#8222;zaraźliwa&#8221; i wcześniej czy później druga strona musi zareagować. Przerzucanie winy na drugą stronę i wzajemne oskarżanie siebie doprowadzi tylko do rozwodu. Energia, która powinna być zużyta na pokonanie kryzysu i bezpieczne przejście przez &#8222;czas próby&#8221; zostaje bezużytecznie spalona na niepotrzebne kłótnie, utarczki i wzajemne oskarżenia się.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>VI Zasada</strong></p>
<p>Przebaczać i prosić o przebaczenie</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Nikt nie może powiedzieć, że nigdy nikomu nie wyrządził krzywdy. Wszyscy jesteśmy grzesznikami i wszyscy potrzebujemy przebaczenia. Przebaczenie powinno być esencjonalną cechą małżeństwa. Mamy zawsze przebaczać i sami prosić o przebaczenie. Gdy tego nie ma, dalsze życie w małżeństwie staje się niemożliwe.</p>
<p>Przebaczenie jest aktem woli i jest wymogiem koniecznym do osiągnięcia pełnego wymiaru miłości, która wszystkiemu wierzy i we wszystkim pokłada nadzieję. Prze­ baczenie to ciągła gotowość do wyciągnięcia ręki w sytuacji gdy brat lub siostra w wierze stanęli na krawędzi samo zranienia. Grzech bowiem rani najbardziej grzeszącego, a często też i tych co z nim żyją. Jednak tylko przebaczenie pozwalające na dokonanie przywrócenia początkowego zaufania osobie, która zawiniła może uleczyć zadane rany. Minione wydarzenia będą czasem powracały w pamięci i to może wywoływać cierpienie. Ma w nas jednak być gotowość do przebaczenia 77 razy. Pamiętajmy o tym największym przebaczeniu, które wypowiedział Jezus z krzyża: &#8222;Ojcze przebacz im&#8221;. To co się stało, nie powinno oddziaływać na to, co się aktualnie dzieje.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>&nbsp;</p>
<p><strong>VII Zasada</strong></p>
<p>&#8222;Bez Boga ani do proga&#8221;, &#8222;Bez Bożej pomocy na nic stawać o północy&#8221; &#8211; mówią nam stare polskie przysłowia. W Starym Testamencie czytamy: &#8222;Jeżeli Pan Bóg domu nie zbuduje, na próżno się trudzą ci, którzy go wznoszą&#8221;.</p>
<p>Tę prawdę Starego Testamentu potwierdza sam Chrystus mówiąc: &#8222;że beze mnie nic dobrego uczynić nie możecie&#8221;.</p>
<p>Wszyscy potrzebujemy Bożej pomocy. A jak ją uzyskać, jeżeli nie przez modlitwę?</p>
<p>&nbsp;</p>
<p>Opr. RH</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">1951</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Psycholog wychowawczy: potrzebą dziecka jest budowanie więzi</title>
		<link>https://catholicleaguepolonia.org/pl/family/psycholog-wychowawczy-potrzeba-dziecka-jest-budowanie-wiezi/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Catholic League]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 01 Mar 2019 06:00:37 +0000</pubDate>
				<guid isPermaLink="false">https://catholicleaguepolonia.org/?post_type=family&#038;p=1542</guid>

					<description><![CDATA[Niedziela - Maria Czerska Małe dziecko potrzebuje budowania bezpiecznej więzi z podstawowym opiekunem – podkreśla Jarosław Żyliński, psycholog wychowawczy, jeden z sygnatariuszy Listu otwartego w sprawie]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<h1>Niedziela &#8211; Maria Czerska</h1>
<p class="lead">&#8211; Małe dziecko potrzebuje budowania bezpiecznej więzi z podstawowym opiekunem – podkreśla Jarosław Żyliński, psycholog wychowawczy, jeden z sygnatariuszy „Listu otwartego w sprawie opieki nad dziećmi do lat 3” skierowanego do władz RP. – Najkorzystniejsza z perspektywy potrzeb dziecka jest w tym czasie opieka sprawowana bezpośrednio przez bliskich. Gdyby rodzice mieli większą świadomość, jak ważna jest tego rodzaju „inwestycja” w pierwsze 3 lata dziecka, być może z większą determinacją szukaliby innych rozwiązań niż żłobek – zaznacza psycholog.</p>
<p class="pyt"><b>KAI:</b><span>&nbsp;</span>W jakich sytuacjach poleciłby Pan rodzicom małego dziecka żłobek?</p>
<p class="odp"><b>JŻ:</b><span>&nbsp;</span>Może nie tyle polecił, co zrozumiałbym ten wybór. Wiele rodzin, a zwłaszcza samotnych rodziców, ma różnego rodzaju problemy. Żłobek jest dla nich strategią na rozwiązanie problemów finansowych. Żłobek może pomóc rodzicom, gdy zmagają się oni z silnymi problemami zdrowotnymi, psychicznymi czy emocjonalnymi – wówczas potrzebują odciążenia i żłobek może być dla nich rozwiązaniem. W sytuacji gdy w rodzinie dochodzi do poważnych problemów, gdy sytuacja staje się patologiczna – wtedy także dla dziecka jest lepiej, gdy nie przebywa całego dnia w domu.</p>
<p class="pyt">&#8211; Tylko wówczas?</p>
<p class="odp">&#8211; JŻ: Żłobki są bardzo różne, ale zasadniczo to trudna forma opieki, która nigdy nie jest równie skuteczna co prawidłowo opiekujący się dziećmi rodzice. W sytuacji, gdy rodzice mają pełen wybór, żłobek &#8211; z perspektywy rozwoju dziecka &#8211; nie byłby dla mnie opcją pierwszego wyboru. Zdecydowanie lepsza w okresie 0-3 jest opieka „jeden na jeden”.</p>
<p class="pyt">&#8211; Dlaczego?</p>
<p class="odp">&#8211; JŻ: Przede wszystkim dlatego, że w tym okresie, zgodnie z teorią przywiązania Johna Bowlby’ego, zasadniczym mechanizmem rozwoju jest bezpieczna więź z podstawowym opiekunem, najczęściej z matką. Dziecko czując się przy niej bezpiecznie rozwija się w innych kierunkach. Nie musi tracić czasu i energii na szukanie bezpieczeństwa. Wie, że matka jest blisko, może „robić swoje”, wracając do niej wtedy kiedy potrzebuje.<span>&nbsp;</span><br />
Matka i ojciec są pierwszymi wzorcami relacji i poziom zaufania, jaki zbudują, będzie potem przechodził na kolejne bliskie relacje, więc wpływa to na rozwój społeczny. Dziecko ma czas na rozwijanie innych umiejętności &#8211; wpływa to na rozwój poznawczy. Łatwiej rozwija kolejne umiejętności, bo skupia na sobie większą uwagę niż dzieci, które muszą się dzielić wychowawcą z innymi dziećmi.<span>&nbsp;</span><br />
Nade wszystko ważne jest jednak poczucie bezpieczeństwa, które pozwala dziecku na spokojne przechodzenie kolejnych etapów rozwojowych.</p>
<p class="pyt">&#8211; Czy żłobek to utrudnia?</p>
<p class="odp">&#8211; JŻ: Żłobki są bardzo różne. Niektóre bardzo poważnie podchodzą do problemu więzi dziecka z rodzicem, przeprowadzają bardzo długą adaptację, wymagającą także wysiłku rodzica, po to, by przejście pod opiekę instytucjonalną było płynne i nie zagrażało dziecięcemu poczuciu bezpieczeństwa. Natomiast żłobek jest po prostu bardzo trudną formą opieki. Zwłaszcza w naszych polskich warunkach, gdzie na jednego opiekuna przypadać może nawet ósemka dzieci. Nie jest łatwo w takiej sytuacji odpowiednio zadbać o każde z nich. Nierzadko zdarza się też łączenie grup i sytuacje, gdzie w jednej sali pod opieką 4 dorosłych przebywają 32 maluchy. Wówczas jest to arcytrudne!<span>&nbsp;</span><br />
Problemem żłobków jest też wyszkolenie kadry. Od pedagogów przedszkolnych oczekuje się studiów pedagogicznych, od kadry żłobkowej nie. Czasem wystarcza szkolenie internetowe. Dlaczego? Nie mam pojęcia. Moim zdaniem jest to absolutne zaniedbanie.</p>
<p class="pyt">&#8211; Sytuacja, w której jedna osoba dorosła opiekuje się kilkorgiem małych dzieci, może się jednak też zdarzyć w opiece rodzinnej. Jest to sytuacja częsta w rodzinach wielodzietnych. Czy w takich rodzinach też trudniej budować więź z dzieckiem?</p>
<p class="odp">&#8211; JŻ: Czasem tak. Natura sobie pięknie radzi, bo karmienie piersią ogranicza płodność kobiety i sprawia, że między kolejnymi dziećmi pojawia się najczęściej naturalny odstęp ok. 2-3 lat. Relacje między noworodkiem i dwulatkiem bywają trudne. Rodzicom łatwiej jest opiekować się jednym małym dzieckiem, niż dwoma, nie mówiąc już o bliźniakach. A jednak łatwiej zajmować się dwojgiem lub trojgiem dzieci do 3 roku życia niż pięcioma lub nawet ośmioma.</p>
<p class="pyt">&#8211; Jakiego rodzaju problemy mogą się pojawić u dzieci chodzących do żłobka?</p>
<p class="odp">&#8211; JŻ: Po pierwsze – zaburzenia więzi. Po drugie – kłopoty z zachowywaniem granic. Po trzecie – może to być problem z osobistym poczuciem bezpieczeństwa.<span>&nbsp;</span><br />
Zaburzenia więzi wynikają z rozstań, których dzieci nie rozumieją i z którymi jest im ciężko. Mają takie doświadczenie rodzica, że raz jest, raz go nie ma i tak w kółko. Dziecko żłobkowe tej sytuacji nie rozumie, nie ogarnia i czasem zdaje się, że dość płynnie w nią wchodzi. Właśnie problemem tych dzieci w wieku 0-3 jest to, że one nie do końca pokazują, co się rzeczywiście w nich dzieje. Zaburzenia więzi ujawniają się zwykle w późniejszych momentach. Dziecku trudno jest zaufać nowym dorosłym, np. podczas adaptacji przedszkolnej, trudno rozstać się z mamą, wejść w nową przestrzeń. Takie dzieci są często mocno kontrolujące wobec rodzica, nie pozwalają wyjść, nie puszczają do toalety itp. Trudności z adaptacją mogą się pojawić później również w szkole a kontrola drugiej osoby – przenieść na relacje koleżeńskie i przyjacielskie. Dzieci a potem młodzi ludzie i dorośli wciąż testują relacje, sprawdzają. W przypadkach skrajnego zaburzenia więzi – po prostu nie ufają relacjom, wchodzą w nie bardzo płytko, ciężko też im jest zdecydować się na posiadanie własnego dziecka, bo to wymaga dużego zaufania wobec partnera. Problemy z zachowaniem granic wynikają z tego, że dziecko około drugiego roku życia uczy się swojej samodzielności i swoich granic. Uczy się je stawiać, czasami bardzo nieporadnie. Dużej cierpliwości i uwagi dorosłego potrzeba, by dziecko nauczyło się, które granice są jego, a które należą do drugiej osoby. W dużej grupie trudniej dziecku pozwolić na budowanie własnego zdania, ponieważ swoje zdanie równocześnie budują inne dzieci i dochodzi do konfliktów. Wobec tego dorosły musi „zarządzać” i często nie może brać pod uwagę zdania dziecka. Do tego dziecko budując relację z tym dorosłym czasami nie ma odwagi stawiać swoich granic tak mocno, jak wobec zaufanej matki, przy której na więcej może sobie pozwolić. Wobec wychowawcy, w obawie, czy ten będzie je lubił, może rezygnować z własnych granic na rzecz bezpieczeństwa.<span>&nbsp;</span><br />
Kolejna sprawa to budowanie poczucia bezpieczeństwa, co dotyczy dzieci, które szczególnie wcześnie poszły do żłobka – przed ukończeniem roku. Jeśli żłobek niedostatecznie reagował na potrzeby dziecka, może ono wchodzić w dalsze życie bez wiary, że jego potrzeby będą spełniane. „To się nie uda” może być dość częstym zdaniem w ustach takiego dziecka, gdy będzie starsze.<span>&nbsp;</span><br />
Oczywiście, trzeba zdecydowanie podkreślić, że zupełnie inna jest sytuacja dziecka, które od drugiego roku życia przebywa w żłobku 6 godzin tygodniowo, np. 2 razy po 3 godziny i tego, które od piątego miesiąca życia spędza tam 50 godzin, codziennie od godz. 7 do godz. 17. W tym pierwszym przypadku ma to niewielki wpływ na jego rozwój. W drugim – zwłaszcza, gdy do długiego pobytu w placówce dojdzie jeszcze duża zmienność wychowawców, co się często w żłobkach zdarza i również powoduje rozbijanie nawiązywanej przez dziecko więzi – na pewno będzie miało wpływ.</p>
<p class="pyt">&#8211; W powszechnym mniemaniu dzieciom po żłobku łatwiej zaadaptować się w przedszkolu.</p>
<p class="odp">&#8211; JŻ: To, że dzieciom po żłobku jest łatwiej jest absolutnym mitem. Natomiast dzieci, które w okresie 0-3 mają relację tylko z rodzicem, bezpieczną relację, w wieku 3 lat mają „naładowane baterie”, wiedzą, że z mamą jest „wszystko ok”, że mogą na nią liczyć. Skoro moja relacja z mamą jest bezpieczna, nie muszę wciąż na nią patrzeć, mogę iść zająć się czymś innym, bo mama przyjdzie. Bardzo często takie dzieci rozstają się z rodzicami na zasadzie „pa pa!” i ich adaptacja trwa dwa 2 dni.<span>&nbsp;</span><br />
Rozstanie ze żłobkiem to także doświadczenie zerwania więzi, którą się zbudowało z wychowawcą żłobkowym. Ta więź znika, dziecko traci ufność w budowanie więzi z nowymi osobami i trudniej wchodzi w nową więź z wychowawcami przedszkolnymi. Pracuję z dziećmi, które rozpoczynają edukację przedszkolną. Poznaję ich historię i zwykle mogę przewidzieć, czy adaptacja w przedszkolu będzie trudna, czy nie. I zwykle się nie mylę. Dzieci po prostu tak z więzią mają.</p>
<p class="pyt">&#8211; Czy zaletą żłobka nie jest jednak to, że umożliwia lepszy kontakt z rówieśnikami?</p>
<p class="odp">&#8211; JŻ: Małe dziecko jest skoncentrowane na sobie i na rodzicu. Uczy się poczucia bezpieczeństwa, samodzielności i więzi z dorosłymi. Dobrze, jak ma trochę kontaktu z rówieśnikami, czy to na placu zabaw, czy w klubiku itp. Te dzieci jednak nie są do końca sobą zainteresowane. Bywają zaciekawione, czasami trenują różne rzeczy na sobie nawzajem, ale to jeszcze nie są te relacje, które się pojawiają u 3-latków: „on mnie lubi”, „on mnie nie lubi”, „zaproszę cię”, „nie zaproszę” itp.</p>
<p class="pyt">&#8211; Rzadko kiedy można w mediach usłyszeć, by jakiś psycholog tak jednoznacznie opowiadał się za opieką indywidualną nad małymi dziećmi. Zwykle żłobek przedstawiany jest jako wybór tak samo dobry, choć posiadający również swoje wady. Czasem przedstawiany jest wręcz jako wybór lepszy, gdyż umożliwia mamie pracę, rozwój i samorealizację, a przecież „szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko”.</p>
<p class="odp">&#8211; JŻ: Wiem, że tak się mówi. To prawda, że mama musi czuć się dobrze. Jest takie powiedzenie, że do wychowania dziecka jest potrzebna cała wioska. „Cała wioska” powinna wspierać matkę. Boli mnie, że w naszych warunkach tego wsparcia tak często brakuje. Jeśli mama przez 3 lata jest „uwiązana” we własnym domu, bo to jest jedyne miejsce, gdzie może tak naprawdę bezpiecznie i spokojnie z tym dzieckiem przebywać – to jest to sytuacja trudna. Ważne jest by – jak to się dzieje przecież na Zachodzie – dostosowywać świat do potrzeb mam z małymi dziećmi. By one mogły wyjść, spotkać się, pójść do muzeum, biblioteki, kawiarni; by były też miejsca, gdzie można pracować z dziećmi. W Amsterdamie czy w Londynie, jest tak wiele opcji, że czasem nie wiadomo, co wybrać. Wtedy jest po prostu łatwiej.<span>&nbsp;</span><br />
Jeśli chodzi o opinie psychologów – to jest opowieść o całym naszym zawodzie. Psychologów jest gigantyczna ilość. Wiele osób idzie na psychologię chcąc poznać siebie. Potem te studia kończą, robią różne rzeczy. Psychologia ma wiele specjalizacji. Tymczasem psychologów zajmujących dziećmi jest dość niewielu. Ktoś, kto nie zna się na dzieciach, może nie mieć świadomości psychologii więzi, o której mówiliśmy, może nie wiedzieć wiele o teorii przywiązania Bowlbiego, o stylach przywiązania Mary Ainsworth. Tę wiedzę na psychologii wychowawczej czy rozwojowej zdobywa się w niewielkim zakresie. Zgłębia się ją już podczas pracy i praktyki z dziećmi.<span>&nbsp;</span><br />
Tymczasem zdarza się, że media pytając psychologa o opinię nie zwracają uwagi na to, czy ten ktoś specjalizuje się w psychologii dziecięcej. Problemem jest też to, że wiedza psychologiczna ostatnio bardzo się „zmedializowała” i mówimy to, co nośne a nie to, co jest prawdziwe.</p>
<p class="pyt">&#8211; To znaczy?</p>
<p class="odp">&#8211; JŻ: Psychologowie występujący w mediach, w rozmaitych programach parentingowych itp. często prezentują metody, które przynoszą szybki, bezpośredni efekt. Oparte są na karach i nagrodach, na które dzieci reagują bardzo szybko. Zdaje się, że problem jest rozwiązany, ale ma to negatywny wpływ na więź z rodzicem. Natomiast psychologia więzi nie przynosi efektu „na dziś”. Efekty widoczne są po latach.<span>&nbsp;</span><br />
Warto też przypomnieć, że media mówią do dorosłych. Mówią więc o potrzebach dorosłych i niekoniecznie chcą wspominać o potrzebach dziecka, które utrudniają łatwe osiąganie potrzeb rodziców. Odbiorcy wolą tego nie słyszeć, więc media nie chcą o tym mówić. Jedni i drudzy chętniej wybiorą psychologa, który powie o szczęśliwej mamie i szczęśliwym dziecku.<span>&nbsp;</span><br />
Wyobraźmy sobie matkę, która potrzebuje zadbać o siebie. Wiara w hasło „Żłobek jest dobry dla twojego dziecka” daje jej mnóstwo ulgi. Powiedzenie, że potrzeby jej dziecka mogą być w konflikcie z jej własnymi, jest trudne. Tymczasem bywa tak, że jesteśmy w konflikcie potrzeb. Połączenie potrzeb dziecka i potrzeb rodzica wymaga bardzo dużo pracy, uwagi i budowania odpowiedniej strategii. To właśnie w tym momencie ta &#8222;cała wioska&#8221; jest niezwykle cenna, ale w postaci innego wsparcia niż żłobek.<span>&nbsp;</span><br />
Nasza opowieść o wyborze między żłobkiem a domem to opowieść o wyborze między potrzebami dorosłego i dziecka. Małego dziecka, które o swoich potrzebach jasno nie powie, bo nie umie mówić. Dlatego nie ujmując wadze potrzeb dorosłych chcemy mówić również o potrzebach dziecka. Bardzo też byśmy chcieli, by rodzice zamiast mówić o „wyborze między” potrzebami mogli mówić o połączeniu potrzeb.</p>
<p class="pyt">&#8211; Jak łączyć te potrzeby?</p>
<p class="odp">&#8211; JŻ: Bardzo wiele zależy od wiedzy i nastawienia rodziców. Gdyby rodzice mieli większą świadomość, jakie korzyści w przyszłości daje inwestycja w pierwsze trzy lata dziecka, wówczas z większą determinacją szukaliby innych rozwiązań niż żłobek. Oczywiście niezbędna do tego jest też finansowa możliwość dokonania takiego wyboru – dlatego zależy nam, by pomocą państwa objąć nie tylko rodziny żłobkowe, ale także tych rodziców, którzy chcieliby sami opiekować się dzieckiem w okresie 0-3, wspierając jego rozwój.<span>&nbsp;</span><br />
Chciałbym wsparcia finansowego dla takich rodzin, ale także wyrozumiałości, bo czasami matki zostające trzy lata z dziećmi zderzają się z ostracyzmem społecznym. Chciałbym rozwiązań, które pomogłyby matkom w dobry sposób przeżyć te trzy lata, a nie w domowym zamknięciu. Do tego trzeba Klubów Mam, zajęć dedykowanych dla małych dzieci z rodzicami, sal w różnych miejscach, dostosowanych dla rodziców z dziećmi.<span>&nbsp;</span><br />
Chciałbym rozwiązań na rynku pracy, które pozwoliłyby na przykład na większą równowagę w pracy między ojcem i matką. Teraz zwykle jest „wszystko albo nic”. Chciałbym, żeby więcej rodzin mogło wybrać model z ojcem pracującym np. na ¾ etatu i matką na ¼. Pomysły mogą być bardzo różne, ale do tego trzeba najpierw otwartej głowy i zrozumienia potrzeb dziecka. A także tego, że poszukiwanie innych rozwiązań niż żłobek to gra warta świeczki.<span>&nbsp;</span><br />
***<span>&nbsp;</span><br />
Jarosław Żyliński – psycholog wychowawczy. Przybliża rodzicom i nauczycielom zagadnienia związane z wychowaniem i edukacją. Opowiada o nich w mediach i książkach oraz podczas konsultacji i warsztatów. Na stałe związany z Fundacją &#8222;Wolna Szkoła&#8221; na warszawskim Ursynowie, Związkiem Dużych Rodzin &#8222;Trzy plus&#8221; i punktem przedszkolnym &#8222;Smyki ze Smyczkowej&#8221;.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">1542</post-id>	</item>
		<item>
		<title>Kobieta okiem mężczyzny</title>
		<link>https://catholicleaguepolonia.org/pl/family/kobieta-okiem-mezczyzny/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Catholic League]]></dc:creator>
		<pubDate>Fri, 01 Mar 2019 06:00:16 +0000</pubDate>
				<guid isPermaLink="false">https://catholicleaguepolonia.org/?post_type=family&#038;p=1533</guid>

					<description><![CDATA[Niedziela Marian Kałdon Temat z pozoru wydawał się łatwy, ale wymagał dużego trudu, by udało się pozyskać nieco informacji. Chciałem też spojrzeć na kobiety okiem mężczyzn, którzy identyfikują się z Kościołem oraz takich, którzy we wspólnocie Kościoła się formują. Najczęściej są to panowie, którzy z dużą odpowiedzialnością podchodzą do zobowiązań jakie składali swoim współmałżonkom oraz [&#8230;]]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Niedziela Marian Kałdon<br />
Temat z pozoru wydawał się łatwy, ale wymagał dużego trudu, by udało się pozyskać nieco informacji. Chciałem też spojrzeć na kobiety okiem mężczyzn, którzy identyfikują się z Kościołem oraz takich, którzy we wspólnocie Kościoła się formują. Najczęściej są to panowie, którzy z dużą odpowiedzialnością podchodzą do zobowiązań jakie składali swoim współmałżonkom oraz pragnący się jak najlepiej z nich wywiązać.</p>
<p class="styt">Duszpasterski punkt widzenia</p>
<p>Śmiało można powiedzieć, że duszpasterstwo w dużej mierze opiera się na kobietach. Choć są co prawda organizacje kościelne zrzeszające tylko mężczyzn, np. Rycerze Kolumba czy Bractwo św. Józefa – te działają na terenie naszej diecezji. Tu warto zaznaczyć również, że aktualnie trwają prace nad zawiązaniem w strukturach naszej diecezji jeszcze jednej „męskiej” wspólnoty świeckich: „Zakon Rycerzy św. Jana Pawła II”. 2 kwietnia 2012 r. została zatwierdzona kanonicznie Reguła Zakonu, jako katolickie stowarzyszenie publiczne wiernych. Zakon powstał jako żywe wotum dziękczynne za dar pontyfikatu i kanonizacji św. Jana Pawła II. Więcej można na: www:<span>&nbsp;</span><a target="nowe" href="http://totustuus.net.pl/" rel="noopener noreferrer">totustuus.net.pl</a>. Więc jeśli usłyszysz, że w twojej parafii chce się zawiązać taka wspólnota, to nie wahaj się do niej przystąpić.</p>
<p>Są również grupy rodzinne: Domowy Kościół – gałąź rodzinna Ruchu Światło-Życie czy Stowarzyszenie Rodzin Katolickich, które opierają się na trwaniu we wspólnocie na zasadzie małżeństw i całych rodzin. Istnieje także mnóstwo wspólnot, grup i ruchów do których przynależeć mogą tak kobiety jaki i mężczyźni. Trzeba zaznaczyć, że w diecezji istnieje osobne duszpasterstwo tylko dla kobiet. Ich opiekunem duchowym jest ks. Grzegorz Wołoszyn.</p>
<p>Warto więc zapytać jak wygląda duszpasterskie spojrzenie na rolę kobiet w Kościele, na ich powołanie i drogę do świętości? Ks. Michał Mierzwa odpowiada: – Św. Jan Paweł II w liście o godności i powołaniu kobiety „Mulieris dignitatem”, pisze: „W każdej epoce i w każdym kraju znajdujemy wiele kobiet dzielnych (por. Prz 31,10), które – mimo prześladowań, trudności i dyskryminacji – uczestniczyły w posłannictwie Kościoła. Wystarczy wspomnieć tutaj bardziej znane: Monikę, matkę Augustyna, Makrynę, Olgę z Kijowa, Matyldę Toskańską, Jadwigę Śląską i Jadwigę Wawelską, Elżbietę z Turyngii, Brygidę Szwedzką, Joannę d’Arc, Różę z Limy, Elżbietę Seton i Marię Ward. Świadectwo i dzieła chrześcijańskich niewiast wywarły duży wpływ zarówno na życie Kościoła, jak i społeczeństwa”. Obecny, XXI wiek, w codziennym przekazie medialnym przynosi wiele „zamieszania” doktrynalnego i egzystencjalnego dotyczącego „geniuszu kobiety” w zakresie jej godności i powołania. Zatem w duszpasterstwie parafialnym winno znaleźć się odpowiednie miejsce dla dynamicznej obecności kobiety. Ona bowiem jako matka, żona, siostra czy pracująca zawodowo wnosi w życie rodzinne, parafialne i społeczne bogactwo wrażliwości, dobroci, intuicji i szlachetnej miłości. A przecież tych darów tak bardzo potrzebuje dzisiaj każdy człowiek, bez względu na rasę, narodowość czy pozycję społeczną – zaznacza Dyrektor Wydziału Duszpasterstwa Diecezji Sandomierskiej.</p>
<p class="styt">Jak patrzy mężczyzna?</p>
<p>Z rozmów jakie przeprowadziłem wynika, że wygląd zewnętrzny kobiety wcale nie jest najważniejszy, to w zasadzie tylko nasze, męskie, pierwsze wrażenie. Mężczyźni oczekują czegoś więcej. Darek, żyjący 15 lat w małżeństwie, podkreśla: – Moja żona to najlepsza matka dla naszych dzieci. Jest darem od Boga. Uzupełniamy się nawzajem w wielu dziedzinach życia. Jako kobieta jest w pewnym sensie dopełnieniem mężczyzny. Jest też jako żona „zadana i dana”, aby iść wspólną drogą do świętości.</p>
<p>W jednej z ankiet internetowych po zadanym pytaniu jakie cechy kobiet są przez mężczyzn najbardziej pożądane, powstał taki oto ranking: Dobry słuchacz. Spontaniczność. Pełna akceptacja siebie i spełnienie. Pewność siebie. Poczucie humoru. Opiekuńczość. Kompromisowość. Kobieta musi być silna, ale krucha zarazem. Umiejętności kucharskie. Kobieta musi umieć o siebie zadbać.</p>
<p>Z rozmów wynika, że jeśli zapytasz mężczyzny, co najbardziej w tobie ceni? Istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo – śmiem twierdzić, że graniczące z pewnością – iż nie skupi się on na walorach zewnętrznych. Niektórzy nawet twierdzą, że jeśli dla mężczyzny ważny jest tylko wygląd zewnętrzny, to może oznaczać, że coś jest z nim nie tak. Bo przecież najważniejsza jest osobowość. Wiemy przecież, że planując związek na całe życie liczymy się z tym, iż z osobą, z którą się wiążemy chcemy dzielić wspólnie radości i smutki, sukcesy i niepowodzenia.</p>
<p class="styt">Pożądane cechy charakteru</p>
<p>Warto też może chwilę poświęcić, by spojrzeć na pożądane cechy charakteru. Mężczyźni szukają takich kobiet, z którymi mogliby porozmawiać, którym mogliby się zwierzyć. Ważne jest, jak podkreśla jeden z moich rozmówców, Wiktor: „Poczucie humoru i wyrozumiałość”. Maciek dodaje: „Kobieta powinna być dowcipna, inteligentna, wrażliwa i czuła”.</p>
<p>Najczęściej jednak pojawiają się wypowiedzi typu: „Nie ma ideału kobiety. Cenimy sobie przede wszystkim to, by kobieta miała poukładane w głowie”. Spodobało mi się też zdanie, które kiedyś wyczytałem: „Każda kobieta może być ideałem, tylko nie dla każdego mężczyzny. Jednemu podoba się to, drugiemu co innego. Jak kobieta jest miła i zadbana, to dla niejednego może stać się ideałem”.</p>
<p>Mam jeszcze jedną obserwację. Często mężczyźni, których pytałem o to, co myślą o kobietach, zerkali na swoją towarzyszkę życia. Bywało nawet, że kobiety same chciały odpowiadać na pytanie zadane panom. Jednak niemal każdy mężczyzna pytany o ideał kobiety patrzył na kobietę u swojego boku i pewnym głosem mówił, że to właśnie ona. Trudniej już było z wyjaśnieniem dlaczego ona jest tym ideałem. Można więc śmiało wyciągnąć wniosek, że jednego ideału kobiety nie ma. Dla każdego mężczyzny ważne jest coś innego, co wiąże się z jego postrzeganiem świata, wartościami i gustem.</p>
<p class="styt">Co mogę zrobić?</p>
<p>Szanując kobiety i uznając ich rolę w przekazaniu nam życia i wspominając troskę z jaką nas otaczają, chcemy nie tylko odświętnie, ale również tak na co dzień, okazywać im wdzięczność i szacunek. Ważne są proste gesty. Nie tylko słodkości czy kwiaty, ale przepuszczenie w drzwiach, ustąpienie miejsca siedzącego czy kulturalne słowo wypowiedziane w ich kierunku. Kobieta oczekuje zrozumienia i dowodów akceptacji. Miło jest gdy mężczyzna zauważy trud jaki wkłada w solidne wypełnienie codziennych obowiązków. Dobrze, gdy sam z własnej i nieprzymuszonej woli wyręczy żonę w niektorych obowiązkach, zareaguje na pierwsze „wyrzuć, proszę śmieci”, podtrzymuje swoją wybrankę w jej aspiracjach zawodowych, podnosi na duchu, gdy powątpiewa w sobie. I możliwie często, jak przypomina nam papież Franciszek, używa trzech słów-wytrychów: przepraszam, proszę i kocham.</p>
<p>Kobietom za ich obecność dziękujemy i jednocześnie wyrażamy wdzięczność za ogromną różnorodność i bogactwo jakie wnoszą w budowanie wspólnego świata. Chcemy je też oddać największej z niewiast – Matce Najświętszej i prosić, by otulała je swoim matczynym płaszczem.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">1533</post-id>	</item>
		<item>
		<title>11 lutego – Światowy Dzień Chorego</title>
		<link>https://catholicleaguepolonia.org/pl/family/11-lutego-swiatowy-dzien-chorego/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Catholic League]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 01 Feb 2017 23:34:30 +0000</pubDate>
				<guid isPermaLink="false">https://catholicleaguepolonia.org/?post_type=family&#038;p=1444</guid>

					<description><![CDATA[/Niedziela – ks. Paweł Staniszewski/ 11 lutego br. po raz kolejny obchodzony będzie Światowy Dzień Chorego. Ustanowił go Jan Paweł II dnia 13 maja 1992 r. w liście do ówczesnego przewodniczącego Papieskiej Rady Duszpasterstwa Pracowników Służby Zdrowia  kard. Fiorenzo Angeliniego. Wyznaczył wówczas jego datę]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<header class="entry-header">
<p class="entry-title">/Niedziela – ks. Paweł Staniszewski/</p>
</header>
<div class="entry-content">
<p class="lead">11 lutego br. po raz kolejny obchodzony będzie Światowy Dzień Chorego. Ustanowił go Jan Paweł II dnia 13 maja 1992 r. w liście do ówczesnego przewodniczącego Papieskiej Rady Duszpasterstwa Pracowników Służby Zdrowia – kard. Fiorenzo Angeliniego. Wyznaczył wówczas jego datę na 11 lutego – wspomnienie Matki Bożej z Lourdes. Pierwszy taki dzień obchodzono właśnie w tym francuskim sanktuarium maryjnym. Podobnie będzie i w tym roku.</p>
<p>Na każdy Dzień Chorego Ojciec Święty kieruje orędzie, apelując o podjęcie współpracy pomiędzy narodami biednymi i bogatymi, mającej na celu ochronę zdrowia i życia ludzkiego. W każdym orędziu Ojciec Święty broni życia od poczęcia do naturalnej śmierci. W tegorocznym Papież przypomina, że właśnie 11 lutego 1858 r. Matka Boża ukazała się w Lourdes, które „od tamtego czasu stało się celem licznych pielgrzymek (…). Madonna chciała w tym górzystym regionie ukazać swą macierzyńską miłość szczególnie do cierpiących i chorych(…). Jeżeli Jezus jest źródłem życia, które zwycięża śmierć, to Maryja jest troskliwą Matką, która wychodzi naprzeciw oczekiwaniom swych dzieci, wypraszając dla nich zdrowie duszy i ciała. Oto orędzie, jakie sanktuarium w Lourdes stale proponuje czcicielom i pielgrzymom. Takie też jest znaczenie uzdrowień ciała i duszy, do jakich dochodzi w grocie Massabielle” – czytamy w orędziu.<br />
W Dniu Chorego w wielu kościołach organizowane będą uroczyste liturgie, połączone z udzieleniem sakramentu chorych, który dzisiaj coraz częściej jest zapomniany i niedoceniony. Można zapytać: dlaczego? Być może dlatego, że w pewnym momencie zło zastosowało dla deprecjacji tego sakramentu świetną taktykę. Oto kiedyś zaopatrzono go w nazwę „ostatnie namaszczenie”. W tej sytuacji wzywano kapłana z namaszczeniem chorych w ostatnim momencie życia, kiedy człowiek umierał. To wielki błąd. Wypada przypomnieć, że sakramentem konających jest tak zwany Wiatyk, czyli Komunia święta. To ona jest sakramentem umierających, a nie namaszczenie chorych. Komunia św., zjednoczenie z Chrystusem tu na ziemi, daje gwarancję przekroczenia progu wieczności i wejścia w szczęście wieczne. Dlatego Wiatyku można udzielić człowiekowi nawet wtedy, gdy przyjął on już dwa razy Komunię św. w tym dniu. Uległ na przykład wypadkowi i w momencie śmierci można mu po raz trzeci udzielić Komunii św.<br />
Sakrament namaszczenia chorych jest czymś innym. Jest to znak sakramentalny zostawiony przez Chrystusa jako narzędzie uświęcenia naszego cierpienia. Przez ten sakrament Chrystus chce nam pokazać, że cierpienie nie musi człowieka niszczyć, może go doskonalić. W ten sposób Chrystus nadał ludzkiemu cierpieniu sens. Oto człowiek cierpiąc, może ubogacać siebie i innych. Św. Marek wspomina, że uczniowie Chrystusa namaszczali chorych i uzdrawiali. Św. Jakub mówi o tradycji pierwszych pokoleń chrześcijan: „Choruje ktoś wśród was? Niech sprowadzi kapłanów Kościoła, by się modlili nad nim i namaścili go olejem w imię Pana. A modlitwa pełna wiary będzie dla chorego ratunkiem i Pan go podźwignie, a jeśliby popełnił grzechy, będą mu odpuszczone” (Jk 5, 14-15). Jakie są skutki tego sakramentu? Pierwszym, i to często, choć nie zawsze, widocznym efektem sakramentu namaszczenia, jest poprawa zdrowia chorego. Drugim skutkiem, tym razem w dziedzinie ducha, jest oczyszczenie z grzechów. Gdyby człowiek popełnił grzechy ciężkie, a nie mógł się spowiadać, czyli nie mógł skorzystać z sakramentu pokuty, to wtedy ten sakrament gładzi grzechy. Może więc być udzielony zarówno człowiekowi w stanie łaski uświęcającej, jak i grzesznikowi w stanie grzechu ciężkiego.<br />
Trzecim i chyba najważniejszym celem tego sakramentu jest pomoc potrzebna do wykorzystania czasu cierpienia i zachowania godnej postawy. Cierpienie bowiem jest wielką próbą. W chrześcijańskiej religii cierpienie jest przede wszystkim próbą wiary w prawdę, że Bóg jest Miłością. Właśnie w tym momencie potrzebna jest łaska odkrycia sensu cierpienia.<br />
Sakrament namaszczenia chorych pozwala człowiekowi wykorzystać cierpienie dla udoskonalenia własnego i dla zbawienia świata. Przez ten sakrament cierpienie, które jest ciężkim doświadczeniem, nie utrudnia, lecz pomaga w dostępie do Eucharystii.<br />
Nasuwa się logiczny postulat: ilekroć wybieramy się do szpitala, powinniśmy przyjąć namaszczenie chorych. Pobyt w szpitalu łączy się zazwyczaj z cierpieniem. Trzeba więc szukać pomocy Bożej w zrozumieniu i odpowiednim przeżyciu jego tajemnicy. Ludzie w podeszłym wieku, którzy czują się słabo, mogą przystępować do tego sakramentu namaszcenia chorych nawet raz w roku.<br />
11 lutego jest dla niejednego z nas szansą odkrycia całego bogactwa faktu, iż Chrystus w trosce o nasze zdrowie fizyczne, psychiczne i duchowe zostawił nam specjalny sakrament namaszczenia. Warto tego dnia w sposób szczególny dziękować Chrystusowi za tę Jego pełną miłości pamięć o wszystkich chorych. A jeśli nas samych dotyka – niezależnie od wieku – jakieś cierpienie, poprośmy o udzielenie tego sakramentu. Jest to głębokie religijne przeżycie, które umacnia człowieka, dodaje sił i umożliwia zachowanie chrześcijańskiej postawy w godzinach cierpienia.</p>
</div>
]]></content:encoded>
					
		
		
		<post-id xmlns="com-wordpress:feed-additions:1">1444</post-id>	</item>
	</channel>
</rss>
